Tomasz Błeszyński - od 2007 r. bloguje na Money.pl
 Oceń wpis
   

Eksperci nie zostawili suchej nitki na pomyśle Waldemara Pawlaka, dotyczącym nowych form wspierania przez państwo nabywców kupujących mieszkania na kredyt. Obraza ludzkiej inteligencji, a może rozpoczęcie kampanii wyborczej - to pierwsze komentarze na słowa wicepremiera.

Naprawdę nie trzeba obrażać ludzkiej inteligencji takimi pomysłami - mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. – Nawet w Ameryce nie udało się wykreować administracyjnie bogactwa w postaci zwiększenia liczby posiadanych przez Amerykanów domów. Przecież krach wziął się właśnie z ustawy, która wręcz zmuszała banki do udzielania 30 proc. kredytów subprime. I później Alan Greenspan przyznał, że wierzył, iż uda się w ten sposób wykreować trwałe bogactwo, ale... się pomylił. Okazało się bowiem, że nawet Amerykanie nie są w stanie tą drogą zwiększyć dobrobytu - jeśli nie pochodzi on z pracy. Pan premier Pawlak tym bardziej nie ma takiej mocy sprawczej. Rząd musiałby przecież te pieniądze najpierw zabrać podatnikom. A tymczasem już przed wielu laty w jednym z raportów rządowych pojawiło się znamienne zdanie, iż 1/3 ceny metra kwadratowego mieszkania w Polsce - to cena korupcji i opóźnień oraz zaniedbań administracyjno-legislacyjnych. I tu widzimy prawdziwe rozwiązanie systemowe. Systemowe, a nie propagandowe. Bo propagandą ani premierowi Marcinkiewiczowi nie udało się zbudować 3 mln mieszkań, ani tym bardziej nie uda się rozkręcenie na tym rynku koniunktury Waldemarowi Pawlakowi.

Analitycy branży mieszkaniowej są podobnego zdania - propozycje Waldemara Pawlaka to czysty marketing polityczny.

Rozumiem, że ruszyła kampania wyborcza – ocenia Tomasz Błeszyński, analityk rynku nieruchomości.– Porównanie do amerykańskiego rynku jest jednak co najmniej niefortunne. Bo tam dzięki takim działaniom doszło właśnie do krachu. Proponowałbym raczej polskim politykom uporządkowanie rozwiązań i programów rządowych już zatwierdzonych, a nadal - przez niedbałość i nieprzemyślane szczegóły - nie funkcjonujących. No i naprawdę wypada wątpić, czy rząd otaczany zewsząd przez dziury budżetowe znajdzie dodatkowe miliardy na nowy pomysł Waldemara Pawlaka.

 

Paweł Domarecki

Dziennik Finansowy

The Wall Street Journal - 22 stycznia 2009 r.

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

W budownictwie kwitnie korupcja na wielką skalę. Z łapówkami miało do czynienia ponad 50 proc. osób zajmujących się budowlanką - wynika z najnowszego raportu Stowarzyszenia Normalne Państwo i Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Co na to urzędnicy? Korupcja? Na pewno nie u nas - przekonują.

Sytuacje często są banalne. - Inspektor nadzoru budowlanego zaczął wybrzydzać, że nie odpowiada mu kształt otworów wentylacyjnych w drzwiach do łazienki. Nie zatwierdził ich, dał czas do namysłu do następnego spotkania. Nie powiedział tego wprost, ale wyraźnie oczekiwał pieniędzy za korzystną decyzję - opowiada inżynier, który zarządzał budową domku jednorodzinnego w podłódzkiej miejscowości. Właściciele domku postanowili, że łapówki nie zapłacą. Pokazali inspektorowi... pożyczone od znajomych drzwi z odpowiednią kratką.

Czarną prawdę pokazuje raport SNP i FOR (szefem rady tej organizacji jest Leszek Balcerowicz). Ponad połowa przepytanych osób usłyszała niemoralną propozycję ze strony urzędnika lub wręczyła łapówkę. Aż 56 proc. osób, które zetknęły się z korupcją, twierdzi, że stało się to w czasie załatwiania pozwolenia na budowę. 32 proc. - przy okazji ubiegania się o decyzję o warunkach zabudowy, 24 proc. - pozwolenia na użytkowanie gotowego budynku. Na kolejnych miejscach są: zbieranie odpowiednich pieczątek, związanych z przepisami pożarniczymi, kupno ziemi, wpis do księgi wieczystej, przetargi, odrolnienie ziemi, odbiór przyłącza wodno-kanalizacyjnego. Autorzy raportu ustalili też przeciętne koszty uzyskania pozytywnej decyzji. Co trzeci ankietowany mówi o kwocie do 1000 zł, co czwarty - od 1 do 3 tys. 10 proc. zapłaciło od 3 do 5 tys. zł. Aż 27 proc. stwierdziło, że łapówka wyniosła ponad 5 tys. zł. W najwyższym przedziale cenowym mieszczą się sprawy związane z załatwieniem pozwolenia na budowę oraz decyzji o warunkach zabudowy.

- Myślę, że rzeczywistość jest jeszcze gorsza. Jeśli chodzi o budownictwo komercyjne, a więc mieszkania, biura i obiekty handlowe, odsetek spraw załatwianych nieczysto może sięgać 70 proc. - radykalnie stawia sprawę Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości. - Zwłaszcza że Łódź jest szczególna, tu wyjątkowo trudno uzyskać jakąkolwiek decyzję. Urzędnicy przeglądają pobieżnie wnioski i odsyłają do uzupełnienia. Nawet jeśli bezpodstawnie, niech się inwestor martwi. Tymczasem w przypadku wielkich przedsięwzięć czas ciśnie przedsiębiorców, każdy dzień zwłoki to realne straty. Oczywiście sprawę można przyspieszyć... Nie zawsze wręczane są pieniądze. Czasem wystarczy prezent albo zatrudnienie wskazanej osoby - dodaje Błeszyński.

Choć skala zjawiska może być ogromna, policja niemal w ogóle nie wykrywa przestępstw korupcyjnych w budownictwie. Julia Pitera, antykorupcyjna minister w rządzie Donalda Tuska, uważa, że to wypadkowa kilku składników: niskiej aktywności radnych, braku nadzoru ze strony wojewodów i regionalnych izb obrachunkowych, a także lokalnych układów członków samorządowych kolegiów odwoławczych i kancelarii prawnych, obsługujących inwestorów. - Te sprawy wychodzą na światło dzienne tylko wtedy, gdy ktoś ma w tym interes - mówi Pitera. - Załóżmy, że jest wspólnota na osiedlu domków jednorodzinnych i jest deweloper, który chce im postawić pod oknami wieżowiec, mimo że nie pozwalają na to plany. Jeśli dopnie swego, domki stracą na wartości, uliczki się zakorkują. Ze względu na własny interes mieszkańcy będą konsekwentnie walczyć o swoje prawa. Wtedy sprawa wychodzi na jaw - tłumaczy Pitera.

Co na to urzędnicy? Twierdzą, że problem korupcji nie istnieje. Przynajmniej u nich. - Dużo się o tym mówi, ale nie mam podstaw, by podejrzewać swoich pracowników. Uważnie się przyglądam ich decyzjom i nie stwierdzam tego problemu w moim wydziale. Dziwię się wynikom ankiety - komentuje Wiesław Makal, dyrektor wydziału administracji architektonicznej i budowlanej UM Łodzi, gdzie wydawane są pozwolenia na budowę. W tym roku było ich 2140. Makal twierdzi, że odmownie załatwiono 1 proc. spraw. Ustawowo urzędnicy mają na rozpatrzenie wniosku 65 dni. Potem urząd wojewódzki nalicza 500 zł kary za każdy dzień zwłoki. Chyba że... urzędnicy stwierdzą we wniosku braki formalne. Wtedy termin załatwienia sprawy odsuwa się na święte nigdy i to na koszt petenta.

Korupcja należy do najrzadziej wykrywanych przestępstw. Do końca listopada 2008 r. policjanci z regionu łódzkiego wykryli 601 przypadków łapownictwa, o 70 więcej niż rok wcześniej. Joanna Kącka, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji, zastrzega jednak, że większość spraw dotyczyła kierowców, którzy chcieli uniknąć mandatu. Przestępstwa związane z budowlanką stanowiły znikomy odsetek. Najgrubsze postępowanie, w którym udało się zgromadzić dowody, dotyczyło urzędników łódzkiego magistratu, zajmujących się administrowaniem nieruchomościami. CBŚ ustaliło, że przyjmowali oni łapówki od firm remontowo-budowlanych w zamian za ogłoszenie zwycięstwa w przetargach. Za pieniądze załatwiali też przydział lub zamianę mieszkania. W sumie zatrzymano 9 osób, w tym dyrektorów łódzkich administracji.

Piotr Brzózka, Marcin Darda - Dziennik POLSKA- 5 stycznia 2009

Kategoria: Biznes
 

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
Doradca Rynku Nieruchomości, Coach biznesu, Bloger.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-05-23 12:46
Janwar do wpisu:
Chciejstwo na rynku nieruchomości
Nie istnieje prawidłowa wartość mieszkania. Rzeczoznawcy majątkowi mylą się także w jedną i[...]
 
2017-05-23 09:56
Lodzianin do wpisu:
Wokół dworca powstaje szary, łódzki Mordor
Zgadzam się w 100%
 
2017-05-22 21:36
Martinos10 do wpisu:
Wokół dworca powstaje szary, łódzki Mordor
Głupoty Pan Tomasz wygaduje, ... jakie call center? Tak było 10, 15 lat temu... nowoczesne[...]
 
2017-05-16 13:32
Robert Bogdański do wpisu:
Chciejstwo na rynku nieruchomości
Z mego serca ten artykuł, ale urealniając to: Od zawsze kupujący chciał jak najwięcej, a[...]
 
2017-05-15 12:14
PsychOPAT do wpisu:
Chciejstwo na rynku nieruchomości
Odpowiednia cena, to taka, którą akceptuje kupujący i sprzedający. To jedyna wytyczna.[...]