Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
 Oceń wpis
   

Prowadzisz biznes w wynajmowanym lokalu, płacisz czynsz.

Jeśli spóźnisz się z płatnościami umowa może zostać szybko wypowiedziana. Co zrobić w takim przypadku.

Jak  negocjować, gdy jesteśmy dobrymi najemcami i chcemy mieć niższy czynsz. Jakie argumenty przedstawić , co wykorzystać.

Z różnych analiz wynika bowiem, że obecny rynek to rynek najemcy. Czy właśnie teraz jest dobry moment na zmianę lokalizacji biura czy firmy. 

Jak w najbliższej perspektywie będzie się rozwijał rynek nieruchomości komercyjnych. Mówił o tym antenie TVN CNBC Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

                                     Źródło: TVN CNBC   19.11.2010 r.  

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

W pierwszych trzech kwartałach 2010 r. banki udzieliły więcej kredytów na nieruchomości kosztujące powyżej miliona złotych niż w ciągu 2009 r.

W pierwszych trzech kwartałach 2010 r. banki udzieliły więcej kredytów na nieruchomości kosztujące powyżej miliona złotych niż w ciągu 2009 r.Luksusowe apartamenty czy droższe domy sprzedają się głównie w stolicy. Nie oznacza to, że w innych miastach nie dochodzi do transakcji o podobnej wartości. Przedstawiciele Kredyt Banku przyznają, że zdarzają się także duże transakcje w takich miejscowościach jak Zamość, Zakopane czy Augustów.– W III kw. 2010 r. sprzedaliśmy 10 proc. więcej drogich kredytów w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku – szacuje Dominik Skrzycki, naczelnik wydziału planów finansowych MultiBanku.

Z dużym wkładem

Sprzedaż drogich nieruchomości nie przekracza 10 proc. wszystkich transakcji na rynku mieszkaniowym. Kredyt Bank w 2009 r. przyznał 203 kredyty na kupno nieruchomości za ponad 1 mln zł. W tym roku, od stycznie do września, udzielił 223 takich pożyczek.Z kolei PKO BP czy ING Bank Śląski udzielają wysokich kredytów w podobnej liczbie jak w ubiegłym roku.– Klienci kupują dziś są przede wszystkim małe mieszkania i domy, dlatego deweloperzy oferują więcej tańszych lokali. Na zainteresowanie taką ofertą wskazuje np. rosnąca popularność programu „Rodzina na swoim” – mówi Agnieszka Nachyła, dyrektor wydziału hipoteki w departamencie marketingu bankowości detalicznej w Banku Millennium.

Choć teoretycznie banki wymagają 10 – 20 proc. wkładu własnego, osoby, które otrzymują kredyt na nieruchomość za ponad 1 mln zł, dysponują zwykle dość dużym wkładem własnym, nierzadko przekraczającym 50 proc. wartości transakcji.– Udział kredytów z bardzo niskim wkładem własnym, do 10 proc., wynosi w tym segmencie poniżej 5 proc. – wylicza Agnieszka Nachyła.

Indywidualne rozmowy

Na wzrost zainteresowania drogimi ofertami wpływa zwiększona podaż i, co za tym idzie, możliwość negocjowania cen. Poza tym klienci boją się tąpnięcia finansowego w przyszłym roku i starają się stabilnie ulokować nadwyżki – twierdzi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Coraz więcej wyższych kredytów to również w znacznej mierze efekt uelastycznienia warunków pożyczek, jak zapewniają przedstawiciele banków. – Przebudowaliśmy całkowicie siatkę marż, obniżając je kilkakrotnie w ciągu ostatnich miesięcy. Stosujemy także dodatkowe zniżki w przypadku skorzystania z innych produktów banku, choćby kont osobistych, kart kredytowych czy planów systematycznego oszczędzania. Z dużym odzewem spotkała się również trwająca jeszcze do końca roku oferta promocyjna znosząca prowizję z tytułu udzielenia kredytu – tłumaczy Agnieszka Pilarek z departamentu bankowości hipotecznej Deutsche Bank PBC.

Osoba starająca się o kredyt na drogą nieruchomość ma szansę wynegocjować korzystniejsze warunki umowy niż przeciętny Kowalski kupujący niedrogi lokal w ramach programu „Rodzina na swoim”. Zmienić można najważniejsze elementy – wysokość marży, prowizji, cenę ubezpieczeń.– Często argumentem za wyborem oferty, poza korzystnymi warunkami kredytu, jest indywidualne podejście do klienta – twierdzi Agnieszka Pilarek.

Przede wszystkim jednak klient zaciągający wysoki kredyt może liczyć na jego tańszą obsługę. Z reguły im większa wartość pożyczki, tym niższa marża. Banki kuszą też brakiem opłat początkowych oraz nie pobierają ich za wcześniejszą spłatę zobowiązania (co zwykle obowiązuje w ciągu pierwszych trzech lat od podpisania umowy kredytowej).

Dorota Kaczyńska, Rzeczpospolita, listopad 2010

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Ryba psuje się od głowy. Gdy codziennie słyszymy o kłopotach wielkich korporacji, upadkach banków czy bankructwach państw, zaglądamy na własne podwórko. A tu Gazelom Biznesu robota pali się w rękach, a zyski rosną....

Nie oszukujmy się jednak: zapewne wkrótce kryzys trafi pod strzechy. Wtedy trzeba się będzie przestawić na inny tryb. Kryzysowy. Czyli? Fachowcy z branży podpowiadają małym i średnim, jak biec, by się nie potknąć o rynkowe zawirowania. Generalna rada: czy chcemy się reklamować, wziąć kredyt, czy sprzedać nieruchomość — nie panikujmy. Na pewno inni zrobią to za nas.

 
Czekać czy grać
Adam Guz, prezes firmy doradczej GoAdvisers, autoryzowanego doradcy New Connect
Czas wchodzenia na giełdę? Dla większości spółek absolutnie nie. Projekty wirtualne wizjonerskie najlepiej schować do szuflady, bo i tak nikt ich nie kupi. Firmy, które mają mocne podstawy, dobrych kontrahentów i wyniki mogą się szykować do przyszłego debiutu. Dekoniunktura kiedyś minie. Ale nie ma co ukrywać, że gdy inwestorzy odwrócili się od giełd, w Polsce trudniej zdobyć kapitał ze źródeł innych niż giełda. Na przykład model niemiecki, w którym sektor bankowy mocno angażował się w przedsiębiorstwa, u nas nie działa. Choćby ze względu na kształt systemu emerytalnego preferuje giełdę. Kryzys na rynkach finansowych ma też dobre strony: w ostatnich latach kapitał z giełdy był zbyt łatwym pieniądzem, nierzadko źle inwestowanym. Teraz obserwuję dużą aktywność funduszy szukających okazji. Dla wielu z nich nastał dobry czas na zakupy — właściciele mniejszych firm są bardziej skłonni do kompromisów przy wycenach. Z kolei ci z sektora małych i średnich, mający nadmiar gotówki, mogą zaryzykować grę na giełdzie. Gdy kurz zamieszania na rynku opadnie, zapewne zobaczymy nowe, jeszcze nieznane nazwiska w giełdowej pierwszej i drugiej lidze.
 
Kupuj i sprzedawaj bez paniki
Tomasz Błeszyński, niezależny doradca rynku nieruchomości
Rada dla firm, które mają nieruchomości, a potrzebują gotówki: spokojnie, bez paniki. Nie działajcie pochopnie. Każdy obiekt ma charakterystykę, nie wszystko więc opłaca się teraz wynająć, czasem lepiej sprzedać. I na odwrót. Dla rynku nieruchomości zadyszka to nic nowego. A że dla mnie ten kryzys wygląda na bardziej marketingowy niż fundamentalny, warto sobie przypomnieć słowa prezydenta Franklina Delano Roosevelta: "Inwestycje w nieruchomości to nie tylko najlepszy, najszybszy, ale przede wszystkim jedyny sposób, aby stać się bogatym". Dlatego od kilku tygodni obserwuję wzmożone zainteresowanie firm zakupami nieruchomości komercyjnych. Zasada jest taka: mniej doświadczeni lokują kapitał w obiektach zarabiających, biurach, centrach handlowych. Wygi szukają atrakcyjnych działek i planują, co tam postawią, gdy rynek się odbije. Druga opcja jest zdecydowanie dla ludzi o mocnych nerwach. Ale okazje do zakupów dla obu grup są, bo na rynku dominuje podaż. Inwestorów łączy wspólna dewiza: ulokujmy nadwyżkę kapitału w coś stabilnego, choćby w dłuższej perspektywie. To nie są gorące aktywa, nasze banki nie myślą po amerykańsku, więc dla rozsądnego analityka kredytowego w Polsce nieruchomości wciąż oznaczają dobre zabezpieczenie.
 
Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka rynku pracy w PKO BP
Firmy, także te mniejsze, ograniczają przyjęcia nowych pracowników, ale część przedsiębiorstw rozpoczęła zwolnienia lub planuje redukcje. Podstawowa zasada w ciężkich czasach: nie wpędzać się w koszty. Bo przecież zatrudnienie nowego pracownika to nie tylko przygotowanie mu miejsca pracy. To cały proces rekrutacyjny i wdrożeniowy. A w razie jego niepowodzenia, ze względu na przepisy Kodeksu pracy dotyczące okresu wypowiedzenia, także przyjęcie przez firmę krótszego lub dłuższego zobowiązania. Utrata kontrahentów czy zapaść w danej branży mogą spowodować, że pewne grupy pracowników staną się zbędne. Najprościej byłoby ponieść jednorazowy koszt zwolnienia. Jednak co, gdy za parę miesięcy sytuacja się odwróci i dobrzy, sprawdzeni ludzie będą na wagę złota? Może lepiej ich zatrzymać, zwłaszcza gdy pogorszenie koniunktury wygląda na krótkookresowe. Część firm kieruje wówczas pracowników na szkolenia (np. zmieniające lub poszerzające ich kompetencje), wysyła na zaległe urlopy, zleca w tym czasie przeglądy i remonty maszyn. Paradoksalnie, można też wykorzystać przewidywaną mniejszą presję płacową i poszukać na rynku pracy dobrych fachowców.
 
Rzetelny dostanie od ręki
Andrzej Topiński, główny ekonomista Biura Informacji Kredytowej (BIK)
Banki ostrożniej udzielają kredytów, co nie znaczy, że ich nie udzielają. Rzetelnym — jak najbardziej. Coraz częściej pytają przy tym BIK o opinię o kliencie czy firmie. Tylko w październiku Biuro Informacji Kredytowej przekazało bankom prawie 630 tys. ocen punktowych klientów indywidualnych (tzw. scoringów). Oznacza to kilkunastoprocentowy wzrost w stosunku do zeszłego roku. Szybko rośnie także nasza baza informacji o historii i wiarygodności kredytowej przedsiębiorstw. W niedalekiej przyszłości zamierzamy sprząc tę bazę z informacjami o klientach indywidualnych. Wtedy banki będą miały jeszcze pełniejszy obraz podmiotu i oceny ryzyka przy udzielaniu kredytu. Już teraz dajemy możliwość porównywania wyników firmy z innymi spółkami z jej branży. Czy przedsiębiorcy powinni się tego obawiać? Absolutnie nie. Warto zaznaczyć, że zaledwie kilka procent zarejestrowanych kredytobiorców ma zaległości w spłatach, więc w większości przypadków do banków trafiają informacje pozytywne. Bazy takie jak BIK ułatwiają i przyspieszają procedurę przyznawania i uruchamiania finansowania. Ponadto biznesmeni obawiający się kłopotów przy kredycie mogą — zanim złożą wnioski do banku — zamówić raport o swojej firmie. Taki sam, jaki trafi na biurko bankowego analityka.
 
Nie chowaj się w kryzysie
Magdalena Czaja, prezes agencji reklamowej San Markos — Republika Dobrej Marki,
Marketingowcy, zbierający świąteczne żniwa, póki co nie odczuwają kryzysu. Firmy, stojąc u jego progu, rozważają jednak pierwsze kroki zaradcze. Zwykle na początku jest cięcie kosztów. Niestety, zgodnie z potocznym przekonaniem, owe cięcia należy zacząć od budżetów marketingowych. Niekoniecznie. Inwestowanie w markę w trudnych dla rynku okresach można porównać do inwestowania w dzieci. No bo przecież "kosztują" one rodziców wiele wysiłku i nakładów finansowych, a przez długi czas trudno mówić o "zwrocie z inwestycji". Ale przychodzi moment, gdy widać efekt starań, dziecko ma solidne podstawy do samodzielnego życia i odnosi w nim sukces.
Aktywna obecność marki na rynku w trudnych czasach może być dla niej wielką szansą, bo jest wielce prawdopodobne, że wielu konkurentów się wycofa, zostawiając nam więcej miejsca. Nieopłacalnym jest w czasach recesji całkowite zaprzestanie działań marketingowych, gdyż może to sprowokować ciężko zdobytych klientów do zmiany upodobań. Uważam, że wielu marketingowców już po czasach posuchy w 2000 r. zrozumiało, że ówczesne cięcia budżetów nie zawsze miały sens i dużo kosztowało odbudowywanie pozycji zarządzanych przez nich brandów. Trudne chwile będą też doskonalą pożywką dla agencji i ich działów strategii oraz kreacji. Do tego powszechny dostęp do sieci i coraz doskonalsze narzędzia targetujące spowodują większe zainteresowanie marketingiem internetowym. Wyzwaniem staną się działania niestandardowe, omijające szerokim łukiem klasyczne metody dotarcia.
Karol Jedliński
Puls Biznesu
Kategoria: Biznes
 

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-11-18 08:53
mam w głębokim poważaniu gigantomanie... do wpisu:
Expo jednak nie dla Łodzi
Byłoby jednak milej, aby miast walczyć z wiatrakami połatać dziury w jezdniach na Wojska[...]
 
2017-11-17 15:19
pieniadze do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Wynik bardzo dobry. Praktycznie wygraliśmy ale sądzę, że przeważył argument niemerytoryczny tj.[...]
 
2017-11-15 19:08
Tomasz Błeszyński do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Polska nie zorganizuje International EXPO 2022 Poland w Łodzi. Wystawę zorganizuje stolica[...]
 
2017-11-07 15:38
angling do wpisu:
Dokąd płynie Łódź ?
Tak jest potencjał na 10 lat pracy dla eksperta dobrego. W pozytywnym sensie - jest co[...]
 
2017-09-25 17:18
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Nowelizacja Ustawy o gospodarce nieruchomościami podpisana
Świetny artykuł, ma Pan rację rzeczoznawstwo nie jest zawodem wybranym, jest jeden rynek, jest[...]