Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
Nowy Rok 2013 !!! 2012-12-31 15:16
 Oceń wpis
   

 Szczęśliwej 13 na cały Nowy Rok 2013 ...... 



... życzy  - Tomek Błeszyński  www.tomaszbleszynski.pl

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Mieszkania kupowane są dziś taniej niż rok temu średnio o kilkaset złotych za metr. Czy czekać na kolejne spadki, bo prawdziwe obniżki nadejdą, czy kupować już?

Przeciętne stawki transakcyjne za mieszkania na rynku wtórnym i pierwotnym spadły w ciągu roku o ok. 500 zł za metr w Warszawie, o ponad 400 zł w Gdańsku, Krakowie, Łodzi oraz 400 zł we Wrocławiu i aglomeracji katowickiej. Tak wynika z danych systemów Amron i Sarfin, działających przy Związku Banków Polskich. Analizując je widać, że w III kw. 2008 r. nabywca mieszkania w stolicy płacił przeciętnie za mkw. 8143 zł, rok temu 7785 zł, a na koniec III kwartału br. 7333 zł. Czy takie różnice są wskazówką dla inwestorów, że nadszedł właściwy czas na poszukiwania lokalu, czy lepiej poczekać jeszcze rok?

Jeżeli spełnią się prognozy mówiące o tym, że 2013 r. będzie okresem wyraźnego spowolnienia gospodarczego, a co za tym idzie zwiększenia się bezrobocia, wyhamowania wzrostu wynagrodzeń i ograniczenia wydatków, to popyt na mieszkania będzie nadal spadał. Zaciskające pasa społeczeństwo nie będzie bowiem kupowało mieszkań. Ani nowych, ani używanych przewiduje Marcin Drogomirecki, dyrektor serwisu nieruchomości Domy. pl. Natomiast właściciele lokali, czy to deweloperzy, czy osoby prywatne, będą dążyć do ich sprzedaży, aby nie ponosić kosztów ich utrzymywania, promocji. Dlatego będą kusić klientów obniżkami cen. Zdaniem Marcina Drogomireckiego rok 2013 pewnie będzie tym, w którym będzie można kupić mieszkanie nie tylko w najkorzystniejszej cenie, ale też swobodnie wybrać lokal spełniający wymagania co do lokalizacji i standardu.

Kupujący rządzą

Jacek Furga, przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Związku Banków Polskich, szef centrum Amron, zwraca uwagę, że mieszkania mogą jeszcze tanieć w przyszłym roku, choćby z tego powodu, że nie będzie już państwowego programu wsparcia ich kupna. Może wejdzie w życie w połowie roku nowy program Mieszkanie dla młodych". Ale czy jest to wykonalne, skoro nadal jest w konsultacjach? zastanawia się Jacek Furga. Poza tym nowe dopłaty będą dotyczyły tylko rynku pierwotnego, a tymczasem dwie trzecie dopłat w ramach obowiązującej jeszcze Rodziny na swoim" dotyczy rynku wtórnego. Ceny mieszkań pójdą więc w dół, jeśli popyt jeszcze spadnie. Raczej nie będą to już duże obniżki, może ok. 5 proc. rocznie.

Eksperci przewidują, że rok 2013 może być najtrudniejszy od lat i dla banków kredytujących mieszkania, i dla sprzedających nieruchomości. Deweloperzy pewnie jeszcze będą musieli, szczególnie w przypadku ostatnich lokali na osiedlach, opuszczać ceny, bo nie będzie się im opłacało utrzymywać mieszkań uważa Jacek Furga. Ja jednak szukałbym okazji już dziś. Bo najlepszych ofert, np. dwóch pokoi w dobrych lokalizacjach, na nie za dużych powierzchniach, wcale nie ma wiele dodaje.

Joanna Lebiedź, ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości, pośrednik w obrocie nieruchomościami, zwraca uwagę, że spadek cen, jaki widać nieprzerwanie od 2007 r., wskazuje, iż to najdłuższa fala recesji na rynku nieruchomości, z jaką mamy do czynienia od lat 90. ub. wieku. Dziś, aby sprzedać, należy rozważnie ustalić stawkę ofertową mieszkania. Kupców znajdują tylko te nieruchomości, których cena uległa znacznym korektom w stosunku do pierwotnych oczekiwań właściciela. Nie ma znaczenia, ile kosztowało go kupno, remont lub jaka jest wysokość kredytu zaciągniętego na sprzedawany lokal. Liczy się cena, za jaką nieruchomość jest do wzięcia. Teraz bowiem panami rynku są kupujący. Mogą przebierać, marudzić i dyktować warunki. Zwłaszcza jeśli dysponują gotówką podkreśla Joanna Lebiedź. Jej zdaniem dziś jest odpowiedni moment do inwestowania w nieruchomości. Pamiętajmy, że największe fortuny zbijane są na zakupach czynionych właśnie w czasach kryzysu mówi pośredniczka.

Taniej do 2016 roku?

Anna Papiernik, analityk firmy doradczej redNet Property Group, uważa, że możliwości spadków cen nieruchomości powoli się wyczerpują. Dodaje jednak, że wysoka podaż mieszkań w większości miast oraz coraz ostrzejsza polityka kredytowa banków wymusiły na deweloperach walkę o klienta, którą najłatwiej wygrać atrakcyjną ceną.

Deweloperzy, aby nie dopuścić do zwolnienia tempa sprzedaży, prawdopodobnie dalej będą kusić klientów niskimi cenami i akcjami promocyjnymi. Sytuacja ulegnie jednak zmianie, kiedy pojawi się program Mieszkanie dla młodych". W drugiej połowie 2013 r. ceny powinny się ustabilizować, a w 2014 r. mogą nawet zacząć powoli rosnąć przewiduje Anna Papiernik.

Innego zdania jest Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości, wiceprezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości. Trudna sytuacja gospodarcza, w tym rosnące bezrobocie, nie rokuje dobrze na 2013 r. Należy się spodziewać dalszych obniżek cen ofertowych mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym. Ewentualna stabilizacja i powolny wzrost cen mogą nastąpić najwcześniej w 2016 r. przewiduje Błeszyński.

Jarosław Jędrzyński, analityk z portalu RynekPierwotny. com, uważa, że rynek wchodzi w ostatnią fazę spadków. Ceny, akcja kredytowa i popyt na mieszkania dojdą wkrótce do swoich kilkuletnich minimów, po czym nastąpi ożywienie i w konsekwencji odbicie uważa Jędrzyński. Moment rynkowego przesilenia nastąpi prawdopodobnie w drugiej połowie przyszłego roku. Nie oznacza to, że ceny mieszkań zaczną gwałtownie rosnąć dodaje analityk.

Rzeczpospolita  - ekonomia24  - Grażyna Błaszczak

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Państwo będzie dopłacało do wkładu mieszkaniowego niezbędnego do zaciągnięcia kredytu.

Nowy program Mieszkanie dla młodych" (MdM"), ma zastąpić Rodzinę na swoim", wygasającą z końcem 2012 r. Wczoraj przekazaliśmy do konsultacji społecznych projekt ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez ludzi młodych mówi Piotr Styczeń, wiceminister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej.

Ministerstwo chce, żeby nowy program wszedł w życie już w połowie roku, ale jak podkreśla wiceminister, wszystko zależy od parlamentu.  Zasady udzielania wsparcia będą inne niż dotychczas. Nie oznacza to, że gorsze zastrzega wiceminister.

Zamiast dopłat do oprocentowania odsetek rodzina lub singiel otrzyma 10 proc. jednorazowej dopłaty do wkładu własnego, niezbędnego do zaciągnięcia kredytu. Jeśli rodzina będzie miała przynajmniej jedno dziecko, to  wsparcie wzrośnie o kolejne 5 proc. Gdyby zaś w ciągu pięciu lat od zaciągnięcia kredytu urodziło się trzecie lub kolejne, dostanie jeszcze 5 proc.

Tak jak dziś z dopłaty do kredytu skorzystają rodziny i single, którzy nie przekroczyli jeszcze 35. roku życia. Dopłata nie obejmie jednak zakupu mieszkania na rynku wtórnym ani domu jednorodzinnego. Będzie przyznawana na nowe  mieszkanie. Według ministra Stycznia rozwiązanie jest korzystne zarówno dla kredytobiorców, jak i dla polskiej gospodarki. Rodziny będą mieć niższe koszty utrzymania. Zmniejszy się też stagnacja na rynku nieruchomości, jest bowiem duża podaż nowych mieszkań, a nie ma na nie chętnych twierdzi minister.

Tak jak teraz, w nowym programie będzie można nabyć mieszkanie do 75 mkw., a dopłata obejmie tylko 50 mkw. Rząd nie chce też rezygnować z limitów cenowych mieszkań. Mają być wyliczane według obowiązujących  teraz zasad. Cena jednego mkw. nie będzie mogła przekroczyć wysokości równej iloczynowi współczynnika 1 i wskaźnika wartości odtworzeniowej (ogłaszanego przez poszczególnych wojewodów).

Teraz cena mkw. mieszkania nabywanego w Warszawie może maksymalnie wynieść 5790 zł, w Olsztynie 4235 zł. Jeżeli więc np. rodzina z Wrocławia zechce kupić mieszkanie o powierzchni 50 mkw., to kredyt będzie mógł wynieść maksymalnie 259 tys. zł, a korzyść nabywcy osiągnie prawie 26 tys. zł. Gdyby rodzina miała dzieci, to korzyść wzrośnie do 39 tys. zł, a gdyby urodziło się trzecie nawet do 52 tys. zł. Dziś dzięki Rodzinie na swoim" ta sama rodzina dostałaby 65 tys. zł dopłaty do odsetek, liczba dzieci nie miałaby zaś większego znaczenia. Choć wsparcie po zmianach będzie niższe, zainteresowani dostaną je w chwili zaciągania kredytu. Pozwoli im to więc pokryć część wkładu własnego.

Program MdM" ma zwolenników i przeciwników.

To ukłon w stronę deweloperów uważa Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości /www.tomaszbleszynski.pl/. Dodaje, że wśród korzystających z Rodziny na swoim" większym wzięciem cieszą się mieszkania na rynku wtórnym.

Dopłaty do kredytu w MdM" pozwolą zaciągnąć mniejszy kredyt, co oznacza niższe raty uważa Michał Krajkowski, główny analityk  Domu Kredytowego Notus.

Rodzina, która nie spełni warunków lub poda nieprawdę, będzie musiała otrzymaną dopłatę zwrócić.

Rzeczpospolita  -  Renata Krupa-Dąbrowska

Wszystkie prawa zastrzeżone

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Choć ANR szuka chętnych na działki inwestycyjne, trudno jej zachęcić indywidualnych inwestorów oferuje zbyt duże i drogie areały.

Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR) obok olbrzymich zasobów gruntów rolnych oferuje również działki inwestycyjne. W ciągu pierwszych III kw. tego roku wyprzedała ok. 973 ha tego typu nieruchomości. Kupowana jest głównie ziemia o mniejszych powierzchniach, biorąc pod uwagę, że w sumie doszło do 1,2 tys. transakcji.

Oferty agencji cieszą się jednak umiarkowanym zainteresowaniem ze strony inwestorów. Deweloperzy działający w różnych segmentach nieruchomości mają swoje własne zasoby, co oznacza brak presji do nowych zakupów tłumaczy Łukasz Madej, szef firmy doradczej ProDevelopment.

Z uregulowanym stanem prawnym

Nadal w zasobach ANR znajduje się ok. kilkadziesiąt tys. ha gruntów przeznaczonych na różnorodne cele inwestycyjne (działki inwestycyjne, rekreacyjne, budowlane czy zabytkowe).

- Mamy w sprzedaży m.in. dobrze uzbrojone i skomunikowanie grunty, w bezpośrednim sąsiedztwie lub niedaleko strategicznych węzłów komunikacyjnych i transportowych, na których mogą powstawać inwestycje typu greenfield", parki technologiczne, centra handlowe i logistyczne. Ponadto wiele gruntów inwestycyjnych (ponad 1,7 tys. ha) ANR wchodzi w skład specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Działki wystawiane na sprzedaż mają uregulowany stan prawny. W dodatku nabywca może spłacać zakupiony grunt na raty zapewnia Wojciech Adamczyk, przedstawiciel ANR.

Do końca 2013 r. można wpłacić tylko 10 proc. kwoty zakupu, a spłata reszty należności rozłożona zostanie na okres 15 lat, z oprocentowaniem 2 proc. rocznie.

Do kupienia, jak podają przedstawiciele ANR,  są m.in. działki pod budownictwo jednorodzinne w Zielonej Górze o pow. 0,7 do 0,15 ha, o cenach wywoławczych od 129,4 zł do 277,4 tys. zł.  Do wzięcia też jest zespół pałacowo-parkowy w Gockowie, w województwie pomorskim, z pałacem z I poł. XIX w. o pow. 1,9 tys. mkw., na działce o pow. 4,83 ha, w cenie wywoławczej 391,6 tys. mkw. To oferta dla osób, które myślą np. o stworzeniu ośrodka hotelowo-wypoczynkowego

Z kolei w Specjalnej Strefie Ekonomicznej - WSSE Invest-Park na Opolszczyźnie, agencja proponuje działki z budynkami produkcyjnymi i halami magazynowymi o pow. 3,9 ha za niecałe 2,7 mln zł. Natomiast w miejscowości Bagicz koło Ustronia Morskiego dużą działkę o pow. ok. 19 ha z przeznaczeniem pod pole golfowe, zabudowę hotelową, za ok. 9,9 mln zł.

Jak widać na tych kilku przykładach, do kupienia, są przeważnie duże i drogie areały ziemi, pod duże projekty, co z góry eliminuje drobnych inwestorów, chyba, że zdecydują się na wspólne zakupy zakładając spółkę. - Inwestycje na areałach zasobów ANR wymagają nakładów na infrastrukturę i długiego okresu zwrotu. To oferta dla dużych spółek. Ponadto agencja za wszelką cenę chce wyprzedać cały bank ziemi - nie od dzisiaj mówi się o jej likwidacji. Z tego powodu wypuszcza na rynek to, co trzymała na lepsze czasy. Gdyby te nieruchomości były dostępne 3 - 4 lata temu, wzbudzałyby niemałe zainteresowanie wśród inwestorów. Dziś działek na sprzedaż jest dużo, praktycznie w każdej lokalizacji za każdą cenę   opowiada Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości / www.tomaszbleszynski.pl /

Jego zdaniem, agencja ma też poważnego konkurenta, w postaci gmin i miastach przy szlakach komunikacyjnych One również przygotowują bogatą ofertę dla inwestorów, oferując nie tylko scalone grunty z infrastrukturą, ale i ulgi podatkowe i siłę roboczą zapewnia Błeszyński.

Na obrzeżach miast

Zdaniem analityków, dziś największym powodzeniem cieszy się wśród inwestorów ziemia rolna, z potencjałem, niekoniecznie jednak od ANR.

-  Ziemia rolna w Polsce drożeje od 20 lat. Z tego też powodu zainteresowanie jej zakupem w celach inwestycyjnych jest spore. Tylko w latach 2003-2008 grunty rolne podrożały z 3,8 tys. do 12,5 tys. zł/ha. Wprawdzie po 2008 r. wzrost cen na tym rynku już nie jest tak gwałtowny, ale nadal wzrosty są znaczne, a obecnie za hektar musimy płacić już 20,5 tys. zł.

Nie należy się spodziewać zmiany tej tendencji w najbliższych latach i świadomi tego inwestorzy będą próbować swoich sił na rynku ziemi rolnej. Dodatkową zachętą do kupowania działek jest zniesienie w 2016 r. ostatnich barier stawianych w Polsce przed obcokrajowcami z Unii Europejskiej. W związku z tym można się spodziewać kolejnych podwyżek, podobnie jak po wstąpieniu Polski do UE tłumaczy Kuba Karliński z Wealth Solutions Inwestycje Ziemskie. Jednak zaznacza, że decyzje o kupnie trzeba podejmować  rozważnie bo nie każda działka rolna będzie drożeć. - Dobrze również stawiać na nieruchomości, który wartość będzie się zwiększać nie tylko z powodu ogólnej tendencji rynkowej, ale również w wyniku podjętych przez nas działań lub zmian otoczenia sugeruje Karliński.

W tym roku eksperci zaobserwowali dwie tendencje w dużych miastach i miejscowościach wypoczynkowych grunty taniały, gdyż ich ceny zostały zbyt wywindowane w czasie boomu na rynku mieszkaniowym przed 2008 r. - Jednocześnie ustabilizowały się stawki gruntów poza większymi ośrodkami miejskimi. Tu ceny nie rosły tak gwałtownie w przeszłości i nie dotknęła ich również obecna korekta widoczna na rynku mieszkaniowym tłumaczy Kuba Karliński.

Poszukiwane są dziś głównie działki na Mazowszu, niedaleko Warszawy, choć nie brakuje również inwestorów skoncentrowanych na ofertach z aglomeracji wrocławskiej, poznańskiej i krakowskiej. - Nadal utrzymuje się zainteresowanie zakupami terenów  w rejonach nowych węzłów autostradowych, pomimo wysokich wycen sprzedających zapewnia Łukasz Madej.

Jak zauważa Kuba Karliński, duży wpływ na rynek gruntów ma przybierające na sile w naszym kraju zjawisko 'urban sprawl', czyli rozlewania się miast" powstające na obrzeżach osiedla domów jednorodzinnych doprowadzają do wchłaniania przez aglomeracją ośrodków miejskich. Nawet przy obecnej dekoniunkturze na rynku mieszkaniowym, a zwłaszcza domów, opłaca się kupić, zwłaszcza okazyjnie, rolną działkę, zmienić jej przeznaczenie i czekać na dobry moment sprzedaży deweloperowi lub inwestorom indywidualnym.

Według wyliczeń ekspertów, średnia wartość gruntów budowlanych może w ciągu najbliższych trzech lat wzrosnąć o 20 proc. O wiele więcej możemy zyskać na kupnie działki rolnej i zmianie jej przeznaczenia w tym przypadku zyski mogą nawet przekroczyć 100 proc. włożonego kapitału. - Ceny ofertowe zależą od lokalizacji areału i cierpliwości właścicieli ci, co chcą szybko pozbyć się gruntu, będą musieli urealniać stawki. Należy jednak pamiętać, że zakup ziemi jest dopiero początkiem danej inwestycji i dlatego nie warto przepłacać za grunt, nawet atrakcyjny sugerują pośrednicy.

Rzeczpospolita - ekonomia24 - Dorota Kaczyńska

Wszystkie prawa zastrzeżone

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Niebawem minie 60 lat od budowy pierwszych budynków wielkopłytowych w Polsce. Posłowie z sejmowej komisji infrastruktury martwią się o bezpieczeństwo mieszkających w nich ludzi. Czy słusznie?

W czasie środowego posiedzenia komisji wiceminister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Janusz Żbik uspokajał, że jak dotąd nie zawalił się ani jeden budynek zbudowany w tej technologii. Według ministerstwa takiego zagrożenia nie ma, o czym świadczą rutynowe kontrole, które co pewien czas muszą przeprowadzić właściciel lub zarządca budynku. Min. Żbik zapewniał, że nawet wybuch gazu nie jest w stanie zniszczyć całkowicie tego typu konstrukcji.

Potwierdza to Jacek Dębowski z Politechniki Krakowskiej. - W przewidywalnej przyszłości nie grozi nam zawalenie się wielkiej płyty - zapewnia nas ten ekspert w dziedzinie budownictwa wielkopłytowego. Dębowski przypomina, że jedyny przypadek katastrofy odnotowano w latach 70. W czasie montażu zawalił się blok w Polkowicach. Był to jednak błąd wykonawcy.

Dodajmy, że wybuch gazu w gdańskim wieżowcu w 1995 r., w którym zginęły 22 osoby, spowodował uszkodzenie fragmentu konstrukcji. Mimo to blok nie nadawał się już do odbudowania, więc go zburzono, a w jego miejscu postawiono nowy.

Polskie projekty lepsze od zagranicznych

Pocieszające jest też to, że w zgodnej opinii ekspertów polskie projekty budynków z wielkiej płyty są lepsze nawet od stosowanych we Francji czy w Niemczech. Wczoraj w Sejmie Dębowski przyznał jednak, że problem wielkiej płyty istnieje, a wiąże się on z poważnymi błędami, których dopuszczali się budowlańcy, m.in. z powodu wielkiego pośpiechu. Np. może się więc urwać balkon albo odpaść płyta zewnętrzna. - Dlatego niepokoi mnie to samozadowolenie ministerstwa. Istnieje bowiem duże niebezpieczeństwo, że wydarzy się jakieś nieszczęście. Taka płyta waży ok. 500 kg - komentował Eugeniusz Batko z Małopolskiego Związku Pracodawców. Według Batki na budowach często pracowali ludzie, którzy przechodzili zaledwie kilkudniowe przeszkolenie.

Także prezes Krajowej Rady Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa Andrzej Dobrucki nie ma wątpliwości, że bloki z wielkiej płyty były budowane nierzadko byle jak i z niewłaściwych materiałów. Jako dowód wskazał wyniki badań Instytutu Techniki Budowlanej, który sprawdził 350 płyt ściennych z 31 bloków wybudowanych w różnych miastach. Okazało się, że np. aż 90 proc. wieszaków, za pomocą których łączona jest płyta wewnętrzna z elewacyjną, wykonanych jest z niewłaściwej stali. W dodatku sześć na 10 wieszaków było nieprawidłowo zakotwionych. - W budownictwie wielkopłytowym stosowano także wieszaki ze stali nierdzewnej. Problem w tym, że są one podatne na pękanie. Z kolei wieszaki powlekane aluminium nie trzymają się odpowiednio w betonie - mówi Dobrucki.

Czy tego typu wady mają wpływ na żywotność budynków? W powszechnym przekonaniu budowano je z myślą o 50-60 latach eksploatacji. - Takie twierdzenie nie ma żadnego uzasadnienia - twierdzi Dobrucki. I zapewnia, że wielka płyta przetrwa nawet i 120 lat, jeśli budynki będą właściwie eksploatowane i konserwowane.

Zdaniem ekspertów konieczna jest też ich modernizacja, by spełniały współczesne standardy, np. energetyczne. Dobrucki i Dębowski są zgodni, że z budynków z wielkiej płyty powinien być wyprowadzony gaz. Głównie ze względu na zły stan wentylacji. - Mieszkańcy wymieniają okna na bardzo szczelne. A bez dopływu świeżego powietrza urządzenia gazowe nie działają prawidłowo. Rośnie więc ryzyko zatrucia czadem. U kobiet, które dużo czasu spędzają w kuchni, prawdziwą zmorą może być migrena - mówił Dobrucki. Według niego karygodne jest ocieplanie budynków bez wcześniejszego sprawdzenia stanu technicznego bloków. Eksperci zaapelowali, by rząd zaczął dofinansowywać tego typu badania.

Program renowacji osiedli

Wiceprzewodniczący komisji infrastruktury Andrzej Adamczyk (PiS) zapowiedział przygotowanie dezyderatu do rządu w tej sprawie. Posłom marzy się też program renowacji osiedli wielkopłytowych. Adamczyk stwierdził, że takie programy działają m.in. w Niemczech, Francji i państwach skandynawskich. - W Niemczech wiele takich budynków stoi teraz pustych - zauważył wiceminister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Piotr Styczeń.

Czy podobnie może być także w naszym kraju? Jeśli nawet tak będzie, to raczej nieprędko. Ostatni Narodowy Spis Powszechny wykazał, że w Polsce jest ok. 13,7 mln domów jednorodzinnych i mieszkań. Nie wiadomo, ile z nich jest w blokach z wielkiej płyty, ale szacuje się, że takich mieszkań może być nawet ok. 4 mln (tylko w latach 1966-98 wybudowano ich w miastach ponad 2,3 mln). Marta Kosińska z serwisu nieruchomościowego Szybko.pl. informuje, że w Warszawie, Gdańsku, Gdyni, we Wrocławiu, w Poznaniu i Łodzi największy odsetek wśród oferowanych w listopadzie mieszkań stanowiły bloki z wielkiej płyty. - Ten rodzaj nieruchomości należy do najtańszych i średnio jego cena jest niższa od średniej dla danego miasta o 6 proc. - mówi Kosińska.

Z badań portalu nieruchomości Domy.pl wynika, że choć mieszkania z wielkiej płyty odbiegają od współczesnych standardów (mniejsze metraże, niższa wysokość pomieszczeń, niska jakość użytych materiałów, gorsze wykończenie), to jednak wciąż są na nie chętni. Osiedla z wielkiej płyty mają wiele bardzo istotnych atutów - zwykle dobrą lokalizację z rozwiniętą infrastrukturą handlowo-usługową, poszukiwane obecnie metraże (dwa lub trzy pokoje na relatywnie małej powierzchni), a przede wszystkim ceny niższe niż w przypadku budynków zbudowanych z cegły lub w technologii "rama H". I właśnie niższa cena jest tym czynnikiem, który sprawia, że w toku poszukiwań mieszkania część klientów rezygnuje ze swoich pierwotnych preferencji. Jak wynika z badania, prawie trzech na czterech zainteresowanych kupnem mieszkania preferuje budynki z cegły. Jednak kiedy trzeba podjąć decyzję, na zakup mieszkania w wielkiej płycie gotowych jest 40 proc. klientów.

- Przez niektórych znienawidzone bloki z tzw. wielkiej płyty przetrwały 30-50 lat często w dobrym stanie. Są przedmiotem obrotu, znajdują nabywców, uzyskują niezłe ceny. Według mnie taka przyszłość niestety nie czeka obecnych projektów deweloperskich - komentuje doradca rynku nieruchomości Tomasz Błeszyński. - Już na niektórych rocznych apartamentowcach widać spływającą farbę z elewacji, odpryski, pęknięcia czy wilgoć atakującą ściany. Współczesne apartamentowce z biegiem lat będą wyglądały gorzej niż obecnie płyta - dodaje ten ekspert. / www.tomaszbleszynski.pl /

                                                            Marek Wielgo 2012-12-06
                                                            Źródło:  Wyborcza.biz

 

Kategoria: Biznes
 

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-09-25 17:18
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Nowelizacja Ustawy o gospodarce nieruchomościami podpisana
Świetny artykuł, ma Pan rację rzeczoznawstwo nie jest zawodem wybranym, jest jeden rynek, jest[...]
 
2017-09-14 20:37
Z.Maria do wpisu:
Będą chętni na drewniane domy
Witam Pana, Bardzo dobry komentarz i trafne spostrzeżenia. To może być dobry pomysł z tymi[...]
 
2017-09-06 20:46
Marek I. do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
uczucie takiej walki na pewno nie raz niejednemu towarzyszące, mnie na pewno też. Czasem nie[...]
 
2017-09-02 14:10
Michoł do wpisu:
Inwestorzy podbijają ceny mieszkań
Pan Błeszyński może mieć rację, bo chciwość deweloperów na pieniądze jest nam znana od lat. Oby[...]
 
2017-08-31 22:14
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
Dokładnie tak - trafnie Pan to określił - ciężki życiowy wybór. Jak zachować w tym wszystkim[...]