Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
Willa pod miastem 2013-03-12 16:39
 Oceń wpis
   

Chcielibyśmy mieszkać w domkach. Połowę mieszkań budują inwestorzy indywidualni. A marzy o nich prawie 80% społeczeństwa. Jednak z wielu powodów nie jest to łatwe.


Śnimy o domku jednorodzinnym poza miastem. Ideałem jest willa o powierzchni użytkowej 90-200 m2. Najlepiej w małej miejscowości oddalonej do 30 km od aglomeracji.
Budownictwo indywidualne to przede wszystkim inwestycje mieszkaniowe realizowane przez osoby fizyczne. Z drugiej strony takie budynki powstają również za sprawą deweloperów. Jednak w pewnym uproszczeniu można przyjąć, że jest to głównie budownictwo jednorodzinne.


Budownictwo jednorodzinne jest od lat jedyną skuteczną formą w miarę taniego zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych Polaków uważa Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości. Galopujące ceny mieszkań w latach 2006-2009 zachęciły do inwestowania w domy poza miastami.


Cena budowy domu stała się konkurencyjna w stosunku do oferowanych na rynku mieszkań. Technologie uległy poważnym zmianom. Na rynek weszły przebojem domy segmentowe, z różnych materiałów (drewno, beton, płyty prefabrykowane), składane pod klucz nawet w czasie krótszym niż miesiąc. Pojawiły się projekty energooszczędne, ekologiczne, o niskich kosztach eksploatacyjnych.


Duża podaż działek budowlanych lub rolnych z możliwością zabudowy tylko przyspieszyła ten proces twierdzi Tomasz Błeszyński. Domy można budować etapami, stopniowo zbierając fundusze, inwestując nawet bez kredytu. Rozsądnie budowane domy stają się synonimem świadomego oszczędzania, a nie luksusu.


Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego w ubiegłym roku oddano do użytkowania 152 527 mieszkań, to jest o 16,5% więcej niż rok wcześniej. W tym czasie wydano pozwolenia na budowę 165 092 mieszkań, czyli nastąpił spadek o 10,3%. Zmniejszyła się również liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto do 141 798, tj. o 12,6%.
Największy udział (53,3%) w przyroście nowych zasobów mieszkaniowych mieli inwestorzy indywidualni, którzy wybudowali 81 244 mieszkania, czyli o 10,5% więcej niż przed rokiem. W tej grupie odnotowano spadek liczby wydanych pozwoleń na budowę do 88 056 mieszkań, tj. o 8,7% oraz liczby mieszkań, których budowę rozpoczęto do 79 687 mieszkań (o 11,9%).


Oddano do użytkowania więcej mieszkań niż rok wcześniej, ale to ciągle ilości niewspółmierne w stosunku do potrzeb. Gdy rozpoczynała się nasza nowa rzeczywistość ponad dwadzieścia lat temu, szacowano, że brakuje około 1,5 miliona mieszkań. W ciągu dwóch dekad niewiele się zmieniło. Choć głośno się o tym nie mówi, sytuacja jest ciągle fatalna.
Również Główny Urząd Nadzoru Budowlanego podsumował już wstępnie wyniki badania ruchu budowlanego w 2012 r. Wynika z nich, że liczba pozwoleń na budowę spadła o 6,7%. Zmiana ta dotyczy większości kategorii obiektów. Największy spadek odnotowano w grupach budynków mieszkalnych jedno- i wielorodzinnych. Wzrosła natomiast liczba obiektów oddanych do użytkowania o 10,5%. Najwięcej oddano w województwach kujawsko-pomorskim i łódzkim.


Znaczący udział w ogólnej liczbie wydanych pozwoleń na budowę mają pozwolenia dotyczące budynków mieszkalnych jednorodzinnych i wielorodzinnych. W ub. r. na takie budynki wydano 86 216 decyzji. W porównaniu z 2011 r. (w którym wydano 99 224 decyzje) liczba ta jest mniejsza o 15,1%. Większość pozwoleń na budowę w tej kategorii obiektów dotyczy budynków jednorodzinnych. Wydano na nie 83 530 pozwoleń, czyli około 97% pozwoleń wydanych dla wszystkich budynków mieszkalnych. Najwięcej pozwoleń na budowę wydano w województwach: mazowieckim 30 762, wielkopolskim 26 178 i śląskim 18 093. Najmniej zaś w województwach: opolskim 2906, lubuskim 4899 i podlaskim 6182. Natomiast przekazano do użytkowania 167 332 obiekty, w tym 86 162 budynki mieszkalne. Liczba budynków jednorodzinnych wzrosła o 9,2%.
W Polsce buduje się niewiele potwierdza Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości w firmie Home Broker. Zaś podstawą budownictwa mieszkaniowego są inwestorzy indywidualni (osoby fizyczne budujące głównie domy jednorodzinne). Jednak zarówno deweloperom, jak i pozostałym inwestorom mogą się naprzykrzać trudne i długotrwałe procedury administracyjne.


Według raportu Doing Business 2013 załatwienie pozwoleń trwa w naszym kraju przeciętnie 301 dni. Zajęliśmy tym samym dopiero 161 miejsce. Polityka w tym zakresie kończy się niestety na obietnicach. Tymczasem przed niedawnymi wyborami parlamentarnymi uproszczenie i skrócenie procedur znajdowało się w większości programów komitetów wyborczych.
Niestety, również wiele tych pomysłów było niedobrych zwraca uwagę Bartosz Turek. Na przykład nadmierne skracanie i upraszczanie procedur mogłoby się odbić negatywnie na jakości nadzoru budowlanego, który jest przecież niezbędny. Kluczem do wzrostu liczby domów jednorodzinnych byłby rozwój planowania przestrzennego. Na razie miejscowych planów jest niewiele, a to oddziałuje negatywnie na ład przestrzenny w miastach.


Nie znaczy to, że nic się nie dzieje. Nowym ciekawym pomysłem, który ma wspierać budownictwo ekologiczne, są dopłaty do domów energooszczędnych. Projekt ten pilotuje i finansuje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Możliwa do uzyskania dopłata będzie zależała od typu nieruchomości (mieszkanie lub dom) i jego zapotrzebowania na ciepło. Kwota jest wyższa, gdy zużycie ciepła nie przekracza 15 kWh/m2 rocznie (tak zwany dom pasywny), a niższa gdy jest mniejsze niż 40 kWh/m2 rocznie (dom niskoenergochłonny). Dla porównania przeciętny nowy dom potrzebuje przeważnie około 100-120 kWh energii na m2 rocznie. Niestety, program jest wciąż na etapie wdrażania.


Rząd ma wiele pomysłów. Ale nowa ustawa Prawo budowlane, która ma ułatwić proces inwestycyjny, może być gotowa dopiero w 2015 r. Nie wiadomo jednak, czy jeszcze ten sejm zdąży się nią zająć w roku wyborczym. Trudno zatem przesądzać czy budownictwo w tym jednorodzinne zyska niezbędny impuls rozwojowy.

 

Mieczysław T. Starkowski

Źródło: gazeta Inwestor

     11.03.2013 r. 

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

[ historie - znalezione w necie - 2001 rok ]

Cele są bardzo ambitne: najwyższy poziom usług, systemy informacyjne dla społeczeństwa i władz, jednoczenie profesjonalistów rynku nieruchomości. Tak uzasadnia potrzebę swojego istnienia Polska Federacja Rynku Nieruchomości. Siódmy rok jej działalności i dynamiczny rozwój dowodzą, że jej powołanie w styczniu 1995 roku było dobrym pomysłem.

Podstawowymi płaszczyznami działania Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości są: obrona interesów profesjonalistów na rynku nieruchomości (przede wszystkim pośredników i zarządców), organizowanie praktyk zawodowych i postępowań kwalifikacyjnych oraz podejmowanie inicjatyw ustawodawczych.

W siódmym roku działalności PFRN znajduje się w momencie przełomowym, ponieważ skupia się na dążeniu do utworzenia samorządu zawodowego jako organizacji zrzeszającej profesjonalnych pośredników, zarządców i rzeczoznawców.

Dobrze rozumiana elitarność

Kierujący federacją Zbigniew Kubiński podkreśla, że każdy zawód ma pewne fazy rozwojowe, a powołanie samorządu zawodowego jest ukoronowaniem tego rozwoju. W Polsce tradycja samorządu zawodowego nie jest zbyt bogata. Swój samorząd zawodowy mają osoby wykonujące jedynie niektóre zawody (m. in. adwokaci, radcy prawni, aptekarze, notariusze, urbaniści). Procedura uzyskiwania członkostwa jest bardzo prosta - każdy, kto uzyskuje uprawnienia do wykonywania danego zawodu automatycznie zostaje członkiem gremium reprezentującego interesy wszystkich, którzy wykonują ten zawód.

Ta prosta droga do elitarności, jakiej obawiają się niektórzy, jest jedynie przejawem troski o interesy zawodowe - wykonujących zawód oraz klientów. Również Federacja nie obawia się zarzutu elitarności. Przede wszystkim dlatego, że - jak zapewnił Zbigniew Kubiński - nie zamierza wprowadzać wymogów typu (jak w przypadku samorządu prawników) uzyskiwanie zgody na otwarcie kancelarii. Ale także dlatego, że elitarność rozumiana jako coś, co odróżnia profesjonalistów od amatorów, może być tylko zaletą.

Od współpracy do lobbingu

Zintegrowanie środowiska zawodowego sprzyja nie tylko przedstawicielom konkretnych zawodów, ich rozwojowi i ochronie ich interesów. Sprzyja także rozwojowi rynku nieruchomości oraz promowaniu Polski jako atrakcyjnego rynku inwestycyjnego. Wiele miejsca w strukturze działania PFRN zajmuje współdziałanie z organami państwa oraz innymi organizacjami i instytucjami, które są zainteresowane uregulowaniem i rozwojem polskiego rynku nieruchomości.

W ramach współpracy z Urzędem Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast Federacja m.in. przygotowała projekty regulacji zawodowej profesji pośrednika w obrocie nieruchomości oraz przepisów wykonawczych do ustawy o gospodarce nieruchomościami. Z UMiRM Federację łączą m.in. porozumienia w sprawie organizowania postępowania kwalifikacyjnego związanego z nadawaniem licencji zawodowych dla pośredników, a także w sprawie organizowania praktyk zawodowych. Federacja ma także na swoim koncie opracowanie (w 1996r.) zasad kodeksu etyki i standardów zawodowych pośrednika w obrocie nieruchomościami.

Doskonalenie przez kształcenie

Federacja zabiega także o doskonalenie systemu kształcenia i podnoszenia kwalifikacji zawodowych specjalistów rynku nieruchomości. Wespół z CIREI (Instytutem Komercyjnego Inwestowania w Nieruchomości) z Chicago, zorganizowała serię specjalistycznych szkoleń, które otwierają drogę do uzyskania międzynarodowego tytułu CCIM (Dyplomowany Specjalista Komercyjnych Inwestycji na Rynku Nieruchomości). Jest to powszechnie uznawany tytuł zawodowy, który mogą uzyskać osoby zajmujące się pośrednictwem, wynajmem, zarządzaniem nieruchomościami, rzeczoznawstwem oraz analizami inwestycyjnymi. We współpracy z IREM (Instytut Zarządzania Nieruchomościami), także z Chicago, Federacja zrealizowała program szkoleń o różnym profilu i zakresie. Wzięło w nich udział ponad 100 osób.

W roli współorganizatora Federacja zajmuje się różnymi krajowymi i międzynarodowymi szkoleniami i konferencjami, jak np.: coroczny Krajowy Kongres PFRN oraz specjalistyczne konferencje (m.in. Zarządzanie nieruchomościami - możliwości i bariery, Integracja europejska - rynek nieruchomości, Nabywanie nieruchomości przez cudzoziemców w Polsce i w Unii Europejskiej).

Doskonaleniu zawodowemu sprzyja ponadto bieżące informowanie o wszystkim, co jest ważne i przydatne w profesjonalnym wykonywaniu zawodu. Federacja jest od 1997r. wydawcą (razem z Krakowskim Instytutem Nieruchomości) specjalistycznego kwartalnika "Świat Nieruchomości".

Profesjonalny racjonalizm

Ważnym zadaniem Federacji jest kreowanie pozytywnego wizerunku profesji. O realizację zadań z tego zakresu efektywnie dba - dzięki dużej wiedzy, ale przede wszystkim otwartości na kontakty z mediami i jakże rzadko spotykanemu profesjonalnemu rozumieniu funkcji rzecznika - Tomasz Błeszyński.

Aktualnie PFRN, jako dobrowolny związek samorządnych organizacji posiadających osobowość prawną, skupia 24 regionalne stowarzyszenia pośredników w obrocie nieruchomościami. Skupia także inne gremia związane z rynkiem nieruchomości (np. Krakowski Instytut Nieruchomości, Stowarzyszenie Doradców Rynku Nieruchomości). Uważnie obserwując rynek, Federacja dostrzega na nim nawet nieformalne grupy, jak np. WWIRED (Warsaw Women in Real Estate and Development), łączący interesy pań zawodowo związanych (bezpośrednio i pośrednio) z warszawskim rynkiem nieruchomości.

O randze PFRN świadczy fakt, że jest pierwszą polską organizacją, która znalazła się w strukturach Unii Europejskiej. W czerwcu ubiegłego roku PFRN została członkiem - kandydatem CEPI, czyli Europejskiej Rady Nieruchomości.

  autor.  B. M.  27-08-2001r.  źródło: Gazeta Prawna

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Moje subiektywne podsumowanie procesu deregulacji zawodów rynku nieruchomości.

Sejmowa nadzwyczajna komisja deregulacyjna właściwie dzisiaj już zakończyła prace, zostały, co prawda jeszcze drobne poprawki i wnioski, które zostaną uwzględnione podczas ostatniego posiedzenia lub w dalszych pracach legislacyjnych. Główne założenia deregulacji politycznej zostały mim zdaniem przez komisje zrealizowane. Komisja prawie zawsze większością głosów przyjmowała korzystne dla projektu rządowego poprawki.

Z przykrością należy tutaj podkreślić, że komisja była specjalnie zainteresowana przyjmowaniem propozycji zmian w ustawie proponowanych przez organizacje zawodowe. Rola zaproszonych przedstawicieli środowisk była ograniczona jedynie do wyrażania opinii bez możliwości składania formalnych wniosków. Czego dowodem jest nie uwzględnienie wielu istotnych z punktu widzenia zawodów poprawek do ustawy. Dla mnie, jako osoby uczestniczącej w pracach komisji jest to niezrozumiałe. Po co zapraszać gości skoro i tak ich wniosków nie uwzględnia się w procesie legislacyjnym ?

Zgodnie z przyjętymi do dzisiaj poprawkami przestają istnieć licencje zawodowe pośredników w obrocie nieruchomościami i zarządców nieruchomości. Zastąpione zostaną przepisami wprowadzającymi na rynek nieruchomości osoby praktycznie bez wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Ustawa zakłada, że każdy, jeśli tylko zechce może zajmować się obrotem nieruchomościami lub zarządzaniem. Dobrze funkcjonujące zawody rynku nieruchomości zostaną opanowane przez przypadkowych ludzi.

Uprawnienia zawodowe rzeczoznawcy majątkowego z drobnymi zmianami nadal pozostają, zachowuje się wymóg posiadania wyższego wykształcenia odbycia praktyki zawodowej oraz zaliczania egzaminu państwowego. Powstaje pytanie, dlaczego tak niesprawiedliwie potraktowano pośredników i zarządców nieruchomości ?

Wszystkie zawody rynku nieruchomości uregulowane są przecież w jednej ustawie, mają na dzisiaj podobne wymogi dotyczące wykształcenia i uzyskiwania kwalifikacji zawodowych. Jakiś czas temu zostało zawarte porozumienie federacji działających na rynku nieruchomości, środowiska miały się wzajemnie wspierać w działaniach anty-deregulacyjnych.

Zastanawiam się, więc dlaczego jedni zostają a inni muszą odejść ???

 

Tomasz Błeszyński

 

Wszystkie prawa zastrzeżone

Żadna część jak i całość artykułów zawartych w niniejszym blogu nie może być powielana i rozpowszechniania  w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób w tym także zamieszczana w Internecie bez podania  źródła lub autora.

 

Kategoria: Biznes
 
Chętni na duże lokale 2013-03-04 21:01
 Oceń wpis
   

Mieszkania używane sprzedają się słabo.

Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości, ocenia, że początek roku nie przyniósł na rynku wtórnym wielu nowych transakcji. Nie ma w tym jednak nic nadzwyczajnego. W styczniu biura nieruchomości finalizowały sprzedaż mieszkań rozpoczętą w grudniu, nawet jeszcze z dopłatami w ramach Rodziny na swoim" mówi Tomasz Błeszyński. Dodaje, że klienci, którzy dziś chcą kupić mieszkanie, powoli sondują rynek, sprawdzają, jakie bonusy dostaną, zastanawiają się, czy czekać na kolejne obniżki.

Klient z pieniędzmi

Marcin Jańczuk z Metrohouse &Partnerzy zauważa, że nowością jest ożywienie na rynku największych mieszkań. Dawno już nie mieliśmy do czynienia z transakcjami dotyczącymi lokali o powierzchni 120130 mkw. Tymczasem po obniżkach cen takowe zaczynają się pojawiać podkreśla Marcin Jańczuk. Dodaje, że w Warszawie najwięcej transakcji zamyka się jednak w kwocie 270370 tys. zł. Sprzedają się głównie mieszkania dwupokojowe i niewielkie trzypokojowe w blokach z wielkiej płyty.

Tomasz Błeszyński twierdzi, że jeśli już dochodzi dziś do transakcji, to większość klientów wykłada gotówkę. Czasem w niewielkim stopniu wspomagają się kredytem.

O małej sprzedaży mieszkań używanych zarówno w Warszawie, jak i całym kraju mówi Jarosław Mikołaj Skoczeń z Emmersona, firmy doradczej i pośredniczącej w obrocie nieruchomościami. Wpływ na to ma kilka czynników: mały dostęp do kredytów hipotecznych, brak programów wspierających sprzedaż, a także ceny na rynku wtórnym. Są one wyższe od cen dyktowanych na rynku pierwotnym mówi Skoczeń. Podkreśla, że deweloperzy, aby pobudzić sprzedaż, obniżają ceny mieszkań. Przeceny na rynku pierwotnym sięgają nawet 30 procent szacuje przedstawiciel Emmersona. Dodaje, że właściciele używanych lokali nie mogą sobie pozwolić na takie rabaty. Lokale kupowali w boomie po wysokich cenach. Trzeba też pamiętać o kosztach kredytu hipotecznego tłumaczy Skoczeń. Dodaje, że coraz częściej jednak także na rynku wtórnym pojawiają się okazje.

Zdaniem Marcina Jańczuka grupa wstrzymujących się z zakupem klientów na pewno nie jest na tyle duża, by spowodować zastój na rynku. Początek roku po prostu nie jest dobrym okresem dla obrotu nieruchomościami mówi Marcin Jańczuk. Z naszych obserwacji wynika jednak, że liczba transakcji w styczniu br. jest porównywalna do poziomu z 2012 r., a nawet nieznacznie go przewyższa podkreśla.

Kto może czekać

Zdaniem Tomasza Błeszyńskiego czekać na kolejne obniżki mogą osoby kupujące mieszkania inwestycyjnie, np. pod wynajem. Im taniej kupią, tym rentowność inwestycji większa tłumaczy doradca rynku nieruchomości. Szukający mieszkań dla siebie powinni rozważyć, czy w ogóle lokal kupować, zwłaszcza na kredyt. Może lepiej skorzystać z wynajmu, a zaoszczędzone na transakcji pieniądze zainwestować, zamiast utrzymywać dewelopera i przez lata przynosić zyski bankom? podpowiada Tomasz Błeszyński.  Według niego trzeba zerwać ze stereotypem, że mieszkanie trzeba kupić bez względu na wszystko i żyć w strachu, czy będzie mnie stać na spłatę kredytu.

Z kolei Jarosław Mikołaj Skoczeń zauważa, że jeszcze trzycztery lata temu nikomu się nie śniło, że w Warszawie będzie można kupić 1 mkw. lokalu poniżej 4 tys. zł. A teraz takich ofert jest coraz więcej. Warto więc rozglądać się za własnym tanim mieszkaniem uważa przedstawiciel Emmersona. Dodaje, że niedrogich mieszkań w Warszawie klienci szukają na Białołęce albo nawet pod miastem. Najlepiej sprzedają się małe mieszkania o powierzchni ok. 30 mkw., a także 50-metrowe z dwoma, a najlepiej trzeba pokojami zauważa Skoczeń.

A Marcin Jańczuk dodaje, że uwzględniając zmianę wartości nabywczej pieniądza w czasie, okazuje się, że realne ceny mieszkań wracają do poziomów sprzed szczytu hossy. Jeszcze tego nie zauważamy, bo cały czas porównujemy wartości nominalne tłumaczy przedstawiciel agencji Metrohouse & Partnerzy.

Tymczasem, jak podkreśla Marek Kiełpikowski, szef agencji Arenda M. Kiełpikowski w Bydgoszczy, problem leży gdzie indziej. Kiedy będzie nas stać na podstawowe dobra, np. na zakup nieruchomości? Z opublikowanego rankingu zamożności Europejczyków wynika, że dochód mieszkańca Unii jest średnio dwukrotnie wyższy niż Polaka, a w krajach starej Unii zarabia się czterokrotnie więcej niż u nas przypomina Marek Kiełpikowski. Droga do własnej nieruchomości nie wiedzie więc przez kolejny rok oczekiwania na 10-proc. spadki cen. Biorąc pod uwagę inflację (3,7 proc.) i koszt wynajmu (6,3 proc. wartości nieruchomości rocznie), kupujący na czekaniu nic nie zyska twierdzi Marek Kiełpikowski. Jego zdaniem jedyną drogą do rozruszania rynku nieruchomości jest wzrost zamożności obywateli i wzrost optymizmu. Programy typu Rodzina na swoim" niewiele tu zmienią.

Aneta Gawrońska  

Rzeczpospolita

04-03-2013  

Wszystkie prawa zastrzeżone

 

Kategoria: Biznes
 

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-11-17 15:19
pieniadze do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Wynik bardzo dobry. Praktycznie wygraliśmy ale sądzę, że przeważył argument niemerytoryczny tj.[...]
 
2017-11-15 19:08
Tomasz Błeszyński do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Polska nie zorganizuje International EXPO 2022 Poland w Łodzi. Wystawę zorganizuje stolica[...]
 
2017-11-07 15:38
angling do wpisu:
Dokąd płynie Łódź ?
Tak jest potencjał na 10 lat pracy dla eksperta dobrego. W pozytywnym sensie - jest co[...]
 
2017-09-25 17:18
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Nowelizacja Ustawy o gospodarce nieruchomościami podpisana
Świetny artykuł, ma Pan rację rzeczoznawstwo nie jest zawodem wybranym, jest jeden rynek, jest[...]
 
2017-09-14 20:37
Z.Maria do wpisu:
Będą chętni na drewniane domy
Witam Pana, Bardzo dobry komentarz i trafne spostrzeżenia. To może być dobry pomysł z tymi[...]