Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
Oferty pełne iluzji 2016-08-31 15:25
 Oceń wpis
   

Sprzedający nieruchomości stosują wiele sztuczek, by zyskać klientów. Jak nie dać się naciągnąć?

Do informacji zawartych w ogłoszeniach sprzedaży nieruchomości należy podchodzić z dużym dystansem, przynajmniej dopóki na własne oczy nie zobaczy się ogłaszanego domu czy mieszkania radzą analitycy. Aby przyciągnąć klientów, sprzedający bardzo często ubarwiają rzeczywistość, pomijają niekorzystne informacje, eksponując te ciekawe z marketingowego punktu widzenia. Normą stało się już, że publikowane przez deweloperów wizualizacje inwestycji nie odpowiadają ich wykonaniu. Podobnie jest z ogłoszeniami prywatnymi czy też biur nieruchomości, gdzie zamieszczone zdjęcia niekiedy zaklinają rzeczywistość opowiada Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości.

Błędne wyobrażenia

Według Marcina Jańczuka, dyrektora ds. PR Metrohouse Franchise, oferty sprzedaży nieruchomości nieco przypominają te z komisów samochodowych. W opisie wszystko wydaje się piękne, a rzeczywistość nijak się ma do słowa pisanego. Podstawowym problemem jest koloryzowanie stanu faktycznego i ukrywanie mankamentów. Dobra rada patrzmy na opisy z dystansem. Nie przyjmujmy bezkrytycznie każdej informacji o osiedlu tonącym w zieleni. Może się okazać, że chodzi o mały skwer położony 500 metrów dalej radzi Marcin Jańczuk.

Utrudnieniem dla nabywców mieszkań jest też nadużywanie przez sprzedających słowa apartament. Wprawdzie nie ma jednoznacznej definicji tego pojęcia, jednak trudno nazwać apartamentem dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 50 mkw. położone na obrzeżach miasta. Ale kupujący potrafią odsiać ziarno od plew i sztuczne zawyżanie standardu mieszkania lub prestiżu okolicy zwykle kończy się porażką.

Tak samo zresztą jak zbyt wysokie oczekiwania co do wartości nieruchomości. Sprzedający często spoglądają na ogłoszenia i wystawiając mieszkanie, starają się bez względu na jego rzeczywistą wartość umieścić je w górnych widełkach cenowych mówi Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

Z każdej strony

Zainteresowanym zakupem własnego M eksperci radzą dokładnie obejrzeć nie tylko lokal, ale cały obiekt z każdej strony. Warto sprawdzić historię remontów budynku i zorientować się, jak wygląda np. izolacja termiczna ścian lub dachu. Trzeba również zweryfikować okolicę i to także pod kątem przyszłości. Warto ocenić, czy adres z biegiem czasu będzie zyskiwał, czy tracił atrakcyjność. Jeśli w okolicy planowana jest linia metra to dobrze. Jeśli jednak gmina ma w planie budowę niedaleko wysypiska śmieci to już nie jest dobra wiadomość tłumaczy Marcin Krasoń.

Radzi przyjrzeć się planowi zagospodarowania przestrzennego (dostępny w urzędzie gminy), poszperać w Internecie i podpytać mieszkańców. Analiza wybranych ofert powinna być jak najbardziej obiektywna. Warto zrobić listę wad i zalet poszczególnych lokali. Na chłodno ocenić, które z wypisanych wad są dla nas ważne, a przy których jesteśmy skłonni do kompromisu. Trzeba jednocześnie pamiętać, że ściany można przemalować, a kuchnię czy łazienkę przerobić, jednak trajektorii lądowania samolotów na pobliskim lotnisku zmienić się nie da. Podobnie jak nie pozbędziemy się położonego w sąsiedztwie stadionu sportowego czy ramp dla dostaw do hipermarketu, pod który TIR-y podjeżdżają każdego dnia o 5 rano ostrzega Marcin Krasoń.

Anna Gołasa Puls Biznesu |30.08.2016|

Źródło; http://nieruchomosci.pb.pl/

 
 Oceń wpis
   

Początkowo, nie dalej jak dziesięć lat temu, można je było oglądać wyłącznie na wizualizacjach. Dzisiaj przybiera realne kształty. Nowe Centrum Łodzi, bo o nim mowa, być może nie powstaje w takiej postaci, która podobałaby się wszystkim, i nie w tak szybkim tempie, jakie obiecywano, ale coraz lepiej widać, jak będzie wyglądało.

Kiedy 6 lat temu na targach nieruchomości w Cannes pokazaliśmy projekty NCŁ, deweloperzy twierdzili, że to niemożliwe, by powstało - mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. - Nie byli, więc zainteresowani zakupem terenów. Ale kiedy w tym roku zobaczyli aktualne zdjęcia, zaczęli nas namawiać na wystawianie nieruchomości na sprzedaż, bo chcą tutaj budować.

Osiedle z sercem

Nowe Centrum Łodzi ma kształt prostokąta o powierzchni 100 hektarów. Bokami są ulice: Piotrkowska, Narutowicza, Kopcińskiego i Tuwima. Teren jest podzielony na trzy mniejsze prostokąty. Największy jest teren o powierzchni 40 ha między ul. Kilińskiego i ul. Nowotargową. To rejon wokół nowego dworca Łódź Fabryczna - serce NCŁ. Między ul. Nowotargową a ul. Kopcińskiego jest strefa druga (30 ha), w której znajdą się przede wszystkim obiekty biurowe i usługowe. Strefa trzecia (także 30 ha) leży między ul. Nowotargową a ul. Piotrkowską. W niej powstanie najmniej nowej zabudowy, ale istniejące budynki będą poddawane rewitalizacji. Mówi Adam Pustelnik, p.o. dyrektora Biura Obsługi Inwestora i Współpracy z Zagranicą UMŁ: - Nie chcemy, by centrum zamieniło się w rejon ulicy Domaniewskiej w Warszawie, gdzie są głównie biurowce i życie tam zamiera popołudniami.

Będzie się działo

NCŁ to 11 nowych ulic, 8 alei, 8 pasaży, 2 skwery, 2 place oraz rynek. Planowany rynek Nowego Centrum Łodzi, zwany także rynkiem Kobro, ma być głównym miejscem spotkań wszystkich łodzian. To na nim, a nie na placu w Manufakturze, będą odbywać się koncerty z okazji np. urodzin Łodzi czy miejskie zabawy sylwestrowe. NCŁ to również nowe budynki (każdy z nich o wysokości nieprzekraczającej 35 m). - Jeśli Łodzi zostanie przyznane prawo do organizacji wystawy Expo w 2022 r., NCŁ szybko zmieni wygląd - mówi Robert Kolczyński z Wydziału ds. Zarządzania Projektami UMŁ. - Na 25 ha wzdłuż ul. Tuwima, od ul. Kilińskiego po ul. Kopcińskiego oraz między ul. Tramwajową i ul. Wierzbową powstaną zespoły pawilonów. Po wystawie znajdą się w nich mieszkania i biura.

Wyspa NCŁ?

Nie wszyscy wróżą jednak świetlaną przyszłość NCŁ. - Drogi się budują, ale na razie nie wszystkie - mówi Tomasz Błeszyński z Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości. - Po uruchomieniu dworca nie z każdej części miasta będzie łatwo do niego dojechać. Dlatego NCŁ może stać się samotną wyspą. Podróżni wysiądą na dworcu, załatwią sprawy i zajrzą do przydworcowej galerii handlowej, która prędzej czy później powstanie przy Fabrycznym. Ulica Piotrkowska i Manufaktura nie będą im potrzebne. Nie wierzę, by NCŁ nie zamieniło się w osiedle biurowców świecące pustkami wieczorami i weekendami. Buduje się tylko gmachy biurowe, a to są mało stabilne miejsca pracy, bo biuro można szybko zamknąć i przenieść w inny zakątek świata. Poza tym, jeśli w Łodzi nie będzie Expo w 2022 r., NCŁ będzie powstawać w bólach przez dziesięciolecia.

Iwona Jędrzejczyk-Kaźmierczak Express Ilustrowany |28.08.2016|

Czytaj więcej: http://www.expressilustrowany.pl/najwazniejsze/a/100-hektarow-miasta-na-nowo-co-kryje-w-sobie-nowe-centrum-lodzi,10562314/

 
Nieruchomości w Łodzi 2016-08-28 21:00
 Oceń wpis
   

Magistrat wystawił na sprzedaż dwie działki w Nowym Centrum Łodzi, tuż przy dworcu Fabrycznym. To najdroższe nieruchomości od lat. Działkę pod pobliską Bramę Miasta sprzedano znacznie taniej.

Łódzki magistrat wystawił na sprzedaż dwie działki w Nowym Centrum Łodzi. Cena wywoławcza to aż 60 mln zł. Za co? Za teren, który znajduje się między nowym dworcem Łódź Fabryczna a kompleksem kulturalno-oświatowym EC1. Nieruchomością interesują się inwestorzy ze Skandynawii, Europy Zachodniej i Środkowo-Wschodniej. Specjalistom od rynku nieruchomości trudno jednak uwierzyć, by inwestorzy zapłacili aż 60 mln zł za tereny w Łodzi. Nawet jeśli łącznie obie działki mają 20,3 tys. mkw. To najdroższa nieruchomość od lat.

Zgodnie z planem miejscowym na dwóch działkach, które obecnie są wykorzystywane jako zaplecze budowy dworca i ogólnodostępny parking, można wygospodarować dziewięć miejsc pod zabudowę. Przewidziana jest tam m.in. zabudowa biurowa i wielorodzinna z usługami, ale mieszkania mogą powstać dopiero od drugiej kondygnacji. Budynki mogą mieć od sześciu do ośmiu kondygnacji (25 - 35 m).

Jednak inwestorzy raczej nie myślą o mieszkaniówce. - Zainteresowani są raczej przestrzenią biurową - mówi Aleksandra Hac z biura prasowego łódzkiego magistratu. To zupełnie zrozumiałe dla specjalistów od rynku nieruchomości.

- Bloki mieszkalne można zbudować wszędzie, nawet przy dworcu. Tak zrobiono w Grodzisku. Jednak nie są to mieszkania dla bogaczy tylko dla biednych słoików , którzy dojeżdżają do pracy w stolicy. Gdyby na działce w Nowym Centrum Łodzi chciano wybudować mieszkania o podwyższonym standardzie, to musiałyby one kosztować od 8 do 10 tys. zł. za 1 mkw. Zakładając, że działka zostałaby sprzedana za 60 mln zł. Choć według mnie nie ma żadnej siły na świecie, która zapłaciłaby taką sumę za teren w Łodzi. Za taką cenę można przecież kupić działki w Krakowie lub Wrocławiu - podkreśla Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Poza tym za mieszkanie w Łodzi nikt nie będzie chciał zapłacić 8 - 10 tys. zł. za 1 mkw. - To zbyt wysoka stawka jak na łódzkie możliwości. A przecież nikt z Warszawy nie będzie kupował mieszkania w Łodzi. Nie spotkałem się z taką sytuacją od kilkunastu lat - podkreśla Tomasz Błeszyński.

Dlatego też na działkach w NCŁ stanie raczej kolejny biurowiec. Władze Łodzi musiały brać to pod uwagę promując nieruchomość na marcowych targach w Cannes. Próbowały zwrócić uwagę inwestorów przedstawiając m.in. plany budowy orientarium.

Dlaczego?

Bo żeby korporacje mogły ściągnąć pracowników nie tylko z zagranicy, ale też z atrakcyjniejszych polskich miast, muszą im zagwarantować ofertę miejsc, w których mogliby spędzać wolny czasu z rodziną. Jednak specjaliści zakładają, że w biurowcach na obszarze NCŁ będą pracować głównie osoby dojeżdżające z Warszawy.

- W Nowym Centrum Łodzi powstaną może trzy - cztery bloki z mieszkaniami na wynajem dla białych kołnierzyków. Reszta działek zostanie sprzedana pod biurowce. A to znaczy, że zniweczony zostanie pierwotny pomysł na ten obszar Łodzi, który miał żyć również po godz. 17 - 18, gdy kończy się pracę w biurowcach - podkreśla Błeszyński.

- Przecież miało tam powstać od 3 do 5 tys. mieszkań. NCŁ miało być też magnesem, miejscem przyciągającym dzięki Specjalnej Strefie Sztuki. A ostatecznie będą tam stały tylko betonowe klocki, jak na Mokotowie. Co gorsza, za kilkanaście lat te biurowce staną się mało atrakcyjne dla najemców.

Na razie jednak chętnych na budowę biurowców w NCŁ nie brakuje, co może świadczyć o zainteresowaniu przyszłych najemców lokalizacją. Biurowiec czy biurowce, które staną na działce wycenionej na 60 mln zł, będzie sąsiadować z Bramą Miasta. Pierwszy raz działkę pod nią miasto sprzedało w grudniu 2013 r. za 40 mln zł. Jednak rok później inwestor się wycofał, tracąc 4 mln zł wadium. Za drugim razem działkę sprzedano (2015 r.) za 35 mln zł. Kupiła ją spółka należąca do Skanskiej, która w NCŁ buduje jeszcze jeden biurowiec Nową Fabryczną.

Najdroższe działki w Łodzi

  • 60 mln zł dwie działki w NCŁ o łącznej powierzchni ponad 2 hektarów. Do nieruchomości ma prowadzić podziemna droga, którą na swój koszt wybuduje miasto.
  • 35 mln zł - działka pod Bramę Miasta.Za pierwszym razem sprzedana za 40 mln zł.
  • 8,5 mln zł - działka na skrzyżowaniu al. Piłsudskiego i al. Śmigłego-Rydza. Kupił ją w tym miesiącu irlandzki deweloper, który chce wybudować dwa 6-kondygnacyjne biurowce.
  • 8,4 mln zł - działki przy ul. Ustronnej 47/47a, 49 i 51.Działki po firmie Tp-Konepajat sprzedano w kwietniu.
  • 6,8 mln zł - działka na rogu ul. Ogrodowej i Zachodniej. Teren w 2015 r. kupił Warimpex, który już we wrześniu rozpocznie tam budowę biurowca Ogrodowa Office.

Agnieszka Magnuszewska |28.08. 2016|

Polska Press Sp. z o.o. |Dziennik Łódzki|

Źródło:http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/lodz/a/nieruchomosci-w-lodzi-magistrat-wystawil-dzialki-w-ncl-za-60-mln-zl,10562260/

 
 Oceń wpis
   

Historia Łodzi z okien tramwaju - śladem Łodzi postindustrialnej.

Brałem udział w tramwajowej wycieczcie zorganizowanej przez Klub Miłośników Starych Tramwajów w Łodzi. Przejechaliśmy zabytkowym tramwajem przegubowym typu 803N z lat 70 tych po wielu ulicach miasta.

Przewodnik opowiadał o znanych fabrykach i obiektach dawnej i obecnej przemysłowej Łodzi. Super pomysł, na interesującą wycieczkę po mieście.

Polecam udział w kolejnych wycieczkach Klubu Miłośników Starych Tramwajów.

Tomasz Błeszyński łodzianin od urodzenia ...

 Fot: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Magazyny powstają na potęgę przy A1. Al. Ofiar Terroryzmu 11 Września, ul. Rokicińska i ul. Transmisyjna to tylko część lokalizacji, w których powstają w Łodzi magazyny. Powód to bliskość autostrady A1.

Hale magazynowe o powierzchni 33tys. mkw. powstaną do marca przyszłego roku na działce przy al. Ofiar Terroryzmu 11 Września na Olechowie, na odcinku między ul. Informatyczną a ul. Tomaszowską. Ich budowa właśnie się rozpoczęła. Działka, na której powstają, ma około 104 tys. mkw. powierzchni i ciągnie się aż do ul. Olechowskiej. Jej częścią jest m.in. nieruchomość o powierzchni 13 tys. mkw., którą magistrat sprzedał firmie za 1 mln 212 tys. zł podczas licytacji w kwietniu br. Firma, która wznosi magazyny, to Panattoni Europe, czyli europejska filia jednego z największych deweloperów powierzchni przemysłowej, wywodzącego się z USA. Do tej pory zbudowała w Łodzi parki magazynowe o łącznej powierzchni 290 tys. mkw.

Wszystkie inwestycje powstały na Widzewie: przy ul. Dostawczej, ul. Niciarnianej i ul. Zakładowej. W budowie są dwie następne. Poza już wspomnianą, także kolejna, o powierzchni 19, 5 tys. mkw., przy ul. Dostawczej. Nasze inwestycje w Łodzi były z góry planowane z myślą o dogodnym dostępie do autostrad A1 i A2 mówi Anita Pietrykowska, reprezentująca Panattoni Europe.

Tereny w pobliżu wjazdu (przy al. Józefiaka) na oddany do użytku na początku lipca br. odcinek autostrady A1 są zajmowane systematycznie przez różnych deweloperów budujących powierzchnie magazynowe. Hale stoją już także m.in. przy ul. Rokicińskiej i ul. Transmisyjnej. W przygotowaniu jest inwestycja w rejonie ul. Olechowskiej i ul. Transmisyjnej. Powstanie tam hala produkcyjno-magazynowa, ale szczegóły przedsięwzięcia nie są na razie ujawniane.

Duzi operatorzy logistyczni planują inwestycje z dużym wyprzedzeniem, dlatego już kilka lat temu kupowali tereny na Olechowie i zaczęli budować magazyny, nie czekając na otwarcie autostrady mówi Tomasz Błeszyński, wiceprezydent Federacji Porozumienia Polskiego Rynku Nieruchomości. Obecnie takich dużych nieruchomości, o powierzchni 10- 20 hektarów w jednym kawałku i z dobrym dojazdem, czyli np. nie po drodze gruntowej, zaczyna w Łodzi powoli brakować. Sporo miejsca jest jeszcze jednak na małe i średnie magazyny.

Iwona Jędrzejczyk-Kaźmierczak

Express Ilustrowany - Polskapresse Sp. z o. o.

     Źródło: http://www.expressilustrowany.pl

 
 Oceń wpis
   

Zbliża się nowy rok akademicki. Studenci szukają mieszkań. Czy łatwo znaleźć dobrą ofertę w Łodzi? Jak kształtują się ceny? I jakie błędy popełniają młodzi ludzie, odpowiadając na ogłoszenia?

Jędrzej, student prawa, znalazł wreszcie idealne mieszkanie. Ale jego zdaniem w Łodzi nie jest to proste: - Ogłoszenia są źle napisane. Często nieprawidłowo podana jest lokalizacja. Przekłamane są informacje o tym, czy pokoje są przechodnie. A na miejscu okazuje się, że nie działa Internet. Radzę odrzucać propozycje bez zdjęć.

Zdaniem Jędrzeja najlepiej zacząć szukać już pod koniec czerwca, bo im bliżej roku akademickiego, tym ceny są wyższe. Poza tym dobre oferty znikają szybko. Jak więc udało mu się znaleźć wyremontowane trzypokojowe mieszkanie w odnowionym bloku na Bałutach? - Odpowiedziałem na ogłoszenie dwie godziny po jego zamieszczeniu w sieci. Byliśmy ze znajomymi drudzy w kolejce. Obejrzeliśmy je. Spodobało się. Ktoś przed nami zrezygnował. Nie zastanawialiśmy się długo. Mieszkam tu od trzech tygodni i jestem zadowolony.

Przeglądał dyskusje studentów w Internecie. Zauważył, że atrakcyjne ceny za pokój mieszczą się w przedziale od 500 do 700 zł. Choć niektórzy gotowi są wydać ponad 1000 zł i wynająć kawalerkę.

Z Jędrzejem zamieszkają jeszcze dwie osoby i każda będzie płacić około 650 zł. Paulina również studiuje prawo. Jest optymistką, ale myśli jak prawnik: - Znamy się ponad dwa lata i od początku zacieśniamy więzi. Każdy z nas wie, czego się może spodziewać po współlokatorze. Myślę o spisaniu pewnych zasad.

Błędy studentów

Prawnicza intuicja dobrze podpowiada Paulinie. Spisanie zasad studentom wynajmującym razem mieszkanie poleca Tomasz Błeszyński, prezes Stowarzyszenia Profesjonalistów Rynku Nieruchomości Polski Centralnej. - Nie zawsze przyjaciele dogadują się, mieszkając razem. Zdarzają się nieporozumienia. I sytuacje, w których ktoś rezygnuje po kilku miesiącach. Wtedy zaczyna się szukanie nowego współlokatora albo problemy finansowe. Dobrze jest więc na początku ustalić kilka rzeczy, nawet na piśmie - mówi. Błeszyński wymienia kilka błędów, które popełniają studenci, szukając mieszkania. - Często robią to na ostatnią chwilę. Trudniej wtedy wynegocjować dobrą cenę. Brakuje im doświadczenia ekonomicznego. Wymarzone mieszkanie może po jakimś czasie okazać się za drogie.

Kupić czy wynająć?

Błeszyński podkreśla, że studenci mogą skorzystać z prywatnych akademików. Niektóre z nich są luksusowe, a ceny pokoi zawrotne. Za miesiąc w starannie urządzonym pokoju w budynku z siłownią i parkingiem można zapłacić nawet 1500 zł. Wciąż popularnością cieszą się uczelniane akademiki, ale w opinii eksperta warunki w nich są kiepskie, a ceny stosunkowo wysokie. Na dodatek miejsc nie starcza dla wszystkich chętnych. Dlatego studenci często decydują się na zamieszkanie w większej grupie w wynajętym mieszkaniu. Opłata najmu waha się od 600 do 800 zł w mieszkaniu wielopokojowym i od 1000 do 2000 zł w kawalerce. Specjalista mówi o jeszcze jednym trendzie na rynku. Niektórzy rodzice decydują się na zakup mieszkania dla dziecka na okres studiów. Później albo je wynajmują, albo odsprzedają.

A jakie kryteria przyjmują studenci? Przede wszystkim liczy się lokalizacja. Mieszkania wynajmują osoby spoza Łodzi. Kiedy przyjeżdżają na pierwszy rok studiów, nie znają miasta, więc chcą być blisko uczelni. Jeśli się nie uda, stawiają na dobrze skomunikowane okolice. Nowe możliwości stworzył rower miejski.

Współlokator potrzebny od zaraz

Studenci szukają nie tylko mieszkań. Mateusz studiuje zarządzanie. Pracuje w kawiarni. Od półtora roku mieszka na Zarzewiu. Wynajmuje dwa pokoje. Jego kolega wyprowadził się. Mateusz od trzech miesięcy szuka więc nowego współlokatora. Ceni sobie porządek. Chciałaby zamieszkać z kimś, kto jest towarzyski i komunikatywny. Na razie pyta znajomych, ale myśli również o ogłoszeniu, bo znalezienie szybko idealnego towarzysza nie jest proste. Pusty jest duży pokój ze stołem, szafą, łóżkiem i balkonem. Koszt to około 700 zł. - Mieszkanie polecił mi znajomy. Właściciel wyjeżdżał za granicę. Nie mam problemu z dojazdami. Cena jest korzystna. Warunki są bardzo dobre.

Mateusz i Jędrzej nie polecają Śródmieścia. Ich zdaniem ceny są za wysokie, a mieszkania, często w kamienicach, niezbyt atrakcyjne.

Spore doświadczenie ma Natalia, studentka prawa. Zmieniała mieszkanie już kilka razy. Nie zgadza się jednak z Jędrzejem. - Znalezienie pokoju czy mieszkania w Łodzi nie stanowi problemu. Jest w czym wybierać. Znalazłam kawalerkę. Udało się za pierwszym podejściem. Będę mieć dalej na uczelnię, ale koszta są niższe. Poza tym chciałam spróbować zamieszkać sama.

Wcześniej mieszkała z dwoma koleżankami na łódzkim Manhattanie i na strzeżonym osiedlu. Szukała w Internecie lub pytała znajomych. Brała pod uwagę cenę, ale również sąsiedztwo. O tym, że sąsiedzi są ważni, przekonała się Elizabeth. W ubiegłym roku zaczęła w Łodzi studia magisterskie. Mieszkanie znalazła szybko, ale równie szybko musiała je zmienić. - To było pierwsze, jakie wynajęłam. Zamieszkaliśmy z chłopakiem. Kiedy wracaliśmy wieczorem do domu, sąsiad z piętra niżej walił w nasz sufit i nas wyzywał. Nie urządzaliśmy żadnych imprez. Mama sąsiada powiedziała, że skoro tak późno wracamy, kolacje powinniśmy jeść na mieście, a w domu od razu kłaść się spać. Nikt nie mógł nas odwiedzić. Kiedyś groziła, że zadzwoni na policję, bo rozmawiamy i oglądamy telewizję, zakłócając tym spokój jej syna.

Estera Flieger | Wyborcza.pl |Łódź Wiadomości |23.08.2016|

Cały tekst: http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,35153,20584569,studenci-szukaja-mieszkania-czy-w-lodzi-latwo-znalezc-dobra.html#ixzz4I8TSi7jK

 
Rynek mieszkaniowy 2016-08-12 20:47
 Oceń wpis
   

Rynek mieszkaniowy, trendy, ceny, perspektywy, inwestycje.

Gościem Radia Łódź był Tomasz Błeszyński, prezes Stowarzyszenia Profesjonalistów Rynku Nieruchomości Polski Centralnej. W programie "Gość Po 8" rozmawiał z nim red. Przemysław Naze o rynku mieszkaniowym, budownictwie społecznym TBS, lokalach komunalnych i przyszłości inwestycji deweloperskich.

Źródło:www.radiolodz.pl

 
 Oceń wpis
   

Nawet 50 - 70 proc. mieszkań w nowych budynkach blisko uczelni czy ośrodków biurowych kupują inwestorzy.

Tak szacuje Kamil Niedźwiedzki, analityk portalu Dompress.pl. Wybierają możliwie największą liczbę pokoi na możliwie najmniejszej powierzchni. Liczy się cena.

Polowanie na okazje

Z analiz Dompress.pl wynika, że najbardziej atrakcyjne, rozsądnie wycenione mieszkaniowe kompakty na osiedlach w centrach miast znikają błyskawicznie, zanim jeszcze ruszy budowa. Na klucze trzeba poczekać mniej więcej półtora roku. Inwestorzy, którzy szukają mieszkań dla studentów, koncentrują się więc na rynku wtórnym. Szukają okazji mówi Kamil Niedźwiedzki.

Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości, zwraca uwagę, że studenci coraz częściej wolą wynajmować mieszkania niż mieszkać w akademikach. Najlepszy czas na inwestycje w lokale dla studentów był przed wakacjami. Najczęściej kupowane są dwupokojowe mieszkania o powierzchni 3855 mkw., także te wymagające remontu wskazuje.

O coraz większych zakupach inwestycyjnych mówi Mateusz Juroszek, wiceprezes spółki Atal. W tym roku takie transakcje stanowią ok. 1214 proc. To więcej niż w latach ubiegłych. Na niektórych osiedlach ten odsetek jest jeszcze wyższy podkreśla Juroszek. Zainteresowanie zakupami inwestycyjnymi zależy od lokalizacji, standardu i cen mieszkań. Z myślą o wynajmie chętniej są kupowane lokale na gotowych już osiedlach.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w ECO-Classic, pytana, czy inwestorzy spieszą się z zakupem mieszkań, by zdążyć przed rozpoczęciem roku akademickiego, mówi, że popyt na lokale na wynajem utrzymuje się na stabilnym poziomie cały rok. Pod koniec wakacji o nieduże mieszkania dla studiujących dzieci częściej zaczynają pytać rodzice zauważa. Dyrektor przyznaje, że inwestorzy wybierają najczęściej kawalerki i małe mieszkania dwupokojowe o powierzchni ok. 40 mkw. To bezpieczna lokata kapitału ocenia.

Na rosnący pod koniec lata ruch na rynku wynajmu mieszkań wskazuje Dariusz Krawczyk, prezes Polnordu. Tymczasem rynek inwestycji w nieruchomości nie jest tak sezonowy. Nieco większe zakupy związane z przygotowaniem lokali na rozpoczęcie roku akademickiego rekompensują zmniejszoną aktywność nabywców kupujących mieszkania dla siebie komentuje. Dużym zainteresowaniem inwestorów cieszą się dobrze skomunikowane z uczelniami osiedla.

Różni adresaci

Kupujący mieszkania na wynajem zdają się nie bać planowanego przez rząd programu Mieszkanie plus", który ma dostarczyć na rynek tanie lokale na wynajem. Dopiero poszukiwane są grunty pod przyszłe inwestycje mówi Niedźwiedzki. Jeśli jednak okaże się, że program jest tak samo wąsko zakrojony jak Fundusz Mieszkań na Wynajem, to będzie niewielką konkurencją dla prywatnego rynku najmu podkreśla.

Także Tomasz Błeszyński jest przekonany, że inwestorzy nie mają się czego bać, przynajmniej przez kilka najbliższych lat. Jeśli program Mieszkanie plus" wystartuje z tak wysokimi czynszami jak Fundusz Mieszkań na Wynajem, to o konkurencji w ogóle nie będzie można mówić zwraca uwagę doradca.

O niepokoju inwestorów mówi Zuzanna Kordzi. Być może niektórzy wstrzymają się z zakupem mieszkania do czasu, gdy będą znane szczegóły nowego programu mówi dyrektor. Na polskim rynku jest duże zapotrzebowania na mieszkania, także na wynajem. Rządowe programy są w stanie zaspokoić tylko część popytu, głównie na lokale popularne. Nie są konkurencją dla inwestorów stawiających na wysoki standard nieruchomości.

Program Mieszkanie plus" nie jest zagrożeniem dla inwestorów ocenia Mateusz Juroszek. Po pierwsze, perspektywa budowy pierwszych mieszkań jest bardzo odległa. To przynajmniej pięć lat. Po drugie, program ma szansę na powodzenie jedynie w mniejszych miejscowościach lub na obrzeżach miast. Osiedla o niskim standardzie będą przyciągać inną grupę najemców niż ta, która dziś wynajmuje lokale w dużych aglomeracjach.

Aneta Gawrońska |Rzeczpospolita |10.08.2016|

Źródło: http://www.rp.pl/Mieszkaniowe/308109961-Rynek-pierwotny-inwestycyjne-zakupy-nieruchomosci.html#ap-1

  Foto:Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Resort budownictwa wycofuje się z propozycji obowiązkowego informowania o OC w umowach. Nie będzie powrotu do licencji pośrednika.

Operaty szacunkowe, umowy pośrednictwa i zarządzania w obrocie nieruchomościami będą ważne, mimo że nie będą zawierały informacji o ubezpieczeniu od odpowiedzialności cywilnej rzeczoznawcy majątkowego, pośrednika czy zarządcy. Ministerstwo budownictwa wycofuje się ze swojej propozycji w tej sprawie wyjaśnił Kazimierz Smoliński, wiceminister tego resortu. To efekt przeprowadzonych konsultacji społecznych oraz międzyresortowych.

Bez polisy

Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami. Właśnie zakończyły się konsultacje. To pierwsza tak duża zmiana dotycząca pośredników, zarządców oraz rzeczoznawców od czasu zderegulowania tych zawodów w 2014 r. Pierwotnie bowiem projekt uzależniał ważność umowy pośrednictwa, zarządzania oraz operatu szacunkowego od zawarcia w nich informacji o OC, tj. numerze, nazwie ubezpieczyciela oraz okresie obowiązywania. Obecnie się zdarza, że wykonujący ten zawód nie mają OC, choć jest obowiązkowe. Nie ma bowiem sankcji za ich nieposiadanie.

Propozycję resortu skrytykowała jednak m.in. Polska Izba Ubezpieczeń. Jej zdaniem sankcja w postaci nieważności umowy byłaby zbyt surowa, ale przede wszystkim dotknęłyby również klientów.

Środowisko pośredników i zarządców podzieliło się na zwolenników i przeciwników propozycji. Wykonujący te zawody powinni mieć OC, a jak ich do tego zmusić, by przestrzegali przepisów? Tylko sankcjami uważa Leszek Hardek z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Inni pośrednicy podkreślają, że nie znają żadnego przypadku wypłaty odszkodowania z OC pośrednika lub zarządcy. Umowy ubezpieczenia są bowiem tak sformułowane, że trudno z nich cokolwiek wyegzekwować.

Zawsze też znajdą się nieuczciwi, którzy celowo będą zawierać umowę, mając nieważną polisę ubezpieczeniową, następnie wykonają usługę, pobiorą wynagrodzenie i gdy się okaże, że oferta ma wady, zawsze będą mogli się zasłaniać nieważnością umowy uważa Tomasz Błeszyński z Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.

Powrotu nie ma

Ministerstwo rozwiewa też nadzieje w kwestii powrotu wymogów co do wykształcenia przyszłych zarządców i pośredników. Dziś wystarczy skończyć gimnazjum, by pracować w tych dwóch zawodach. W projekcie ustawy nie przewiduje się przywrócenia licencji zawodowych dla osób fizycznych pozbawia złudzeń wiceminister Smoliński. Z tych powodów jego zdaniem raczej nie jest obecnie możliwe ustalenie wymogów odnośnie do wykształcenia czy obowiązku doskonalenia się pośredników i zarządów. Przywrócenia wymogów chcą m.in. Polska Federacja Stowarzyszeń Nieruchomościowych oraz Krajowa Izba Gospodarki Nieruchomościami. Pierwsza organizacja sugeruje, by wprowadzić obowiązek posiadania odpowiednich kwalifikacji dla zarządców nieruchomości. IGN proponowała obowiązkowe kursy dla przyszłych pośredników i zarządców, a dla osób, które pracują już w tych zawodach obligatoryjne doszkalanie. W projekcie zostanie też zawężony dostęp do dokumentów dotyczących nieruchomości. Chodzi o dostęp do PESEL. To efekt zastrzeżeń GIODO.

Jakie wymogi trzeba spełnić

Pośrednik i zarządca to dwa zawody, które od 1 stycznia 2014 r. najbardziej otworzyła tzw. ustawa deregulacyjna. - Zlikwidowano wówczas licencje zawodowe oraz wymóg posiadania wyższego wykształcenia. Przestał również istnieć rejestr osób wykonujących te dwa zawody (prowadził go minister budownictwa). - Dziś oba zawody może wykonywać praktycznie każdy. Wystarczy skończyć gimnazjum. Pozostawiono też wymóg posiadania ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. - Nadal jednak klienci szukają pośredników i zarządców posiadających licencje zawodowe wydane przed 2014 r. Dzięki temu mają gwarancje, że mają oni odpowiednie kwalifikacje. - Liczne organizacje zawodowe zaczęły też wydawać licencje branżowe, organizują też kursy.

Renata Krupa-Dąbrowska Rzeczpospolita |09.08.2016|

Źródło: http://www.rp.pl/Praca-emerytury-renty/160809146-Licencje-posrednikow-nieruchomosci-nie-wroca.html

    Foto:Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

7 lat temu w Łodzi wyremontowało plac przed Teatrem Wielkim i wybudowało fontannę. Inwestycja kosztowała ok. 16 mln zł. Wokół niej rozgorzał polityczny spór. W ramach budżetu obywatelskiego zgłoszono w tym roku nowy projekt przebudowy fontanny i całego placu.

Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. O tym, czy zmieni się nie tylko fontanna, ale cały plac, zadecydują łodzianie. Do Budżetu Obywatelskiego złożono projekt nowego zagospodarowania placu, w tym przebudowę fontanny. Projekt został pomyślnie zweryfikowany i jeśli zyska uznanie łodzian, to zmiany będą w przyszłym roku.

Włodzimierz Tomaszewski, PiS. Fontanna została wybrana przez komisję ekspertów aktywnych do dziś, np. architekta miasta Marka Janiaka, konserwatora Wojciecha Szygendowskiego, czy prezesa SARP w Łodzi. Później zaczęły się gry polityków, którzy na szczęście odchodzą. Niech Ci eksperci ponownie przemówią.

Małgorzata Niewiadomska-Cudak ,SLD. Przebudowa placu Dąbrowskiego i budowa tej fontanny kosztowały w 2009 r. 16 mln zł. Klub SLD sprzeciwiał się temu, ale prezydent Kropiwnicki dopiął swego. W efekcie mamy niefunkcjonalne miejsce, bez zieleni i ławek. Warto to miejsce zmienić, tak by było przyjazne mieszkańcom.

Paweł Bliźniuk, PO. O tym zadecydują łodzianie w głosowaniu w budżecie obywatelskim, bo został zgłoszony taki projekt. Sprawa wraca jak bumerang, co dobitnie pokazuje, że inwestycja nie była zbyt udana. Szkoda, bo w Łodzi jest bardzo dużo potrzeb, ale zmarnowanych pieniędzy nikt nam już nie odda.

Piotr Biliński, architekt. Przebudowa jest konieczna i to nie tylko fontanny, ale całego placu, by był w pełni wykorzystany. Musi się, więc pod nim znaleźć podziemny parking. A fontanna powinna składać się z dysz tryskających wodą z poziomu terenu. Można by je wyłączać i stawiać w ich miejscu, w razie potrzeby, scenę.

Tomasz Błeszyński, spec. ds. nieruchomości. Na pl. Dąbrowskiego trzeba spojrzeć, jako na całość i przebudować go tak, by stał się wreszcie funkcjonalny. Niekoniecznie musi być na nim fontanna, ale jeśli już tak, to trzeba się na spokojnie zastanowić, jaka. Bo wyrywanie naprędce jednego chwastu i zastępowanie go nowym jest bez sensu.

Źródło: http://www.expressilustrowany.pl/aktualnosci/a/przebudowac-fontanne-na-pl-dabrowskiego-sonda,10467596/

 

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-11-18 08:53
mam w głębokim poważaniu gigantomanie... do wpisu:
Expo jednak nie dla Łodzi
Byłoby jednak milej, aby miast walczyć z wiatrakami połatać dziury w jezdniach na Wojska[...]
 
2017-11-17 15:19
pieniadze do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Wynik bardzo dobry. Praktycznie wygraliśmy ale sądzę, że przeważył argument niemerytoryczny tj.[...]
 
2017-11-15 19:08
Tomasz Błeszyński do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Polska nie zorganizuje International EXPO 2022 Poland w Łodzi. Wystawę zorganizuje stolica[...]
 
2017-11-07 15:38
angling do wpisu:
Dokąd płynie Łódź ?
Tak jest potencjał na 10 lat pracy dla eksperta dobrego. W pozytywnym sensie - jest co[...]
 
2017-09-25 17:18
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Nowelizacja Ustawy o gospodarce nieruchomościami podpisana
Świetny artykuł, ma Pan rację rzeczoznawstwo nie jest zawodem wybranym, jest jeden rynek, jest[...]