Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
 Oceń wpis
   

Rosnące ceny mieszkań w miastach skłaniają rodaków do migracji na peryferia.

Do 2030 r. liczba ludności w niektórych gminach podmiejskich może wzrosnąć nawet o 51 proc. - prognozuje GUS. Głównym powodem exodusu z miast jest czynnik ekonomiczny.

- Za cenę dwu-, trzypokojowego mieszkania w mieście można często zbudować 100 -150 -metrowy dom na przedmieściach - mówi Bartosz Turek, analityk Open Finance. W dodatku mieszkania na największych rynkach drożeją. W III kwartale 2017 r. zwyżek nie odnotowano tylko we Wrocławiu, natomiast w Trójmieście w porównaniu z poprzednim kwartałem wzrost wyniósł aż 23 proc.

Dwa razy mniej

Różnice w cenach domów i mieszkań zależą od lokalizacji. Według analizy portalu RynekPierwotny.pl, w Warszawie średnia cena 1 mkw. nowego lokalu wynosi około 7,7 tys. zł, natomiast na terenie powiatów graniczących ze stolicą za 1 mkw. domu od dewelopera trzeba zapłacić około 3,8 tys. zł. - Mamy, zatem do czynienia z dwukrotną różnicą cenową, która w ramach tego samego budżetu pozwala nabyć podmiejskie lokum o dwa razy większym metrażu - wskazuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Większym wzięciem cieszą się jednak domy z rynku wtórnego, którym przygląda się prawie 70 proc. potencjalnych nabywców. Według Domiporta.pl, około 42 proc. z nich chce kupić nieruchomości, za 350 - 450 tys. zł, a 15 proc. - do 150 tys. zł. - Druga grupa obiektów to oczywiście budynki w bardzo niskim standardzie, ale ich atutem jest to, że znajdują się na dość dużych gruntach. Inwestor nabywa, więc działkę ze starym domem, dzieli ją na połowę i ze sprzedaży jednej części finansuje modernizację albo budowę swojego domu - wyjaśnia Maciej Górka, ekspert portalu Domiporta.pl. Co ciekawe, kupujący na tym rynku mogą liczyć na spore upusty.

- Średni czas sprzedaży domów na rynku wtórnym wynosi obecnie 2 - 3 lata. Biorąc pod uwagę to, że na rynku kupuje się ostatnio głównie mieszkania, właściciele domów skłonni są do dużych obniżek, nierzadko sięgających nawet 20 - 40 proc. pierwotnej ceny - twierdzi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Na własną rękę

Wśród dążących do posiadania własnego domu najwięcej jest jednak samodzielnych inwestorów. Według danych GUS, w sierpniu 2017 r. liczba budów rozpoczętych przez Polaków w ostatnich dwunastu miesiącach wyniosła 93,7 tys., czyli najwięcej od września 2008 r., gdy było to 97 tysięcy. - Warto dodać, że rekord z 2008 r. padł krótko po tym, jak - według NBP - ceny mieszkań w największych miastach osiągnęły szczyt - zwraca uwagę Bartosz Turek. Samodzielne inwestycje są tańsze, ale pracochłonne.

- Preferują je raczej osoby z mniejszymi oszczędnościami, które budują etapami. Najpierw kupują działkę, później stopniowo realizują inwestycję. Czasem biorą kredyt albo sprzedają mieszkanie, by dokończyć budowę. Bywa, że takie przedsięwzięcia ciągną się latami do pełnego wykończenia wymarzonego domu. Projekty deweloperskie oferują gotową nieruchomość, bardzo często pod klucz, według gustu kupującego, ale są droższe o marżę - tłumaczy Tomasz Błeszyński.

Globalna tendencja

Życie na przedmieściach to standard w wielu krajach na świecie. W centrach miast rozwijają się handel, usługi, biura i hotele, tymczasem domy i mieszkania powstają w bardziej odległych dzielnicach albo w okolicznych miejscowościach, które stają się tzw. sypialniami. - Paryż ma 2,2 mln mieszkańców, a aglomeracja niemal sześć razy więcej. Tokio zamieszkuje 8,7 mln ludzi, podczas gdy cały zespół miejski liczy prawie cztery razy tyle. Największą aglomeracją w Polsce są Katowice - przy 300-tysięcznym mieście aglomeracja to prawie 2,4 mln osób - mówi Agata Stradomska, ekspertka RE/MAX Polska.

 Anna Gołasa - Puls Biznesu

Źródło: https://www.pb.pl/polacy-szturmuja-przedmiescia-874603

 Foto: Tomasz Błeszyński

 
Lokal z piekła rodem 2017-10-25 19:51
 Oceń wpis
   

Oferta mieszkań na wynajem jest coraz bogatsza. Ich część woła jednak o pomstę do nieba.

Kuchnia z toaletą między zlewem a lodówką, łóżko piętrowe z zamontowaną tuż pod nim wanną czy mieszkanie dla osób do 160 cm wzrostu - to tylko niektóre opisy ofert najmu. I to tych umiarkowanie szokujących. Są też takie, które trudno zobrazować słowami. Na jednym z portali społecznościowych powstała grupa, której uczestnicy wymieniają się spostrzeżeniami na temat najbardziej szokujących nieruchomości na wynajem. Wiele z nich mrozi krew w żyłach. Przykładem jest piwnica dla pary - bez okien i z toaletą nieopodal łóżka. W takim luksusie we Wrocławiu można zamieszkać za 1000 zł miesięcznie. W opisie zaznaczono, że jedną z zalet mieszkania jest bliskość Biedronki. Dużą wyobraźnią wykazał się też inny właściciel, który poinformował, że w jego lokalu pralki można używać wyłącznie w godz. 13 - 15, natomiast jedna osoba może korzystać z urządzenia tylko raz w tygodniu. W sieci można znaleźć też inne perełki, jak np. mieszkanie z wózkiem z supermarketu zamiast regału. Zdaniem Macieja Górki, eksperta Domiporta.pl, najdziwniejsze oferty pojawiają się w kategorii mieszkań, w których głównym atutem jest cena.

- Bezczelność właścicieli nie zna granic. Pudrują rzeczywistość, nazywając np. lokal ze starymi dywanami i boazerią mieszkaniem z przytulnym salonem. Dają mało zdjęć, by nie pokazywać od razu mankamentów, albo stosują obróbki graficzne, które je ukrywają. Nieprecyzyjnie podawana jest także cena mieszkania, o dodatkowych kosztach potencjalny lokator dowiaduje się dopiero na miejscu - opowiada Maciej Górka. Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości w Home Brokerze, potwierdza: nie brakuje osób, które szukają naiwnych.

- Oczywiście tacy właściciele zdają sobie sprawę z tego, że wciskają komuś bubel, bo inaczej nie zamalowywaliby grzyba królującego na ścianie. Niektórzy takie wady mieszkania zastawiają meblami. Najczęstszym mankamentem jest niewielka powierzchnia i upakowanie na niej wszystkiego, co się da. Inna sprawa to lokalizacja. Ktoś, kto ma mieszkanie blisko torów, będzie starał się pokazać je potencjalnemu najemcy wtedy, gdy nie jeżdżą pociągi. Jeśli natomiast wewnątrz jest brzydko, to zaprosi do oglądania wieczorem - tłumaczy Marcin Krasoń.

Eksperci zwracają też uwagę, że Internet jest pełen ofert matrymonialnych, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi wspólny najem lokalu. Zdarza się, że właściciel wprost sugeruje, że cena zależy od uległości najemczyni i jej aparycji.

- Bezpruderyjność objawia się także okazywaniem skłonności ekshibicjonistycznych i wytycznymi dla nowego najemcy, że powinien po lokalu chodzić nago. Na szczęście społeczność najemców nagłaśnia i piętnuje takie praktyki. Powstaje wiele profili w mediach społecznościowych, w których wskazuje się podejrzane oferty, niektóre mają nawet kilkadziesiąt tysięcy użytkowników - tłumaczy Maciej Górka.

Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, zwraca uwagę na jeszcze inne wymagania właścicieli.

Czasem kulturalnie, czasem prosto z mostu mówią, że małżeństwo z dziećmi przyjmą niechętnie, podobnie samotną matkę czy studenta, a obcokrajowca ze Wschodu w żadnym wypadku. Czasem jest jeszcze cały katalog życzeń i wymagań, dotyczących korzystania z mieszkania, sprzętu, potencjalnej aranżacji wnętrz, drobnych remontów czy liczby osób przebywających w lokalu - dodaje Tomasz Błeszyński. Mieszkania z piekła rodem zdarzają się jednak coraz rzadziej.

- Rynek najmu w Polsce od kilku lat dynamicznie się rozwija i zmienia. Panują coraz wyższe standardy, segment się cywilizuje. Coraz więcej wynajmujących robi to legalnie, płacąc podatki, rośnie standard mieszkań - twierdzi Marcin Krasoń.

W zapomnienie odeszły też czasy, gdy właściciel żądał od przyszłego najemcy opłat za rok czy nawet dwa lata z góry.

 - Było to standardem w ofertach z końca lat 90. Zdarzało się też, że właściciel mieszkania zachowywał komplet kluczy i zastrzegał sobie prawo wizytowania i lotnych kontroli. Pamiętam zdziwienie najemców, kiedy po wejściu do mieszkania znajdowali na stole owoce z działki właściciela albo jego pod prysznicem. Obecnie w ofertach znajdziemy mieszkania nowe albo po remoncie, czyste, nowocześnie urządzone, z zabudową AGD, pralką dobrej marki, suszarką, zestawem RTV, Internetem i ciekawymi meblami - mówi Tomasz Błeszyński.

Anna Gołasa Puls Biznesu

Źródło: https://www.pb.pl/lokal-z-piekla-rodem-874582

 Foto: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Inwestując w pokój dla studenta, można zarobić na wynajmie, co najmniej 4-8 proc. rocznie.

Według GUS w Polsce jest 1,35 mln studentów, z czego jakieś 66 tys. stanowią obcokrajowcy. Od wielu lat liczba studiujących kurczy się średnio o 4 proc., jednak grupa cudzoziemców systematycznie rośnie (w 2016 r. było ich 57 tys.)., Ale liczba miejsc w akademikach należących do uczelni maleje: jedno przypada na dziesięciu studiujących. Lukę tę stopniowo zapełniają akademiki prywatne. Zaczęły powstawać przede wszystkim z myślą o studentach z zagranicy. W 2015 r. polskie uczelnie oferowały niemal 133 tys. miejsc noclegowych w 495 domach studenckich. Większość to budynki sprzed kilkudziesięciu lat, wymagające generalnego remontu. Podczas modernizacji liczba miejsc noclegowych się kurczy: 3, 4 osobowe pokoje zamieniane są na 1, 2 lub 3 - osobowe. W rezultacie i tak już ograniczona liczba miejsc w publicznych akademikach sukcesywnie maleje (od 2013 r. o około 4 tys.) . Zakwaterowanie w publicznych akademikach w Warszawie kosztuje 300 - 900 zł miesięcznie. Alternatywą są wynajmowane prywatnie pokoje lub kawalerki (średnia cena za pokój w mieszkaniu wielopokojowym to według portalu OLX prawie 800 zł miesięcznie), ale ich również jest zbyt mało w stosunku do potrzeb. Prywatny wynajem nie jest jednak formą rozpowszechnioną wśród studentów zagranicznych, np. uczestników programu ERASMUS.

Niedostateczna liczba miejsc noclegowych w ofercie uczelni wyższych i zwiększające się oczekiwania studentów względem lokali spowodowały, że tym rynkiem zainteresowali się prywatni inwestorzy. Na przykład Metropolitan Investment realizuje projekt Gdańskiego Harwardu, który obejmuje przebudowę byłego akademika w nowoczesne mikroapartamenty. W budynku ma powstać 60 lokali z własnymi łazienkami i aneksami kuchennymi. Drugim projektem są budowane od podstaw Olimpijskie Apartamenty.

- Ceny najmu zostaną ogłoszone przed oddaniem inwestycji do użytku wraz z rozpoczęciem roku akademickiego 2018/2019, będą jednak konkurencyjne w stosunku do najmu kawalerki w Trójmieście - twierdzi Marta Wachowiak z Metropolitan Investment.

Griffin Real Estate rozbudowuje natomiast platformę domów Student Depot, by stworzyć sieć akademików w największych miastach. Powstały już domy studenckie w Poznaniu, Łodzi i Lublinie dla 1118 osób. Opłaty wynoszą od 950 zł (pokój 1-osobowy w apartamencie 3 pokojowym w Lublinie) do 1490 zł (studio premium XXL w Poznaniu). Są też tańsze pokoje 2, 3-osobowe, w których miesięczny koszt noclegów wynosi 590 zł od osoby. Takich prywatnych akademików jest już w Polsce kilkadziesiąt.

Jeden z pierwszych zbudowała w 2015 r. spółka MRT Philosophy Superakademik Hello! Live & Study w Łodzi. W pięciopiętrowym budynku powstało 265 1 i 2 osobowych pokoi wyposażonych w łazienki i aneksy kuchenne.

- Akademik został sprzedany w całości. Obłożenie jest pełne - podkreśla Anna Mazij, menedżer ds. marketingu Real Development Group, generalnego wykonawcy Superakademika. Argumentem podkreślającym rentowność akademików jest trwały charakter inwestycji. Deweloperzy oferują prywatnym właścicielom możliwość zakupu poszczególnych lokali użytkowych we wspólnych budynkach i wynajmowania ich studentom długoterminowo, a latem - turystom na podstawie krótkoterminowych umów najmu. Ceny apartamentów w Gdańskim Harwardzie zaczynają się od 196 tys. zł brutto.

- Zainteresowanie tym segmentem rynku to wynik niskich stóp procentowych, poszukiwania bezpiecznych lokat kapitału i dobrej rentowności inwestycji. Kupno mieszkania na wynajem może dać 4-6 proc. rentowności brutto, podczas gdy w najlepszych akademikach komercyjnych sięga ona nawet kilkunastu procent - ocenia Marta Wachowiak.

Ostrożniej szacuje zwrot z inwestycji Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, według którego rentowność z takich projektów jest porównywana do klasycznych inwestycji w najem i wynosi 4 - 8 proc. rocznie. Doradca uważa jednak, że to i tak dobry wynik ze względu na zmieniającą się koniunkturę na rynku. -Te projekty wyróżnia to, że deweloper bierze na siebie nie tylko obowiązki związane z wybudowaniem i zarządzaniem nieruchomością, ale też zobowiązuje się wynajmować lokale w imieniu właściciela, czyli zarządzać najmem. Takie rozwiązanie jest wygodne dla osób, które chcą czerpać zyski z najmu, nie zajmując się zarządzaniem - mówi Tomasz Błeszyński.

Paweł Berłowski - Puls Biznesu

Źródło; https://www.pb.pl/zyskowne-akademiki-w-modelu-condo-873330

Foto: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Nad przygotowywanym przez Lasy Państwowe projektem wsparcia budownictwa drewnianego mnożą się głosy zachwytu.

Budownictwo drewniane w Polsce nie cieszy się popularnością. W Europie Zachodniej i państwach skandynawskich domy z drewna stanowią nawet 50 proc. wszystkich budynków jednorodzinnych, tymczasem - według danych Oferteo.pl - w Polsce w 2016 r. odsetek ten wynosił zaledwie 12 proc.

- Przyczyny należy szukać w przywiązaniu rodaków do tradycyjnego modelu budowy domu systemem gospodarczym, a także w praktykach stosowanych w latach 90. poprzedniego wieku. Domy drewniane w technologii szkieletowej stawiały wówczas osoby niewykwalifikowane, co skutkowało ich kiepską jakością i negatywnymi opiniami  - mówi Anna Roszczenko, dyrektor sprzedaży i marketingu w firmie Danwood, która produkuje domy z drewna.

Wsparcie dla M+

Promocja budownictwa drewnianego to jeden z celów nowego projektu Lasów Państwowych (LP). Zgodnie z nim, na zarządzanych przez leśników terenach (ale tylko tych, gdzie nie rośnie las) będą powstawały drewniane mieszkania na wynajem oraz hotele. Anna Malinowska, rzeczniczka LP, zapewnia, że inicjatywa ma być wsparciem dla programu Mieszkanie+.

- Nieruchomości będą budowane w prefabrykowanej konstrukcji szkieletowej. Obecnie trwają prace nad wyłonieniem optymalnych lokalizacji. Uruchomienie pierwszych inwestycji przewidziano na drugą połowę 2018 r. Więcej o samych domach będzie można powiedzieć po przeprowadzeniu szczegółowej analizy potrzeb. Na pewno będą to jednak budynki energooszczędne. Powinny powstawać z naturalnych, odnawialnych surowców, przy minimalnym nakładzie energetycznym potrzebnym na ich wytworzenie i użytkowanie. Jeśli chodzi o wielkość i standard decydować będą przede wszystkim uwarunkowania lokalne. Ze względu na specyfikę prowadzonej działalności program LP będzie dotyczył głównie mniejszych miejscowości i obszarów wiejskich - zapowiada Anna Malinowska.

Aprobata ekspertów

Zdaniem ekspertów, pomysł leśników stwarza szansę na promocję budownictwa ekologicznego i ustandaryzuje procedury budowlane dla tego rynku.

- Nasz kraj od wielu lat prowadzi aktywną politykę związaną z zasobnością drewna, dzięki czemu może pozyskiwać coraz więcej tego surowca na cele przemysłowe. Już w 2015 r. produkcja drewna sięgnęła prawie 19 mln m sześc. i nadal rośnie. Z ekonomicznego punku widzenia decyzja Lasów Państwowych jest jak najbardziej słuszna - twierdzi Maciej Górka z portalu Domiporta.pl.

Projekt popiera także Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

- Lasy Państwowe to bardzo duży podmiot gospodarczy, dysponujący m.in. drewnem z odzysku po nawałnicach, zapleczem technicznym w postaci tartaków do obróbki surowca, ale też wykwalifikowaną kadrą. Realizacja takich projektów może nie tylko przynieść wymierne wpływy do budżetu państwa czy dać nowe miejsca pracy, ale także ożywić nieużytkowane tereny, stanowiące atrakcję turystyczną i wypoczynkową - tłumaczy Tomasz Błeszyński.

Zdaniem Agaty Stradomskiej z agencji nieruchomości RE/MAX Polska, projekt ma bardzo duże szanse na ciepłe przyjęcie. Koszt wybudowania domu z drewna może być o około 1/3 niższy niż w przypadku domu tradycyjnego. Ogromne znaczenie ma też czas budowy.

- Po wylaniu fundamentu montaż jednorodzinnego całorocznego domu drewnianego może zakończyć się nawet w kilka tygodni. Kiedyś domy budowano z myślą o kilku pokoleniach, stąd przekonanie, że murowane będą lepsze i trwalsze. Dziś społeczeństwo jest bardziej mobilne, dlatego budując myślimy o komforcie własnego życia, a nie miejscu zamieszkania wnuków czy prawnuków. Z drugiej strony drewno, wbrew pozorom, to również trwały materiał, a zadbany dom może służyć nawet 100 lat - uważa Agata Stradomska.

Spokój deweloperów

Tuż po ogłoszeniu prac nad projektem w branży pojawiły się głosy, że może on odebrać część klientów deweloperom. Ci jednak w propozycji leśników nie widzą konkurencji.

- Po pierwsze, zakłada ona budowę drewnianych budynków jedno- i wielorodzinnych na terenach, które znajdują się głównie na obrzeżach miast czy terenach wiejskich. Tymczasem nasza działalność koncentruje się przede wszystkim na dużych miastach. Po drugie, budownictwo drewniane to obecnie raczej niszowy trend i rozwiązanie dla nielicznej grupy klientów - pasjonatów ekobudownictwa. Klienci być może chętniej wybraliby budownictwo drewniane jako bardziej naturalne, natomiast finalnie ich decyzja zakupowa będzie podyktowana ceną i położeniem. W związku z tym wybiorą budownictwo murowane w dobrej lokalizacji, z rozbudowaną infrastrukturą i siecią komunikacyjną - uważa Andrzej Gutowski, członek zarządu spółki Ronson Development.

 Anna Gołasa - Puls Biznesu

 
Foto:Tomasz Błeszyński
 

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-11-21 13:41
MarcinZa do wpisu:
Czarne chmury nad mieszkaniówką
Faktycznie bańka cenowa rośnie a kupujący tego ni czują, że za chwile będę przepłacać.[...]
 
2017-11-21 13:39
MarcinZa do wpisu:
Kuszą nie tylko ceną
Ma Pan rację, cena, nazwa i dodatkowe bajery najlepiej kuszą kupujących niż realna oferta.[...]
 
2017-11-18 08:53
mam w głębokim poważaniu gigantomanie... do wpisu:
Expo jednak nie dla Łodzi
Byłoby jednak milej, aby miast walczyć z wiatrakami połatać dziury w jezdniach na Wojska[...]
 
2017-11-17 15:19
pieniadze do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Wynik bardzo dobry. Praktycznie wygraliśmy ale sądzę, że przeważył argument niemerytoryczny tj.[...]
 
2017-11-15 19:08
Tomasz Błeszyński do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Polska nie zorganizuje International EXPO 2022 Poland w Łodzi. Wystawę zorganizuje stolica[...]