Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
Wynajmę halę inwestorom 2017-08-05 13:21
 Oceń wpis
   

 Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna chce aktywnie włączyć się w realizację projektów związanych z chińskim Nowym Jedwabnym Szlakiem.

Dziewięć inwestycji o łącznej wartości ponad 611 mln zł zadeklarowali w pierwszym półroczu inwestorzy w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej (ŁSSE). Pozwolą one na utworzenie prawie 430 miejsc pracy i utrzymanie prawie 1, 7 tys. istniejących. - Przyjęliśmy do strefy ciekawe projekty. Będą realizowane przez firmy polskie i zagraniczne, przez duże koncerny i rodzinne przedsiębiorstwa - zapowiada Marek Michalik, prezes ŁSSE.

Nowe przedsięwzięcia obejmują m.in. produkcję szkła, tworzyw sztucznych, płytek ceramicznych oraz jachtów i łodzi sportowych. Do tej pory w łódzkiej strefie, obejmującej 44 podstrefy o łącznej powierzchni prawie 1, 5 tys. hektarów, zrealizowano inwestycje o wartości 13 mld zł.

Największym tegorocznym projektem jest inwestycja spółki Euroglas, która w gminie Ujazd rozbuduje zakład produkcji szkła. Firma w czterech zakładach w Niemczech i polskim w Ujeździe produkuje m.in. szkło stosowane do systemów solarnych, laminowane i hartowane. W Ujeździe powstanie druga linia produkcyjna, przy której znajdzie zatrudnienie 120 osób. Przewidziane nakłady to 337 mln zł. Druga inwestycja pod względem wysokości nakładów to nowy zakład niemieckiej firmy Goldbeck mający produkować stalowe elementy nośne dla budownictwa w Lućmierzu na terenie gminy Zgierz. Będą to słupy stalowe, dźwigary kratownicowe i inne elementy dla branży budowlanej. Firma zainwestuje 105 mln zł i utworzy 100 miejsc pracy. Kolejne duże przedsięwzięcie to rozbudowa zakładu Grupy Tubądzin w Sieradzu. Produkowane są tam ceramiczne płytki podłogowe i fasadowe. Inwestor wyłoży na nową inwestycję 60 mln zł i zatrudni 21 osób. Pozostałe inwestycje, na które wydano zezwolenia w pierwszej połowie roku, będą realizowane przez firmy: Yamada Wenworth Development, Pojazdy Komunalne Gamon, BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego, Sirmax Polska, Cortizo i Cobra Yachts.

Strefa szykuje się także do zrealizowania własnego projektu. Przy ul. Telefonicznej wybuduje halę produkcyjno-magazynową, którą będzie wynajmować inwestorom. Powierzchnia działki pod inwestycję to ponad 3 hektary. Docelowo w hali powstanie 12 tys. mkw. powierzchni pod produkcję, logistykę, magazyny i biura.

- Strefa uzyska w ten sposób przychody z najmu, a także zyska silny oręż w staraniach o nowe inwestycje - ocenia Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości. Hala ma być gotowa w I kwartale przyszłego roku.

W planach ŁSSE jest zaangażowanie się w projekty związane z realizacją chińskiego Nowego Jedwabnego Szlaku. Strefa wspiera towarowe połączenie kolejowe Łodzi z Chengdu i planuje rozwój terminala przeładunkowego na łódzkim Olechowie. Aby znaleźć partnera do tych projektów, strefa zorganizowała w czerwcu misję gospodarczą do Chin. Jej zadaniem było także poszukiwanie chińskich inwestycji dla regionu. Spotkania z przedstawicielami biznesu oraz agend rządowych odbyły się w Pekinie, Wuxi, Szanghaju, Chengdu i w Changsha. - Do Łodzi przyjeżdża coraz więcej transportów z Chengdu. Łódź jest zauważalna dla Chińczyków na mapie Europy, a to potwierdza słuszność rozwijania i wzmacniania kolejowego połączenia z Chinami - twierdzi Michalik.

Jednym z warunków dalszego rozwoju strefy będzie pozyskanie nowych gruntów. Jeszcze w lutym ŁSSE złożyła w Ministerstwie Rozwoju wniosek o włączenie w jej granice nowych terenów w Piotrkowie Trybunalskim, Sieradzu, Łęczycy, Opocznie oraz w Rozprzy. Kolejny wniosek złożony w czerwcu przewiduje powiększenie istniejących podstref w Łodzi, Łęczycy oraz Wieluniu.

Adam Woźniak - Rzeczpospolita

 
                    Foto: Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

Gdzie najlepiej kupić nieruchomość z myślą o turystach?

Nieruchomości wakacyjne były kiedyś typowo sezonowym biznesem, dziś są to już raczej inwestycje całoroczne - ocenia Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości.  Nasz klimat wyraźnie się zmienia, zmieniają się także upodobania wczasowiczów. Gdzie zainwestować? Decyduje moda i atrakcyjność otoczenia. Mogą to być góry, morze albo urocze zakątki Mazur. 

Olga Cieślakowska, ekspert agencji Północ Nieruchomości,  zwraca uwagę, że do niedawna najbardziej popularne były apartamenty w Grecji,  Chorwacji, Bułgarii. -Niestabilna sytuacja w niektórych krajach i kryzys migracyjny sprawiły, że na atrakcyjności zyskują nieruchomości w Polsce,  zwłaszcza nad morzem, na Mazurach i w górach. Coraz częściej kupuje je także klasa średnia, która ma zaoszczędzone pieniądze albo, którą stać na kredyt zauważa.

Także na weekendy

Stopy zwrotu z nieruchomości wakacyjnych na przykładzie własnych inwestycji porównała spółka Kristensen Group. I tak właściciele apartamentów w górach (Karpacz i Wisła) mogą liczyć rocznie na 77,5 proc., nad morzem (Świnoujście) ok. 5 proc., a na Mazurach (Pasym) ok. 4 proc.

John Kristensen, członek zarządu Holiday Investments, podkreśla, że największe zyski są tam, gdzie sezon turystyczny trwa cały rok. To jest ogólna zasada, a diabeł tkwi w szczegółach. Początkujący inwestor powinien zwrócić uwagę na otoczenie nieruchomości, widoki z okien apartamentu, jakość wykończenia mówi Kristensen. Nie bez powodu nie wymieniam kwestii finansowych. Niska cena apartamentu nie musi oznaczać atrakcyjnej stopy zwrotu. Kristensen Group sprzedawał w Wiśle apartamenty, których mkw. był droższy niż u konkurencji o jakieś 3 tys. zł. Wszystkie zostały sprzedane.

Do inwestycji w górach albo nad morzem przekonuje MarlenaKosiura, ekspert portalu Inwestycje w Kurortach.pl. Według niej Mazury nadal są bardzo sezonowe. A w górach i nad morzem sezon turystyczny ciągle się wydłuża. Polacy coraz chętniej wyjeżdżają na weekendy. Wypoczywają także poza szczytem sezonu letniego i zimowego  wyjaśnia.

Niedoświadczonemu inwestorowi radzi postawić na znane, pewne lokalizacje,  które przyciągają turystów także wiosną i jesienią. Ceny apartamentów nad morzem i w górach są podobne, zależą od lokalizacji, standardu wykończenia. Wahają się od 9 do kilkunastu tysięcy złotych za mkw. podaje Marlena Kosiura.  Nieco większe zyski wygeneruje apartament nad morzem. 3040-metrowe mieszkanie kupione za 200 350 tys. zł może przynieść ok. 25 do 38 tys. zł rocznie.

Dariusz Siewierski, dyrektor zakopiańskiego oddziału agencji Północ Nieruchomości,  twierdzi, że najlepsza inwestycja to mieszkanie o powierzchni 4060 mkw. z dwoma sypialniami i salonem połączonym z aneksem kuchennym.  W budynku powinny być takie udogodnienia,  jak basen, sauna mówi. Dodaje,  że na Podhalu najbardziej popularne wśród inwestorów jest Zakopane. To tam buduje się najwięcej mieszkań. Apartamenty powstają także w sąsiednim Kościelisku i znanej z rozbudowanej infrastruktury narciarskiej i basenów termalnych Białce Tatrzańskiej  opowiada.

Ceny nowych mieszkań w Zakopanem wahają się od 12 do 20 tys. zł za mkw., w Kościelisku  od 8 do 10 tys. zł.  W Białce Tatrzańskiej metr apartamentu można mieć za 12 tys. podaje Dariusz Siewierski. Na wynajmie lokalu w Zakopanem można zarobić 47 proc. rocznie.

Mazury proponuje z kolei Jarosław Mikołaj Skoczeń,  ekspert Emmerson Realty.  Region bardzo szybko się rozwija, przybywa turystycznych atrakcji, i co ważne jest blisko Warszawy, co pozwala liczyć, że gości będziemy mieć nie tylko w lecie tłumaczy Skoczeń. Można tu kupić apartament za rozsądną cenę. Można też zainwestować w pokój hotelowy. Cena takiej nieruchomości to ok. 200 tys. zł,  a stopa zwrotu wyniesie ok. 78 proc. szacuje.

Ochrona kapitału

Według Olgi Cieślakowskiej najważniejsza jest lokalizacja nieruchomości. Jeśli kupujemy apartament nad morzem,  dobrze, żeby był w pierwszej linii zabudowy lub miał wspaniały widok radzi. Jeśli zdecydujemy się na góry,  miejsce powinno mieć dobry dojazd do stacji narciarskiej lub basenów termalnych. Warto wybrać miejscowość, do której sami będziemy chętnie jeździli. Jeśli ktoś szuka w miarę bezpiecznej formy lokaty kapitału, a przy okazji chciałby połączyć przyjemne z pożytecznym,  to zakup nieruchomości wakacyjnej może być jednym z ciekawszych rozwiązań  mówi.

Ekspertka agencji Północ Nieruchomości zauważa, że część inwestorów wybiera niezbyt popularne jeszcze miejsca, których rozwój jest przewidywany w niedalekiej przyszłości. Nieruchomości w takich lokalizacjach zwykle są tańsze. Jeśli miejsce stanie się popularne, inwestor będzie mógł liczyć na bardzo duże zyski podkreśla. Radzi też,  by zwracać uwagę nie tylko na standard apartamentu, ale i całego budynku. Jeszcze kilka lat temu deweloperzy zamiast apartamentowców budowali bloki rodem z PRL,  chcąc uzyskać jak najwięcej metrów do sprzedania. Teraz takie praktyki są zdecydowanie rzadsze dodaje.

Aneta Gawrońska Rzeczpospolita
 
 
Foto: Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

Od 2019 roku zmieniają się przepisy dotyczące rozliczania się z fiskusem z pieniędzy zarobionych na wynajmie mieszkań. Już nie wszyscy będą mogli wybrać niski ryczałt.

Ministerstwo Finansów proponuje wprowadzenie dla tej formy ograniczenia przychodów do 100 tysięcy zł rocznie.

- Rząd konsekwentnie uszczelnia system podatkowy. Co do zasady, w pierwszej kolejności dotyczy to tak zwanych dużych graczy, których stać na tak zwaną agresywną optymalizację podatkową - mówi Tomasz Zaleski, partner w kancelarii Kochański, Zięba i partnerzy, szef działu doradztwa podatkowego

A teraz resort finansów chce zmienić zasady dotyczące opodatkowania wynajmu mieszkań.

Jak przypomina gość radiowej Jedynki, do tej pory wynajmujący płacił 8, 5 proc. ryczałtu od uzyskanego przychodu.

Od 2019 r. ryczałt tylko dla dochodu z wynajmu poniżej 100 tys. zł

- Od 2019 r. fiskus chce ograniczyć ten przywilej tylko dla tych najemców, którzy uzyskują z tego tytułu dochody poniżej 100 tys. zł, wyjaśnia ekspert.

Dochód powyżej 100 tys. zł wg. skali podatkowej 18-32 proc., lub podatek liniowy 19 proc.

I kontynuuje, że ci, którzy uzyskają wyższe dochody z tego tytułu, będą rozliczani na zasadach ogólnych, czyli wg. skali podatkowej 18 i 32 proc., bądź mogą rozpocząć działalność gospodarczą w tym zakresie i wybrać podatek liniowy 19 procent.

Tomasz Zaleski uważa, że to rozwiązanie jest dobre, swego rodzaju równościowe.

Uzasadnia, że dochód powyżej 100 tys. zł jest w znacznym rozmiarze, nie jest pomocniczy, i wynajmujący powinien być traktowany tak jak inni podatnicy prowadzący działalność gospodarczą.

Czy nowe regulacje są niespójne z Mieszkaniem plus?

- Tomasz Błeszyński, prezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości zauważa, że propozycja Ministerstwa Finansów jest niespójna i stoi w sprzeczności z programem Mieszkanie plus, przeznaczonych przecież na wynajem.

I przypomina, że rząd zachęca Polaków do wynajmowania mieszkań. A ponadto od dwóch lat, to właśnie wynajem mieszkań stał się alternatywa dla lokat bankowych. Średnia rentowność wynajmu to ok. 6 procent.

- A lokaty bankowe to maksymalnie 2 procent - przypomina Błeszyński.

Grozi nam czarny rynek wynajmu?

Jego zdaniem nastąpi powrót do czarnego rynku wynajmu.

Przypomina, że 8, 5 procentowy ryczałt miał zachęcić do legalnego, zgłaszanego fiskusowi, wynajmu.

- Podniesienie danin z tego tytułu może oznaczać powrót do starych czasów - wynajmowaniu bezpłatnie dla "wujków, braci czy szwagrów", mówi gość Polskiego Radia.

W Polsce dochody z wynajmu mieszkań ma - jak się szacuje - prawie pół miliona ludzi.

Ten rynek ma duży potencjał wzrostu. W mieszkaniach wynajętych na warunkach rynkowych mieszka w Polsce około 5 procent ludzi. W Niemczech - ponad 40 procent.

Aleksandra Tycner - Polskie Radio - Jedynka

Źródło; http://www.polskieradio.pl/42/277/Artykul/1791518,Fiskus-ograniczy-ryczalt-przy-wynajmie-mieszkan-Wroci-szara-strefa

Foto: Polskie Radio - Jedynka

 
 Oceń wpis
   

Rządowy program wkracza do dużych miast. W budowie lub w planach jest już około 12 tys. mieszkań.

W czwartek 13 lipca 2017 r. spółka BGK Nieruchomości (BGKN), odpowiedzialna za realizację Mieszkania Plus, podpisała z Pocztą Polską umowę inwestycyjną w sprawie budowy mieszkań na wynajem. To pierwszy projekt w ramach rządowego programu realizowany w Warszawie. Na dwóch działkach, które Poczta wniesie aportem do przedsięwzięcia, ma powstać 1, 1 tys. mieszkań. Także inne duże miasta włączają się do programu. Mieszkania na wynajem powstaną w Katowicach, Gdyni i Łodzi. W tej ostatniej pierwsze 56 lokali ma powstać w 1, 5 roku, a plany zakładają budowę kolejnych 364. Z programu korzystają też mniejsze miejscowości.

- W ramach działań realizowanych przez BGKN powstaje lub jest w planach około 12 tys. mieszkań. To więcej niż obecnie budują wszystkie samorządy i TBS-y - mówił Bartłomiej Pawlak, członek zarządu BGKN, przy okazji podpisania umowy z Pocztą.

Czas budowania

- Jest potrzeba poszerzenia rynku o tanie mieszkania na wynajem z udziałem państwa i na racjonalnych warunkach. Mieszkanie jest towarem, który trzeba urynkowić, wprowadzając między innymi solidną konkurencję, która złamie monopol deweloperów, zwiększyć dostępność różnych mieszkań, urealnić ceny i czynsze. Młodzi ludzie są teraz mobilni, już nie przywiązują się do jednego miejsca i często je zmieniają w związku z pracą. Poza tym chcą mieć godne warunki do życia, w tym do wynajęcia mieszkania za rozsądne pieniądze - komentuje Tomasz Błeszyński, prezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.

Poczta Polska jest pierwszą spółką skarbu państwa, która weźmie udział w programie Mieszkanie Plus. Ma przekazać do niego kolejne grunty - zaproponowała już następną nieruchomość w stolicy, a także po jednej działce we Wrocławiu, Rybniku i Grudziądzu. Innym ważnym elementem rządowego programu ma być Krajowy Zasób Nieruchomości (KZN). 5 lipca 2017 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o jego utworzeniu. KZN ma przede wszystkim gospodarować nieruchomościami skarbu państwa - także takimi, które mogą być przeznaczone pod budowę mieszkań. Zajmie się także nadzorowaniem najmu, w tym wysokości czynszów oraz warunkami zawierania i wypowiadania umów.

Może być taniej

Ponieważ przy inwestycjach w ramach programu nie ma kosztów zakupu działki, które stanowią znaczące obciążenie w budowach komercyjnych, przedsięwzięcia z Mieszkania Plus są w lepszej sytuacji. Program nie nakłada ograniczeń kosztów budowy mieszkań, ale BGKN stara się je realizować możliwie najtaniej z zachowaniem odpowiedniej, jakości. Dotychczas koszt metra kwadratowego lokali powstających w Mieszkania Plus nie przekroczył 2 tys. zł. Na przykład w Białej Podlaskiej będzie to 1860 zł netto w budowie w technologii tradycyjnej. Kiedy BGKN rozstrzygnie konkurs na rozwiązanie architektoniczne, który zakłada wykorzystanie technologii prefabrykowanych, koszty mogą jeszcze spaść.

- Program Mieszkanie Plus zakłada wynajem mieszkań z czynszem 10 - 20 zł za metr kwadratowy miesięcznie z opcją wykupu na własność. Wprowadzenie na rynek alternatywy w postaci mieszkań na wynajem spowoduje, że duża część biedniejszych klientów zrezygnuje z zakupu i przejdzie na najem np. z opcją późniejszego wykupu. Może to poważnie wpłynąć na rynek nieruchomości. Jak to będzie w praktyce, zobaczymy, wszystko zależy od tego, jak zostanie wdrożony program, jak szybko lokale pojawią się na rynku i za jakie stawki czynszu - przewiduje Tomasz Błeszyński.

Dodaje, że w związku z Mieszkaniem Plus planowana jest znacząca zmiana w zasadach działania Towarzystw Budownictwa Społecznego (TBS).

- TBS będzie mógł skorzystać z dotacji państwa w kwocie 20 proc. kosztów budowy bloku, pod warunkiem, że będzie pobierał niższy czynsz. To wsparcie będzie można łączyć z preferencyjnym systemem finansowania budowy, z którego można otrzymać 75 proc. pieniędzy na inwestycję. Po połączeniu tych dwóch źródeł wystarczy, więc pozyskać od przyszłych najemców zaledwie 5 proc. kosztów budowy bloku. Jeśli te zmiany zostaną wprowadzone, to, TBS-y stana się poważnymi graczami na rynku nieruchomości i konkurencją dla komercyjnych przedsięwzięć deweloperskich - podkreśla Tomasz Błeszyński.

Rafał Fabisiak - Puls Biznesu

 
Foto: Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

REIT-y to nowa propozycja inwestycyjna dla osób z mniejszymi zasobami wolnej gotówki. Czy przyjmie się na rynku?

REIT (Real Estate Investment Trust) to rodzaj funduszu, który pozwoli drobnym inwestorom zaistnieć na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych.

- Teraz, aby tak się stało, trzeba mieć odłożone co najmniej kilkaset tysięcy złotych, które i tak pozwolą na zakup tylko jednej nieruchomości. O dywersyfikacji ryzyka można zapomnieć. REIT-y mają być notowane na giełdzie, a zyski wypłacane w formie dywidendy. To oznacza, że wystarczy kupić akcje takiej spółki i już można czerpać korzyści z inwestowania w nieruchomości. Co więcej, taka inwestycja będzie bardziej płynna niż bezpośredni zakup lokalu użytkowego czy mieszkania, bo akcje można w razie potrzeby szybko spieniężyć - wyjaśnia Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Home Broker. Ustawa o REIT-ach ma wejść w życie z początkiem 2018 r.

  Pomnożyć zysk

Inwestowanie często nie wydaje się trudne. Wystarczy wybrać projekt, włożyć w niego oszczędności i spokojnie czekać na zyski. Zdaniem Tomasza Błeszyńskiego, doradcy rynku nieruchomości, w rzeczywistości nie jest aż tak kolorowo, bo koniunktura w gospodarce ciągle się zmienia, a rynek inwestycyjny płata figle nawet wytrawnym graczom.

- Indeksy giełdowe co rusz rosną albo spadają, kursy walut skaczą i trudno przewidzieć, czy to, co było rano, utrzyma się do wieczora. Wielu w takiej sytuacji zadaje sobie pytanie, jak i w co zainwestować, by nie tylko nie stracić, ale też sowicie zarobić. Posiadaczy wolnej gotówki kuszą reklamy super oprocentowanych lokat bankowych, rentownych akcji, gwarantowanych obligacji czy polis inwestycyjnych. Na przyszłego inwestora czekają też zyskowne zakupy limitowanych serii kolekcjonerskich wina lub starej whisky. Oszczędności może też mnożyć, kupując szlachetne metale kolorowe albo unikatowe dzieła sztuki wymienia - Tomasz Błeszyński. Zwraca jednak uwagę na słynną wypowiedź prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta, który powiedział, że najlepszym, najszybszym, ale przede wszystkim jedynym sposobem, by stać się bogatym, są inwestycje w nieruchomości.

- To ponadczasowa prawda, która z powodzeniem przetrwała i przetrwa wiele kryzysów. Nieruchomości są istotnym elementem rynku kapitałowego. To na nich buduje się majątek pokoleń przekonuje Tomasz Błeszyński. Dla wielu zainteresowanych inwestowaniem w nieruchomości ograniczeniem jest jednak grubość portfela.

Jak wynika z danych Metrohouse Franchise, zakup nawet niewielkiego mieszkania na wynajem w jednym z największych polskich miast wiąże się z wydatkiem co najmniej 100 tys. zł. - Ustawa o REIT-ach umożliwi inwestowanie w nieruchomości w wariancie pasywnym przez zakup akcji spółek inwestujących na tym rynku. Wprawdzie istnieją już fundusze pozwalające na grupowe inwestowanie w nieruchomości mieszkaniowe - na zasadach crowdfundingu, ale jak na razie są to lokalne inicjatywy o niewielkim zasięgu. W przypadku REIT-ów magnesem na inwestorów jest to, że 90 proc. zysków trafi do nich w postaci dywidendy, która ma być zwolniona z podatku Belki - tłumaczy Marcin Jańczuk, dyrektor ds. marketingu i PR Metrohouse Franchise.

  Na rozdrożu

Mocną stroną REIT-ów jest także przejrzysta struktura. - Umożliwia inwestowanie inwestorom prywatnym wspólnie z instytucjonalnymi. Poza tym konkurencja między REIT-ami o kapitał wymusi najlepszy dobór nieruchomości i najlepszą jakość zarządzania nimi. W rezultacie spowoduje wzrost wartości lepszych, a spadek gorszych REIT-ów i w dłuższej perspektywie pewnie wycofanie się gorszych z rynku. Ryzykiem jest wybór odpowiedniego REIT-a w krótkim terminie, zanim polski rynek osiągnie stabilizację i wymaganą jakość wszystkich podmiotów REIT. W początkowej fazie nie każdy z REIT-ów musi odnieść sukces, dużo zależy od doboru strategii, wyboru nieruchomości czy kompetencji zarządów REIT-ów - przekonuje Tomasz Trzósło, dyrektor zarządzający JLL w Polsce. Po początkowym entuzjazmie, związanym z możliwością pojawienia się REIT-ów, na rynku słyszy się jednak coraz więcej głosów krytyki.

- Dotyczą one głównie niesprzyjających warunków rynkowych dla tego rodzaju inwestycji, np. nadpodaży na rynku biurowym, niedostatecznych zaleceń odnośnie do dywersyfikacji nabywanych nieruchomości, a także potrzeby konkurowania spółek z doświadczonym kapitałem zachodnim, który może wykorzystać pojawienie się REITów, by wyjść z nieatrakcyjnych inwestycji - tłumaczy Marcin Jańczuk.

Anna Gołasa Puls Biznesu  

 
                    Foto; Tomasz Błeszyński Łódzki Mural 2017
 
Biura to za mało 2017-07-10 20:01
 Oceń wpis
   

Niedługo ożyją postindustrialne budynki dawnego Monopolu Wódczanego w Łodzi. Odrodzą się, jako Monopolis: nowoczesne miejsca pracy, ale także przestrzeń dla kultury i sztuki.

W 1902 r. w stolicy polskiego włókiennictwa otwarto fabrykę wódek i spirytusu, która działała 105 lat (przez dekady, jako Polmos). Gdy zaprzestano produkcji alkoholu, budynki utraciły blask. Teraz pojawiła się szansa, by go przywrócić.

Zew historii

Dawny Monopol Wódczany to trzeci, co do wielkości zespół fabryczny w Łodzi po zakładach Karola Scheiblera i Izraela Poznańskiego. Niegdyś najnowocześniejszy w rodzimej branży spirytusowej. W 2007 r. fabryka zakończyła produkcję alkoholu i stała się bezużyteczna. Sześć lat później opuszczoną nieruchomość kupiła od skarbu państwa firma Virako. Podejmowała tam działania, dzięki którym kompleks już, jako Monopolis otworzył się na wydarzenia kulturalne i artystyczne: od wystaw i wernisaży po koncerty, projekcje filmowe, sesje zdjęciowe i pokazy mody.

Tutaj Ryszard Horowitz, znany i ceniony na świecie fotograf, wyróżniony Złotym Medalem Zasłużonego Kulturze Gloria Victis, miał sesję do Kalendarza Virako 2014 i wernisaż prac, a Jerzy Stuhr i Jan Komasa realizowali zdjęcia do filmów Obywatel i Miasto 44. Od czerwca 2014 r. w Monopolis odbywają się festiwale i koncerty, m.in. wystawa światowej sławy fotografa Briana Griffina podczas XIII Fotofestiwalu, koncert Moniki Brodki i Krzysztofa Zalewskiego podczas Red Bull Tour Bus oraz zorganizowana przez Centrum Dialogu im. Marka Edelmana wystawa studentów łódzkiej ASP Getto XXI połączone z koncertem Gaby Kulki.

Jak przekonuje deweloper, industrialny charakter ceglanych budynków, wysokie hale, dobrze doświetlone przestrzenie, klimatyczne fabryczne uliczki mogą się stać unikatową oprawą dla każdego wydarzenia artystycznego.

Na pełnych obrotach

Ale prawdziwa rewolucja w łódzkiej fabryce dopiero nastąpi. Zgodnie z planem Virako w Monopolis powstanie 29 tys. mkw. biur i lokali usługowych. Zaplanowano je w głównym gmachu dawnej rozlewni wódki i dwóch nowych budynkach. Krzysztof Witkowski, prezes Virako, wyjaśnia, że w postindustrialnych przestrzeniach historycznego budynku M1 powstanie w pierwszym etapie 7 tys. mkw. biur, a w drugim w dwóch nowych gmachach M2 i M3 przybędzie ich odpowiednio 8770 i 8150 mkw.

Biurowiec, choćby nie wiem jak nowoczesny, to dziś za mało. Miejsce pracy to już nie stanowisko z biurkiem i telefonem, działające od 9 do 17, to już nawet nie biuro z ciekawym wyposażeniem w hamak i playstation. To przestrzeń, w której wygodnie i komfortowo spędzimy czas możemy wziąć laptopa, telefon i pracować w zieleni, pójść do kawiarni piętro niżej, spotkać się z klientem w restauracji, zostawić dziecko w klubie tuż obok. Wszystko w zasięgu ręki i wszystko to znajdziemy w Monopolis zapewnia Krzysztof Witkowski.

Na parterze dawnej rozlewni powstaną restauracje, winiarnie i kawiarnie. W laboratorium wódek smakowych będzie bistro, w magazynie spirytusu teatr, a w morsowni (miejsce, w którym produkowano wódki gatunkowe) basen z siłownią. Goście i klienci Monopolis będą mieli do dyspozycji także kameralny skwer i zielone tarasy na dachu. Ważną częścią kompleksu będzie muzeum dawnego Polmosu i technologii wytwarzania wódki. Kompleks będzie przyjazny rodzinom z dziećmi powstaną z nim m.in. przedszkole i świetlica środowiskowa dla najmłodszych. Na uwagę zasługują rozwiązania architektoniczne, które wydobyły ukryte piękno pofabrycznego dziedzictwa.

Na najniższej kondygnacji znajduje się wspaniała piwnica. Uznaliśmy, że nie powinna pełnić funkcji zaplecza, magazynu dla części biurowej, ale należy wydobyć ją na zewnątrz. Zaprojektowaliśmy zagłębiony, lecz otwarty pasaż z dwoma poziomami do odpoczynku i spędzania czasu. Pasaż połączyliśmy z parterem terenowymi kaskadami, które urządzają i porządkują przestrzeń. Projekt to nie pojedyncze budynki. To nie tylko program upakowany w kubaturę, ale emocje i wizja ujęte w całość opowiada Rafał Grzelewski z pracowni Grupa 5 Architekci, główny projektant Monopolis.

Firma Virako już otrzymała pozwolenie na budowę i niebawem rozpocznie prace konserwatorskie w zabytkowych przestrzeniach. Odrestaurowane budynki z biurami, restauracjami, klubem dla dzieci, zielonymi skwerami, muzeum i teatrem zostaną oddane do użytku w drugiej połowie 2018 r. Wartość inwestycji to 150 mln zł. Zachwyty nad nowym Monopolem Wódczanym dochodzą z różnych stron.

Monopolis zdecydowanie zmieni tę część miasta. Wierzę, że stanie się centrum życia, nie tylko dla osób pracujących w biurowcach, ale także dla mieszkańców okolicznych osiedli. W naturalny sposób będzie uzupełnieniem i domknięciem Nowego Centrum Łodzi.

Dawny Monopol z uwagi na specyfikę działalności był od powstania niedostępny dla szerokiej publiczności. Monopolis będzie otwarte, zapraszające do środka. Nie trzeba być klientem restauracji ani najemcą biura, by spędzić czas w jego przestrzeniach mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. Inwestycję spółki Virako chwali także Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Monopolis to świetny wielofunkcyjny projekt dla klientów biznesowych i mieszkańców Łodzi, szukających atrakcyjnej przestrzeni miejskiej. Będzie perełką rewitalizacji i wzorem wykorzystania zabytkowej architektury w połączeniu z nowoczesnością. Będzie to kolejna wizytówka miasta i ciekawe kulturalnie i turystycznie miejsce na mapie Łodzi. Oby powstawało więcej takich inwestycji, dbających o zabytkowy charakter miasta podsumowuje Tomasz Błeszyński.

Projekt Monopolis przygotowała Grupa5 Architekci we współpracy z łódzką pracownią Jerzego Lutomskiego. Za pozyskiwanie najemców odpowiada firma JLL. Kompleks znajduje się u zbiegu dwóch głównych arterii miasta al. Piłsudskiego i ul. Kopcińskiego. Jest dobrze skomunikowany z dworcem Łódź Fabryczna i lotniskiem. Dojazd do autostrady A1 zajmuje 10 minut. W pobliżu Monopolis są przystanki 23 linii autobusowych i tramwajowych.

Anna Gołasa Puls Biznesu
 
Foto: Tomasz Błeszyński - Monopolis 2017
 
Ceny (prawie) takie same 2017-07-05 20:54
 Oceń wpis
   

Przewaga podaży nad popytem to jedyna większa zmiana do jakiej ostatnio doszło na rynku mieszkaniowym.

W maju 2017 r. Indeks Urban. one przygotowywany przez Cenatorium dla Pulsu Biznesu i portalu Bankier.pl wyniósł 95,77 pkt i był o 0,13 pkt wyższy niż miesiąc wcześniej. Aż 74 proc. ekspertów uważa, że w najbliższych sześciu miesiącach warunki gospodarcze dla rynku nieruchomości nie zmienią się, natomiast 21 proc. twierdzi, że będzie lepiej. W dużych miastach Indeks Urban.one wyniósł w maju 2017 r. 95,14 pkt., co oznacza, że w porównaniu do poprzedniego miesiąca doszło do lekkiego wzrostu cen o 0,10 pkt.

W ostatnich dwóch latach w cenach niewiele się zmieniło. Co prawda linia trendu wskazuje kosmetyczny wzrost w dużych miastach, jednak jest on tak niewielki, że wręcz niezauważalny dla kupującego mówi Barbara Bugaj, starszy analityk ds. rynku nieruchomości Cenatorium. Tłumaczy, że sprzedaż mieszkań utrzymuje się na stałym wysokim poziomie, a budowa nowych lokali nie zwalnia.

Pierwsze półrocze powinno ponownie się zakończyć dobrymi wynikami mimo uśpienia programu Mieszkanie dla Młodych (MdM) i mniejszej aktywności w sektorze kredytowym. Na razie na rynku pojawiają się również dobre informacje z krajowej gospodarki. Tę sielankę mógłby przerwać wzrost stóp procentowych, który jednak jest rozpatrywany w odległej perspektywie mówi Barbara Bugaj. Eksperci zaczęli się uważniej przyglądać rosnącej podaży mieszkań.

Przewaga podaży nad popytem na rynku wtórnym i pierwotnym jest korzystna dla kupujących. W pierwszym półroczu 2017 r. rynek napotkał na kilka barier. Po pierwsze, dostęp do pieniędzy z programu MdM został zamrożony. Po drugie, mieliśmy do czynienia ze sztywną polityką kredytową, przez co klientom trudniej było ubiegać się o dobre finansowanie. Po intensywnym w zakupy mieszkań ostatnim kwartale 2016 r. rysuje się wyraźna przewaga podaży nad popytem komentuje Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o grunty pod zabudowę. W maju 2017 r. Indeks Urban. one dla tego sektora wskazał 125,92 pkt, a więc był o 0,32 pkt wyższy niż miesiąc wcześniej. Aż 68 proc. ekspertów ankietowanych przez Cenatorium uważa, że w kolejnych miesiącach nie dojdzie na tym rynku do większych zmian.

Rynek gruntów jest bardzo rozgrzany zarówno w branży mieszkaniowej, jak i komercyjnej. Podaż gruntów równoważy popyt w dużych miastach, jednakże w Warszawie to popyt, który znacznie przewyższa podaż terenów. Reguluje ceny przede wszystkim na rynku mieszkaniowym komentuje Daniel Puchalski, dyrektor działu gruntów inwestycyjnych w JLL.

 Anna Gołasa - Puls Biznesu  

Źródło; https://www.pb.pl/ceny-prawie-takie-same-865625 

 
 Oceń wpis
   

Stabilizacja stawek za metr, zainteresowanie zakupami inwestycyjnymi i oczekiwanie na szczegóły programu Mieszkanie Plus tym żył ostatnio rynek nieruchomości.

W kwietniu 2017 r. indeks Urban.one, przygotowywany przez Cenatorium specjalnie dla Pulsu Biznesu i serwisu Bankier.pl, wyniósł 95,64 pkt. W porównaniu z wynikiem z marca był wyższy tylko o 0,02 pkt. Zmiany cen transakcyjnych mieszkań były nieznaczne także w dużych miastach (poza Warszawą). W tym przypadku Urban.one osiągnął 95,04 pkt, czyli tylko o 0,3 pkt więcej niż miesiąc wcześniej. W stolicy współczynnik ten wyniósł natomiast 93,54 pkt, co oznacza spadek o 0,27 pkt.

Niejednoznaczna formuła

W ostatnich tygodniach eksperci od nieruchomości poświęcili dużo uwagi rekordowym wynikom sprzedaży przez deweloperów, a także programowi Mieszkanie Plus. Okazało się, że mniejsze zainteresowanie projektem rządowego wsparcia wykazywali potencjalni kupujący.

Klienci odwiedzający nasze biura sprzedaży nie zgłaszają na razie zapytań związanych z programem Mieszkanie Plus. Może to wynikać z tego, że nie funkcjonuje on jeszcze w świadomości potencjalnych kupujących mówi Agnieszka Szefer, kierownik ds. produktów w Budimeksie Nieruchomościach. Zdaniem Tomasza Błeszyńskiego, doradcy od nieruchomości, informacje o programie pojawiają się na rynku, jednak potrzeba więcej szczegółów, by go ocenić.

Nie widać obawy przed tym programem. Deweloperzy przyglądają mu się z coraz większym zainteresowaniem, natomiast ludzie młodzi czekają na informacje, kiedy i za jakie pieniądze będzie można z niego skorzystać. Mieszkanie Plus to światełko w tunelu i na pewno będzie wsparciem dla rynku najmu, który stanie się ciekawą alternatywą dla sprzedaży ocenia Tomasz Błeszyński.

Lokatorski interes

Nie słabnie także zainteresowanie kupnem mieszkań na wynajem. Według danych Home Brokera i Domiporta.pl, w najbardziej atrakcyjnych miastach rentowność takiej inwestycji może przekraczać 6 proc.

Dane Narodowego Banku Polskiego (NBP) są bezwzględne wobec lokat wiele dostępnych na rynku depozytów nie pokrywa nawet inflacji, co oznacza, że zdeponowane w banku pieniądze tracą na wartości. Nic dziwnego, że Polacy uciekają od tej formy lokowania kapitału. Z ostatniego komunikatu NBP wynika, że w kwietniu wycofano z lokat około 4 mld zł, czyli najwięcej od czterech lat. Inwestorzy szukają alternatyw, które mogą przynieść większe odsetki niż skromne 1,5-2 proc. na bankowym depozycie. Jedną z opcji jest rynek nieruchomości mówi Maciej Górka z Domiporta.pl.

Spośród analizowanych przez tę firmę i Home Brokera dużych miast największy potencjał zysku z inwestycji w mieszkanie mają Katowice.

Niskie ceny zakupu są sprzymierzeńcami inwestorów, za 200 tys. zł bez problemu kupimy tam mieszkanie na rynku pierwotnym, a lokal z drugiej ręki będzie jeszcze o kilkadziesiąt tysięcy złotych tańszy. Średnia cena mkw. mieszkania w stolicy Górnego Śląska to około 4,5 tys. zł. Wynajmując taki lokal, można liczyć na 36,7 zł za mkw., co oznacza rentowność netto 6,58 proc. Stawka netto oznacza, że w obliczeniach uwzględniono czynsz dla wspólnoty, podatek, a dla bezpieczeństwa kalkulacji także czas poszukiwania najemcy tłumaczy Marcin Krasoń z Home Brokera.

Rentowność lokali na wynajem jest obiecująca także w kilku innych miastach. W Gdańsku, Łodzi i Warszawie oczekiwany zysk netto przekracza 5,5 proc. rocznie. 5-5,5 proc. można się spodziewać we Wrocławiu, Rzeszowie i Lublinie. Wśród miast o najniższej oczekiwanej rentowności są Poznań (4,06 proc. rocznie) i Kielce (4,28 proc.).

Ale nawet tam średnie oczekiwane zyski są 2-3-krotnie wyższe niż na bankowej lokacie zaznacza Marcin Krasoń.

Ruchy cenowe

Rewolucji nie widać także na rynku gruntów pod zabudowę. Indeks Urban.one dla tego segmentu nieruchomości wyniósł w kwietniu 124,55 pkt i był niższy o 1,34 pkt niż miesiąc wcześniej. Aż 60 proc. specjalistów uważa, że warunki gospodarcze dla gruntów na cele budowlane nie zmienią w najbliższym czasie. Przebadani przez Cenatorium ocenili również wpływ obowiązującej od roku Ustawy o gruntach rolnych. Według Tomasza Błeszyńskiego, po jej wprowadzeniu powstał chaos, jednak rynek poznał już zasady obrotu ziemią i transakcje odbywają się bez formalnych przeszkód, tak jak dawniej.

Ustawa nie spowodowała żadnych rewolucyjnych zmian ani ograniczeń. Podaż ziemi rolnej jest duża i to stanowi główny powód ewentualnych obniżek cen podczas transakcji. Wyjątek stanowią grunty pod budownictwo mieszkaniowe lub komercyjne. Tu podaż jest niewielka szczególnie w najlepszych lokalizacjach i dlatego ceny takich działek nadal są wysokie mówi Tomasz Błeszyński.

W górę, w dół

Indeks Urban.one przedstawia kształtowanie się cen transakcyjnych nieruchomości w Polsce. Wykorzystuje wiarygodne dane z państwowych źródeł zgromadzone w Bazie Cen Cenatorium. Indeksowi Urban.one towarzyszą prognozy ekspertów. Raport publikujemy co kwartał. W gazecie podajemy jedynie wycinek danych, dlatego zapraszamy na Pb.pl i Bankier.pl, gdzie znajdą państwo więcej szczegółowych informacji i analiz dotyczących nieruchomości.

Anna Gołasa |12-06-2017|

 Puls Biznesu  

Źródło; https://www.pb.pl/w-mieszkaniach-bez-rewolucji-864130

 Foto:Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Przetargi dotyczące wynajmu powierzchni na dworcu Łódź Fabryczna miały być rozpisane w pierwszym kwartale, ale ciągle nic się nie zaczęło.

Minęło pięć miesięcy od otwarcia dworca Łódź Fabryczna, ale obiekt nadal straszy pustką. Nikt nie zajmuje pomieszczeń handlowo-usługowych, bo kolej nie rozpisała przetargów na wynajem tych powierzchni. To dziwne, bo po otwarciu dworca władze kolei zapowiadały, że procedura przetargowa rozpocznie się w pierwszym kwartale tego roku. Mamy połowę drugiego kwartału, ale przetargów nie ma. Co gorsza, dyrekcja kolei mówi, że przetargi mogą być rozpisane dopiero w trzecim kwartale.

PKP SA, czyli spółka zarządzająca nieruchomościami kolejowymi, tłumaczy opóźnienie w komercjalizacji pomieszczeń dworca koniecznością sformalizowania kwestii związanych z zarządzaniem obiektem. W budowę dworca zaangażowane były trzy podmioty: gmina Łódź oraz kolejowe spółki - PKP PLK i PKP SA.

Ogłoszenie przetargów na wynajem lokali komercyjnych na dworcu Łódź Fabryczna będzie możliwe w chwili, gdy PKP SA staną się pełnoprawnym zarządcą obiektu. Kwestie te określa negocjowane obecnie porozumienie między PKP SA i PKP PLK - mówi Aleksandra Grzelak z wydziału prasowego PKP SA. - Obecnie jesteśmy na finalnym etapie procedowania dokumentu. Liczymy na to, że jeszcze w tym lub na początku przyszłego kwartału ogłoszone zostaną postępowania przetargowe.

Jak traktować takie deklaracje? W grudniu ubiegłego roku zapewniano, że przetargi będą rozpisane w pierwszym kwartale. Rok wcześniej kolej także zapowiadała rychłą komercjalizację pomieszczeń. Dziwiło to już wtedy Tomasza Błeszyńskiego, specjalisty ds. nieruchomości, który utrzymywał, że komercjalizacja może trwać dwa, a nawet trzy lata. Jego zdaniem, kolej powinna już dawno mieć zawarte umowy rezerwacyjne z chętnymi do zajęcia powierzchni dworcowej. 

Wynajem powierzchni jest ważny z dwóch powodów. Pierwszy dotyczy podróżnych, którzy nie mogą nic zjeść, napić się, kupić książek do czytania w drodze lub drobnych przekąsek. Nawet food trucki odjechały sprzed dworca...

Podróżni mogą korzystać z wysp handlowych: z kawiarni, księgarni i saloniku prasowego - mówi Aleksandra Grzelak.

 Drugi powód konieczności szybkiej komercjalizacji to pieniądze. Utrzymanie budynku kosztuje kilka milionów złotych rocznie, a dochody z wynajmu miały zniwelować te wydatki.

Eksperci z fundacji Centrum Zrównoważonego Transportu obliczyli, że kolej traci miesięcznie 200 tys. zł. Do wynajęcia jest 4 tys. mkw. Powierzchni. Gdyby wynająć ją za niską stawkę miesięczną 50 zł za mkw., to wyszłoby właśnie 200 tys. zł. Stawki mają być jednak znacznie wyższe. Jakie?

Stawki najmu stanowią tajemnicę handlową - skwitowała Aleksandra Grzelak. 

Marcin Bereszczynski - DZIENNIK ŁÓDZKI

Źródło; http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/lodz/fabryczny/a/jak-dlugo-dworzec-lodz-fabryczna-bedzie-pusty,12075872/

Foto:Tomasz Błeszyński - Dworzec Łódź - Fabryczna

 
 Oceń wpis
   

Renowacja kilkusetletniego zamku lub pałacu i przystosowanie go do świadczenia usług hotelowych może kosztować nawet kilkadziesiąt mln zł.

Jeszcze pięć - siedem lat temu obiekty weselne wyrastały jak grzyby po deszczu opowiada Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości. Chętnych do organizowania uroczystości było tak wielu, że miejsca trzeba było rezerwować nawet z rocznym wyprzedzeniem. Na najlepsze obiekty trzeba było czekać znacznie dłużej. Po okresie prosperity przyszły chudsze lata. Wiele źle zarządzanych obiektów upadło i zostało wystawionych na sprzedaż.

(Nie)nasycony rynek

Także Jarosław Mikołaj Skoczeń, ekspert Emmerson Realty, ocenia, że szał na budowanie obiektów weselnych i biesiadnych już minął. Biznes rozwijał się prężnie od 2000 do 2010 roku. Powstawały m.in. małe obiekty na taniej ziemi na obrzeżach mówi. Dziś buduje się znacznie mniej, rynek się nasycił. Sale bankietowe mamy we wszystkich hotelach, których przybywa. Trzeba też pamiętać, że drastycznie spada liczba ślubów.

Konkurencja jest bardzo duża. Najlepsze obiekty są jednak bardzo oblegane.

Z kolei Agnieszka Renner, dyrektor pabianickiego oddziału Północ Nieruchomości twierdzi, że coraz bardziej popularne są inwestycje w nieduże pensjonaty i hotele m.in. z salami weselnymi. Rynek takich obiektów rośnie ocenia. Kupując gotową nieruchomość, mamy ułatwione zadanie, bo na podstawie jego dotychczasowej działalności możemy oszacować stopę zwrotu.

W ocenie Agnieszki Renner tego typu obiekty cieszą się zainteresowaniem w atrakcyjnych turystycznie rejonach. Atutem dla inwestującego jest możliwość uzyskania dużych dotacji unijnych. Pieniądze z Unii Europejskiej mogą pokryć połowę kosztów. Drugie tyle trzeba wyłożyć samemu - mówi .

Adaptowane na pensjonaty lub małe hotele zabytkowe pałacyki cieszą się dużym zainteresowaniem przyznaje Jarosław Mikołaj Skoczeń. Imprezy w historycznych wnętrzach stają się coraz bardziej popularne od czasu, gdy ślubu nie trzeba zawierać w urzędzie stany cywilnego. Wiele par woli przenieść uroczystość do innego, urokliwego miejsca.

W starych murach

Agnieszka Renner podkreśla, że inwestorzy wolą gotowe obiekty. Szukają zabytkowych pałaców, dworków. Odrestaurowywanie takich nieruchomości stało się modne opowiada. Z dbałością o każdy szczegół urządzane są luksusowe apartamenty. Zamki, pałace, dworki to idealne miejsca na wesela, konferencje, szkolenia. W Polsce mamy ok. 400 zamków i ponad 2 tys. odrestaurowanych pałaców przynoszących wysokie zyski.

Przedstawicielka agencji Północ Nieruchomości podkreśla, że szybko sprzedają się obiekty w atrakcyjnej cenie.

Najwięcej takich inwestycji znajdziemy w południowej Polsce podaje Renner. Dodaje, że w ubiegłym roku sprzedano kilka zamków, kilkanaście pałaców i dworów, które do tej pory stały puste i niszczały.

Renowacja kilkusetletniego zamku lub pałacu i przystosowanie go do świadczenia usług hotelowych może kosztować, jak szacuje dyrektor Renner, nawet kilkadziesiąt mln zł. Pensjonat czy zamek można kupić za 1, 2 mln zł. Remont i urządzenie eleganckiego hotelu to koszt 3060 mln zł. Przedsięwzięcie powinno się zwrócić w ciągu 1015 lat szacuje Agnieszka Renner. Obłożenie w hotelach urządzonych w stylowych murach jest o 3040 proc. większe niż w nowoczesnych obiektach.

Tomasz Błeszyński komentuje, że rynek jest bardzo różnorodny obok ekskluzywnych obiektów w zaadaptowanych pałacach i dworkach z powodzeniem działają także nowo wybudowane obiekty. Delikatne ożywienie w tym segmencie rynku spowodowane jest działaniem programu 500+. Branża ponownie zaczyna się rozwijać, bo oprócz imprez weselnych oferuje też przyjęcia komunijne, urodzinowe, studniówki czy chrzciny.

Błeszyński zwraca uwagę, że inwestorzy szukają działek pod nowe inwestycje. Najważniejsza jest dobra lokalizacja. Miejsce musi być dobrze skomunikowane, ale jednocześnie nieco oddalone, mające swoisty klimat podkreśla doradca. Liczy się możliwość organizacji imprez również w plenerze. Ważne są miejsca hotelowe i zaplecze parkingowe.

Aneta Gawrońska Rzeczpospolita

Źródło;http://www.rp.pl/Komercyjne/305129956-Nie-tylko-wesele-w-zabytkowym-palacu.html#ap-2

   Foto: Tomasz Błeszyński

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-09-25 17:18
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Nowelizacja Ustawy o gospodarce nieruchomościami podpisana
Świetny artykuł, ma Pan rację rzeczoznawstwo nie jest zawodem wybranym, jest jeden rynek, jest[...]
 
2017-09-14 20:37
Z.Maria do wpisu:
Będą chętni na drewniane domy
Witam Pana, Bardzo dobry komentarz i trafne spostrzeżenia. To może być dobry pomysł z tymi[...]
 
2017-09-06 20:46
Marek I. do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
uczucie takiej walki na pewno nie raz niejednemu towarzyszące, mnie na pewno też. Czasem nie[...]
 
2017-09-02 14:10
Michoł do wpisu:
Inwestorzy podbijają ceny mieszkań
Pan Błeszyński może mieć rację, bo chciwość deweloperów na pieniądze jest nam znana od lat. Oby[...]
 
2017-08-31 22:14
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
Dokładnie tak - trafnie Pan to określił - ciężki życiowy wybór. Jak zachować w tym wszystkim[...]