Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
 Oceń wpis
   

Polacy zachowują dystans wobec prefabrykatów, ale program Mieszkanie Plus może to zmienić.

Na zachodzie i północy Europy budowa z prefabrykatów to standard, tymczasem Polacy po czasach PRL są do tej technologii uprzedzeni. To oczywiste, że kojarzy się ona z blokami z wielkiej płyty, ale to nie do końca to samo, choć oczywiście częścią wspólną są gotowe elementy przywożone na budowę mówi Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości w firmie Home Broker.

Nowa era

Elementy, z których składa się bloki, trafiają na budowę nie w formie płyt, lecz znacznie bardziej skomplikowanych konstrukcji.

Mają już elewację, porządne ocieplenie, okna, parapety, a nawet kable i puszki elektryczne. Z takich klocków tworzone są potem budynki opowiada Marcin Krasoń. Dodaje, że w przypadku budowy z prefabrykatów możliwości architektoniczne są ogromne, bo liczba elementów jest bardzo duża ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia projektanta. Natomiast stawiane za komuny bloki z wielkiej płyty wyglądały tak samo, bo zróżnicowanie elementów było minimalne.

W budownictwie z czasów PRL wykorzystywano prawie identyczne prefabrykaty przygotowywane przez fabryki domów. W związku z tym poszczególne bloki na osiedlach, ich metraż i rozkład pomieszczeń były powtarzalne. Jakość używanych wtedy materiałów pozostawiała wiele do życzenia. Mieszkania były źle wykonane i wykończone tłumaczy Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości. Nierówne połogi, sufity, ściany były normą. Poza tym wielka prefabrykowana płyta była bardzo mało efektywna energetycznie, dlatego, by unikać strat ciepła, należało czym prędzej ocieplić elewację.

Współczesne obiekty prefabrykowane niczym nie przypominają siermiężnych bloków czasów PRL i modeli budowania domów, wykorzystujących technologie byłego ZSRR przekonuje Tomasz Błeszyński.

Trend z północy

Budownictwo prefabrykowane jest bardzo popularne m.in. w Skandynawii. W Szwecji poznańska firma Pekabex wybudowała już ponad 3 tys. mieszkań w tej technologii. Wzniesione przez nią budynki można zobaczyć m.in. w Sztokholmie, Malmö i Norrköping.

Michał Oskroba, menedżer projektu w firmie Pekabex, wyjaśnia, że Skandynawowie już dawno dostrzegli zalety budownictwa prefabrykowanego, które wymaga znacznie mniejszej liczby pracowników, a zarazem skraca czas inwestycji. To z kolei prowadzi do obniżenia jej kosztów.

Nasze prefabrykaty powstają w halach fabrycznych w Gdańsku i Poznaniu. Do Szwecji docierają najpierw promem, a następnie ciężarówkami. Budowa obiektów mieszkalnych przebiega bardzo sprawnie. Przywiezione zza Bałtyku ściany mają już zamontowane okna, parapety i przygotowane miejsca na instalacje elektryczne opowiada Michał Oskroba. Szczególną uwagę zwracają prefabrykowane łazienki, które do Szwecji docierają praktycznie gotowe do użytkowania wyłożone kafelkami, wyposażone w sprzęty sanitarne (umywalkę, prysznic i muszlę klozetową), sprzęty AGD, np. pralkę, a nawet lustra i uchwyty na papier toaletowy. W technologii prefabrykacji Pekabex buduje w Polsce i Skandynawii także budynki przemysłowe, szpitale, galerie handlowe i stadiony. Choć budownictwo prefabrykowane w Polsce wciąż raczkuje, niebawem może się to zmienić.

Ponieważ rządowy program Mieszkanie Plus zakłada wybudowanie w krótkim czasie dużej liczby mieszkań, jedynym rozwiązaniem jest zastosowanie nowoczesnej i w pełni funkcjonalnej technologii budowy z prefabrykatów. Pozwoli to na przyspieszenie budowy i przygotowania nowych mieszkań uważa Tomasz Błeszyński. Jego opinię podziela Jarosław Skoczeń, członek zarządu Grupy Emmerson.

Przy obecnej technologii to budownictwo bardzo nowoczesne i w wielu przypadkach przewyższa jakościowo tradycyjne, niższa cena i szybkość budowy też są bardzo ważne. Taka technologia budowy domów i mieszkań może być wykorzystana przy programie Mieszkanie Plus konkluduje Jarosław Skoczeń.

Anna Gołasa - Puls Biznesu  
 

Foto: Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

Z Tomaszem Błeszyńskim, ekspertem rynku nieruchomości, o powstających łódzkich biurowcach rozmawia Matylda Witkowska

Powstają biurowce Ogrodowa Office, Przystanek mBank, Nowa Fabryczna, HiPiotrkowska... Czy rynek powierzchni biurowych rzeczywiście kwitnie? Rzeczywiście przez ostatnie pięć lat uruchomiło się wiele nowych inwestycji. Jednak są to nowe biurowce budowane pod konkretnego najemcę. Tak jest m.in. z biurowcem mBanku koło dworca Łódź Fabryczna. Nie świadczy to o całości rynku biurowego w Łodzi. 

A jaka jest jego kondycja?

Oprócz budynków klasy A budowanych wokół Nowego Centrum Łodzi, które nazywam łódzkim Mordorem, są jeszcze budynki klasy B czy C. To wyremontowane biurowce postkomunistyczne, np. Orion przy ul. Sienkiewicza, są też powierzchnie w starych kamienicach.
We wszystkich tych kategoriach podaż powierzchni jest duża i nie jest prawdą, że biura są wynajmowane od ręki. Spójrzmy choćby na al. Kościuszki, gdzie miesiącami czy latami wiszą banery z hasłami powierzchnie biurowe do wynajęcia. To jest prawdziwy obraz rynku biurowego Łodzi. 

Może przedsiębiorcy szukają teraz klasy A, a tamte mają nieodpowiedni standard?

Niekoniecznie, bo są też tańsze. Lokalne, małe firmy na początku działalności wynajmują biura niższego standardu, potem się przenoszą do lepszych. Moim klientem była kiedyś firma Ericpol, która na początku wcale nie wynajmowała biura w najlepszej lokalizacji. Potem wybudowała sobie nowy biurowiec. Taki jest cykl prowadzenia biznesu. Gdy rynek prosperuje, potrzeba biur wszystkich segmentów. Tymczasem w Łodzi ten rynek leży. 

Skąd, więc to zainteresowanie biurowcami klasy A?

 Dla korporacji, która ma swoje call center w Warszawie, Łódź jest miastem tanim. To, że wynajmuje 5 tys. mkw. powierzchni, nie świadczy o potencjalne rynku.

Raczej o tym, że jest zacofany?

Tak. Największym rynkiem usług, BPO na świecie są Indie. Oferują powierzchnię biurową i taniego, władającego językiem angielskim pracownika. I nie mówimy, że Indie to jest centrum biznesu w nieruchomościach. To, że do Łodzi sprowadzają się firmy, znaczy, że siła robocza jest tu tania, są studenci, a powierzchnia biurowa jest tańsza niż w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie. 

Myśli pan, że tak jak w Warszawie powstanie u nas biurowy Mordor?

Tak, co jest nieszczęściem. Kiedyś w Nowym Centrum Łodzi miało być połączenie funkcji mieszkalnej z rozrywkową, biurową i sztuką. Obecnie ma tam być tylko funkcja biurowa i powstanie Mordor: szare bloki, w których od godz. 8 do godz. 18 będą pracować białe kołnierzyki, a w sobotę i w niedzielę będzie pusto. Brama Miasta to też kolejne klocki kolejnego Mordoru. To żadna futurystyczna przestrzeń, żaden magnes.

DZIENNIK ŁÓDZKI  Matylda Witkowska

Żródło;http://www.dzienniklodzki.pl/opinie/wywiady/a/tomasz-bleszynski-wokol-dworca-powstaje-szary-lodzki-mordor,11979226/

 
 Oceń wpis
   

Kenijczyk chce wynająć pokój w Łodzi - i co? Zdaniem pośrednika od nieruchomości wynajęcie mieszkania czarnoskóremu poza problemem rasowym nastręcza też finansowy. Nie da się już powiedzieć, że to kuzyn. I sąsiad może donieść do skarbówki.

Ogłoszenie znajduję w internecie. Kobieta pisze: Wynajmę przestronny, w pełni umeblowany pokój jedno- lub dwuosobowy z balkonem. Mieszkanie znajduje się w bloku na pierwszym piętrze. W drugim pokoju mieszka starsza pani. Mile widziani studenci kierunków medycznych.

Dzwonię. Mówię, że dobrze się składa, bo mieszkania szukam właśnie dla studenta medycyny, chłopak jest nowy w mieście, więc trzeba mu trochę pomóc.

Naprawdę medycynę studiuje? cieszy się wymieniona w ogłoszeniu starsza pani", czyli właścicielka. Nie wie jeszcze, że student jest czarnoskóry. Zaprasza, żeby mieszkanie obejrzeć.

Dwie godziny później jestem na miejscu. Zabieram ze sobą Chege, Kenijczyka, który mieszka w Polsce na tyle długo, że zdążył opanować już nasz język. Mieszkania nie szuka, pomaga mi w eksperymencie.

Blok położony w centrum Łodzi. Dzwonię domofonem. Kobieta natychmiast otwiera. Proszę na pierwsze piętro i po prawej!

Wchodzimy

Mieszkanie, do którego wchodzimy z Chege, wygląda zupełnie tak, jak powinno wyglądać mieszkanie starszej pani. Dwa pokoje, łazienka, kuchnia.

Pokój, w którym miałby zamieszkać Chege, to ten mniejszy. Na ścianach gładź pomalowana na rudo-beżowo, dwa obrazy w potężnych ramach i kinkiet na kształt świecznika. Olbrzymie okno, przy nim narożna kanapa, stary fotel, meblościanka z ciemnego lakierowanego drewna, stół z koronkowym obrusem przykrytym taflą szkła.

Proszę się rozejrzeć. Wiem, że jest trochę bałagan, ale za dwa dni przyjdzie taki pan, który zawsze u mnie sprząta, i on wszystko przygotuje zachęca kobieta. Przypomina, że stąd blisko do sklepów i na uniwersytet. Czy są jakieś pytania, bo jeśli są, z chęcią odpowie. Przez cały czas zwraca się tylko do mnie. Na Chege nie spogląda.

Pani zdaje sobie sprawę, że w tym pokoju mam zamieszkać nie ja, tylko mój kolega, Chege, prawda? mówię w końcu do kobiety.

Co też pan? właścicielka jest wyraźnie zdziwiona. Zawiesza głos, spuszcza wzrok i wpatruje się w szkło na stole, przy którym siedzimy. Ale w końcu podejmuje wyzwanie. Wygląda, jakby miała się nawet uśmiechnąć: Proszę zobaczyć resztę mieszkania. Kuchnia jest wspólna, razem byśmy z niej korzystali. Tu lodówka, tu zlew, tu stolik, tu mikrofalówka, jeśli umie obsłużyć.

Właścicielkę łódzkiego mieszkania, które oglądamy z Chege, pytam w końcu wprost, czy ma problem, żeby wynająć pokój czarnemu. Żaden to problem, jeśli tylko będzie mi czasami pomagać, bo ja już jestem starsza i schorowana odpowiada.

Wychodzimy, aby się zastanowić. Dzwonię ponownie wieczorem. Mówię, że Chege się zdecydował i poprosił mnie, żebym ustalił z nią szczegóły umowy, bo sam nie ma pojęcia, jak spisać taki dokument.

Nieaktualne! mówi właścicielka.

Godzinę później dzwoni do niej moja znajoma.

Jak najbardziej, pokój jest wolny, może pani przyjść i obejrzeć. Ale nie dzisiaj. Taka zdenerwowana dzisiaj jestem. Przyszedł facet obejrzeć i Murzyna mi przyprowadził!

******

Nim przeprowadziłem eksperyment z Chege, szukałem mieszkania dla zmyślonych znajomych z Pakistanu.

Jak najbardziej, ogłoszenie aktualne. A dla kogo pan szuka? w słuchawce starszy mężczyzna.

Dla przyjaciół, Pakistańczyków, nie znają polskiego, więc obiecałem, że pomogę.

Wie pan, no, ja ich nie znam. Ja nie wiem, czy oni są w porządku. To pana znajomi, pan musiałby mi powiedzieć, czy oni po sobie sprzątają, czy można im zaufać. Pomyśleć muszę.

Następny rozmówca boi się, że obcokrajowcy nie zapłacą czynszu.

Zaskoczył mnie pan tym pytaniem. Zależy skąd są. Z Pakistanu? Musiałbym się zastanowić. Religia mi nie przeszkadza, ale jak mi nie zapłacą, to co ze ściągalnością długu? Oni mają w ogóle jakieś dokumenty?

Dzwonię dalej w sprawie Pakistańczyków. Kobieta w słuchawce: Umowa z obcokrajowcami wchodzi w grę. Ale od razu mówię, że trzeba będzie podać ewentualny polski adres wymeldowania. Na wypadek, gdyby zdewastowali mieszkanie albo nie płacili czynszu. No, i będzie też zapis, że dobrowolnie poddają się egzekucji, gdyby coś zniszczyli.

Młoda matka: Tak, jak najbardziej, cudzoziemcom też wynajmę. Ale zadzwoni pan za pół godziny? Karmię.

Starsza pani: To nie jest moje mieszkanie, tylko córki. A ona teraz w Szwajcarii... Z jakiego oni są kraju? Z Pakistanu? Czyli muzułmanie. I co, oni mają tu pracować, pan mówi? A w jakim charakterze? Bo jak fizycznie, to na pewno nie. A są kulturalni? Przyjadą sami, czy może z całymi rodzinami? Bo jak z rodzinami, to też na pewno nie. Acha... sami. Ale ja i tak muszę pomyśleć. Albo wiem. Zapytam córkę. Pan zadzwoni innym razem.

******

Cemal Güzelaydin, Turek: Przez dwa lata wynajmowałem mieszkanie. Wpłaciłem kaucję, dwa i pół tysiąca złotych. Kiedy powiedziałem właścicielce, że się wyprowadzam, nie chciała mi oddać pieniędzy. Nie wiem, dlaczego, nie zniszczyłem tego mieszkania. Próbowałem z nią rozmawiać. Zagroziła policją. Mówiła, że zgłosi molestowanie. I że znajdzie na to fałszywych świadków. Nie chciałem iść z tym do sądu. Poza tym nie byłem w swoim kraju, nie odnalazłbym się.

******

Adelaida Apaza Alejo, Boliwijka: Nie urodziłam się w dżungli, tylko w ponadmilionowym mieście, La Paz. To trzy i pół tysiąca metrów nad poziomem morza, za wysoko na las tropikalny.

Mimo to Polka, Monika, z którą Adelaida mieszkała w wynajmowanym mieszkaniu, wciąż powtarzała: Przyjechałaś z dżungli! I to dlatego po sobie nie sprzątasz!.

Adelaida: Sprzątałam. To znaczy, o ile zdążyłam, o ile Monika mnie nie ubiegła. Ona miała jakąś manię, chodziła i ciągle coś czyściła, nawet w moim pokoju. Nie prosiłam jej o to, ja też lubię porządek.

Boliwijka jest przyzwyczajona do niskich temperatur, bo klimat La Paz przypomina ten w Polsce. Wie, że niska temperatura za oknem nie musi oznaczać zimna w domu.

Monika tłumaczyła, że jest zima i musi być zimno. Nie chciałam robić problemu. Nawet wtedy, gdy wyłączyła mi elektryczne ogrzewanie.

Adelaida wyprowadziła się po miesiącu, bo nie mogła znieść powtarzanego ciągle: Jesteś z dżungli, nic dziwnego, że w domu syf.

******

Caitlin de Jager do Polski przyjechała wraz z mężem z RPA. Mieli podjąć tu pracę i zacząć nowe życie.

Caitlin: Mieszkanie próbował załatwić nam znajomy, Polak. Kiedy mówił właścicielom, że przyjechaliśmy z Południowej Afryki, często nie chcieli zgodzić się na wynajem. A czasami po prostu się rozłączali. Zdanie zmieniali na ogół dopiero wtedy, kiedy dowiadywali się, że nie wszyscy obywatele RPA są czarni. I że my akurat nie jesteśmy.

******

Doradca Tomasz Błeszyński, który rynkiem nieruchomości zajmuje się od ponad 25 lat, uważa, że to kasa decyduje, czy właściciel zdecyduje się wynająć mieszkanie cudzoziemcowi, czy nie.

Jeśli ktokolwiek nie chce wynająć mieszkania osobie o innym kolorze skóry, to raczej ze względu na obawy przed tym, że taka osoba zniszczy mieszkanie, a potem ucieknie.

Poza tym rynek najmu w Polsce to głównie szara strefa. Ktoś, kto dziedziczy mieszkanie po babci, często próbuje znaleźć lokatorów, by zarobić i nie wpisać tego do PIT. Sąsiadom tłumaczy, że wprowadziła się kuzynka z rodziną.

Błeszyński: Wynajęcie mieszkania osobie o innym kolorze skóry zwraca uwagę sąsiadów. Bo przecież nie da się już powiedzieć, że to kuzynka. Sąsiedzi doniosą do skarbówki. A wtedy transakcja najmu przestanie być korzystna.

Arkadiusz Lorenc - Wyborcza.pl
 
 
Foto:Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

Wygó­ro­wane ceny ofer­towe nie­ru­cho­mo­ści od lat psują rynek. To istny kon­cert życzeń właści­cieli. Mają speł­niać marze­nia klien­tów o super cenie za ich wyjąt­kową ofertę.

Konia z rzę­dem temu, kto poda, jakimi racjo­nal­nymi prze­słan­kami kie­rują się wła­ści­ciele miesz­kań, domów czy dzia­łek usta­lając ceny sprze­daży czy czyn­sze najmu. Zwy­kle stosują kilka meto­d usta­lając ceny, swo­ich nie­ru­cho­mo­ści. Głów­nym i decy­du­ją­cym czyn­ni­kiem prawie zawsze jest nadmierne chciej­stwo.

Chciej­stwo to cie­kawa kate­go­ria pseudo eko­no­miczna, która z powo­dze­niem rzą­dzi nie tylko na rynku nie­ru­cho­mo­ści. Chciej­stwo jest pod­sta­wo­wym czyn­ni­kiem ceno­twór­czym, jego mechanizm jest bardzo pro­sty opiera się na zasa­dzie jak naj­dro­żej sprze­dać, wyna­jąć bez względu na wszystko. Nie ważne, co ofe­ruję, jakie zalety i wady ma np. miesz­ka­nie liczy się tylko zaspo­ko­je­nie jak naj­wyż­szego poziomu chciej­stwa. Bo moją nie­ru­cho­mość jest tak wyjąt­kowa i cenna, że nie ma mowy by kosztowała taniej. Prze­cież nikt lepiej się na tym nie zna jak tylko jej wła­ści­ciel.

Zja­wi­ska ukształ­to­wane przez chciej­stwo wypra­co­wały sobie mocna pozy­cje i są uwa­żane nawet przez niektórych, jako praw­dziwe obli­cze wol­nego rynku.

Kolej­nym czyn­ni­kiem kreu­ją­cym ceny ofer­towe jest korzysta­nie z tzw. bazy sąsiedz­kiej. No, bo skoro sły­sza­łem, że mój sąsiad sprze­dał swoje miesz­ka­nie za taką cenę, to ja nie mogę być od niego gor­szy i ubić jesz­cze lep­szy, inte­res tym bar­dziej, że moje miesz­ka­nie jest o wiele ład­niej­sze i atrak­cyj­niej­sze. Moc bazy sąsiedz­kiej jest ogromna, dys­po­nuje stale nowymi danymi no, bo prze­cież bar­dzo interesuje nas to, kto za ile sprze­dał czy kupił. Cza­sem bazę uzu­peł­niają też infor­ma­cje pozy­ski­wa­nie od rodziny czy zna­jo­mych. Uzbro­jony w tak potężną wie­dzę ofe­ru­jący spo­koj­nie może usta­lać ceny, wszyst­kich nie­ru­cho­mo­ści na każdym rynku.

Nikt tych infor­ma­cji nie wery­fi­kuje, nie zasta­na­wia się nad ich, wia­ry­god­no­ścią no, bo, po co, skoro moja nie­ru­cho­mo­ść jest i tak naj­pięk­niej­sza i najdroż­sza.

Na rynku nie­ru­cho­mo­ści są też tacy spe­cja­li­ści, któ­rzy nieusta­nie wer­tują ser­wisy ogłoszeniowe przy­mie­rza­jąc swoją nie­ru­cho­mość do publi­ko­wa­nych ofert. Na pod­sta­wie uzyska­nych tam infor­ma­cji okre­ślają cenę swo­jej nie­ru­cho­mo­ści. Zapo­mi­nają o tym, że podane w ogło­sze­niach ceny ofer­towe czę­sto bar­dzo róż­nią się od trans­ak­cyj­nych. Bywają takie oferty i sytu­acje, że róż­nica pomię­dzy tymi cenami może wyno­sić nawet kil­kanaście pro­cent. Wszystko zależy od oko­licz­no­ści, reali­za­cji danej trans­ak­cji i umie­jęt­no­ści negocjacyj­nych klien­tów. Portale ogłoszeniowe przyjmują do swojej bazy wszystkie nieruchomości od wszystkich, byle tylko dużo zdjęć było. Czym więcej ofert, tym poważniejszy serwis, bo o tym wiadomo nie od dzisiaj, że w ilości jest siła.

Jestem w sta­nie zro­zu­mieć te wszyst­kie czary mary klien­tów, które mają dopro­wa­dzić, do uzy­ska­nia jak naj­wyż­szej ceny. Bo zdaję sobie sprawę, że walka z chciej­stwem jest trudna, pokusy silne a ludzie słabi. Ale dla­czego moje Kole­żanki, Kole­dzy pośred­nicy nie tylko, że przyjmują takie oferty z wyśrubowa­nymi cenami, to jesz­cze je sami podno­szą? Obiecu­jąc klien­tom góry złota, byle by tylko przy­jąć ofertę nie­ru­cho­mo­ści do bazy biura.

Pytam, po co nad taką prze­sza­co­waną ofertą pra­co­wać, wyda­wać pie­nią­dze na jej obsługę i cze­kać na Godota?

Wiem, że cza­sem zda­rzy się cud i pojawi się zde­spe­ro­wany klient na daną loka­li­za­cje czy ofertę skłonny zapła­cić wię­cej, ale cudami zaj­mują się prze­cież inne osoby niż pośred­nicy. Niek­tóre firmy nie­ru­cho­mo­ściowe sto­sują też tzw. metodę na zmięk­cza­nie. Przyj­muje się wtedy ofertę za bajoń­ską cenę, trzyma w bazie mie­siąc, dwa, trzy a póź­niej się tłu­ma­czy klientowi, że jest ona nierealna, że rynek jej nie kupuje i naci­ska, by zmniej­szył cenę.

Po co takie zabiegi skoro do zmięk­cza­nia służą spe­cjalne płyny a handlowe triki pośredników są tutaj niepotrzebne. Takie zabawy z cenami nega­tyw­nie wpły­wają na rynek, zaburzając jego wiarygodność.

Najważ­niej­sze i najsmutniejsze jest to, że dzięki takim prakty­kom tra­cimy w oczach klien­tów swój pro­fe­sjo­nalizm. Potem dzi­wimy się, że trans­ak­cji nie­wiele, że kupu­jący chcą nego­cjo­wać cenę i nasze wyna­gro­dze­nie od zawy­żo­nej oferty. Pamię­tamy gola, jaki sobie strze­lili kilka lat temu dewe­lo­pe­rzy pom­pu­jąc bańkę cenową. Wielu z nich nie wytrzy­mało póź­niej­szej korekty cen na rynku i popa­dło w duże kło­poty. Po co powie­lać błędy innych, lepiej uży­wa­jąc mery­to­rycz­nych argu­men­tów porządkować rynek z korzy­ścią dla wszyst­kich.

Cza­sem mamy na rynku też taki para­doks, że oferta u pośred­nika jest droż­sza niż bezpośrednio u właści­ciela, który widząc, co się dzieje na rynku obni­żył ją w swoim ogłoszeniu, by szyb­ciej zrealizować trans­ak­cję. Poszu­ku­jący dosko­nale to widzą i omi­jają pośred­nika i pró­bują dotrzeć do oferty bez­po­śred­nio od wła­ści­ciela, bo prze­cież nikt nie lubi przepła­cać.

Chciej­stwo zawsze było i będzie. Jedni chcą sprze­dać drogo a inni kupić tanio. Ważne by pośred­nik w obrocie nieruchomościami w tym cyklu zna­lazł dla sie­bie godne miej­sce. Kierował się w swo­jej pracy rzetelnością, profesjonalizmem i zdro­wym roz­sąd­kiem. Nie przyjmo­wał do obrotu wszyst­kich ofert, tym bar­dziej tych, gdzie chciej­stwo wła­ści­ciela jest nadmierne. Prze­cież tego robić nie musi a dzięki temu może rynek się ucywilizuje i będzie więcej transakcji. Tego wszyst­kim życzę ....

Tomasz Błeszyński Doradca Rynku Nieruchomości 

Foto: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Niemal każdy na Nas od czasu do czasu staje się dla drugiego utrapieniem. Wybucha gniewem. Upiera się przy czymś bez sensu. Robi na złość. Niektórzy robią to nagminnie. Jak z nimi postępować?

1. ZACHOWAJ DYSTANS
Nie traktuj ich nieprzyjemnych uwag czy dziwacznych zachowań nazbyt osobiście. Prawdopodobnie oni wcale się tobą nie przejmują, ponieważ są zbyt zajęci przejmowaniem się sobą.

2. PRZEPRACUJ NEGATYWNE EMOCJE
Dbaj o siebie, myśląc o tym, co chcesz osiągnąć. Skup się na sposobach radzenia sobie ze stresem, aby nie stracić z oczu konstruktywnych i najbardziej twórczych rozwiązań. To twoje życie, twoja kariera, twoja praca nie pozwól odebrać sobie satysfakcji z robienia tego, co dla ciebie ważne.

3. NIE OCZEKUJ OD TRUDNYCH, ŻE SIĘ ZMIENIĄ
Za to ty możesz zmienić rezultaty ich przewidywalnych zachowań, wybierając najlepsze dla samego siebie podejście do danej relacji.

4. NAUCZ SIĘ KONSTRUKTYWNIE REAGOWAĆ
Pomocny będzie komunikat JA informuj o swoim rozdrażnieniu czy gniewie, bo nikt nie umie czytać w myślach. Niech trudny dowie się, co czujesz w związku z jego słowami czy zachowaniami oraz gdzie stawiasz granice.

5. JEŚLI TRZEBA, DOKUMENTUJ
Niekiedy lepiej jest mieć dowód na piśmie. Dotyczy to zwłaszcza poleceń czy wskazówek od osób, które lubią zmieniać zdanie lub mijać się z prawdą.

6. DOWIADUJ SIĘ, CO MYŚLĄ INNI
Nie bój się ich opinii i ocen a gdy masz wątpliwości, pytaj! Najlepsze będą tzw. pytania otwarte, dzięki którym twój rozmówca będzie miał szansę wypowiedzieć się swobodnie i szeroko (a ty lepiej go zrozumieć).

7. ZAWSZE NAJPIERW PRZYJRZYJ SIĘ PROCEDUROM
To ułatwia profesjonalną dyskusję o sprawach firmy bez uciekania się do osobistych niesnasek. Nigdy nie wskazuj winnych, chyba że sam w czymś nawaliłeś. Wówczas szybko przeproś i po prostu wracaj do zadań.

8. DZIAŁAJ BEZPOŚREDNIO I DYSKRETNIE
Gdy dzieje się coś niepokojącego, najlepsza jest rozmowa twarzą w twarz. Bądź taktowny, nawet gdy jesteś stanowczy. Zawsze bądź konkretny. Nie przegaduj trudności, tylko precyzyjnie je wskazuj.

9. BĄDŹ BEZPOŚREDNI, ALE POWŚCIĄGAJ NEGATYWNE EMOCJE
Im jesteś spokojniejszy, bardziej rzeczowy, szczery, asertywny, tym łatwiej ci funkcjonować. Szanuj innych i siebie nie zgadzaj się na rozmowę z kimś, kto nie przestrzega zasady wzajemnego szacunku. Zawsze masz możliwość wyboru: możesz poprosić o uprzejme traktowanie albo wyjść.

10. BĄDŹ ROZBRAJAJĄCO WSPANIAŁOMYŚLNY
Kiedy nasze ego jest zdrowe, możemy pozwolić sobie na hojność. Cudze chamstwo nie jest dobrym usprawiedliwieniem dla arogancji z naszej strony. Odwracaj więc złe sytuacje, traktując trudnych tak, jak sam chciałbyś być traktowany, czyli uprzejmie. Okazuj im zrozumienie i uznanie. To rozbraja!

  Tomasz Błeszyński na podstawie "Współpraca z trudnymi ludźmi" - Muriel Solomon

 
 Oceń wpis
   

Zarówno Łódź, jak i tamtejszy rynek mieszkaniowy już od lat traktowane są przez wielu nieco po macoszemu. W analizach rynkowych to trzecie, co do wielkości miasto Polski jest często pomijane. Dlatego też tamtejszy rynek nieruchomości to wiele pytań bez odpowiedzi. Tę sytuację zmienić powinno poniższe opracowanie. Raport powstał na zamówienie SGI w dziesiątą rocznicę istnienia tej deweloperskiej firmy na rynku łódzkim. Został przygotowany przez Tomasza Błeszyńskiego niezależnego doradcę rynku nieruchomości.

Położenie to atut Łodzi

Łódź to miasto położone na Wzniesieniach Łódzkich w środkowej części Polski z bogatą historią i tradycjami oraz dobrym potencjałem inwestycyjnym. W ostatnich latach miasto wiele zyskało, szczególnie w sferze rozwoju infrastruktury komunikacyjnej. Uruchomienie sieci drogowych obwodnic, połączonych z autostradami A1 i A2, przyczyniło się do dobrego zintegrowania miasta z resztą kraju. Duże nadzieje na dalszy rozwój infrastruktury kolejowej daje niedawno wybudowany dworzec Łódź Fabryczna oraz jego połączenie - w niedługim czasie - tunelem średnicowym, biegnącym pod miastem z dworcem Łódź Kaliska. W przyszłości stworzy to wraz ze stacjami pośrednimi coś w rodzaju lokalnego metra i jeszcze lepiej skomunikuje miasto.

Duże znaczenie dla rozwoju miasta i jego atrakcyjności inwestycyjnej oraz podwyższenia standardu życia mieszkańców mają przeprowadzane w ostatnich latach, dzięki wsparciu środków UE, projekty rewitalizacyjne nieruchomości położonych w centralnych kwartałach miasta. Sprawia to, że od lat zaniedbane i często zabytkowe kamienice zyskują nowy blask i funkcje za sprawą przeprowadzonych remontów i modernizacji. Poprawia to obraz miasta i zachęca nie tylko Łodzian do wiązania swojej przyszłości z tą metropolią.

Istotną rolę w rozwoju Łodzi miały i mają prowadzone przez Urząd Miasta inwestycje, polegające na rozbudowie i modernizacji wewnętrznej sieci drogowej i komunikacji miejskiej. Powoduje to lepsze i co najważniejsze szybsze połączenie m.in. z centrum i innymi dzielnicami, dając tym samym szanse na tworzenie nowych projektów mieszkaniowych z dogodnym dojazdem do pracy czy szkoły. Zachęci to do kupowania mieszkań, powstających w nowych lokalizacjach, bez obawy o trudności komunikacyjne

Łódź mimo problemów związanych z brakiem całościowego planu zagospodarowania przestrzennego, który obecnie pokrywa ok. 18 procent obszaru miasta, jest przyjaznym miejscem dla inwestorów, także zagranicznych. Prężnie rozwija się specjalna strefa ekonomiczna, której oferta przyciągnęła już wielu liczących się na polskim i europejskim rynku producentów. Ponadto w żadnym innym mieście nie ma tylu jeszcze niewykorzystanych powierzchni po dawnych fabrykach, zlokalizowanych w centrum, które stanowią doskonałe miejsce do realizacji projektów, dających kolejne jakże potrzebne miejsca pracy.

Dzięki takim działaniom Łódź ma szanse utrzymać trzecie miejsce w Polsce pod względem liczby ludności, a może i nawet awansować, pomimo rysujących się perspektyw niżu demograficznego w kraju. Dużą szansą będzie wykorzystanie potencjału młodych ludzi studiujących w mieście. Ponad 26 uczelni państwowych i prywatnych sprawia, że Łódź jest jednym z największych w Polsce ośrodków akademickich.

Ludzie młodzi, wykształceni, kreatywni stanowią wykwalifikowaną i stosunkowo tanią siłę roboczą. Potrafią szybko przystosować się do aktualnych potrzeb rynku. Jest to jeden z argumentów, przemawiających do inwestorów za wyborem Łodzi, jako lokalizacji biznesu. Będzie to też kolejny dobry sygnał by kupować mieszkania i osiedlać się w Łodzi.

Rynek mieszkaniowy

W Łodzi na przestrzeni lat mocno ożywił się rynek inwestycyjny, z powodzeniem funkcjonują na nim zarówno rodzime łódzkie firmy jak i ogólnopolscy deweloperzy. Od kilku lat widać wyraźnie jak w Łodzi powstają, coraz to ładniejsze, inwestycje i nowe osiedla mieszkaniowe. Tym samym zwiększa się oferta mieszkań w każdym segmencie oraz konkurencja na łódzkim rynku nieruchomości. Zauważa się raczej trend do lekkiego zamrażania cen mieszkań z tendencją do ich późniejszej korekty. Choć na przestrzeni ostatnich kwartałów można było obserwować niewielki wzrost cen mieszkań, który był spowodowany wysoką aktywnością dopłat z programu MdM.

Deweloperzy rozsądnie realizują strategię sprzedaży inwestycji, wsłuchując się w potrzeby rynku. Ceny mieszkań na rynku pierwotnym są bardzo zróżnicowane. Średnio jest to: w segmencie popularnym 4.500 5.000 zł mkw. a inwestycjach premium 5.550 6.500 zł mkw. w zależności od lokalizacji i standardu wykończenia. Pod koniec minionego roku średnia cena transakcyjna sięgała 4727 zł/mkw.

Dla osób poszukujących nowoczesnego i funkcjonalnego lokum nie brakuje ofert zakupu mieszkań na rynku pierwotnym. Ponadto ceny mieszkań w Łodzi są atrakcyjne w porównaniu do innych dużych miast Polski (Warszawa, Gdańsk, Kraków, Poznań, Wrocław).

Podobnie jest w przypadku rynku wtórnego - najwięcej kosztuje metr kwadratowy mieszkania w Warszawie, najmniej w Łodzi. Na tym rynku, który od lat stanowi znaczącą konkurencję dla rynku pierwotnego również można zaobserwować coraz większe zróżnicowanie cen. Wielu klientów przed podjęciem decyzji o zakupie zastanawia się, czy wybrać mieszkanie z rynku wtórnego czy pierwotnego i jaka jest relacja cenowa między ofertami.

Klienci poszukują na rynku pierwotnym najczęściej mieszkań dwupokojowych o średniej powierzchni 55 mkw., najchętniej od I do VI piętra, dobrze zaprojektowanych i oczywiście z balkonem. Kupujący mieszkania coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na lokalizację, cenę, ale też na jego wykończenie, jakość i rodzaj materiałów, sposób wykonania. Interesują się również tym, kto je zbudował, jakie jest doświadczenie danego dewelopera i jak długo funkcjonuje na rynku.

Zapobiegliwi kupujący chętnie odwiedzają wcześniej zrealizowane inwestycje po to, by je obejrzeć, ale i zapoznać się z opiniami mieszkańców danego bloku czy osiedla. W Internecie możemy znaleźć strony, na których mieszkańcy wypowiadają się pozytywnie lub negatywnie o danej inwestycji. Budowanie pozytywnego wizerunku opartego na doświadczeniu, jakości i dobrej współpracy z mieszkańcami pomoże deweloperowi nie tylko sprzedawać bieżące inwestycje, ale i kolejne projekty.

Obecnie większość sprzedawanych na rynku używanych lokali mieszkalnych mieści się w zakresie cenowym 3000 4000 zł mkw. Najwyższe ceny osiągają oczywiście mieszkania w nowszych inwestycjach, zrealizowanych w ostatnich sześciu dziesięciu latach. Ceny mieszkań na rynku wtórnym, zdominowanym przez ofertę w typowych blokowiskach, są zazwyczaj niższe od nowych lokali budowanych w deweloperskim standardzie wykończenia. Okazuje się, że w Łodzi przy zakupie mieszkania czynnik lokalizacyjny odgrywa dużo mniejszą rolę niż na przykład w Warszawie. Cały czas najważniejszym czynnikiem, na który zwracają uwagę poszukujący mieszkania do zakupu na rynku wtórnym, jest nadal cena.

Specyfiką Łodzi jest dość słaba pozycja Śródmieścia na rynku mieszkaniowym, chociaż w ostatnich latach powstaje w tym rejonie miasta kilka ciekawych inwestycji deweloperskich chociażby projekt Barciński Park, gdzie umiejętnie połączono nową zabudowę ze zrewitalizowanym kompleksem fabrycznym. Zabudowa Śródmieścia zdominowana jest przez stare, często zabytkowe budynki, lecz tylko niektóre z nich przeszły gruntowną modernizacje.

Należy oczekiwać, że wraz z uruchomieniem na szerszą skalę projektów rewitalizacji kwartałowej, coraz więcej nieruchomości odzyska swój blask. Odnowione śródmiejskie kamienice staną się komfortowymi apartamentami w prestiżowych lokalizacjach. W związku z tym zwiększy się też zainteresowanie zakupem takich mieszkań, co przyczyni się do powstawania nowych projektów mieszkaniowych w centrum miasta.

Potencjał rynku mieszkaniowego

Z analiz statystycznych wynika, że od lat potencjał rynku oraz podaż mieszkań utrzymują się na dobrym poziomie. Świadczą o tym realizowane inwestycje, ilość wydanych pozwoleń na budowę oraz banki ziemi zgromadzone przez deweloperów pod kolejne projekty mieszkaniowe. Liczba lokali wprowadzanych na rynek mieszkaniowy w ubiegłym roku była większa niż ich sprzedaż. Na koniec 2016 roku pozostało w ofercie prawie 3000 mieszkań gotowych do sprzedaży.

Na rynku realizowane są inwestycje zarówno w segmencie popularnym dla mniej wymagającego klienta jak i projekty premium o wysokim standardzie. Ciekawostką na łódzkim rynku jest wykorzystywanie istniejących obiektów pofabrycznych na cele mieszkaniowe. Powstają w nich nietuzinkowe i funkcjonalne mieszkania. Ich postindustrialny charakter przyciąga klientów, lubiących takie klimaty.

Przez kolejne lata rynek mieszkaniowy w Łodzi będzie się dalej rozwijał o kolejne projekty dopasowane do struktury nabywców. Mając na względzie atuty, wynikające z położenia miasta, infrastruktury komunikacyjnej, zaplecza akademickiego i powstających nowych miejsc pracy może okazać się, że w dłuższej perspektywie będzie to rynek jeszcze bardziej obiecujący.

Nie tylko w Łodzi, ale i w kraju kondycja rynku budowlanego jest obiecująca - powstają nowe inwestycje mieszkaniowe we wszystkich segmentach rynku. W ubiegłym roku oddano do użytkowania 162.727 mieszkań. To więcej niż w 2015 roku. Na przestrzeni ubiegłego roku spółdzielnie oddały do użytkowanie zaledwie 2790 mieszkań. Taka dynamika realizowanych inwestycji utrzyma się dalej, wskazuje na to ilość rozpoczętych projektów i wydanych pozwoleń na budowę.

Finansowanie transakcji mieszkowych

Łodzianie kupują mieszania za gotówkę lub na raty wspierając się kredytem hipotecznym. W ubiegłym roku na rynku nieruchomości więcej transakcji odbywało się jednak za gotówkę niż na kredyt hipoteczny. Korzystano też chętnie z dostępnych na rynku programów pomocowych, takich jak w ubiegłych latach: Rodzina na Swoim czy obecnie: Mieszkanie dla Młodych. Ze względu na stosunkowo niskie progi cenowe mieszkań, limity programów są dla Łodzi przyjazne i duża pula mieszkań jest dostępna w programie. Niestety kończą się już pieniądze na dopłaty do wkładu własnego w ramach programu Mieszkanie dla Młodych w 2017 r. Maksymalna cena nabycia 1 mkw. powierzchni użytkowej mieszkania w programie Mieszkanie dla Młodych dla rynku wtórnego w Łodzi to 3.437,10 zł

Osoby, które będą chciały skorzystać ze wsparcia rządowego muszą już rezerwować sobie pieniądze z puli na 2018 r. Dostępność do kredytów hipotecznych też uległa niestety pogorszeniu, poprzez podniesienie limitu wkładu własnego przy kupowanej nieruchomości z 10 proc. wartości nieruchomości na 20 procent. Wejście w życie tej rekomendacji, określającej maksymalną wysokość wskaźnika LTV na szczęście nie oznacza, że kupujący lokal muszą dziś posiadać w gotówce 20 proc. ceny mieszkania.

KNF dopuściła, bowiem możliwość dodatkowego zabezpieczenia części minimalnej wymaganej wpłaty. Klient bezwzględnie musi wyłożyć połowę z oczekiwanego minimum - 10 proc. wartości nieruchomości. Dla łodzian to rozwiązanie jest pozytywne, ponieważ przy ich zarobkach i zdolności kredytowej rygorystyczne wprowadzenie rekomendacji utrudniłoby możliwości skorzystania z kredytu.

Opłacalność inwestycji w lokale mieszkanie

Łodzianie nie tylko chętnie kupują mieszkania na własne potrzeby, ale i lokują pieniądze w inwestycje pod wynajem. Kupują mieszkania nowe i używane z myślą o takiej inwestycji. W mieście nie brakuje studentów czy osób pracujących, poszukujących mieszkania do najmu. Póki, co rynek najmu będzie miał się dobrze i spokojnie utrzyma swoją rentowność na poziomie 5 7 procent w skali roku, w zależności od wielkości i atrakcyjności mieszkania. Od dłuższego czasu stopa zwrotu z inwestycji na wynajem jest wyższa niż oferowane lokaty bankowe, co zachęca inwestorów do kolejnych zakupów. Na rynku są już tacy, którzy dysponują kilkoma a nawet kilkunastoma lokalami w portfelu.

Najczęściej poszukiwane i kupowanie przez inwestorów są lokale maksymalnie dwupokojowe rozkładowe, o średniej powierzchni 38 - 55 mkw., na środkowych kondygnacjach. Od dłuższego czasu stopa zwrotu z inwestycji na wynajem jest wyższa niż oferowane lokaty bankowe, co zachęca inwestorów do kolejnych zakupów. Najlepiej, by mieszkanie miało lokalizację w pobliżu wyższych uczelni lub z dobrym do nich dojazdem. Przy sprawnym zarządzaniu najmem taka inwestycja generuje rocznie spore przychody. Dobra perspektywa rynku najmu zachęca deweloperów do przygotowywania inwestycji z lokalami dedykowanymi pod wynajem.

Polityka mieszkaniowa a rynek

Nie sposób nie dostrzec kolejnych czynników, które będą miały wpływ na funkcjonowanie rynku nieruchomości, w 2017 r. i mogą mieć znaczenie również dla łódzkiego rynku mieszkaniowego, w tym inwestycji deweloperskich. Między innymi przygotowano projekt likwidacji prawa użytkowania wieczystego, które ma zostać przekształcone we własność. Nie stanie się to jednak za darmo, nowi właściciele przez 20 lat będą wnosić opłaty w dotychczasowej wysokości tytułem rat za przekształcenie. Proponowana zmiana dotyczyć będzie tylko nieruchomości mieszkalnych. Pozostałe nieruchomości, będące w użytkowaniu wieczystym, pozostaną bez zmian.

Kolejny projekt, który jest już realizowany w wielu miastach i również w Łodzi, to budowa tanich mieszkań na wynajem przez BGK Nieruchomości. Program Mieszkanie + zakłada wynajem mieszkań z czynszem na poziomie 10-20 zł za mkw. miesięcznie wraz z opcją wykupu na własność. Uruchomienie programu Mieszkanie + może poważnie zaburzyć funkcjonowanie i rentowność inwestycji na sprzedaż.

Wprowadzenie na rynek alternatywy w postaci mieszkań na wynajem spowoduje, że duża cześć biedniejszych klientów zrezygnuje z zakupu lokali i przejdzie w najem np. z opcją późniejszego wykupu. Może to poważnie wpłynąć na rynek mieszkaniowy. Jak to będzie w praktyce, zobaczymy, wszystko zależy od tego, jak zostanie wdrożony program Mieszkanie +, jak szybko lokale pojawią się na rynku i za jakie stawki czynszu.

W ramach programu Mieszkanie + planowana jest jednak rewolucja w zasadach funkcjonowania Towarzystw Budownictwa Społecznego. TBS-y będą miały możliwość skorzystania z dotacji Państwa w kwocie 20 proc. kosztów budowy bloku, pod warunkiem, że TBS będzie pobierał niższy czynsz za mieszkania. Wsparcie to będzie można ponadto łączyć z preferencyjnym systemem finansowania budowy, z którego można otrzymać 75 proc. pieniędzy na inwestycję. Łącząc te dwa źródła wystarczy, więc pozyskać od przyszłych najemców zaledwie 5 proc. kosztów budowy nowego bloku. O ile odpowiednie zmiany w prawie zostaną wprowadzone, to rodzime TBS-y mogą stać się poważnym graczem na rynku nieruchomości i stanowić konkurencję dla komercyjnych projektów deweloperskich.

Potężną zmianą w prawie ma być też kodeks urbanistyczno-budowlany. Budzi on wiele kontrowersji i wymaga jeszcze dopracowania, ale rząd wydaje się zdeterminowany by go wprowadzić. Zmiany mają dotyczyć uzyskiwania pozwoleń na budowę oraz planowania przestrzennego. Nowe regulacje będą wchodzić w życie stopniowo, mają przeciwdziałać rozlewaniu się miast, ukrócić spekulację gruntami. Mogą też przyspieszyć procesy administracyjne związane z uzyskiwaniem zgody na budowę. Bo właśnie tak nazywać ma się decyzja, która zastąpi dzisiejsze warunki zabudowy i pozwolenie na budowę.

Dziś trudno określić, jakie będą skutki nowego prawa dla deweloperów i rynku nieruchomości. Ułatwienia administracyjne mają ograniczyć koszty przygotowania inwestycji, a więc być może zmniejszyć ceny mieszkań oferowanych przez deweloperów. Z drugiej strony, jeśli ustawa ma ukrócić nieracjonalne rozlewanie się miast, to może się okazać, że deweloperzy nie będą budować więcej osiedli z dala od infrastruktury. Z punktu widzenia samorządów to bardzo dobrze, ale z rynku może zniknąć nisza, którą wybierały dotychczas osoby szukające możliwie najtańszych czterech kątów.

Trzeba też pamiętać, że krytycy nowego prawa sugerują, iż za mocno ingeruje ono w prawo własności. Prace nad projektem kodeksu urbanistyczno-budowlanego trwają i jest wielce prawdopodobne, że zacznie on obowiązywać jeszcze w tym roku.

Wraz z obietnicą wprowadzenia nowego prawa budowlanego warto też zwrócić uwagę na nowe zasady budowania nieruchomości, które już obowiązują. Wychodząc naprzeciw unijnym wymogom, dotyczącym emisji dwutlenku węgla przyjęto, że od 2021 roku nowe budynki będą miały niemal zerowe zapotrzebowanie na energię. Regulacje wchodzące w życie są przymiarką do sprostania tym wymaganiom i niewątpliwie dają wyraźny sygnał inwestorom i deweloperom, by zadbali o wysoką sprawność energetyczną budowanych nieruchomości.

W niedalekiej perspektywie może okazać się, że jednym z kluczowych czynników decydujących o zakupie mieszkania będą jego koszty eksploatacji. Tak, więc energooszczędność i optymalizacja kosztów utrzymania mogą mieć wpływ na wysokość cen mieszkań oraz ich atrakcyjność na rynku nieruchomości.

Obecny rok będzie też okresem wzmożonej debaty na temat uruchamiania w Polsce Real Estate Investment Trust i prac nad stosownymi regulacjami prawnymi. REIT to firma notowana na giełdzie, która inwestuje na rynku nieruchomości i dużą część swoich zysków oddaje akcjonariuszom. Ustawa potrzebna jest m.in. po to, aby wspomniany zysk nie był podwójnie opodatkowany, ale i po to, by spopularyzować inwestycje nie tylko w segment nieruchomości komercyjnych. Może w przyszłości deweloperzy będą realizować inwestycje mieszkaniowe na zamówienie REIT-ów. Dlatego też należałoby monitorować postępy prac legislacyjnych nad tą ustawą.

Ostatnim z czynników jest korekta stawek podatku od nieruchomości, które w tym roku będą nieznacznie niższe. W br. stawki podatku rolnego będą o 2,4 proc. niższe niż w 2016 roku i będą wynosić od 6,56 zł za ha do 262,02 zł za ha. Za hektar gruntu leśnego przyjdzie w tym roku zapłacić o 0,4 proc. mniej (42,02 zł). Stawki podatku od nieruchomości spadną natomiast o 0,9 proc. Za mkw. mieszkania zapłacimy 0,75 zł, a za metr biura 22,66 zł.

Podsumowanie

Łódź jest atrakcyjnym miejscem do inwestowania. Jej dobra lokalizacja, rozwój infrastruktury komunikacyjnej, konkurencyjne ceny nieruchomości sprawiają, że jest to miasto z potencjałem, w którym nie tylko można wdrażać nowe pomysły, ale i rozpocząć biznes. Z roku na rok Łódź staje się również coraz bardziej atrakcyjnym dla młodych ludzi miejscem do rozpoczynania nauki, kariery zawodowej czy zakładania rodziny. 

Ostatnie transakcje sprzedaży nieruchomości w obrębie Nowego Centrum Łodzi napawają optymizmem. Widać duże zainteresowanie inwestorów zewnętrznych rynkiem komercyjnym, powstają kompleksy biurowe, hotelowe i handlowe. Perspektywa poprawy i stabilizacji rynku pracy staje się, więc bardzo realna. Niewykluczone też, że dalszy rozwój miasta w przyszłości zainicjuje ruchy migracyjne, przyciągnie nowych mieszkańców i tym samym zatrzyma proces ujemnej demografii.

Takie trendy wpłyną pozytywnie na rynek mieszkaniowy, mogą stymulować rozwój projektów deweloperskich. Potrzeby mieszkaniowe dalej będą realizowane poprzez zakup bądź najem. Na rynku nieruchomości nadal dostępne będą oferty mieszkań z segmentu popularnego i apartamenty dla klientów z zasobniejszym portfelem. Łódzki rynek mieszkaniowy będzie rozwijał się dalej - może nie tak dynamicznie jak w innych miastach, ale za to bez większego ryzyka.

Autor raportu
-
Tomasz Błeszyński  - Doradca Rynku Nieruchomości 

Źródło;http://www.nieruchomosci.egospodarka.pl/139193,Jaki-jest-rynek-mieszkaniowy-w-Lodzi,1,80,1.html

  Foto:Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Ceny metra kwadratowego najtańszych nowych mieszkań ustaliły się w Łodzi pod koniec ubiegłego roku na 4,5 tys. - 5 tys. zł. W segmencie o wyższym standardzie, tzw. premium, kształtują się obecnie na poziomie 5,5 tys. - 6,5 tys. zł/mkw.

Na rynku pierwotnym poszukiwane są zwłaszcza nieduże dwupokojowe mieszkania o średniej powierzchni 55 mkw., położone między I a VI piętrem, o dobrze zaprojektowanym rozkładzie i koniecznie z balkonem - stwierdza Tomasz Błeszyński, znany doradca rynku nieruchomości w raporcie zatytułowanym Łódzki rynek mieszkaniowy 2017.

Co ciekawe, nowych mieszkań wciąż przybywa. Przez cały miniony rok liczba tych wprowadzanych na rynek była wyższa niż sprzedawanych (z kwartału na kwartał te dysproporcje rosły). Pod koniec 2016 r. na nabywców oczekiwało w Łodzi prawie 3 tysiące mieszkań.

Różnicuje się w mieście wtórny rynek nieruchomości, bo do sprzedaży wchodzą mieszkania w inwestycjach zrealizowanych stosunkowo niedawno, w ostatnich sześciu - dziesięciu latach. Właśnie takie osiągają najwyższe ceny wśród lokali z drugiej ręki - od 3 tys. do 4 tys. zł za mkw.

Opracowanie stwierdza, że łodzianie, co prawda kupują mieszkania zarówno za gotówkę, jak i na raty, wspierając się kredytami hipotecznymi, to ostatnio przeważają transakcje gotówkowe.

Kwitnie w Łodzi inwestowanie w mieszkania pod wynajem, z których chętnie korzystają np. studenci, jak i osoby już pracujące. Ponieważ zaś stopa zwrotu z inwestycji pod wynajem od dłuższego czasu przewyższa opłacalnością lokaty bankowe, nic dziwnego, że są już w Łodzi tacy, którzy posiadają od kilku do kilkunastu wynajętych lokali mieszkalnych.

Są to najczęściej maksymalnie dwupokojowe rozkładowe mieszkania o powierzchni od 38 do 55 mkw., Jeśli są położone blisko wyższych uczelni lub w punktach z dobrym do nich dojazdem, przy dobrym zarządzaniu mogą być źródłem sporych dochodów.

Piotr Jach   PLUS.EXPRESSILUSTROWANY.PL

Źródło; http://plus.expressilustrowany.pl/wiadomosci/a/jakich-mieszkan-poszukuja-lodzianie,11818078 

 
 Oceń wpis
   

Szukający dużych powierzchni na nietypową działalność np. strzelnicę czy dyskotekę nie mają łatwego zadania. Czynsze są zbyt duże.

W centrum Warszawy, jak mówi Marcin Bedla, dyrektor oddziału Emmerson Realty, ponad 500-metrowych lokali usługowych jest bardzo mało. Im dalej od śródmieścia, tym więcej takich nieruchomości. Duże lokale często jednak stoją puste, bo albo nie spełniają wymogów potencjalnych najemców, albo nie ma na nie pomysłu mówi Marcin Bedla. Dodaje, że takich nieruchomości raczej nie przybywa. Deweloperzy wolą budować mniejsze lokale.

Akustyka i stropy

Szukający dużych powierzchni na nietypową działalność np. strzelnicę czy dyskotekę nie mają łatwego zadania. Oferowane lokale mogą się na pierwszy rzut oka wydawać odpowiednie pod względem metrażu i lokalizacji, ale nie będą się nadawać na planowaną działalność np. ze względu na hałas, używki, doświetlenie, wymagane zgody wspólnoty, nośność stropów, przydział energii elektrycznej wylicza dyrektor z Emmerson Realty. Najłatwiej wynająć wielki lokal na działalność biurowo-usługową. Dużo trudniej znaleźć duży lokal na działalność gastronomiczną, specjalistyczną podkreśla. Dlatego też, jak mówi Marcin Bedla, warto podjąć współpracę z biurem nieruchomości, które zna dobrze rynek komercyjny.

Piotr Capiga, negocjator w dziale powierzchni biurowych w firmie doradczej Cushman & Wakefield, zwraca uwagę, że duże powierzchnie usługowe znajdziemy m.in. na parterach biurowców. Zdarza się, że takie powierzchnie powstają także na pierwszych piętrach budynków. Dla przykładu w warszawskim obiekcie Spektrum Tower pierwsze piętro zostało w całości przeznaczone na siłownię, a w pobliskim Rondzie 1 na pierwszym piętrze jest przedszkole opowiada Piotr Capiga. Na wyższych piętrach lokale użytkowe lokowane są raczej rzadko, choć i na tych kondygnacjach można je znaleźć dodaje.

Na przykład na czwartym piętrze budynku Atrium Centrum działa przychodnia Medicover, a na najwyższej kondygnacji Millennium Plaza klub Level 27. Dużym wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniej przestrzeni na siłownię i działalność gastronomiczną zauważa Piotr Capiga. Prowadzenie lokalu gastronomicznego wymaga m.in. odpowiedniej liczby wejść, aby zapewnić możliwość dostaw od zaplecza. W przypadku siłowni ważna jest wydajność klimatyzacji oraz wentylacji. Liczy się także odpowiednia izolacja akustyczna oraz nośność stropów, które muszą wytrzymać ciężar maszyn wyjaśnia.

Ekspert Cushman & Wakefield podkreśla, że zainteresowanie powierzchniami w biurowcach jest bardzo duże. Najbardziej aktywni są operatorzy siłowni oraz biur serwisowych czy coworków wskazuje. Capiga podaje, że świetnie wyeksponowane lokale w najlepszych miejscach są wynajmowane nawet za 5060 euro za mkw. miesięcznie.

Najtańsze są lokale w obiektach poprzemysłowych i magazynowych na obrzeżach stolicy i poza jej granicami. Czynsze zaczynają się tam już od 20 zł za mkw. wskazuje Marcin Bedla. Lokale gastronomiczne, zwłaszcza z pełnym wyszynkiem, w topowych lokalizacjach warszawskiego Śródmieścia są wynajmowane nawet za 300 zł za mkw. Stawki za najtańsze lokale w Warszawie to ok. 40 zł za mkw. Taka kwota wystarczy na lokal w niezbyt atrakcyjnym miejscu. W najlepszych lokalizacjach przy głównych ulicach stawki sięgają 400 zł za mkw.

Z analiz Emmerson Realty wynika, że w ostatnich latach średnie stawki za lokale na dyskoteki i kluby, zwłaszcza w centrum miasta, nieznacznie wzrosły o ok. 58 proc., licząc rok do roku. Dziś jest to ponad 150 zł za mkw. Tego typu lokale cieszą się nieustającym zainteresowaniem podkreśla Marcin Bedla. Tego typu powierzchni nie przybywa. Często trzeba zapłacić tzw. odstępne. Wiąże się to nie tyle z najmem lokalu, ile z zakupem całego biznesu wraz z umową najmu wyjaśnia. Dodaje, że na względnie stałym poziomie ok. 70 zł za mkw. utrzymują się stawki za lokale na kluby fitness. Najbardziej poszły w górę czynsze za nietypowe lokale: kręgielnie, kluby bilardowe, strzelnice, korty sportowe, skateparki, paintball, domy strachu, tory gokartowe zwraca uwagę dyrektor z Emmerson Realty.

Płatnicy czynszu

Piotr Capiga zauważa, że duża konkurencja na rynku powierzchni biurowych i walka o najemców sprawia, że operatorzy lokali użytkowych są dziś postrzegani nie tylko jako płatnicy czynszu, ale i dostawcy udogodnień dla użytkowników biurowca. Jeszcze kilka lat temu czynsz za powierzchnię usługową był często dwu- lub nawet trzykrotnością stawki za biura mówi ekspert Cushman & Wakefield. Na wynajęcie lokalu handlowego w biurowcu mogły więc sobie pozwolić jedynie wysokomarżowe spółki. Partery budynków zapełniały głównie sklepy premium i punkty obsługi klientów największych dostawców usług finansowych lub teleinformatycznych dodaje. I podkreśla, że rosnąca pozycja negocjacyjna najemców pozwoliła na oferowanie w budynkach dodatkowych usług. Dziś właściciele budynków, by pozyskać operatorów kantyny czy siłowni, są w stanie zaoferować im czynsz niższy niż za biura mówi Piotr Capiga.

Tomasz Błeszyński, ekspert na rynku nieruchomości, ocenia, że podaż lokali użytkowych od lat jest duża. To powierzchnie w nowych biurowcach i galeriach handlowych oraz w budynkach pofabrycznych wskazuje.

Błeszyński przyznaje, że stawki najmu lokali usługowych podlegają negocjacjom. Czynsz zależy od standardu lokalu i czasu, na jaki jest zawarta umowa. Właścicielom nieruchomości i zarządcom bardziej się opłaca wynająć całą kondygnację jednemu solidnemu najemcy, niż dzielić powierzchnię na mniejsze lokale zauważa ekspert. Radzi, by przed wynajęciem lokalu bezwzględnie sprawdzić jego stan prawny i techniczny.

Bardziej trzeba uważać, kupując taki lokal, niż go wynajmując. Przede wszystkim ważne jest zweryfikowanie przeznaczenia danego lokalu. Musimy mieć pewność, że będzie w nim można prowadzić planowaną działalność dopowiada Marcin Bedla. Duże powierzchnie są często łączone z mniejszych. Trzeba sprawdzić, czy wszędzie mają np. potrzebną wysokość, czy są odpowiednio doświetlone zwraca uwagę.

Aneta Gawrońska - Rzeczpospolita

Źródło; http://www.rp.pl/Komercyjne/303049975-Gdzie-znalezc-lokal-na-dom-strachu-lub-dyskoteke.html#ap-1

 
 Oceń wpis
   

Mieszkanie na wynajem opłaci się bardziej niż lokata, ale to nie znaczy, że decyzję o jego kupnie można podjąć bez zastanowienia.

Inwestycje w nieruchomości to nie tylko najlepszy, najszybszy, ale przede wszystkim jedyny sposób, by stać się bogatym powiedział kiedyś Theodore Roosevelt, prezydent Stanów Zjednoczonych.

To ponadczasowa prawda, która przetrwała i przetrwa wiele kryzysów. Nieruchomości są ważnym elementem rynku kapitałowego. To na nich z powodzeniem buduje się majątek pokoleń uważa Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości. Lokowanie kapitału w mieszkaniach wymaga jednak rozwagi i rozsądku.

Z nieruchomościami jest podobnie jak z innymi inwestycjami im wyższy potencjalny zysk, tym większe ryzyko. Mieszkania wakacyjne i pokoje w condohotelach mogą dać dość wysoką stopę zwrotu, jednak w znacznym stopniu zależną od obłożenia, które z kolei może się bardzo wahać w zależności od pory roku lub cyklu rynkowego. Standardowy wynajem mieszkań zapewnia zwykle niższe zyski, za to dochody są względnie najstabilniejsze tłumaczy Maximilian Mendel, partner w Reas.

As w rękawie?

Jeszcze niedawno zakup mieszkania nie miał nic wspólnego z długoterminową inwestycją. Był narzędziem spekulacyjnym w czasach wzrostu cen nieruchomości. Dziś coraz więcej osób myśli o zakupie nieruchomości jako o pewnym buforze oszczędnościowym na emeryturę.

Początkujący inwestorzy nie powinni korzystać z bardziej skomplikowanych instrumentów inwestycyjnych, lepiej zacząć od zakupu mieszkania na wynajem. Zwykle na pierwsze M wybieramy niewielki jedno albo dwupokojowy lokal od dewelopera bądź używany, atrakcyjnie położony mówi Marcin Jańczuk, dyrektor ds. marketingu i PR Metrohouse Franchise. Pierwsze mieszkanie kupione pod wynajem pozwoli się inwestorowi zorientować, jak odnajduje się w takich działaniach, czy jest przygotowany na sytuacje kryzysowe, np. konflikty z najemcami, i ile czasu może przeznaczyć na zarządzanie wynajmem.

Jeżeli ktoś złapie bakcyla, z pewnością kolejnym etapem będzie próba zwiększenia rentowności przez inwestowanie w produkty niszowe, które choć wymagają większego zaangażowania umożliwiają większy zwrot z inwestycji uważa Marcin Jańczuk. Zakup mieszkania na wynajem cieszy się coraz większą popularnością, ponieważ daje wyższą stopę zwrotu niż lokaty i obligacje skarbowe.

W przypadku lokaty z góry jednak wiadomo, kiedy i ile można zarobić. Ma datę zapadalności i określone oprocentowanie. Kupując mieszkanie na wynajem, trzeba się liczyć m.in. z możliwymi problemami ze znalezieniem najemców i wydatkami np. na remont. Oczekiwane zyski są wyższe, ale może się zdarzyć, że w ogóle ich nie będzie. Średnie stawki to obraz rynku, pokazujący, że są osoby, które zarobią mniej, i takie, których zyski będą wyższe zauważa Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Home Broker. Zaletą jest natomiast możliwość wzrostu wartości nieruchomości.

Dobrze kupione mieszkanie daje szansę, że za dziesięć lat będzie można je po prostu sprzedać drożej przyznaje Marcin Krasoń.

Wakacyjna przystań

Coraz popularniejszą formą inwestowania w nieruchomości staje się zakup apartamentu w condohotelu.

W tym przypadku deweloper bierze na siebie nie tylko obowiązki związane z wybudowaniem i zarządzaniem nieruchomością, ale także z wynajmowaniem lokalu w imieniu właściciela, czyli zarządza najmem. Takie rozwiązanie jest szczególnie wygodne dla osób, które same chcą korzystać z lokalu, a w pozostałym czasie czerpać zyski z najmu, nie zajmując się tym na co dzień opowiada Tomasz Błeszyński.

Już kilkanaście firm sprzedaje pokoje hotelowe w popularnych ośrodkach turystycznych.

Jednym z największych jest spółka Zdrojowa Invest, która zapewnia 7-procentową rentowność przez pierwsze dwa lata. Natomiast wrocławski Domex Bud przez pierwsze pięć lat gwarantuje przychód z wynajmu minimum 7,5 proc. rocznie od ceny netto lokalu. To spora zachęta dla potencjalnego nabywcy. Dużym ułatwieniem dla inwestora jest to, że zakup to jedyna inwestycja, ponieważ apartament jest już w pełni umeblowany i wyposażony, a obsługą zajmuje się wykwalifikowany personel hotelu. Operator dba również o obłożenie w imieniu inwestora, czyli o jego zysk. Według materiałów reklamowych różnych inwestycji można liczyć nawet na 8-procentowy zwrot w roku mówi Maciej Górka, szef działu wsparcia sprzedaży Domiporta.pl. Model condo to jednak rozwiązanie dla ludzi zamożnych.

Cena takiego mieszkania często znacząco przekracza cenę zwykłego lokum w dużym mieście. Finansowanie zakupu apartamentu kredytem jest oczywiście możliwe, ale w tym przypadku trzeba dokładnie przeliczyć opłacalność takiej operacji i sprawdzić, czy to bank nie będzie jedynym, który zarobi. Dla osób, które nie dysponują co najmniej 250 tys. zł, dostępne są inne lokale, np. mikroapartamenty, które można kupić już za nieco ponad 100 tys. złotych dodaje Maciej Górka. 

W Kołobrzegu. Zdrojowa Invest buduje także kompleks hotelowy Diune Hotel***** & Resort, który ma się wyróżniać elegancką architekturą, nawiązującą do międzywojennego modernizmu. W dwóch budynkach zaprojektowano 250 apartamentów.

Z widokiem na morze. Baltic Park Molo będzie nowoczesnym kompleksem hotelowo-apartamentowo-rekreacyjnym między główną promenadą a plażą w Świnoujściu. Znajdzie się w nim niemal 600 pokoi i apartamentów, większość w systemie condo. To inwestycja Zdrojowej Invest.

Anna Gołasa  Puls Biznesu

Źródło: https://www.pb.pl/cztery-katy-z-potencjalem-855328

 
 Oceń wpis
   

Relacja ceny do jakości mieszkania wypada najlepiej właśnie w Łodzi.

Kupując tu mieszkanie w porównaniu z innymi dużymi miastami w Polsce za niższą cenę dostaje się lokum nie gorsze niż gdzie indziej. Tak wynika z raportu SGI, który został przygotowany we współpracy z ekspertem rynku mieszkaniowego, Tomaszem Błeszyńskim. Dokument powstał z okazji 10. rocznicy na łódzkim rynku firmy SGI: dewelopera, który od 2006 roku wybudował w Łodzi 1500 mieszkań. Jubileuszowy raport SGI spełnia ważną rolę: pokazuje, że Łódź jest nie tylko miastem najtańszych mieszkań.

Niższa cena nie oznacza gorszego standardu. Specjalizujemy się w budowie mieszkań i apartamentów najwyższej jakości mówi Romuald Stachowiak, prezes zarządu SGI - Kładziemy nacisk na wykończenie części wspólnych i zagospodarowanie przestrzeni. Wybieramy atrakcyjne lokalizacje, w sąsiedztwie terenów zielonych i rekreacyjnych. SGI inwestuje w atrakcyjnych miejscach, ale nie ucieka od centrum miasta.

Ze względu na łódzkie projekty rewitalizacji kwartałów śródmieścia oraz nadchodzące zmiany w prawie (kodeks urbanistyczno-budowlany) może to być przyszłość dla deweloperów w Łodzi. Akurat u nas zmiany w prawie mogą okazać się korzystne dla deweloperów oraz nabywców mieszkań wyjaśnia Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości, autor jubileuszowego raportu SGI - W projekcie kodeksu zakłada się mniej biurokracji, czyli mniej kosztów dla inwestora. A to oznacza tańsze mieszkania. Jeśli natomiast zmiany wymuszą na deweloperach inwestowanie w centrach miast, Łódź ma szerokie plany rewitalizacyjne. To duże pole do popisu dla inwestorów.

SGI chętnie korzysta z typowo łódzkiego pomysłu na rewitalizację budynków pofabrycznych (Barciński) i fabrykanckich (Villa Park). W planach dewelopera jest m.in. budowa ostatniego, szóstego etapu osiedla Barciński Park, które powstało wokół rozsypującej się przędzalni Salomona Barcińskiego dziś pięknie odnowionej dla mieszkań w typie loft, wśród nowoczesnych budynków.

Ale łódzki rynek mieszkaniowy może rozwijać się nie tylko w oparciu o projekty rewitalizacyjne. - Rozbudowa komunikacyjna Łodzi to szansa na dalszy postęp rynku tłumaczy Tomasz Błeszyński - Rozwój infrastruktury to wkrótce nowe miejsca pracy, czyli popyt na nowe mieszkania. Jak możemy dalej przeczytać w raporcie, podaż mieszkań i potencjał łódzkiego rynku utrzymuje się na dobrym poziomie; jest w czym wybierać (dostępnych prawie 2800 mieszkań pod koniec 2016 r.), deweloperzy mnożą inwestycję, zdobywają kolejne pozwolenia na budowę, tworzą banki ziemi.

Nowe inwestycje powstają we wszystkich segmentach rynku, każdego roku oddaje się więcej mieszkań. W najbliższym czasie utrzyma się też rentowność rynku najmu. W roku 2016 więcej transakcji mieszkaniowych odbywało się za gotówkę, co udowadnia, że wprowadzona konieczność wyłożenia niezbędnej kwoty minimalnej nie jest dla łodzian przeszkodą.

SGI zrealizowała dotąd 10 dużych inwestycji mieszkaniowych w Łodzi są to m.in. Villa Park, Sokołówka czy Barciński Park. Ostatnio zakończono pierwszy etap budowy Lawendowego Osiedla przy ulicy Zamojskiej. Właśnie ono zwyciężyło w ubiegłorocznym plebiscycie internautów na najlepszą inwestycję w Łodzi (konkurs portalu rynekpierwotny.pl).

Express Ilustrowany 2017-02-22

Czytaj więcej: http://www.expressilustrowany.pl/lodz/a/najlepsze-inwestycje-w-lodzi-z-deweloperem-sgi,11816688/

 
 Oceń wpis
   

W dniach 7-10 luty 2017 r. w Poznaniu podczas Targów Budowlanych Budma odbyło się VIII Forum Budownictwa Pasywnego i Efektywności Energetycznej.

Podczas forum zaprezentowano najnowsze technologie stosowane z powodzeniem w budownictwie pasywnym. Poniżej relacja z konferencji przygotowana przez Iwonę Marek.

VIII Forum Budownictwa Pasywnego i Efektywności Energetycznej zorganizowane zostało na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich.

W spotkaniu uczestniczyło wielu specjalistów reprezentujących sektor budowlany z całego kraju. Temat budownictwa pasywnego i efektywności energetycznej stał się popularny i poruszany jest coraz częściej. Zwłaszcza w okresie zimowym, w którym dużym problemem jest niska emisja zanieczyszczeń i unoszący się w powietrzu smog. Niestety Polska jest czarnym punktem w Europie na mapie zanieczyszczeń smogiem.

Obowiązująca Dyrektywa UE z 2010 roku dotycząca charakterystyki energetycznej budynków będzie od 2021 roku obligowała inwestorów do wznoszenia nowych budynków w standardzie energooszczędnym. Zapotrzebowanie na energię będzie musiało wynosić max 70 kWh/m2 na rok, co oznacza, że wykorzystywać będzie trzeba więcej energii pierwotnej pozyskiwanej bezpośrednio z zasobów naturalnych, którą obecnie marnujemy 87,4 %.

Przełom energetyczny musi nastąpić, zarówno w Polsce jak i w krajach Unii Europejskiej nie, które z nich już rozpoczęły proces dostosowania standardów budownictwa do wymogów dyrektywy. Budownictwo pasywne rozwija się już 25 lat i co roku na rynek wprowadzane są nowe energooszczędne technologie. Zużycie energii w budownictwie wysokie i stanowi 40% całkowitego zużycia dla przykładu transport i przemysł zużywa po 30% energii. Niestety wiele tej energii jest marnowana w budownictwie poprzez niewłaściwie dobrane materiały i nieprofesjonalnie wykonane izolacje.

Od 2021 roku wymóg energooszczędności będą musiały spełnić również stare, niezaizolowane lub słabo zaizolowane budynki. Często w takich budynkach po termomodernizacji zewnętrznych elementów fasad i dachów zwłaszcza izolacjami nieprzepuszczającymi powietrza (styropian), powstaje problem wentylacji, którą wcześniej pełniły nieszczelności. Dużym wyzwaniem będzie doprowadzenie tych obiektów do standardu budownictwa pasywnego ze względu na ograniczenia budowane i technologiczne.

Wiele informacji przekazanych na forum dotyczyło prawidłowych zasad projektowania domów pasywnych, a także zastosowania odpowiednich materiałów budowlanych wysokiej, jakości. W domach tych proponuje użycie np. aktywnego betonu zamiast już powszechnie stosowanego ogrzewania podłogowego.

Szczególną uwagę zwrócono na szczelność budynku w tym także stolarki okiennej i drzwiowej. Natomiast ławy fundamentowe powinny być izolowane od spodu np. polistyrenem ekstrudowanym XPS. Co do izolacji zabezpieczającej budynek i eliminującej szkodliwe mostki termiczne to polecane były min. płyty Kingspan, Resol, wełna mineralna, XPS, o minimalna grubości to 20 cm.

Sam projekt musi być bardzo dobrze skomunikowany z otoczeniem i wykonany indywidualnie. Przy projektowaniu koniecznie trzeba brać pod uwagę usytuowanie budynku względem stron świata ( złe położenie zwiększa zużycie energii nawet do 100%). W projektowanym domu okna muszą wychodzić na południe. Właściwie też należy określić współczynnik ochrony przed wiatrem i zacienienie oraz ustalić punkt rosy, który musi być w izolacji a nie w murze. To bardzo ważne parametry, dlatego tez projektowanie budynków pasywnych należy zleca wysoko wykwalifikowanym specjalistą.

Na forum przedstawiano też wiele informacji dotyczących instalacji min.;

- wentylacji nawiewno-wywiewnej z odzyskiem ciepła, standardem jest 160 210 kW/m2 Dobra wentylacja budynku zapobiega powstawaniu min. alergii, grzybic, pleśni. Jest to ważne, bo w budynkach spędzamy 80-90% życia,

- pompy ciepła magazynowanie ciepła i chłodu oraz wykorzystywanie ich do grzania zimą i chłodzenia latem,

- paneli fotowoltaicznych.

Pozytywne aspekty dobrej instalacji to:

- redukcja emisji CO2,

- komfort mieszkania

- ekologia,

- ochrona zasobów,

- przedłużona żywotność budynku,

- wzrost wartości budynku i całej nieruchomości,

- oszczędność kosztów,

- zrównoważona temperatura w pomieszczeniach,

- brak przeciągów,

- ograniczenie zanieczyszczeń,

- brak grzejników,

- mała potrzeba energetyczna niskie lub zerowe koszty energii Bardzo dobra, jakość powietrza w pomieszczeniach,

- niższe koszty remontów zużycie eksploatacyjne budynku po 25 latach jest bez zmian.

Zaprezentowano również przykłady izolacji budowlanych stosowanych w budownictwie pasywnym min.;

- maty z trzciny,

- wełna drewniana,

- polistyren ekstrudowany XPS,

- resol (płyty Kingspan),

- wełna mineralna.

Ciekawą informacją przekazaną pod czas wykładów było to, że Małopolska jest liderem budownictwa pasywnego, to w kontekście ostatnich informacji o poziomie zanieczyszczenia powietrza w tym rejonie, pokazuje jak wiele jest do zrobienia w zakresie wykorzystania odnawialnych źródeł energii.

Przykładowe budynki wybudowane w standardzie pasywnym w małopolskim:

- Zakład Opiekuńczo Leczniczy w Krakowie,

- kościół w Nowym Targu,

- hale sportowe w Krakowie,

- ośrodek zdrowia w Słomnikach- zastosowano kilka mniejszych central wentylacyjnych dzięki temu uzyskano lepszą dystrybucję ciepła niż przy zastosowaniu jednej, dużej centrali wentylacyjnej z układem przepustnic, wentylatorów itp.,

- Centrum usług medycznych w Słomnikach stan surowy zamknięty, termin zakończenia budowy to połowa 2018 roku obiekt dofinansowany z programu Lemur, dotyczy dotacji na dokumentację oraz pożyczki umarzalnej na budowę.

Na dzisiaj regulacje zawarte w ustawie o efektywności energetycznej są respektowane w budynkach nowych, dotyczy to między innymi:

- izolacyjności termicznej przegród budowlanych,

- grubości izolacji,

- wymagań w zakresie maksymalnej energochłonności urządzeń pomocniczych dla wentylacji,

- przegród przezroczystych,

- osłon przeciwsłonecznych,

- szczelności budynku, konieczności stosowania wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła o sprawności temperaturowej min 50% w pomieszczeniach o wymianie powietrza większej niż 500 m3/h.

Wnioski płynące z konferencji nie są budujące, w kraju jest niewiele certyfikowanych pasywnych budynków. Są to głównie nieruchomości komercyjne oraz obiekty użyteczności publicznej. Budownictwo mieszkaniowe jest reprezentowane przez pojedyncze projekty deweloperskie. Budynki pasywne są droższe od tych, wykonanych w tradycyjnej technologii o około 15%.

Nie widać dużego zainteresowania budownictwem pasywnym u inwestorów indywidualnych. Kluczową rolę w popularyzacji ekologicznych domów powinna spełniać edukacja. Zmian budownictwo pasywne stanie się w naszym kraju normą potrzeba będzie jeszcze wiele lat pracy.

Iwona Marek - dyrektor ds. sprzedaży, doradca w zakresie izolacji technicznych i biernych zabezpieczeń przeciwpożarowych.

   Foto:Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Inwestycje w pokój, który pracuje na zysk właściciela, to marzenie wielu. Ale kogo stać na taką lokatę kapitału?

Na Zachodzie condohotele znane są co najmniej od lat 90. poprzedniego wieku. W Polsce zaczęły powstać dopiero dziesięć lat temu, jednak popularność tych inwestycji na rynkach deweloperskim i finansowym rośnie wyjątkowo szybko.

As w rękawie

Jeszcze kilka lat temu deweloperzy koncentrowali się głównie na szybkiej sprzedaży wysokomarżowych inwestycji, a nie na zarządzaniu nimi. Sprzyjała temu nadmuchana bańka cenowa. Mieszkania sprzedawały się praktycznie od ręki. Deweloperzy niesieni sukcesem postanowili zainwestować na innych rynkach, wyjść z metropolii do znanych miejscowości i ośrodków turystycznych. Nakupowano ziemi pod inwestycje, często w tzw. górce cenowej, nad polskim morzem, w górach i nad jeziorami, łudząc się, że rynek będzie dalej galopował, ceny będę rosły, turyści zagraniczni ulokują tu swoje fundusze, zaś banki będą chętnie dawały kredyty krajowym inwestorom opowiada Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Przypomina, że ruszyły kampanie medialne, zachęcające do zakupu tzw. drugiego domu w urokliwym miejscu. Prognozowano też, że coraz lepiej zarabiający Polacy będą nowymi autostradami jeździli na weekendy do kurortów i mieszkali w swoich luksusowych condoapartamentach lub condohotelach. Takie były plany, lecz kiedy przyszedł kryzys, okazało się, że coraz trudniej sprzedać gotowe już lokale, zmieniono więc koncepcję i powrócił model condo. Deweloperzy zajęli się zarządzaniem takimi inwestycjami, bo lepiej zagospodarować to, co jest, niż trzymać pustostany. Niestety nie wszystkie nieruchomości ze względu na położenie, funkcjonalność i standard da się przerobić na condohotel. W lepszej sytuacji są obiekty wznoszone z takim przeznaczeniem mówi Tomasz Błeszyński.

Na celowniku

Szykuje się wysyp inwestycji w systemie condo, zwłaszcza w dużych miastach twierdzą eksperci. Na zakup takich nieruchomości najczęściej decydują się osoby niezadowolone z niskich stóp procentowych oferowanych przez banki i fundusze inwestycyjne. Druga grupa klientów to firmy, które dywersyfikują przychody albo optymalizują sprawy fiskalne, np. szukają rozwiązania problemu kosztów noclegów w hotelach w czasie licznych podróży służbowych zauważa Marcin Woźniakowski, kierownik projektu condohotelu w spółce Zespół Zarządców Nieruchomości. Nabywcy mieszkań w condohotelach korzystają m.in. na tym, że deweloper bierze na siebie nie tylko obowiązki związane z wybudowaniem i zarządzaniem nieruchomością, ale zobowiązuje się też wynajmować lokale w imieniu właściciela. Zdarza się, że stopy zwrotu z inwestycji przekraczają 8 proc. rocznie.

Inwestorzy, którzy kupili apartamenty condo w Hotelu Number One na Wyspie Spichrzów w Gdańsku, otrzymali gwarancję zwrotu nie mniej niż 75 proc. ceny netto inwestycji w pierwszych 15 latach działania obiektu. Przy bezpiecznych założeniach średnioroczne obłożenie hotelu wyniesie co najmniej 65 proc. Przy uwzględnieniu ceny za nocleg w wysokości 265 zł netto, właściciel apartamentu condo w naszym hotelu może liczyć nawet na 8,7 proc. rocznej stopy zwrotu z ceny netto inwestycji mówi Dariusz Radtke, dyrektor generalny Hotelu Number One.

Polska przewaga

Rodzimy rynek condohoteli choć młodszy jest w porównaniu z innymi krajami Europy wyjątkowo rozwinięty i sprofesjonalizowany. Co prawda np. w Hiszpanii jest znacznie więcej ofert, ale są bardzo zróżnicowane i trudno je porównać. Jest wielu małych graczy, brakuje wyróżniających się liderów. Głównie to deweloperzy, którzy nie mają doświadczenia w prowadzeniu hoteli. W Polsce jest zacznie mniej atrakcyjnych inwestycji, ale oferty są spójne i pod wieloma względami ustandaryzowane przekonuje Jan Wróblewski, współwłaściciel Zdrojowa Invest & Hotels. Pokoje hotelowe kupują głównie przedsiębiorcy, przedstawiciele kadry zarządzającej i niektórych wolnych zawodów (lekarze, prawnicy, doradcy, sportowcy). Nabywcami są przede wszystkim Polacy, ale nie tylko.

W kompleksie Dune Resort w Mielnie kilkanaście apartamentów kupiły osoby z Norwegii z myślą o własnych potrzebach i inwestycyjnie. Coraz częściej gościmy także klientów z zagranicy, którzy odwiedzają nasz kompleks w celach rekreacyjnych po sezonie, korzystają z zabiegów spa i ofert gastronomicznych mówi Cezary Kulesza, kierownik ds. marketingu i sprzedaży dewelopera Firmus. Często klienci decydują się na więcej niż jeden lokal, np. w inwestycjach Zdrojowej Invest & Hotels rekordzista jest właścicielem kilkunastu apartamentów w systemie condo.

Anna Gołasa - Puls Biznesu

Źródło: https://www.pb.pl/hotelowe-katy-kusza-inwestorow-852881

 
 Oceń wpis
   

Ponad czterystu specjalistów rozmawia w Łodzi na XI Konferencji o kierunku rozwoju i perspektywach dla rynku nieruchomości. Jak wynika z badań GUS, rok 2016 przeszedł do historii sektora deweloperskiego jako rekordowy pod względem podaży. Wszystkich domów i mieszkań wybudowano zaś najwięcej od 2008.

Zdaniem profesor Elżbiety Mączyńskiej dynamizm ten jest w Polsce bardzo zróżnicowany.- Są w kraju obszary wykluczenia i są miejsca, takie jak Warszawa, Wrocław czy wybrzeże, gdzie jest ogromne zainteresowanie nieruchomościami. Są miejscowości, gdzie widać zjawisko kupowania dziury w ziemi; zjawisko, które kojarzymy jeszcze sprzed okresu 2008 roku.

Jak ocenia ekspert, Tomasz Błeszyński rynek nieruchomości w Łodzi rozwija się w dobrym kierunku. - Cały czas powstają nowe inwestycje, choć to wciąż zbyt mało. Dlatego m.in. trzy lata te,mu przenieśliśmy naszą konferencję do Łodzi, żeby pokazać, że jest to znakomite miejsce do inwestowania. Przez ostatnie miesięcy do użytku oddano łącznie 162.727 mieszkań. To wynik większy o 10% w stosunku do 2015 roku.

Dorota Matyjasik / Izabella Berkowska

Radio Łódź

Źródło;https://www.radiolodz.pl/posts/32186-xi-krajowa-konferencja-rynku-nieruchomosci-w-lodzi

      Foto: Tomasz Błeszyński /XI Konferencja - Łódź sala obrad Rady Miejskiej w Urzędzie Miasta /

XI Krajowa Konferencja Rynku Nieruchomości 

Reportaż TVP 3 Łódź - Telewizja Polska

         Źródło;TVP 3 Łódź

 
 Oceń wpis
   

Posiadanie małego lokalu jest dla wielu bramą do działalności biznesowej.

Pokój biurowy o powierzchni 12 mkw. to najmniejszy lokal usługowy w ofercie najmu gdańskiego oddziału agencji Północ Nieruchomości. Czynsz za tę nieruchomość to 800 zł netto miesięcznie. Lokal ma dostęp i do toalet, i do części socjalnej. Można też dokupić pakiet obsługi przez recepcję. Chodzi o odbieranie poczty, telefonów wyjaśnia Adam Świrgoń, dyrektor gdańskiego oddziału Północ Nieruchomości. - Lokal trzeba wynająć co najmniej na miesiąc. Z kolei najmniejszy lokal do kupienia za pośrednictwem tej gdańskiej agencji ma 20 mkw. Znajdująca się w Gdańsku-Jasieniu nieruchomość jest wyceniona na 100 tys. zł.

Mało małych, a popyt duży

Adam Świrgoń zwraca uwagę, że w Trójmieście podaż niewielkich lokali usługowych pod drobne usługi jest mała. To towar deficytowy. Coraz więcej klientów uwalnia gotówkę i poszukuje nieruchomości komercyjnych na wynajem zwraca uwagę dyrektor z Północy. Stawki najmu za lokale użytkowe rosną umiarkowanie. I będą rosły, dopóki rynek się nie nasyci ocenia dyrektor Świrgoń. Dziś czynsze zaczynają się od ok. 50 zł netto za mkw. nieruchomości. W ciągu roku stawki poszły w górę o 1015 proc. szacuje dyrektor. Dodaje, że popyt na takie lokale jest ogromny. Powodem są drożejące mieszkania oraz wzrost liczby przedsiębiorców. Ludzie chcą być niezależni, pracować na własny rachunek wyjaśnia Adam Świrgoń. Posiadanie małego lokalu jest dla wielu bramą do działalności biznesowej. Najbardziej popularne są usługi kosmetyczne, gastronomia, działalność biurowa (księgowość, ubezpieczenia, handel internetowy) wylicza.

Także w Krakowie agencja Północ Nieruchomości oferuje niewielkie powierzchnie komercyjne i na wynajem, i do kupienia. Na przykład 12-metrowy lokal, jak mówi Aneta Jurusik, kierownik działu sprzedaży w tej agencji, jest do wynajęcia w dzielnicy Krowodrza. Nieruchomość jest przeznaczona na handel, usługi albo działalność biurową. Stawka najmu to 900 zł miesięcznie. Klientom, którzy chcą kupić niewielki lokal w Krakowie, Północ Nieruchomości oferuje 23 mkw. na prestiżowym osiedlu w Bronowicach Małych. Lokal składa się z sali handlowej, magazynu, sanitariatu oraz aneksu kuchennego. Jest przygotowany do sprzedaży detalicznej, ma koncesję na sprzedaż piwa opowiada Aneta Jurusik. Cena lokalu to 145 tys. zł. Oferta niewielkich lokali usługowych nie jest w Krakowie duża mówi przedstawicielka agencji Północ Nieruchomości. Najwięcej powierzchni tego typu znajdziemy w dzielnicach Krowodrza i Prądnik Czerwony, najmniej w centrum wskazuje. Małe lokale oferowane w śródmieściu błyskawicznie znajdują nabywców. Warto zauważyć, że ze względu na nasilającą się tendencję do efektywnego wykorzystywania powierzchni handlowych liczba małych dostępnych na rynku lokali użytkowych wzrasta mówi Aneta Jurusik. Czynsze za najmniejsze powierzchnie wahają się od 350 zł do nawet kilku tysięcy złotych miesięcznie podaje.

Z analiz agencji Północ Nieruchomości wynika, że stawki najmu w centrum Krakowa utrzymują się na stabilnym poziomie. Dobra lokalizacja jest zawsze w cenie zauważa Aneta Jurusik. I dodaje, że wartość tego typu nieruchomości znacznie wzrasta, gdy w okolicy rozbudowuje się infrastruktura, np. powstaje nowa linia komunikacyjna albo nowy przystanek autobusowy czy tramwajowy. Małe lokale z dobrymi adresami bardzo szybko znajdują nabywców. Oferty znikają nawet w ciągu miesiąca. W ubiegłym roku trafiały się nieruchomości, które znajdowały najemców w kilka dni opowiada kierownik z Północy. Klienci pytają o powierzchnie na biura lub działalność usługową. Czasem szukają powierzchni, w których można prowadzić działalność gastronomiczną albo medyczną. Takie lokale muszą spełniać określone kryteria. Właściciel, który ma pełną dokumentację oraz pozwolenia, oferuje nieruchomość po zdecydowanie wyższej cenie podkreśla.

Budka z warzywami

Joanna Lebiedź, pośredniczka z sieciowej agencji nieruchomości RE/MAX Action, pytana o najmniejsze powierzchnie użytkowe mówi o stolikach turystycznych ze sznurowadłami, łóżkach polowych i stadionowych szczękach", na których rozkładany jest towar. To najmniejsze formy stoisk, w których jest prowadzona działalność handlowa, zazwyczaj z powodzeniem i na dużą skalę, a już na pewno z dobrymi wynikami finansowymi zapewnia. Dodaje, że doskonale mają się także niewielkie budki z warzywami czy hot dogami. Niepozorne z wyglądu przynoszą spore dochody i nieraz są źródłem utrzymania kilkupokoleniowych rodzin podkreśla Joanna Lebiedź.

Najmniejsze lokale użytkowe na wynajem, jak mówi specjalistka z RE/MAX Action, to często maleńkie kanciapy, zabudowane fragmenty bram, zagospodarowane wnęki pod schodami w centrach handlowych, kioski. Trafiają się także lokale o wymiarach 1x2 lub 2x2 m wydzielone z większych powierzchni, w których można z powodzeniem prowadzić taką działalność jak kolektura totolotka i inne zakłady bukmacherskie, lombardy, zakłady szewskie, punkty dorabiania kluczy, poprawki krawieckie, kantory wymiany walut wskazuje Joanna Lebiedź. Takich lokali nie ma w ofercie zbyt wiele. Trafiają się raczej poza biurami pośrednictwa. Czynsze nie są zbyt wygórowane, ponieważ lokale maleńkie. Tego typu oferty dość szybko znikają z rynku. Nie ma najmniejszych problemów ze znalezieniem najemców zapewnia.

Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości, komentuje z kolei, że małe lokale handlowo-usługowe największym zainteresowaniem cieszyły się w latach 19902002. Ich podaż była wtedy bardzo ograniczona. Znalezienie wolnego lokalu było bardzo trudne, a stawki najmu były astronomiczne opowiada Błeszyński. Klienci interesowali się wszelkiego rodzaju pomieszczeniami, które można było zaadaptować na cele handlowe czy usługowe. Zainteresowanie wzbudzały nieruchomości o powierzchni 4, 6, 8, 10 mkw. Liczył się w miarę dobry adres i niewygórowany czynsz. W lokalach urządzano małe sklepiki, kioski, kantory, punkty gastronomiczne, działały w nich usługi ksero, wypożyczalnie wspomina.

Błeszyński podkreśla, że rynek lokali usługowych diametralnie się jednak zmienił. Według niego podaż tego typu nieruchomości jest bardzo duża. Praktycznie w każdej lokalizacji i w każdym mieście można bez problemu znaleźć lokal o różnej wielkości i różnym czynszu zapewnia ekspert. Właściciele lokali, którzy długo czekają na najemcę, są skłonni nie tylko do wydzielenia interesującej klienta powierzchni, ale i do poniesienia pewnych nakładów na remont, byle tylko dostosować nieruchomość do potrzeb zainteresowanego.

Aneta Gawrońska - Rzeczpospolita

Źródło: http://www.rp.pl/Komercyjne/301209966-Kilka-metrow-do-wziecia-na-kiosk-albo-kwiaciarnie.html#ap-3

 
 Oceń wpis
   

Zdarza się, że deweloper, który działał na rynku mieszkaniowym, przechodzi całkowicie na rynek komercyjny.

Najwięksi działający w Polsce deweloperzy bardzo chętnie łączą aktywność na rynku mieszkaniowym z działalnością w segmencie nieruchomości komercyjnych zwraca uwagę Piotr Capiga, negocjator w dziale powierzchni biurowych firmy doradczej Cushman & Wakefield. Dzięki temu mogą zdywersyfikować ryzyko biznesowe.

Wyprzedzają trendy

Deweloper, który zdecyduje się na pozostawienie obiektu komercyjnego w swoim portfolio i jego wynajęcie, może liczyć na stały długoterminowy przychód mówi Piotr Capiga. A sprzedaż mieszkań wiąże się z dużym, ale jednorazowym zastrzykiem gotówki.

Także Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości, zauważa, że duże spółki deweloperskie prowadzą wielotorową działalność, budując zarówno budynki mieszkalne, jak i biurowce oraz obiekty handlowe.

Zdarza się, że deweloper, który działał na rynku mieszkaniowym, przechodzi całkowicie na rynek komercyjny. Wszystko zależy od koniunktury na rynku i potencjału inwestycyjnego danej firmy mówi Błeszyński.

Na wahania koniunktury, które wpływają na deweloperski biznes, wskazuje także Sławomir Horbaczewski, ekspert na rynku nieruchomości. Wielu deweloperów wyprzedza trendy i decyduje się na rozszerzenie działalności. Często jest to konieczne, aby zachować jej ciągłość wyjaśnia. Stąd liczne przypadki, kiedy to inwestor biurowy interesuje się rynkiem mieszkań i odwrotnie. Nieco inaczej wygląda rynek logistyczny i hotelowy podkreśla.

A Piotr Capiga dodaje, że kluczowym elementem każdej inwestycji zarówno komercyjnej, jak i mieszkaniowej jest znalezienie odpowiedniego gruntu. Banki ziemi deweloperów mieszkaniowych są często bardzo duże. Daje to możliwość szybkiego reagowania na zwiększony popyt na biura czy parki handlowe poprzez rozpoczęcie inwestycji komercyjnych na najlepiej wyeksponowanych i skomunikowanych działkach podkreśla ekspert Cushman & Wakefield. Dodaje, że działający na rynku mieszkaniowym i komercyjnym deweloperzy budują różnorakie biurowce. Są wśród nich i wieże, jak Q22 firmy Echo Investment, są kompleksy biurowe np. Generation Park, którego wykonawcą jest Skanska, czy Warsaw Spire firmy Ghelamco. Są też kameralne projekty, jak Mokotowska Square firmy Yareal wylicza Piotr Capiga. Część deweloperów uruchamia inwestycje wielofunkcyjne, które oferują zarówno część mieszkaniową, jak i biurową czy handlową. Przykładem jest kompleks biurowy Harmony Office Center zrealizowany przez Eko-Park obok osiedla mieszkalnego Grazioso lub prowadzona przez White Star budowa EC Powiśle.

Zaczynają od małego

Sławomir Horbaczewski podkreśla, że planujący budowę biurowca deweloper mieszkaniowy nie zaczyna od dużego obiektu. Rozsądniej jest wybudować mniejszy obiekt towarzyszący budowie osiedla mieszkaniowego mówi. Przykłady całkowitego przejścia z jednego sektora do drugiego są nieczęste. Zwykle poszerza się działalność o nowy segment. Inwestorzy zajmujący się realizacją obiektów biurowych czy deweloperzy infrastrukturalni wchodzą w segment mieszkaniowy. Przykładem są Skanska i Budimex, które od lat z powodzeniem budują osiedla.

Według Horbaczewskiego w takich miejscach jak zagłębie biurowe Warszawy, czyli Służewiec Przemysłowy, wchodzenie z nowymi inwestycjami mieszkaniowymi przez deweloperów wyspecjalizowanych w mieszkaniówce jest bardziej korzystnym zjawiskiem niż poszerzanie dotychczasowej działalności przez deweloperów komercyjnych. Specyfika działalności wymaga innej wiedzy i doświadczenia wyjaśnia. Ważnym przykładem budowy biurowca przez firmę deweloperską działającą wcześniej wyłącznie na rynku mieszkaniowym jest Prosta Tower inwestycja Marvipolu podaje.

I przypomina, że budynek miał być apartamentowcem, ale plany pokrzyżowała zmiana koniunktury na rynku mieszkaniowym. Po kilku latach Marvipol ponownie wyszedł poza mieszkaniówkę, próbując swoich sił w logistyce (powierzchnie magazynowe pod Warszawą), co prawda wespół z międzynarodowym podmiotem mówi Sławomir Horbaczewski. W jego ocenie jeśli zmieni się koniunktura na rynku mieszkaniowym, wielu deweloperów przestawi się na budowę powierzchni komercyjnych.

Także Piotr Capiga uważa, że jeśli sytuacja na rynku mieszkaniowym będzie gorsza niż w segmencie nieruchomości komercyjnych, deweloperzy z myślą o maksymalizacji zysku skupią się na obiektach komercyjnych.

Na takie przebranżowienie stać jednak tylko duże firmy deweloperskie ocenia Tomasz Błeszyński. Małe lokalne firmy nawet w czasach bessy pozostają przy swoich projektach mieszkaniowych, a ich receptą na chwilowy kryzys w branży jest po prostu ograniczenie inwestycji. Inwestycje w rynek komercyjny biurowy czy handlowy wymagają dużo większego kapitału niż projekty mieszkaniowe. Dlatego też niewiele mniejszych firm stać na takie inwestycje.

A Piotr Capiga komentuje: Biorąc pod uwagę, że największą wartością dodaną wynikającą z aktywności dewelopera na rynku powierzchni mieszkaniowych i komercyjnych jest dywersyfikacja działalności biznesowej oraz ryzyka, inwestorzy bardzo niechętnie ograniczają się do jednego z segmentów. W szczególności, że oznaczałoby to niewykorzystanie doświadczenia nabytego podczas realizacji poprzednich projektów danego typu.

Aneta Gawrońska -Rzeczpospolita

Źródło; http://www.rp.pl/Komercyjne/301109955-Mieszkanie-ibiuro-od-jednego-dewelopera.html#ap-1

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-11-18 08:53
mam w głębokim poważaniu gigantomanie... do wpisu:
Expo jednak nie dla Łodzi
Byłoby jednak milej, aby miast walczyć z wiatrakami połatać dziury w jezdniach na Wojska[...]
 
2017-11-17 15:19
pieniadze do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Wynik bardzo dobry. Praktycznie wygraliśmy ale sądzę, że przeważył argument niemerytoryczny tj.[...]
 
2017-11-15 19:08
Tomasz Błeszyński do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Polska nie zorganizuje International EXPO 2022 Poland w Łodzi. Wystawę zorganizuje stolica[...]
 
2017-11-07 15:38
angling do wpisu:
Dokąd płynie Łódź ?
Tak jest potencjał na 10 lat pracy dla eksperta dobrego. W pozytywnym sensie - jest co[...]
 
2017-09-25 17:18
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Nowelizacja Ustawy o gospodarce nieruchomościami podpisana
Świetny artykuł, ma Pan rację rzeczoznawstwo nie jest zawodem wybranym, jest jeden rynek, jest[...]