Tomasz Błeszyński - od 2007 r. bloguje na Money.pl
Biurowce w Łodzi 2016-10-31 22:17
 Oceń wpis
   

Czy Łodzi są potrzebne kolejne nowe biurowce ?

W mieście jest już ponad 330 tys. mkw. powierzchni biurowej wysokiej klasy.

W najbliższych czterech latach liczba ta mocno wzrośnie i przekroczy pół miliona mkw. Trzy wieżowce zaplanowane są już w Nowym Centrum Łodzi, a dwa przy ul.Ogrodowej.

Poniżej sonda Expressu Ilustrowanego " Czarno na białym" w której wziął udział Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości.

Źródło: Express Ilustrowany

 
Mieszkanie plus czy minus 2016-10-21 11:38
 Oceń wpis
   

Ruszył program Mieszkanie plus.

W 17 miastach właśnie podpisane zostały listy intencyjne, określające pierwsze lokalizacje w ramach programu.

Wstępnie wytypowane do realizacji działań inwestycyjnych zostały nieruchomości w Białej Podlaskiej, Chorzowie, Dębicy, Gliwicach, Katowicach, Kobyłce, Nowej Dębie, Pelplinie, Poznaniu, Radomiu, Skawinie, Stalowej Woli, Starogardzie Gdańskim, Trzebini, Tychach, Wałbrzychu i Wrześni.

Nowy program mieszkaniowy, czyli tak zwane Mieszkanie+ ma zastąpić dotychczasowe Mieszkania dla Młodych. Składa się z trzech głównych filarów - budowy tanich mieszkań na wynajem, wsparcia budownictwa społecznego oraz indywidualnych kont oszczędnościowych.

Jakie są plusy i minusy tego programu ? Dla kogo jest on skierowany ? Jak zareaguje rynek mieszkaniowy na wprowadzenie oferty wynajmu lokali ? Czy ceny sprzedaży mieszkań spadną ? Na te i inne pytania odpowiadali goście w programie telewizyjnym TVP, w którym brałem udział.

Źródło:TVP

 
 Oceń wpis
   

Z Tomaszem Błeszyńskim, ekspertem rynku nieruchomości, rozmawia Marcin Darda.

Sto łódzkich kamienic zostało uratowanych przed wyłudzeniem - tak wynika z informacji przedstawionej przez wiceprezydenta Łodzi Ireneusza Jabłońskiego. Ta liczba robi na Panu wrażenie?

Żadnego, ponieważ problematyka dziwnych zwrotów nieruchomości nie istnieje od dziś. Jakieś 15 lat temu byłem na spotkaniu na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego, organizowała je jedna z telewizji. Był to ogólnopolski program telewizyjny i dotyczył właśnie takiej dzikiej reprywatyzacji.

Dlaczego akurat w Łodzi zorganizowano to spotkanie? Ponieważ to Łódź razem z Poznaniem, Krakowem i oczywiście Warszawą jest miastem najbardziej podatnym na różnego rodzaju, mówiąc językiem brukowym, szwindle. Jest tak, dlatego, że Łódź jest miastem o wielokulturowej przeszłość z cała masą zaszłości, które miało to szczęście i nieszczęście nie zostało zburzone podczas wojny.

To jest ta podatność?

Dla łodzian jest to szczęście, że tak wiele pięknych nieruchomości zabytkowych ocalało. Fabryki, kamienice, wille pozostały a wraz z nimi nieuregulowane sprawy własnościowe. Często przez całe długie lata nie było wiadomo, do kogo należały te piękne secesyjne nieruchomości. Jaki jest ich stan prawny i czy posiadają wszystkie autentyczne dokumenty. Kto był ich ostatnim właścicielem, czy gdzie szukać ewentualnych spadkobierców. Łódź, jako miasto wielokulturowe jest wręcz nominowana do takich problemów.

Nieruchomości w tamtych czasach często zmieniały właścicieli. Wciąż istnieje na terenie kraju sporo nieruchomości, które z różnych względów nie mają założonej księgi wieczystej, bo albo nigdy nie miały założonej albo zaginęła lub uległa zniszczeniu podczas wojny. Wynika to m.in. z tego, że po wojnie obrót nieruchomościami miał często nieformalny charakter. Nieruchomości przechodziły z rąk do rąk, nie sporządzano aktów notarialnych, a wiele miało nieuregulowany stan prawny. Polska niestety do dzisiejszego dnia nie uregulowała stanów prawnych wszystkich nieruchomości.

Ale wiceprezydent powiedział, że w 2012 r. władze Łodzi skierowały do ówczesnego rządu projekt ustawy, który miał określać zasady regulacji stanów prawnych nieruchomości o nieokreślonym statusie. Miastem rządziła Platforma Obywatelska, państwem też, ale nic z tego nie wyszło...

Przyznam, że o tym nie słyszałem. Zresztą złożenie projektu o niczym jeszcze nie świadczy. Poza tym jest przecież procedura legislacyjna, a nie wiemy, jaki to był projekt: obywatelski, rządowy czy poselski, a to ma znaczenie. Teraz się można chwalić, że się coś wysłało, ważne jaki był dalszy los tego projektu. Sprawa gruntów warszawskich i nieruchomości w całej Polsce ciągnie się od bardzo wielu lat, ponieważ brakuje m.in. inwentaryzacji zasobu nieruchomości. Gminy zobowiązane są do prowadzenia kilku zbiorów ewidencyjnych, w których powinny być zawarte dane identyfikujące nieruchomości.

Przypomnę tylko, że obowiązek tworzenia i aktualizacji ewidencji nieruchomości wynika m.in. z ustawy o gospodarce nieruchomościami z 1997 r. Nie dysponuję aktualnymi danymi i nie wiem, jaki jest stan inwentaryzacji zasobu łódzkich nieruchomości na dziś. Gminy mają inwentaryzować majątek, m.in. po to, żeby wiedziały, która nieruchomość na terenie miasta, do kogo należy: czyja jest komunalna, która należy do Skarbu Państwa, która jest prywatna, a która należy do spółdzielni czy innych instytucji itd. Z tego co pamiętam, to chyba w 2013 r. w Łodzi było zinwentaryzowane 40 czy 50 proc. zasobu nieruchomości.

Znaczy to tyle, że miasto nie wiedziało i podejrzewam, że nie wie nadal, jakie nieruchomości są czyją własnością. Z tego, co czytałem np. w Krakowie zinwentaryzowane jest 100 proc. nieruchomości. Zastanawiałem się wówczas, że skoro miasto nie wie, kto jest właścicielem nieruchomości, to na jakiej podstawie pobiera podatki. Ale sumując: brak gruntownej inwentaryzacji majątku, brak regulacji stanów prawnych nieruchomości poprzez zakładanie ksiąg wieczystych to są poważne problemy, które nie tylko dotyczą samych nieruchomości, ale i skutecznego zarządzania nimi.

Dopiero niedawno uporządkowano księgi wieczyste m.in. informatyzując je. Dzięki temu odkryto zawarte w nich nieścisłości formalne. Migracja zakurzonych ksiąg do centralnej bazy ksiąg wieczystych pokazała, że te dokumenty są wybrakowane, z wielu powyrywano kartki. Dzięki pracom nad przyszłym podatkiem katastralnym zaczęto również porządkować rejestry gruntów i budynków w geodezji. Brak takich systemowych regulacji i weryfikacji dokumentów nieruchomości stwarzał i stwarza doskonały klimat do różnego rodzaju kombinacji.

A na czym te kombinacje polegały?

To zjawisko dotyczy ostatnich 20 - 30 lat. Pojawiały się w Łodzi różne osoby powołując się na przeróżne pełnomocnictwa, dokumenty i testamenty. Próbowały odzyskiwać teoretycznie swoje nieruchomości. Tajemnicą poliszynela było to, że różni ludzie podający się często za prawników takim osobom szykowały dokumenty od danej nieruchomości. Szykowanie dokumentów polegało m.in. na tym, że z sądu wieczysto-księgowego wynoszono dokumenty, które potem w części niszczono, tym samym tworząc wyłom w łańcuszku właścicielskim. Potem w odpowiedni dla danej sprawy sposób uzupełniano łańcuszek właścicielski i składano do sądów pozwy o zwrot nieruchomości.

Czyli fałszowano dokumenty...

Właśnie. To są numery stare jak świat. Jeszcze w latach 90. XX wieku pewien młody mężczyzna buszował po Łodzi szukając kamienic reprezentując różnych tajemniczych mocodawców. Kiedyś dotarł do mnie i powiada wprost: proszę mi pokazać fajne kamienice, najlepiej w centrum, a jeśli one mi się spodobają, to niech się pan nie martwi, ja załatwię dokumenty, bo mam takie możliwości. Innym razem, też w latach 90., spotkałem się z adwokatem, który opowiadał historię, jak to jedna pani leżąc na pryczy w obozie koncentracyjnym słyszała rozmowę innych więźniarek, z których jedna opowiadała, iż jej rodzina miała w Łodzi kamienice.

Ten prawnik się chwalił, że na podstawie oświadczenia kobiety podsłuchującej tę rozmowę, przeprowadził całe postępowanie dowodowe, bo uznano ją za świadka potwierdzającego własność. Tych dykteryjek jest mnóstwo, ale patologie były możliwe dzięki bałaganowi. Oczywiście były pojedyncze akcje, gdy pojawiali się dziwni spadkobiercy lub współwłaściciele, gdy nie dopuszczono do przejęcia nieruchomości. Pamiętam też większą sprawę, za czasów prezydentury Jerzego Kropiwnickiego, czyli lat temu kilkanaście.

W tamtym czasie Kropiwnicki złożył doniesienie do prokuratury dotyczące działek przy ul. Drewnowskiej, w okolicach Manufaktury. Podejrzewał próbę wyłudzenia i sfałszowania dokumentacji kilkunastu posesji. Wiadomo, że działki przy Manufakturze to był łakomy kąsek. Z tego, co pamiętam, prezydent mocno cisnął, by to zablokować i z tego, co pamiętam chyba się udało. Ale teraz z tego, co słyszę w Łodzi proceder prób przejmowania nieruchomości mocno się nasilił.

Bo pojawiło się sporo kamienic, które zrewitalizowano?

Tak, pewne nieruchomości stały się o wiele bardziej atrakcyjne, także otoczenie wokół nich. A przecież sam pamiętam, że pod koniec lat 90. i na początku kolejnej dekady miasto samo szukało właścicieli nieruchomości, np. przy ul. Abramowskiego i Kilińskiego. Nawet moi klienci przychodzili mówiąc, że dostali pisma, by się zgłosili do gminy. A mi mówili, że nie chcą tych nieruchomości brać, bo są zrujnowane, a lepiej byłoby się ich pozbyć. Spadkobiercy ujawniali się niechętnie, bo po co im zrujnowana kamienica, na dodatek z lokatorami. No i kiedy pojawiły się te remonty, gra okazała się warta świeczki. Pojawili się spadkobiercy kamienicy pod Gutenbergiem itd. To jest rzecz oczywista, bo po co brać ruiny, jak lepiej odzyskać odrestaurowany budynek. Tak było, jest i będzie.

Wiceprezydent Jabłoński powiada, że Łodzi nie ma, co porównywać z Warszawą, którą pożera teraz afera dzikiej reprywatyzacji. Bo to nie urzędnik w Łodzi decyduje o zwrocie, zawsze jest to decyzja sądu.

To Łódź od Warszawy odróżnia, ale nie tylko to, ponieważ tzw. dekret Bieruta obowiązywał tylko w Warszawie. W Łodzi rzeczywiście żeby wykazać, że jest się właścicielem, trzeba pójść do sądu. To jest element pozytywny, bo sąd powinien być niezawisły. Tylko pamiętajmy, że z tymi wyrokami też różnie bywało, bo opierały się na różnej i czasem niepełnej dokumentacji i zeznaniach świadków. W tej chwili, mam nadzieję, że to wszystko się profesjonalizuje. Poprzez regulację stanów prawnych, digitalizację ksiąg wieczystych i katastru spostrzeżono, czego w nich brakuje.

Marcin Darda

Polska Press Sp. z o.o. - Dziennik Łódzki - Forum Łódź |03.09.2016|

Źródło; http://www.dzienniklodzki.pl/forum-lodz/a/lodz-to-miasto-stworzone-do-szwindli-z-nieruchomosciami,10586716/

 
 Oceń wpis
   

W Warszawie doszło po 1989 r. do poważnych nieprawidłowości przy zwrotach przedwojennych nieruchomości. Atrakcyjne działki stały się własnością osób nieuprawnionych. Również w Łodzi mogło dochodzić do nielegalnych przejęć gruntów i kamienic.

Tomasz Błeszyński specjalista ds. nieruchomości

Łódź nie ma zinwentaryzowanego majątku. To powoduje, że ubiegać się np. o działki mogą osoby nieuprawnione. Tak było, np. w przypadku terenów przy Manufakturze i tak dzieje się w okolicach rewtalizowanych kamienic. Łódź ma to szczęście, że trzeba prawo własności udowodnić w sądzie, a to trwa latami.

Źródło: http://www.expressilustrowany.pl/

 
Oferty pełne iluzji 2016-08-31 15:25
 Oceń wpis
   

Sprzedający nieruchomości stosują wiele sztuczek, by zyskać klientów. Jak nie dać się naciągnąć?

Do informacji zawartych w ogłoszeniach sprzedaży nieruchomości należy podchodzić z dużym dystansem, przynajmniej dopóki na własne oczy nie zobaczy się ogłaszanego domu czy mieszkania radzą analitycy. Aby przyciągnąć klientów, sprzedający bardzo często ubarwiają rzeczywistość, pomijają niekorzystne informacje, eksponując te ciekawe z marketingowego punktu widzenia. Normą stało się już, że publikowane przez deweloperów wizualizacje inwestycji nie odpowiadają ich wykonaniu. Podobnie jest z ogłoszeniami prywatnymi czy też biur nieruchomości, gdzie zamieszczone zdjęcia niekiedy zaklinają rzeczywistość opowiada Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości.

Błędne wyobrażenia

Według Marcina Jańczuka, dyrektora ds. PR Metrohouse Franchise, oferty sprzedaży nieruchomości nieco przypominają te z komisów samochodowych. W opisie wszystko wydaje się piękne, a rzeczywistość nijak się ma do słowa pisanego. Podstawowym problemem jest koloryzowanie stanu faktycznego i ukrywanie mankamentów. Dobra rada patrzmy na opisy z dystansem. Nie przyjmujmy bezkrytycznie każdej informacji o osiedlu tonącym w zieleni. Może się okazać, że chodzi o mały skwer położony 500 metrów dalej radzi Marcin Jańczuk.

Utrudnieniem dla nabywców mieszkań jest też nadużywanie przez sprzedających słowa apartament. Wprawdzie nie ma jednoznacznej definicji tego pojęcia, jednak trudno nazwać apartamentem dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 50 mkw. położone na obrzeżach miasta. Ale kupujący potrafią odsiać ziarno od plew i sztuczne zawyżanie standardu mieszkania lub prestiżu okolicy zwykle kończy się porażką.

Tak samo zresztą jak zbyt wysokie oczekiwania co do wartości nieruchomości. Sprzedający często spoglądają na ogłoszenia i wystawiając mieszkanie, starają się bez względu na jego rzeczywistą wartość umieścić je w górnych widełkach cenowych mówi Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

Z każdej strony

Zainteresowanym zakupem własnego M eksperci radzą dokładnie obejrzeć nie tylko lokal, ale cały obiekt z każdej strony. Warto sprawdzić historię remontów budynku i zorientować się, jak wygląda np. izolacja termiczna ścian lub dachu. Trzeba również zweryfikować okolicę i to także pod kątem przyszłości. Warto ocenić, czy adres z biegiem czasu będzie zyskiwał, czy tracił atrakcyjność. Jeśli w okolicy planowana jest linia metra to dobrze. Jeśli jednak gmina ma w planie budowę niedaleko wysypiska śmieci to już nie jest dobra wiadomość tłumaczy Marcin Krasoń.

Radzi przyjrzeć się planowi zagospodarowania przestrzennego (dostępny w urzędzie gminy), poszperać w Internecie i podpytać mieszkańców. Analiza wybranych ofert powinna być jak najbardziej obiektywna. Warto zrobić listę wad i zalet poszczególnych lokali. Na chłodno ocenić, które z wypisanych wad są dla nas ważne, a przy których jesteśmy skłonni do kompromisu. Trzeba jednocześnie pamiętać, że ściany można przemalować, a kuchnię czy łazienkę przerobić, jednak trajektorii lądowania samolotów na pobliskim lotnisku zmienić się nie da. Podobnie jak nie pozbędziemy się położonego w sąsiedztwie stadionu sportowego czy ramp dla dostaw do hipermarketu, pod który TIR-y podjeżdżają każdego dnia o 5 rano ostrzega Marcin Krasoń.

Anna Gołasa Puls Biznesu |30.08.2016|

Źródło; http://nieruchomosci.pb.pl/

 
 Oceń wpis
   

Początkowo, nie dalej jak dziesięć lat temu, można je było oglądać wyłącznie na wizualizacjach. Dzisiaj przybiera realne kształty. Nowe Centrum Łodzi, bo o nim mowa, być może nie powstaje w takiej postaci, która podobałaby się wszystkim, i nie w tak szybkim tempie, jakie obiecywano, ale coraz lepiej widać, jak będzie wyglądało.

Kiedy 6 lat temu na targach nieruchomości w Cannes pokazaliśmy projekty NCŁ, deweloperzy twierdzili, że to niemożliwe, by powstało - mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. - Nie byli, więc zainteresowani zakupem terenów. Ale kiedy w tym roku zobaczyli aktualne zdjęcia, zaczęli nas namawiać na wystawianie nieruchomości na sprzedaż, bo chcą tutaj budować.

Osiedle z sercem

Nowe Centrum Łodzi ma kształt prostokąta o powierzchni 100 hektarów. Bokami są ulice: Piotrkowska, Narutowicza, Kopcińskiego i Tuwima. Teren jest podzielony na trzy mniejsze prostokąty. Największy jest teren o powierzchni 40 ha między ul. Kilińskiego i ul. Nowotargową. To rejon wokół nowego dworca Łódź Fabryczna - serce NCŁ. Między ul. Nowotargową a ul. Kopcińskiego jest strefa druga (30 ha), w której znajdą się przede wszystkim obiekty biurowe i usługowe. Strefa trzecia (także 30 ha) leży między ul. Nowotargową a ul. Piotrkowską. W niej powstanie najmniej nowej zabudowy, ale istniejące budynki będą poddawane rewitalizacji. Mówi Adam Pustelnik, p.o. dyrektora Biura Obsługi Inwestora i Współpracy z Zagranicą UMŁ: - Nie chcemy, by centrum zamieniło się w rejon ulicy Domaniewskiej w Warszawie, gdzie są głównie biurowce i życie tam zamiera popołudniami.

Będzie się działo

NCŁ to 11 nowych ulic, 8 alei, 8 pasaży, 2 skwery, 2 place oraz rynek. Planowany rynek Nowego Centrum Łodzi, zwany także rynkiem Kobro, ma być głównym miejscem spotkań wszystkich łodzian. To na nim, a nie na placu w Manufakturze, będą odbywać się koncerty z okazji np. urodzin Łodzi czy miejskie zabawy sylwestrowe. NCŁ to również nowe budynki (każdy z nich o wysokości nieprzekraczającej 35 m). - Jeśli Łodzi zostanie przyznane prawo do organizacji wystawy Expo w 2022 r., NCŁ szybko zmieni wygląd - mówi Robert Kolczyński z Wydziału ds. Zarządzania Projektami UMŁ. - Na 25 ha wzdłuż ul. Tuwima, od ul. Kilińskiego po ul. Kopcińskiego oraz między ul. Tramwajową i ul. Wierzbową powstaną zespoły pawilonów. Po wystawie znajdą się w nich mieszkania i biura.

Wyspa NCŁ?

Nie wszyscy wróżą jednak świetlaną przyszłość NCŁ. - Drogi się budują, ale na razie nie wszystkie - mówi Tomasz Błeszyński z Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości. - Po uruchomieniu dworca nie z każdej części miasta będzie łatwo do niego dojechać. Dlatego NCŁ może stać się samotną wyspą. Podróżni wysiądą na dworcu, załatwią sprawy i zajrzą do przydworcowej galerii handlowej, która prędzej czy później powstanie przy Fabrycznym. Ulica Piotrkowska i Manufaktura nie będą im potrzebne. Nie wierzę, by NCŁ nie zamieniło się w osiedle biurowców świecące pustkami wieczorami i weekendami. Buduje się tylko gmachy biurowe, a to są mało stabilne miejsca pracy, bo biuro można szybko zamknąć i przenieść w inny zakątek świata. Poza tym, jeśli w Łodzi nie będzie Expo w 2022 r., NCŁ będzie powstawać w bólach przez dziesięciolecia.

Iwona Jędrzejczyk-Kaźmierczak Express Ilustrowany |28.08.2016|

Czytaj więcej: http://www.expressilustrowany.pl/najwazniejsze/a/100-hektarow-miasta-na-nowo-co-kryje-w-sobie-nowe-centrum-lodzi,10562314/

 
Nieruchomości w Łodzi 2016-08-28 21:00
 Oceń wpis
   

Magistrat wystawił na sprzedaż dwie działki w Nowym Centrum Łodzi, tuż przy dworcu Fabrycznym. To najdroższe nieruchomości od lat. Działkę pod pobliską Bramę Miasta sprzedano znacznie taniej.

Łódzki magistrat wystawił na sprzedaż dwie działki w Nowym Centrum Łodzi. Cena wywoławcza to aż 60 mln zł. Za co? Za teren, który znajduje się między nowym dworcem Łódź Fabryczna a kompleksem kulturalno-oświatowym EC1. Nieruchomością interesują się inwestorzy ze Skandynawii, Europy Zachodniej i Środkowo-Wschodniej. Specjalistom od rynku nieruchomości trudno jednak uwierzyć, by inwestorzy zapłacili aż 60 mln zł za tereny w Łodzi. Nawet jeśli łącznie obie działki mają 20,3 tys. mkw. To najdroższa nieruchomość od lat.

Zgodnie z planem miejscowym na dwóch działkach, które obecnie są wykorzystywane jako zaplecze budowy dworca i ogólnodostępny parking, można wygospodarować dziewięć miejsc pod zabudowę. Przewidziana jest tam m.in. zabudowa biurowa i wielorodzinna z usługami, ale mieszkania mogą powstać dopiero od drugiej kondygnacji. Budynki mogą mieć od sześciu do ośmiu kondygnacji (25 - 35 m).

Jednak inwestorzy raczej nie myślą o mieszkaniówce. - Zainteresowani są raczej przestrzenią biurową - mówi Aleksandra Hac z biura prasowego łódzkiego magistratu. To zupełnie zrozumiałe dla specjalistów od rynku nieruchomości.

- Bloki mieszkalne można zbudować wszędzie, nawet przy dworcu. Tak zrobiono w Grodzisku. Jednak nie są to mieszkania dla bogaczy tylko dla biednych słoików , którzy dojeżdżają do pracy w stolicy. Gdyby na działce w Nowym Centrum Łodzi chciano wybudować mieszkania o podwyższonym standardzie, to musiałyby one kosztować od 8 do 10 tys. zł. za 1 mkw. Zakładając, że działka zostałaby sprzedana za 60 mln zł. Choć według mnie nie ma żadnej siły na świecie, która zapłaciłaby taką sumę za teren w Łodzi. Za taką cenę można przecież kupić działki w Krakowie lub Wrocławiu - podkreśla Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Poza tym za mieszkanie w Łodzi nikt nie będzie chciał zapłacić 8 - 10 tys. zł. za 1 mkw. - To zbyt wysoka stawka jak na łódzkie możliwości. A przecież nikt z Warszawy nie będzie kupował mieszkania w Łodzi. Nie spotkałem się z taką sytuacją od kilkunastu lat - podkreśla Tomasz Błeszyński.

Dlatego też na działkach w NCŁ stanie raczej kolejny biurowiec. Władze Łodzi musiały brać to pod uwagę promując nieruchomość na marcowych targach w Cannes. Próbowały zwrócić uwagę inwestorów przedstawiając m.in. plany budowy orientarium.

Dlaczego?

Bo żeby korporacje mogły ściągnąć pracowników nie tylko z zagranicy, ale też z atrakcyjniejszych polskich miast, muszą im zagwarantować ofertę miejsc, w których mogliby spędzać wolny czasu z rodziną. Jednak specjaliści zakładają, że w biurowcach na obszarze NCŁ będą pracować głównie osoby dojeżdżające z Warszawy.

- W Nowym Centrum Łodzi powstaną może trzy - cztery bloki z mieszkaniami na wynajem dla białych kołnierzyków. Reszta działek zostanie sprzedana pod biurowce. A to znaczy, że zniweczony zostanie pierwotny pomysł na ten obszar Łodzi, który miał żyć również po godz. 17 - 18, gdy kończy się pracę w biurowcach - podkreśla Błeszyński.

- Przecież miało tam powstać od 3 do 5 tys. mieszkań. NCŁ miało być też magnesem, miejscem przyciągającym dzięki Specjalnej Strefie Sztuki. A ostatecznie będą tam stały tylko betonowe klocki, jak na Mokotowie. Co gorsza, za kilkanaście lat te biurowce staną się mało atrakcyjne dla najemców.

Na razie jednak chętnych na budowę biurowców w NCŁ nie brakuje, co może świadczyć o zainteresowaniu przyszłych najemców lokalizacją. Biurowiec czy biurowce, które staną na działce wycenionej na 60 mln zł, będzie sąsiadować z Bramą Miasta. Pierwszy raz działkę pod nią miasto sprzedało w grudniu 2013 r. za 40 mln zł. Jednak rok później inwestor się wycofał, tracąc 4 mln zł wadium. Za drugim razem działkę sprzedano (2015 r.) za 35 mln zł. Kupiła ją spółka należąca do Skanskiej, która w NCŁ buduje jeszcze jeden biurowiec Nową Fabryczną.

Najdroższe działki w Łodzi

  • 60 mln zł dwie działki w NCŁ o łącznej powierzchni ponad 2 hektarów. Do nieruchomości ma prowadzić podziemna droga, którą na swój koszt wybuduje miasto.
  • 35 mln zł - działka pod Bramę Miasta.Za pierwszym razem sprzedana za 40 mln zł.
  • 8,5 mln zł - działka na skrzyżowaniu al. Piłsudskiego i al. Śmigłego-Rydza. Kupił ją w tym miesiącu irlandzki deweloper, który chce wybudować dwa 6-kondygnacyjne biurowce.
  • 8,4 mln zł - działki przy ul. Ustronnej 47/47a, 49 i 51.Działki po firmie Tp-Konepajat sprzedano w kwietniu.
  • 6,8 mln zł - działka na rogu ul. Ogrodowej i Zachodniej. Teren w 2015 r. kupił Warimpex, który już we wrześniu rozpocznie tam budowę biurowca Ogrodowa Office.

Agnieszka Magnuszewska |28.08. 2016|

Polska Press Sp. z o.o. |Dziennik Łódzki|

Źródło:http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/lodz/a/nieruchomosci-w-lodzi-magistrat-wystawil-dzialki-w-ncl-za-60-mln-zl,10562260/

 
 Oceń wpis
   

Historia Łodzi z okien tramwaju - śladem Łodzi postindustrialnej.

Brałem udział w tramwajowej wycieczcie zorganizowanej przez Klub Miłośników Starych Tramwajów w Łodzi. Przejechaliśmy zabytkowym tramwajem przegubowym typu 803N z lat 70 tych po wielu ulicach miasta.

Przewodnik opowiadał o znanych fabrykach i obiektach dawnej i obecnej przemysłowej Łodzi. Super pomysł, na interesującą wycieczkę po mieście.

Polecam udział w kolejnych wycieczkach Klubu Miłośników Starych Tramwajów.

Tomasz Błeszyński łodzianin od urodzenia ...

 Fot: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Magazyny powstają na potęgę przy A1. Al. Ofiar Terroryzmu 11 Września, ul. Rokicińska i ul. Transmisyjna to tylko część lokalizacji, w których powstają w Łodzi magazyny. Powód to bliskość autostrady A1.

Hale magazynowe o powierzchni 33tys. mkw. powstaną do marca przyszłego roku na działce przy al. Ofiar Terroryzmu 11 Września na Olechowie, na odcinku między ul. Informatyczną a ul. Tomaszowską. Ich budowa właśnie się rozpoczęła. Działka, na której powstają, ma około 104 tys. mkw. powierzchni i ciągnie się aż do ul. Olechowskiej. Jej częścią jest m.in. nieruchomość o powierzchni 13 tys. mkw., którą magistrat sprzedał firmie za 1 mln 212 tys. zł podczas licytacji w kwietniu br. Firma, która wznosi magazyny, to Panattoni Europe, czyli europejska filia jednego z największych deweloperów powierzchni przemysłowej, wywodzącego się z USA. Do tej pory zbudowała w Łodzi parki magazynowe o łącznej powierzchni 290 tys. mkw.

Wszystkie inwestycje powstały na Widzewie: przy ul. Dostawczej, ul. Niciarnianej i ul. Zakładowej. W budowie są dwie następne. Poza już wspomnianą, także kolejna, o powierzchni 19, 5 tys. mkw., przy ul. Dostawczej. Nasze inwestycje w Łodzi były z góry planowane z myślą o dogodnym dostępie do autostrad A1 i A2 mówi Anita Pietrykowska, reprezentująca Panattoni Europe.

Tereny w pobliżu wjazdu (przy al. Józefiaka) na oddany do użytku na początku lipca br. odcinek autostrady A1 są zajmowane systematycznie przez różnych deweloperów budujących powierzchnie magazynowe. Hale stoją już także m.in. przy ul. Rokicińskiej i ul. Transmisyjnej. W przygotowaniu jest inwestycja w rejonie ul. Olechowskiej i ul. Transmisyjnej. Powstanie tam hala produkcyjno-magazynowa, ale szczegóły przedsięwzięcia nie są na razie ujawniane.

Duzi operatorzy logistyczni planują inwestycje z dużym wyprzedzeniem, dlatego już kilka lat temu kupowali tereny na Olechowie i zaczęli budować magazyny, nie czekając na otwarcie autostrady mówi Tomasz Błeszyński, wiceprezydent Federacji Porozumienia Polskiego Rynku Nieruchomości. Obecnie takich dużych nieruchomości, o powierzchni 10- 20 hektarów w jednym kawałku i z dobrym dojazdem, czyli np. nie po drodze gruntowej, zaczyna w Łodzi powoli brakować. Sporo miejsca jest jeszcze jednak na małe i średnie magazyny.

Iwona Jędrzejczyk-Kaźmierczak

Express Ilustrowany - Polskapresse Sp. z o. o.

     Źródło: http://www.expressilustrowany.pl

 
 Oceń wpis
   

Zbliża się nowy rok akademicki. Studenci szukają mieszkań. Czy łatwo znaleźć dobrą ofertę w Łodzi? Jak kształtują się ceny? I jakie błędy popełniają młodzi ludzie, odpowiadając na ogłoszenia?

Jędrzej, student prawa, znalazł wreszcie idealne mieszkanie. Ale jego zdaniem w Łodzi nie jest to proste: - Ogłoszenia są źle napisane. Często nieprawidłowo podana jest lokalizacja. Przekłamane są informacje o tym, czy pokoje są przechodnie. A na miejscu okazuje się, że nie działa Internet. Radzę odrzucać propozycje bez zdjęć.

Zdaniem Jędrzeja najlepiej zacząć szukać już pod koniec czerwca, bo im bliżej roku akademickiego, tym ceny są wyższe. Poza tym dobre oferty znikają szybko. Jak więc udało mu się znaleźć wyremontowane trzypokojowe mieszkanie w odnowionym bloku na Bałutach? - Odpowiedziałem na ogłoszenie dwie godziny po jego zamieszczeniu w sieci. Byliśmy ze znajomymi drudzy w kolejce. Obejrzeliśmy je. Spodobało się. Ktoś przed nami zrezygnował. Nie zastanawialiśmy się długo. Mieszkam tu od trzech tygodni i jestem zadowolony.

Przeglądał dyskusje studentów w Internecie. Zauważył, że atrakcyjne ceny za pokój mieszczą się w przedziale od 500 do 700 zł. Choć niektórzy gotowi są wydać ponad 1000 zł i wynająć kawalerkę.

Z Jędrzejem zamieszkają jeszcze dwie osoby i każda będzie płacić około 650 zł. Paulina również studiuje prawo. Jest optymistką, ale myśli jak prawnik: - Znamy się ponad dwa lata i od początku zacieśniamy więzi. Każdy z nas wie, czego się może spodziewać po współlokatorze. Myślę o spisaniu pewnych zasad.

Błędy studentów

Prawnicza intuicja dobrze podpowiada Paulinie. Spisanie zasad studentom wynajmującym razem mieszkanie poleca Tomasz Błeszyński, prezes Stowarzyszenia Profesjonalistów Rynku Nieruchomości Polski Centralnej. - Nie zawsze przyjaciele dogadują się, mieszkając razem. Zdarzają się nieporozumienia. I sytuacje, w których ktoś rezygnuje po kilku miesiącach. Wtedy zaczyna się szukanie nowego współlokatora albo problemy finansowe. Dobrze jest więc na początku ustalić kilka rzeczy, nawet na piśmie - mówi. Błeszyński wymienia kilka błędów, które popełniają studenci, szukając mieszkania. - Często robią to na ostatnią chwilę. Trudniej wtedy wynegocjować dobrą cenę. Brakuje im doświadczenia ekonomicznego. Wymarzone mieszkanie może po jakimś czasie okazać się za drogie.

Kupić czy wynająć?

Błeszyński podkreśla, że studenci mogą skorzystać z prywatnych akademików. Niektóre z nich są luksusowe, a ceny pokoi zawrotne. Za miesiąc w starannie urządzonym pokoju w budynku z siłownią i parkingiem można zapłacić nawet 1500 zł. Wciąż popularnością cieszą się uczelniane akademiki, ale w opinii eksperta warunki w nich są kiepskie, a ceny stosunkowo wysokie. Na dodatek miejsc nie starcza dla wszystkich chętnych. Dlatego studenci często decydują się na zamieszkanie w większej grupie w wynajętym mieszkaniu. Opłata najmu waha się od 600 do 800 zł w mieszkaniu wielopokojowym i od 1000 do 2000 zł w kawalerce. Specjalista mówi o jeszcze jednym trendzie na rynku. Niektórzy rodzice decydują się na zakup mieszkania dla dziecka na okres studiów. Później albo je wynajmują, albo odsprzedają.

A jakie kryteria przyjmują studenci? Przede wszystkim liczy się lokalizacja. Mieszkania wynajmują osoby spoza Łodzi. Kiedy przyjeżdżają na pierwszy rok studiów, nie znają miasta, więc chcą być blisko uczelni. Jeśli się nie uda, stawiają na dobrze skomunikowane okolice. Nowe możliwości stworzył rower miejski.

Współlokator potrzebny od zaraz

Studenci szukają nie tylko mieszkań. Mateusz studiuje zarządzanie. Pracuje w kawiarni. Od półtora roku mieszka na Zarzewiu. Wynajmuje dwa pokoje. Jego kolega wyprowadził się. Mateusz od trzech miesięcy szuka więc nowego współlokatora. Ceni sobie porządek. Chciałaby zamieszkać z kimś, kto jest towarzyski i komunikatywny. Na razie pyta znajomych, ale myśli również o ogłoszeniu, bo znalezienie szybko idealnego towarzysza nie jest proste. Pusty jest duży pokój ze stołem, szafą, łóżkiem i balkonem. Koszt to około 700 zł. - Mieszkanie polecił mi znajomy. Właściciel wyjeżdżał za granicę. Nie mam problemu z dojazdami. Cena jest korzystna. Warunki są bardzo dobre.

Mateusz i Jędrzej nie polecają Śródmieścia. Ich zdaniem ceny są za wysokie, a mieszkania, często w kamienicach, niezbyt atrakcyjne.

Spore doświadczenie ma Natalia, studentka prawa. Zmieniała mieszkanie już kilka razy. Nie zgadza się jednak z Jędrzejem. - Znalezienie pokoju czy mieszkania w Łodzi nie stanowi problemu. Jest w czym wybierać. Znalazłam kawalerkę. Udało się za pierwszym podejściem. Będę mieć dalej na uczelnię, ale koszta są niższe. Poza tym chciałam spróbować zamieszkać sama.

Wcześniej mieszkała z dwoma koleżankami na łódzkim Manhattanie i na strzeżonym osiedlu. Szukała w Internecie lub pytała znajomych. Brała pod uwagę cenę, ale również sąsiedztwo. O tym, że sąsiedzi są ważni, przekonała się Elizabeth. W ubiegłym roku zaczęła w Łodzi studia magisterskie. Mieszkanie znalazła szybko, ale równie szybko musiała je zmienić. - To było pierwsze, jakie wynajęłam. Zamieszkaliśmy z chłopakiem. Kiedy wracaliśmy wieczorem do domu, sąsiad z piętra niżej walił w nasz sufit i nas wyzywał. Nie urządzaliśmy żadnych imprez. Mama sąsiada powiedziała, że skoro tak późno wracamy, kolacje powinniśmy jeść na mieście, a w domu od razu kłaść się spać. Nikt nie mógł nas odwiedzić. Kiedyś groziła, że zadzwoni na policję, bo rozmawiamy i oglądamy telewizję, zakłócając tym spokój jej syna.

Estera Flieger | Wyborcza.pl |Łódź Wiadomości |23.08.2016|

Cały tekst: http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,35153,20584569,studenci-szukaja-mieszkania-czy-w-lodzi-latwo-znalezc-dobra.html#ixzz4I8TSi7jK

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
Doradca Rynku Nieruchomości, Coach biznesu, Bloger.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-05-23 12:46
Janwar do wpisu:
Chciejstwo na rynku nieruchomości
Nie istnieje prawidłowa wartość mieszkania. Rzeczoznawcy majątkowi mylą się także w jedną i[...]
 
2017-05-23 09:56
Lodzianin do wpisu:
Wokół dworca powstaje szary, łódzki Mordor
Zgadzam się w 100%
 
2017-05-22 21:36
Martinos10 do wpisu:
Wokół dworca powstaje szary, łódzki Mordor
Głupoty Pan Tomasz wygaduje, ... jakie call center? Tak było 10, 15 lat temu... nowoczesne[...]
 
2017-05-16 13:32
Robert Bogdański do wpisu:
Chciejstwo na rynku nieruchomości
Z mego serca ten artykuł, ale urealniając to: Od zawsze kupujący chciał jak najwięcej, a[...]
 
2017-05-15 12:14
PsychOPAT do wpisu:
Chciejstwo na rynku nieruchomości
Odpowiednia cena, to taka, którą akceptuje kupujący i sprzedający. To jedyna wytyczna.[...]