Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
Charytatywny kalendarz 2016-12-07 20:24
 Oceń wpis
   

Po raz kolejny tym razem 1 grudnia 2016 roku w Łodzi odbyła się uroczysta premiera Kalendarza Virako 2017 - Tribute to Ballet.

Przestrzeń pofabrycznego kompleksu Monopolis wypełniły piękne fotografie tancerzy autorstwa Arkadiusz Branicki.

Pierwsza część wernisażu poświęcona była wspomnieniom o Januszu Kaniewskim i jego zaangażowaniu w tworzenie koncepcji projektu. Kulminacyjnym punktem drugiej części spotkania była licytacja Kalendarza Virako nr 1 i trzech pięknych fotografii wspomnianego wcześniej autora.

Podczas aukcji zebrano 40.000 złotych na rzecz fundacji wspierającej funkcjonowanie świetlic podwórkowych, dzięki którym dzieci mają szanse na normalne dzieciństwo i wyrwanie się z enklaw biedy.

Nietuzinkowe wydawnictwo, artystyczne zdjęcia, występy baletowe, muzyka, wspaniali goście, i wyjątkowa atmosfera to atuty tego wydarzenia.

Raz jeszcze gratuluję Prezesowi Krzysztofowi Witkowskiemu wytrwałości w realizacji tak potrzebnej charytatywnej inicjatywy i dziękuję za zaproszenie na ten wyjątkowy wernisaż.

Tomasz Błeszyński

 

                                   

                  Zdjęcia Kalendarza Virako 2017 - Tribute to Ballet - autor Arkadiusz Branicki

 
 Oceń wpis
   

Choć 2016 rok jeszcze nie minął, wiadomo już, że zakończy się rekordowym zyskiem magistratu ze sprzedaży nieruchomości. Czy Łódź może się stać rajem dla inwestorów?

- W czasach największego boomu na rynku nieruchomości nie było w Łodzi tylu inwestycji i takich transakcji. W budowie jest ponad 200 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej, a inwestorzy przygotowują kolejne projekty. Na tegorocznych targach mieszkaniowych deweloperzy zaprezentowali rekordową liczbę inwestycji - wylicza Aleksandra Hac z biura prasowego UMŁ.

Łódź zarabia...

W roku 2014 Urząd Miasta Łodzi zarobił na sprzedaży 170 nieruchomości 53 mln zł. To był rekord. Rok później poprawiono go niemal dwukrotnie, po raz pierwszy przekraczając barierę 100 mln zł. Choć działek sprzedano mniej (156), do miejskiej kasy wpłynęły 102 mln zł, czyli 14 mln więcej niż zakładano. Wynik ten osiągnięto m.in. dzięki sprzedaży terenów przy ul. Demokratycznej (7,5 mln zł), na rogu ul. Ogrodowej i Zachodniej (6,8 mln), a przede wszystkim - Bramie Miasta (28,5).

Wiadomo już, że w 2016 roku rekord padnie ponownie. Do końca października do magistratu wpłynęło 44,2 mln zł. Doliczyć do tego można już jednak 85,2 mln, które Ghelamco zapłaci za najdroższą działkę w historii Łodzi, czyli ponad 2 ha na terenie Nowego Centrum Łodzi pomiędzy dworcem Łódź Fabryczna a EC1. W urzędzie czekają także na podpisanie aktów notarialnych na inne nieruchomości, na których zarobi niemal 7,5 mln zł. Łącznie zyski wyniosą więc niemal 137 mln zł - o 33 mln zł więcej niż założono w budżecie. A na tym może się nie skończyć, bo do końca roku zaplanowano jeszcze kilkadziesiąt przetargów, a najdroższa działka - ośrodek wczasowy w Rowach - wyceniona jest na 3,85 mln.

... i pięknieje

Jakie lokalizacje wybierają inwestorzy? - To bardzo często ważne miejsca przy ruchliwych ulicach - mówi Hac. - Ulica Ogrodowa odzyska trzy narożniki, a właśnie narożne budynki mają nieoceniony wpływ na to, jak postrzega się i ocenia miasto. Dekadami straszyły przy skrzyżowaniach z ul. Zachodnią i Nowomiejską puste ściany, z których jedyną korzyść miały firmy wieszające tam reklamy. Za kilkanaście miesięcy będą tam nowy hotel, biurowiec, sklepy i mieszkania. Kolejne ważne miejsca, które się niedługo zmienią, to narożniki skrzyżowania marszałków i al. Piłsudskiego z ul. Sienkiewicza - każdego dnia mijają je tysiące osób.

Nie tylko przykład Ghelamco i Bramy Miasta pokazują, że zainteresowaniem cieszy się też Nowe Centrum Łodzi. Już od jakiegoś czasu trwa przecież budowa biurowców Nowa Fabryczna i Przystanek mBank, a niedawno zapowiedziano też przebudowę zabytkowej fabryki przy ul. Wierzbowej na Fabrykę Przedsiębiorczości.

Wpływ na ruchy inwestorów mają działania miasta, które m.in. dzięki przygotowywanej z rozmachem rewitalizacji obszarowej odnowią spory kawał śródmieścia. Tak będzie chociażby ze wspomnianą ulicą Ogrodową, która po remoncie będzie zwężona, a jej okolice dzięki odnowie parku Śledzia, famuł, pałacu Poznańskiego czy tzw. przebiciom kwartałowym staną się o wiele bardziej atrakcyjne. Warto podkreślić, że rozpoczęły się inwestycje, które przez lata były wstrzymane. To m.in. hotel przy Piotrkowskiej i al. Mickiewicza, biurowce Symetris przy al. Piłsudskiego czy osiedle mieszkaniowe Art Modern przy ul. Wróblewskiego. - O tym, że w Łodzi warto inwestować i inwestuje się dobrze, świadczą też nagrody, jakie dostajemy. Miesiąc temu zajęliśmy pierwsze miejsce w Rankingu Miast 2016 Polskiego Związku Firm Deweloperskich - dodaje Hac.

Sprzedaże cieszą, ale...

Nastroje stara się studzić Tomasz Błeszyński, niezależny ekspert rynku nieruchomości. - To, że za działkę w NCŁ ktoś chce zapłacić 85 mln zł, nie oznacza, że ceny za metr kwadratowy poszły w górę, a Łódź staje się rajem dla inwestorów. To tylko jedna transakcja, na którą wpływ ma wiele czynników - podkreśla.

Błeszyńskico prawda cieszy się, że rośnie zainteresowanie Łodzią, ale podkreśla, że jeszcze większe dotyczy innych miast - nie tylko Warszawy czy Krakowa, lecz także Poznania i Wrocławia. - Coraz prężniej rozwijają się Toruń i Bydgoszcz - zauważa ekspert.

I dodaje: - Rynek nieruchomości to nic innego jak powtarzający się cykl koniunkturalny. Łódź na przełomie wieków już raz przespała swoją szansę. Wtedy warszawski rynek był przegrzany, ale inwestorzy nie wchodzili do naszego miasta, bo nie było atrakcyjne. Brakowało dobrych dojazdów, hoteli, dobrej oferty do życia. Teraz Warszawa inwestycyjnie znów puchnie i wydaje się, że Łódź znów dostała szansę. Mam nadzieję, że tym razem jej nie zmarnujemy, bo nasz rynek powoli zaczyna być konkurencyjny. Pamiętajmy jednak, że inne miasta nie śpią, a jednym z głównych atutów Łodzi wciąż pozostaje to, że jest tania. Cieszmy się więc, ale z umiarem. O tym, czy wykorzystaliśmy otwierającą się przed nami szansę, będziemy mogli mówić dopiero za kilka lat.

Szymon Bujalski Gazeta Wyborcza |12.11.2016 r.|

Źródło: http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,35153,20966116,rekordowa-sprzedaz-nieruchomosci-lodz-sie-rozwija-ale.html

     Foto: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Po sprzedaży na przetargu kilku nieruchomości w obrębie Nowego Centrum Łodzi za wysokie jak na łódzkie warunki ceny odniosłem wrażenie, że zapanowała jakaś dziwna euforia.

Zewsząd słychać głosy "specjalistów", że łódzki rynek nieruchomości jest istną perełką i mekką dla inwestorów. Ferowane są rożne koncepcje, przedstawiane są świetlane plany w oparciu o te kilka transakcji. W budowanie tego zjawiska zaangażowali się również politycy i sympatycy rządzącej w mieście koalicji. Nie dziwi mnie to, bo przecież każdy sukces nawet i chwilowy ma wielu ojców a porażka ja zawsze jest sierotą.

Dla mnie zakup tej czy innej nieruchomości na przetargu to normalna transakcja. Nie oznacza to rewolucji na łódzkim rynku nieruchomości ani nie przekłada się na wzrost cen innych nieruchomości. Takie są prawa przetargów, że wygrywa najwyższa cena zakupu, która nie musi być wyznacznikiem aktualnej wartości ani ceny rynkowej nieruchomości. Bo to są bardzo różne parametry, na które wpływ mogą mieć odmienne czynniki.

To ile zapłacono za daną nieruchomości jest niczym innym jak wartością indywidualną (inwestycyjną), którą inwestorzy obliczają robiąc analizę przyszłej transakcji i kalkulując jej ryzyko. Zgodnie z definicją wartość indywidualna (lub inwestycyjna) to kwota pieniężna określana dla konkretnego inwestora lub grupy inwestorów, którzy mają sprecyzowane oczekiwania i kryteria inwestowania oraz którzy zamierzają użytkować nieruchomość w określonym celu inwestycyjnym.

Tak, to jest wartość subiektywna, jaką w zależności od konkretnych wymagań, nieruchomość przedstawia dla danego inwestora, w odróżnieniu od wartości rynkowej, która nie zależy od indywidualnych preferencji osoby i jest obiektywna.

Przypomnę również, że wartość rynkowa nieruchomości określana przez rzeczoznawcę jest najbardziej prawdopodobną ceną, możliwą do uzyskania na rynku za daną nieruchomość. Tak, więc cena zakupu nieruchomości również może odbiegać i to czasem znacząco w górę lub w dół od wartości rynkowej z operatu szacunkowego.

Cena, bowiem jest kwotą, jaką sprzedający nieruchomość uzyska od kupującego. Jej wysokość zależy w największym stopniu od warunków sprzedaży określonych przez strony, a także od ich zdolności negocjacyjnych. Ponadto cena może znacznie różnić się od wartości nieruchomości, jeśli sprzedającemu zależy np. na szybkim dokonaniu transakcji.

Mam nadzieję, że "specjaliści" zrozumieli, na czym polegają te bardzo rożne od siebie wartości i przy wydawaniu opinii będą kierować się znaczeniem powyższych definicji. Cieszę się transakcja została zrealizowana, że te pieniądze zasilą dziurawy budżet miasta i mam nadzieję, ze zostaną spożytkowane dobrze. Będę kibicował i trzymał kciuki by sprzedane działki zostały ciekawie zabudowane.

Takie transakcje nie zmienią obrazu i stanu, w jakim znajduje się obecnie rynek nieruchomości w Łodzi, wielu inwestorów już boleśnie się o tym przekonało i jeszcze przekona. Bo przecież cena zakupu działki to dopiero 1/3 kosztów planowanej inwestycji. Moje analizy opieram na faktach i rzetelnych wieloletnich badaniach rynku nieruchomości, który ma swoje prawa i nie raz jeszcze zaskoczy nieprzygotowanych na to inwestorów.

Poczekajmy z oceną, kto ma rację za rok czy dwa lata, wtedy chętnie podyskutuję jak wygląda rynek nieruchomości i Nowe Centrum Łodzi nie tylko z perspektywy transakcji sprzedaży działek, ale i ich funkcjonalnego zagospodarowania.

Łódź to moje rodzinne miasto, życzę mu jak najlepiej nie atakuję tylko przedstawiam odrębny głos w tej sprawie a to chyba każdemu wolno.

                                Tomasz Błeszyński - Doradca Rynku Nieruchomości

      Foto: autor - Inne oblicza łódzkich nieruchomości

 
 Oceń wpis
   

Kwesta na Starym Cmentarzu w Łodzi odbywała się w tym roku już po raz XXII.

Serdecznie dziękuję wszystkim spotkanym na kweście znajomym i nieznajomym za okazaną hojność. Do mojej puszki trafiały pieniądze we wszystkie nominałach od symbolicznej złotówki po banknoty 10, 20 czy 50 złotowe. Ten piękny gest serca płynął głownie od osób starszych emerytów, rencistów oraz rodziców z dziećmi.

Czasem nie wiedziałem jak mam dziękować starszej pani za 50 złotowy banknot przeznaczony na kwestę z nie wysokiej pewnie emerytury czy renty. Podobnie było z rodzicami zachęcającymi swoje pociechy do wrzucana pieniędzy do puszki.

Średnie pokolenie nie było tak spontaniczne w dawaniu pieniędzy, trzeba było prosić grzecznie o wsparcie a czasem nawet trochę zawstydzać by niesieni dobrym przykładem innych sięgnęli do swych kieszeni. Raz jeszcze dziękuję, bo to tylko dzięki Państwa hojności puszka stawała się, co raz cięższa od datków.

Od lat wspólnie z przedstawicielami świata kultury, polityki, mediów aktywnie uczestniczę w dorocznych kwestach ratujących zabytkowe nekropolie od 2002 r. na Starym Cmentarzu w Łodzi, od 2005 r. na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Udział w kwestach jest zawsze dla mnie dużym przeżyciem raz jeszcze dziękuję wszystkim za wsparły gest dzięki temu kolejne nagrobki na Starym Cmentarzu zostaną odnowione. To moja rodzinna nekropolia w tym roku obchodzi 161 rocznicę powstania.

Już zapraszam wszystkich i do zobaczenia z rok na kolejnej XXIII kweście.

                                                                                Tomasz Błeszyński

Foto: autor

 
Biurowce w Łodzi 2016-10-31 22:17
 Oceń wpis
   

Czy Łodzi są potrzebne kolejne nowe biurowce ?

W mieście jest już ponad 330 tys. mkw. powierzchni biurowej wysokiej klasy.

W najbliższych czterech latach liczba ta mocno wzrośnie i przekroczy pół miliona mkw. Trzy wieżowce zaplanowane są już w Nowym Centrum Łodzi, a dwa przy ul.Ogrodowej.

Poniżej sonda Expressu Ilustrowanego " Czarno na białym" w której wziął udział Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości.

Źródło: Express Ilustrowany

 
Mieszkanie plus czy minus 2016-10-21 11:38
 Oceń wpis
   

Ruszył program Mieszkanie plus.

W 17 miastach właśnie podpisane zostały listy intencyjne, określające pierwsze lokalizacje w ramach programu.

Wstępnie wytypowane do realizacji działań inwestycyjnych zostały nieruchomości w Białej Podlaskiej, Chorzowie, Dębicy, Gliwicach, Katowicach, Kobyłce, Nowej Dębie, Pelplinie, Poznaniu, Radomiu, Skawinie, Stalowej Woli, Starogardzie Gdańskim, Trzebini, Tychach, Wałbrzychu i Wrześni.

Nowy program mieszkaniowy, czyli tak zwane Mieszkanie+ ma zastąpić dotychczasowe Mieszkania dla Młodych. Składa się z trzech głównych filarów - budowy tanich mieszkań na wynajem, wsparcia budownictwa społecznego oraz indywidualnych kont oszczędnościowych.

Jakie są plusy i minusy tego programu ? Dla kogo jest on skierowany ? Jak zareaguje rynek mieszkaniowy na wprowadzenie oferty wynajmu lokali ? Czy ceny sprzedaży mieszkań spadną ? Na te i inne pytania odpowiadali goście w programie telewizyjnym TVP, w którym brałem udział.

Źródło:TVP

 
 Oceń wpis
   

Z Tomaszem Błeszyńskim, ekspertem rynku nieruchomości, rozmawia Marcin Darda.

Sto łódzkich kamienic zostało uratowanych przed wyłudzeniem - tak wynika z informacji przedstawionej przez wiceprezydenta Łodzi Ireneusza Jabłońskiego. Ta liczba robi na Panu wrażenie?

Żadnego, ponieważ problematyka dziwnych zwrotów nieruchomości nie istnieje od dziś. Jakieś 15 lat temu byłem na spotkaniu na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego, organizowała je jedna z telewizji. Był to ogólnopolski program telewizyjny i dotyczył właśnie takiej dzikiej reprywatyzacji.

Dlaczego akurat w Łodzi zorganizowano to spotkanie? Ponieważ to Łódź razem z Poznaniem, Krakowem i oczywiście Warszawą jest miastem najbardziej podatnym na różnego rodzaju, mówiąc językiem brukowym, szwindle. Jest tak, dlatego, że Łódź jest miastem o wielokulturowej przeszłość z cała masą zaszłości, które miało to szczęście i nieszczęście nie zostało zburzone podczas wojny.

To jest ta podatność?

Dla łodzian jest to szczęście, że tak wiele pięknych nieruchomości zabytkowych ocalało. Fabryki, kamienice, wille pozostały a wraz z nimi nieuregulowane sprawy własnościowe. Często przez całe długie lata nie było wiadomo, do kogo należały te piękne secesyjne nieruchomości. Jaki jest ich stan prawny i czy posiadają wszystkie autentyczne dokumenty. Kto był ich ostatnim właścicielem, czy gdzie szukać ewentualnych spadkobierców. Łódź, jako miasto wielokulturowe jest wręcz nominowana do takich problemów.

Nieruchomości w tamtych czasach często zmieniały właścicieli. Wciąż istnieje na terenie kraju sporo nieruchomości, które z różnych względów nie mają założonej księgi wieczystej, bo albo nigdy nie miały założonej albo zaginęła lub uległa zniszczeniu podczas wojny. Wynika to m.in. z tego, że po wojnie obrót nieruchomościami miał często nieformalny charakter. Nieruchomości przechodziły z rąk do rąk, nie sporządzano aktów notarialnych, a wiele miało nieuregulowany stan prawny. Polska niestety do dzisiejszego dnia nie uregulowała stanów prawnych wszystkich nieruchomości.

Ale wiceprezydent powiedział, że w 2012 r. władze Łodzi skierowały do ówczesnego rządu projekt ustawy, który miał określać zasady regulacji stanów prawnych nieruchomości o nieokreślonym statusie. Miastem rządziła Platforma Obywatelska, państwem też, ale nic z tego nie wyszło...

Przyznam, że o tym nie słyszałem. Zresztą złożenie projektu o niczym jeszcze nie świadczy. Poza tym jest przecież procedura legislacyjna, a nie wiemy, jaki to był projekt: obywatelski, rządowy czy poselski, a to ma znaczenie. Teraz się można chwalić, że się coś wysłało, ważne jaki był dalszy los tego projektu. Sprawa gruntów warszawskich i nieruchomości w całej Polsce ciągnie się od bardzo wielu lat, ponieważ brakuje m.in. inwentaryzacji zasobu nieruchomości. Gminy zobowiązane są do prowadzenia kilku zbiorów ewidencyjnych, w których powinny być zawarte dane identyfikujące nieruchomości.

Przypomnę tylko, że obowiązek tworzenia i aktualizacji ewidencji nieruchomości wynika m.in. z ustawy o gospodarce nieruchomościami z 1997 r. Nie dysponuję aktualnymi danymi i nie wiem, jaki jest stan inwentaryzacji zasobu łódzkich nieruchomości na dziś. Gminy mają inwentaryzować majątek, m.in. po to, żeby wiedziały, która nieruchomość na terenie miasta, do kogo należy: czyja jest komunalna, która należy do Skarbu Państwa, która jest prywatna, a która należy do spółdzielni czy innych instytucji itd. Z tego co pamiętam, to chyba w 2013 r. w Łodzi było zinwentaryzowane 40 czy 50 proc. zasobu nieruchomości.

Znaczy to tyle, że miasto nie wiedziało i podejrzewam, że nie wie nadal, jakie nieruchomości są czyją własnością. Z tego, co czytałem np. w Krakowie zinwentaryzowane jest 100 proc. nieruchomości. Zastanawiałem się wówczas, że skoro miasto nie wie, kto jest właścicielem nieruchomości, to na jakiej podstawie pobiera podatki. Ale sumując: brak gruntownej inwentaryzacji majątku, brak regulacji stanów prawnych nieruchomości poprzez zakładanie ksiąg wieczystych to są poważne problemy, które nie tylko dotyczą samych nieruchomości, ale i skutecznego zarządzania nimi.

Dopiero niedawno uporządkowano księgi wieczyste m.in. informatyzując je. Dzięki temu odkryto zawarte w nich nieścisłości formalne. Migracja zakurzonych ksiąg do centralnej bazy ksiąg wieczystych pokazała, że te dokumenty są wybrakowane, z wielu powyrywano kartki. Dzięki pracom nad przyszłym podatkiem katastralnym zaczęto również porządkować rejestry gruntów i budynków w geodezji. Brak takich systemowych regulacji i weryfikacji dokumentów nieruchomości stwarzał i stwarza doskonały klimat do różnego rodzaju kombinacji.

A na czym te kombinacje polegały?

To zjawisko dotyczy ostatnich 20 - 30 lat. Pojawiały się w Łodzi różne osoby powołując się na przeróżne pełnomocnictwa, dokumenty i testamenty. Próbowały odzyskiwać teoretycznie swoje nieruchomości. Tajemnicą poliszynela było to, że różni ludzie podający się często za prawników takim osobom szykowały dokumenty od danej nieruchomości. Szykowanie dokumentów polegało m.in. na tym, że z sądu wieczysto-księgowego wynoszono dokumenty, które potem w części niszczono, tym samym tworząc wyłom w łańcuszku właścicielskim. Potem w odpowiedni dla danej sprawy sposób uzupełniano łańcuszek właścicielski i składano do sądów pozwy o zwrot nieruchomości.

Czyli fałszowano dokumenty...

Właśnie. To są numery stare jak świat. Jeszcze w latach 90. XX wieku pewien młody mężczyzna buszował po Łodzi szukając kamienic reprezentując różnych tajemniczych mocodawców. Kiedyś dotarł do mnie i powiada wprost: proszę mi pokazać fajne kamienice, najlepiej w centrum, a jeśli one mi się spodobają, to niech się pan nie martwi, ja załatwię dokumenty, bo mam takie możliwości. Innym razem, też w latach 90., spotkałem się z adwokatem, który opowiadał historię, jak to jedna pani leżąc na pryczy w obozie koncentracyjnym słyszała rozmowę innych więźniarek, z których jedna opowiadała, iż jej rodzina miała w Łodzi kamienice.

Ten prawnik się chwalił, że na podstawie oświadczenia kobiety podsłuchującej tę rozmowę, przeprowadził całe postępowanie dowodowe, bo uznano ją za świadka potwierdzającego własność. Tych dykteryjek jest mnóstwo, ale patologie były możliwe dzięki bałaganowi. Oczywiście były pojedyncze akcje, gdy pojawiali się dziwni spadkobiercy lub współwłaściciele, gdy nie dopuszczono do przejęcia nieruchomości. Pamiętam też większą sprawę, za czasów prezydentury Jerzego Kropiwnickiego, czyli lat temu kilkanaście.

W tamtym czasie Kropiwnicki złożył doniesienie do prokuratury dotyczące działek przy ul. Drewnowskiej, w okolicach Manufaktury. Podejrzewał próbę wyłudzenia i sfałszowania dokumentacji kilkunastu posesji. Wiadomo, że działki przy Manufakturze to był łakomy kąsek. Z tego, co pamiętam, prezydent mocno cisnął, by to zablokować i z tego, co pamiętam chyba się udało. Ale teraz z tego, co słyszę w Łodzi proceder prób przejmowania nieruchomości mocno się nasilił.

Bo pojawiło się sporo kamienic, które zrewitalizowano?

Tak, pewne nieruchomości stały się o wiele bardziej atrakcyjne, także otoczenie wokół nich. A przecież sam pamiętam, że pod koniec lat 90. i na początku kolejnej dekady miasto samo szukało właścicieli nieruchomości, np. przy ul. Abramowskiego i Kilińskiego. Nawet moi klienci przychodzili mówiąc, że dostali pisma, by się zgłosili do gminy. A mi mówili, że nie chcą tych nieruchomości brać, bo są zrujnowane, a lepiej byłoby się ich pozbyć. Spadkobiercy ujawniali się niechętnie, bo po co im zrujnowana kamienica, na dodatek z lokatorami. No i kiedy pojawiły się te remonty, gra okazała się warta świeczki. Pojawili się spadkobiercy kamienicy pod Gutenbergiem itd. To jest rzecz oczywista, bo po co brać ruiny, jak lepiej odzyskać odrestaurowany budynek. Tak było, jest i będzie.

Wiceprezydent Jabłoński powiada, że Łodzi nie ma, co porównywać z Warszawą, którą pożera teraz afera dzikiej reprywatyzacji. Bo to nie urzędnik w Łodzi decyduje o zwrocie, zawsze jest to decyzja sądu.

To Łódź od Warszawy odróżnia, ale nie tylko to, ponieważ tzw. dekret Bieruta obowiązywał tylko w Warszawie. W Łodzi rzeczywiście żeby wykazać, że jest się właścicielem, trzeba pójść do sądu. To jest element pozytywny, bo sąd powinien być niezawisły. Tylko pamiętajmy, że z tymi wyrokami też różnie bywało, bo opierały się na różnej i czasem niepełnej dokumentacji i zeznaniach świadków. W tej chwili, mam nadzieję, że to wszystko się profesjonalizuje. Poprzez regulację stanów prawnych, digitalizację ksiąg wieczystych i katastru spostrzeżono, czego w nich brakuje.

Marcin Darda

Polska Press Sp. z o.o. - Dziennik Łódzki - Forum Łódź |03.09.2016|

Źródło; http://www.dzienniklodzki.pl/forum-lodz/a/lodz-to-miasto-stworzone-do-szwindli-z-nieruchomosciami,10586716/

 
 Oceń wpis
   

W Warszawie doszło po 1989 r. do poważnych nieprawidłowości przy zwrotach przedwojennych nieruchomości. Atrakcyjne działki stały się własnością osób nieuprawnionych. Również w Łodzi mogło dochodzić do nielegalnych przejęć gruntów i kamienic.

Tomasz Błeszyński specjalista ds. nieruchomości

Łódź nie ma zinwentaryzowanego majątku. To powoduje, że ubiegać się np. o działki mogą osoby nieuprawnione. Tak było, np. w przypadku terenów przy Manufakturze i tak dzieje się w okolicach rewtalizowanych kamienic. Łódź ma to szczęście, że trzeba prawo własności udowodnić w sądzie, a to trwa latami.

Źródło: http://www.expressilustrowany.pl/

 
Oferty pełne iluzji 2016-08-31 15:25
 Oceń wpis
   

Sprzedający nieruchomości stosują wiele sztuczek, by zyskać klientów. Jak nie dać się naciągnąć?

Do informacji zawartych w ogłoszeniach sprzedaży nieruchomości należy podchodzić z dużym dystansem, przynajmniej dopóki na własne oczy nie zobaczy się ogłaszanego domu czy mieszkania radzą analitycy. Aby przyciągnąć klientów, sprzedający bardzo często ubarwiają rzeczywistość, pomijają niekorzystne informacje, eksponując te ciekawe z marketingowego punktu widzenia. Normą stało się już, że publikowane przez deweloperów wizualizacje inwestycji nie odpowiadają ich wykonaniu. Podobnie jest z ogłoszeniami prywatnymi czy też biur nieruchomości, gdzie zamieszczone zdjęcia niekiedy zaklinają rzeczywistość opowiada Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości.

Błędne wyobrażenia

Według Marcina Jańczuka, dyrektora ds. PR Metrohouse Franchise, oferty sprzedaży nieruchomości nieco przypominają te z komisów samochodowych. W opisie wszystko wydaje się piękne, a rzeczywistość nijak się ma do słowa pisanego. Podstawowym problemem jest koloryzowanie stanu faktycznego i ukrywanie mankamentów. Dobra rada patrzmy na opisy z dystansem. Nie przyjmujmy bezkrytycznie każdej informacji o osiedlu tonącym w zieleni. Może się okazać, że chodzi o mały skwer położony 500 metrów dalej radzi Marcin Jańczuk.

Utrudnieniem dla nabywców mieszkań jest też nadużywanie przez sprzedających słowa apartament. Wprawdzie nie ma jednoznacznej definicji tego pojęcia, jednak trudno nazwać apartamentem dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 50 mkw. położone na obrzeżach miasta. Ale kupujący potrafią odsiać ziarno od plew i sztuczne zawyżanie standardu mieszkania lub prestiżu okolicy zwykle kończy się porażką.

Tak samo zresztą jak zbyt wysokie oczekiwania co do wartości nieruchomości. Sprzedający często spoglądają na ogłoszenia i wystawiając mieszkanie, starają się bez względu na jego rzeczywistą wartość umieścić je w górnych widełkach cenowych mówi Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

Z każdej strony

Zainteresowanym zakupem własnego M eksperci radzą dokładnie obejrzeć nie tylko lokal, ale cały obiekt z każdej strony. Warto sprawdzić historię remontów budynku i zorientować się, jak wygląda np. izolacja termiczna ścian lub dachu. Trzeba również zweryfikować okolicę i to także pod kątem przyszłości. Warto ocenić, czy adres z biegiem czasu będzie zyskiwał, czy tracił atrakcyjność. Jeśli w okolicy planowana jest linia metra to dobrze. Jeśli jednak gmina ma w planie budowę niedaleko wysypiska śmieci to już nie jest dobra wiadomość tłumaczy Marcin Krasoń.

Radzi przyjrzeć się planowi zagospodarowania przestrzennego (dostępny w urzędzie gminy), poszperać w Internecie i podpytać mieszkańców. Analiza wybranych ofert powinna być jak najbardziej obiektywna. Warto zrobić listę wad i zalet poszczególnych lokali. Na chłodno ocenić, które z wypisanych wad są dla nas ważne, a przy których jesteśmy skłonni do kompromisu. Trzeba jednocześnie pamiętać, że ściany można przemalować, a kuchnię czy łazienkę przerobić, jednak trajektorii lądowania samolotów na pobliskim lotnisku zmienić się nie da. Podobnie jak nie pozbędziemy się położonego w sąsiedztwie stadionu sportowego czy ramp dla dostaw do hipermarketu, pod który TIR-y podjeżdżają każdego dnia o 5 rano ostrzega Marcin Krasoń.

Anna Gołasa Puls Biznesu |30.08.2016|

Źródło; http://nieruchomosci.pb.pl/

 
 Oceń wpis
   

Początkowo, nie dalej jak dziesięć lat temu, można je było oglądać wyłącznie na wizualizacjach. Dzisiaj przybiera realne kształty. Nowe Centrum Łodzi, bo o nim mowa, być może nie powstaje w takiej postaci, która podobałaby się wszystkim, i nie w tak szybkim tempie, jakie obiecywano, ale coraz lepiej widać, jak będzie wyglądało.

Kiedy 6 lat temu na targach nieruchomości w Cannes pokazaliśmy projekty NCŁ, deweloperzy twierdzili, że to niemożliwe, by powstało - mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. - Nie byli, więc zainteresowani zakupem terenów. Ale kiedy w tym roku zobaczyli aktualne zdjęcia, zaczęli nas namawiać na wystawianie nieruchomości na sprzedaż, bo chcą tutaj budować.

Osiedle z sercem

Nowe Centrum Łodzi ma kształt prostokąta o powierzchni 100 hektarów. Bokami są ulice: Piotrkowska, Narutowicza, Kopcińskiego i Tuwima. Teren jest podzielony na trzy mniejsze prostokąty. Największy jest teren o powierzchni 40 ha między ul. Kilińskiego i ul. Nowotargową. To rejon wokół nowego dworca Łódź Fabryczna - serce NCŁ. Między ul. Nowotargową a ul. Kopcińskiego jest strefa druga (30 ha), w której znajdą się przede wszystkim obiekty biurowe i usługowe. Strefa trzecia (także 30 ha) leży między ul. Nowotargową a ul. Piotrkowską. W niej powstanie najmniej nowej zabudowy, ale istniejące budynki będą poddawane rewitalizacji. Mówi Adam Pustelnik, p.o. dyrektora Biura Obsługi Inwestora i Współpracy z Zagranicą UMŁ: - Nie chcemy, by centrum zamieniło się w rejon ulicy Domaniewskiej w Warszawie, gdzie są głównie biurowce i życie tam zamiera popołudniami.

Będzie się działo

NCŁ to 11 nowych ulic, 8 alei, 8 pasaży, 2 skwery, 2 place oraz rynek. Planowany rynek Nowego Centrum Łodzi, zwany także rynkiem Kobro, ma być głównym miejscem spotkań wszystkich łodzian. To na nim, a nie na placu w Manufakturze, będą odbywać się koncerty z okazji np. urodzin Łodzi czy miejskie zabawy sylwestrowe. NCŁ to również nowe budynki (każdy z nich o wysokości nieprzekraczającej 35 m). - Jeśli Łodzi zostanie przyznane prawo do organizacji wystawy Expo w 2022 r., NCŁ szybko zmieni wygląd - mówi Robert Kolczyński z Wydziału ds. Zarządzania Projektami UMŁ. - Na 25 ha wzdłuż ul. Tuwima, od ul. Kilińskiego po ul. Kopcińskiego oraz między ul. Tramwajową i ul. Wierzbową powstaną zespoły pawilonów. Po wystawie znajdą się w nich mieszkania i biura.

Wyspa NCŁ?

Nie wszyscy wróżą jednak świetlaną przyszłość NCŁ. - Drogi się budują, ale na razie nie wszystkie - mówi Tomasz Błeszyński z Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości. - Po uruchomieniu dworca nie z każdej części miasta będzie łatwo do niego dojechać. Dlatego NCŁ może stać się samotną wyspą. Podróżni wysiądą na dworcu, załatwią sprawy i zajrzą do przydworcowej galerii handlowej, która prędzej czy później powstanie przy Fabrycznym. Ulica Piotrkowska i Manufaktura nie będą im potrzebne. Nie wierzę, by NCŁ nie zamieniło się w osiedle biurowców świecące pustkami wieczorami i weekendami. Buduje się tylko gmachy biurowe, a to są mało stabilne miejsca pracy, bo biuro można szybko zamknąć i przenieść w inny zakątek świata. Poza tym, jeśli w Łodzi nie będzie Expo w 2022 r., NCŁ będzie powstawać w bólach przez dziesięciolecia.

Iwona Jędrzejczyk-Kaźmierczak Express Ilustrowany |28.08.2016|

Czytaj więcej: http://www.expressilustrowany.pl/najwazniejsze/a/100-hektarow-miasta-na-nowo-co-kryje-w-sobie-nowe-centrum-lodzi,10562314/

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-09-14 20:37
Z.Maria do wpisu:
Będą chętni na drewniane domy
Witam Pana, Bardzo dobry komentarz i trafne spostrzeżenia. To może być dobry pomysł z tymi[...]
 
2017-09-06 20:46
Marek I. do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
uczucie takiej walki na pewno nie raz niejednemu towarzyszące, mnie na pewno też. Czasem nie[...]
 
2017-09-02 14:10
Michoł do wpisu:
Inwestorzy podbijają ceny mieszkań
Pan Błeszyński może mieć rację, bo chciwość deweloperów na pieniądze jest nam znana od lat. Oby[...]
 
2017-08-31 22:14
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
Dokładnie tak - trafnie Pan to określił - ciężki życiowy wybór. Jak zachować w tym wszystkim[...]
 
2017-08-23 18:39
Marek I. do wpisu:
Te mieszkania tanieją. Warto kupić ?
Nie dziwię się, firmy budowlane oszczędzają na materiałach jak mogą, w związku z dużą[...]