Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
 Oceń wpis
   

Inwestując w pokój dla studenta, można zarobić na wynajmie, co najmniej 4-8 proc. rocznie.

Według GUS w Polsce jest 1,35 mln studentów, z czego jakieś 66 tys. stanowią obcokrajowcy. Od wielu lat liczba studiujących kurczy się średnio o 4 proc., jednak grupa cudzoziemców systematycznie rośnie (w 2016 r. było ich 57 tys.)., Ale liczba miejsc w akademikach należących do uczelni maleje: jedno przypada na dziesięciu studiujących. Lukę tę stopniowo zapełniają akademiki prywatne. Zaczęły powstawać przede wszystkim z myślą o studentach z zagranicy. W 2015 r. polskie uczelnie oferowały niemal 133 tys. miejsc noclegowych w 495 domach studenckich. Większość to budynki sprzed kilkudziesięciu lat, wymagające generalnego remontu. Podczas modernizacji liczba miejsc noclegowych się kurczy: 3, 4 osobowe pokoje zamieniane są na 1, 2 lub 3 - osobowe. W rezultacie i tak już ograniczona liczba miejsc w publicznych akademikach sukcesywnie maleje (od 2013 r. o około 4 tys.) . Zakwaterowanie w publicznych akademikach w Warszawie kosztuje 300 - 900 zł miesięcznie. Alternatywą są wynajmowane prywatnie pokoje lub kawalerki (średnia cena za pokój w mieszkaniu wielopokojowym to według portalu OLX prawie 800 zł miesięcznie), ale ich również jest zbyt mało w stosunku do potrzeb. Prywatny wynajem nie jest jednak formą rozpowszechnioną wśród studentów zagranicznych, np. uczestników programu ERASMUS.

Niedostateczna liczba miejsc noclegowych w ofercie uczelni wyższych i zwiększające się oczekiwania studentów względem lokali spowodowały, że tym rynkiem zainteresowali się prywatni inwestorzy. Na przykład Metropolitan Investment realizuje projekt Gdańskiego Harwardu, który obejmuje przebudowę byłego akademika w nowoczesne mikroapartamenty. W budynku ma powstać 60 lokali z własnymi łazienkami i aneksami kuchennymi. Drugim projektem są budowane od podstaw Olimpijskie Apartamenty.

- Ceny najmu zostaną ogłoszone przed oddaniem inwestycji do użytku wraz z rozpoczęciem roku akademickiego 2018/2019, będą jednak konkurencyjne w stosunku do najmu kawalerki w Trójmieście - twierdzi Marta Wachowiak z Metropolitan Investment.

Griffin Real Estate rozbudowuje natomiast platformę domów Student Depot, by stworzyć sieć akademików w największych miastach. Powstały już domy studenckie w Poznaniu, Łodzi i Lublinie dla 1118 osób. Opłaty wynoszą od 950 zł (pokój 1-osobowy w apartamencie 3 pokojowym w Lublinie) do 1490 zł (studio premium XXL w Poznaniu). Są też tańsze pokoje 2, 3-osobowe, w których miesięczny koszt noclegów wynosi 590 zł od osoby. Takich prywatnych akademików jest już w Polsce kilkadziesiąt.

Jeden z pierwszych zbudowała w 2015 r. spółka MRT Philosophy Superakademik Hello! Live & Study w Łodzi. W pięciopiętrowym budynku powstało 265 1 i 2 osobowych pokoi wyposażonych w łazienki i aneksy kuchenne.

- Akademik został sprzedany w całości. Obłożenie jest pełne - podkreśla Anna Mazij, menedżer ds. marketingu Real Development Group, generalnego wykonawcy Superakademika. Argumentem podkreślającym rentowność akademików jest trwały charakter inwestycji. Deweloperzy oferują prywatnym właścicielom możliwość zakupu poszczególnych lokali użytkowych we wspólnych budynkach i wynajmowania ich studentom długoterminowo, a latem - turystom na podstawie krótkoterminowych umów najmu. Ceny apartamentów w Gdańskim Harwardzie zaczynają się od 196 tys. zł brutto.

- Zainteresowanie tym segmentem rynku to wynik niskich stóp procentowych, poszukiwania bezpiecznych lokat kapitału i dobrej rentowności inwestycji. Kupno mieszkania na wynajem może dać 4-6 proc. rentowności brutto, podczas gdy w najlepszych akademikach komercyjnych sięga ona nawet kilkunastu procent - ocenia Marta Wachowiak.

Ostrożniej szacuje zwrot z inwestycji Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, według którego rentowność z takich projektów jest porównywana do klasycznych inwestycji w najem i wynosi 4 - 8 proc. rocznie. Doradca uważa jednak, że to i tak dobry wynik ze względu na zmieniającą się koniunkturę na rynku. -Te projekty wyróżnia to, że deweloper bierze na siebie nie tylko obowiązki związane z wybudowaniem i zarządzaniem nieruchomością, ale też zobowiązuje się wynajmować lokale w imieniu właściciela, czyli zarządzać najmem. Takie rozwiązanie jest wygodne dla osób, które chcą czerpać zyski z najmu, nie zajmując się zarządzaniem - mówi Tomasz Błeszyński.

Paweł Berłowski - Puls Biznesu

Źródło; https://www.pb.pl/zyskowne-akademiki-w-modelu-condo-873330

Foto: Tomasz Błeszyński

 
Wielka niewiadoma 2017-09-07 21:08
 Oceń wpis
   

Mimo rosnących cen Polacy nadal chętnie kupują mieszkania. Ten trend może się jednak wkrótce odwrócić.

W lipcu 2017 r. Indeks Urban.one, przygotowywany przez Cenatorium specjalnie dla Pulsu Biznesu i Bankier.pl, wyniósł dla dużych miast poza Warszawą 95,20 pkt., co oznacza, że w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny mieszkań wzrosły o 0,04 pkt.

- W większości dużych miast w ostatnim czasie zwyżki były kilkuprocentowe. Choć marże kredytów mieszkaniowych poszły w górę, od kilku miesięcy rośnie popyt na kredyty. Oznacza to, że polepszyła się sytuacja materialna Polaków, co widać szczególnie na rynku pracy. Dobra koniunktura sprzyja poczuciu stabilizacji i ułatwia szybsze podejmowanie decyzji zakupowych. Perspektywa zmiany pracy na lepiej płatną również podsyca dobre nastroje potencjalnych nabywców. Potwierdzają to nie tylko dane o rosnących wynagrodzeniach czy spadającym bezrobociu rejestrowanym, ale także opracowany przez GUS wskaźnik koniunktury konsumenckiej, który w maju 2017 r. po raz pierwszy od 2005 r. przekroczył poziom zero i wyniósł 5,7 pkt. - tłumaczy Barbara Bugaj, starszy analityk ds. rynku nieruchomości w Urban.one.

Mocne ruchy

W pierwszym półroczu 2017 doszło do ożywienia w transakcjach kupna i sprzedaży mieszkań zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Lokale w rozsądnych cenach i dobrze położone sprzedają się szybciej niż przed rokiem. Tomasz Błeszyński, prezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości, uważa, że wpłynęło na to kilka czynników: dostępne finansowanie z programu Mieszkanie dla Młodych, rozsądne oprocentowanie kredytów, dobra rentowność zakupów mieszkań na wynajem, a także poprawa koniunktury w gospodarce, a tym samym wzrost wynagrodzeń.

- To spowodowało, że Polacy chętniej ruszyli na zakupy. Co prawda oferty mieszkań z rynku pierwotnego nie są szczególne atrakcyjne, ale deweloperzy wyraźnie spuścili z tonu. Jeszcze kilka lat temu niemal wszyscy reklamowali się, że budują wyłącznie apartamenty. Teraz skoncentrowali się na mieszkaniach z tzw. segmentu popularnego. Stąd atrakcyjna cena metra kwadratowego i większa dostępność ofert na rynku - mówi Tomasz Błeszyński. Rekordowa sprzedaż budzi jednak obawy.

- Jej dalszy wzrost może zachęcić spółki deweloperskie do śmielszych podwyżek cen, co może zdestabilizować rynek mieszkaniowy i doprowadzić do bańki znanej z lat 2006-08. Konsekwencją mogłoby być przegrzanie rynku i pojawienie się problemów, które już obserwowaliśmy. Nie będzie to dobre dla sektora ani dla jego inwestorów, a tym bardziej dla kupujących mieszkania na własne potrzeby z udziałem kredytu hipotecznego. Gdyby nowa banka deweloperska się nakręciła, spowodowałaby też zwiększenie oprocentowania kredytów mieszkaniowych - twierdzi Tomasz Błeszyński.

Niektórzy uważają jednak, że poprzedni kryzys dał sektorowi dotkliwą nauczkę, dzięki czemu podejmuje racjonalniejsze decyzje. - W najbliższym czasie dobra koniunktura na rynku mieszkaniowym utrzyma się i nie grozi nam bańka nieruchomościowa. Polacy zarabiają coraz więcej, niskie stopy procentowe zachęcają do skorzystania z kredytów, stąd duży popyt na mieszkania. Z drugiej strony - deweloperzy budują na potęgę, ale większość inwestycji jest przemyślana i zabezpieczona. Spółki odrobiły lekcję sprzed prawie dziesięciu lat - uważa Renata Osiecka, partner zarządzająca Axi Immo.

Lekko w górę

Kosmetyczne zmiany zanotowano w lipcu na rynku gruntów. W porównaniu z poprzednim miesiącem Indeks Urban. one wzrósł zaledwie o 0,02 pkt. i wyniósł 126,78 pkt. W porównaniu z lipcem 2016 r. zwyżka sięgnęła 5,16 pkt. Aż 60 proc. ankietowanych ekspertów uważa, że w kolejnych miesiącach warunki gospodarcze dla sektora nie zmienią się, zaś 25 proc. prognozuje ich pogorszenie.

- Rynek gruntów jest przegrzany, ceny budowy idą znacząco w górę, nie tylko ze względu na rosnące koszty wykonawstwa, ale także ostrzejsze normy energooszczędności. Poza tym liczba rozpoczynanych projektów powoduje wzrost cen stali, betonu i innych materiałów budowlanych. To może przynieść przesilenie cenowe, gdy stopy procentowe ruszą w górę, przez co zdolność kredytowa kupujących zacznie spadać - twierdzi Michał Kubicki, prezes Unimax Development.

Indeks cen transakcyjnych

Urban.one, przygotowywany specjalnie dla Pulsu Biznesu i Bankier.pl, przedstawia kształtowanie się cen transakcyjnych nieruchomości w Polsce. Indeks opiera się na wiarygodnych danych z państwowych źródeł zgromadzonych w bazie cen Cenatorium. Ceny transakcyjne są wynikiem kształtowania się popytu i podaży, dlatego są rzetelną informacją o sytuacji rynkowej. Indeksowi Urban.one towarzyszą prognozy ekspertów. Raport publikujemy, co kwartał. W gazecie podajemy jedynie wycinek danych, dlatego zapraszamy, na Pb.pl i Bankier.pl, gdzie jest więcej szczegółowych informacji i analiz dotyczących nieruchomości.

Anna Gołasa - Puls Biznesu
Foto:Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

Nowe lokale sprzedają się na pniu. Deweloperzy budują jak szaleni. Ceny idą w górę. A może być jeszcze drożej. Czy to już bańka?

Popyt na mieszkania nie spada. Firmy deweloperskie biją rekordy z kwartału na kwartał, z półrocza na półrocze, z roku na rok. Budują tak dużo jak nigdy wcześniej.
 
- Sektor budownictwa mieszkaniowego ma się bardzo dobrze - mówi Jacek Furga, przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Mieszkaniowych Związku Banków Polskich. - Systematycznie zwiększa się i liczba wydawanych pozwoleń na budowę, i liczba rozpoczynanych inwestycji. W drugim kwartale tego roku firmy dostały zgodę na budowę 70,4 tys. mieszkań, a rozpoczęły prace przy 61,8 tys. lokali. To więcej niż kwartał wcześniej o 16,9 i 39,8 proc. - podaje.

Ledwie nadążają

Nieruchomości idą jak woda. - Oferta mieszkań na rynku pierwotnym może się wydawać spora, ale zapotrzebowanie jest jeszcze większe - zauważa Marcin Uryga, analityk Emmerson Realty. - Firmy ledwie nadążają z dostarczaniem odpowiedniej porcji kolejnych mieszkań - ocenia.

Rynek nieruchomości nakręcają m.in. inwestorzy. Na wynajmie lokalu można zarobić sporo więcej niż na bankowej lokacie. Z analiz Home Brokera i portalu Domiporta.pl wynika, że średnia rentowność z najmu mieszkania w Warszawie to 5,6 proc. netto, w Katowicach - 6,58 proc., w Krakowie - 4,75 proc.

O superatrakcyjne mieszkania klienci mocno rywalizują. Średnie ceny idą w górę. W ciągu kwartału metr nowego mieszkania w Gdańsku zdrożał średnio o 156 zł, w Łodzi - o 135 zł, a w Warszawie - o 45 zł - podaje ZBP.

- Rynek akceptuje podwyżki, o czym jednoznacznie świadczą rekordy sprzedażowe - komentuje Marcin Uryga. - Mówiąc w dużym uproszczeniu, najbardziej drożeją mieszkania, których zakup może być stosunkowo bezpieczną i korzystną inwestycją. Wzrost i tak jest umiarkowany, biorąc pod uwagę ogromny popyt - ocenia.

Maciej Mączka, prezes Grupy Deweloperskiej Sento, potwierdza: - Na pewno zdrożały mniejsze lokale w atrakcyjnych miejscach - mówi. - Podwyżki średnich cen wynikają także z mniejszej liczby tańszych mieszkań dostosowanych do programu MdM" - dodaje. A Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, twierdzi, że dziś nie ma mowy o klasycznej silnej hossie, jaka panowała na rynku mieszkaniowym przed dekadą. Wtedy lokale drożały z dnia na dzień, deweloperzy zrywali wstępne umowy z klientami, bo pojawiali się inwestorzy gotowi za zarezerwowane już mieszkanie zapłacić więcej. - Dzisiejsza 4-6 proc. zwyżka cen jest jednak istotna - przyznaje. - Jednoznacznym sygnałem, że stan na rynku jest bliższy stabilizacji niż typowej hossy, jest brak wyraźnej tendencji wzrostowej na głównym, stołecznym rynku nieruchomości - dodaje.

Jędrzyński zwraca jednocześnie uwagę na drożejące grunty. - Po pierwsze, deweloperzy potrzebują coraz więcej działek inwestycyjnych. Tymczasem ich dostępność, za sprawą ustawy o ustroju rolnym, zmalała - zauważa. - Po drugie, w Polsce coraz bardziej brakuje rąk do pracy. Coraz szybciej rosną, więc stawki za usługi budowlane. Po trzecie, rynek wymusza na deweloperach budowanie coraz lepszych, energooszczędnych i ekologicznych nieruchomości. A to musi kosztować - wyjaśnia.

Także Marek Szmolke, prezes firmy P.B. Start, mówi o coraz lepszym standardzie mieszkań. - Spójrzmy, jak wyglądają budynki, które powstawały pięć, dziesięć lat temu. Oczekiwania klientów rosną. Rosną też ceny materiałów i stawki za robociznę.

Więcej apartamentów

Na rynek trafia też coraz więcej mieszkań z wyższej półki. Chętnych nie brakuje. Zakup drogich nieruchomości ma odzwierciedlenie w średnich cenach transakcyjnych liczonych dla całego rynku.

Jakub Misiewicz, dyrektor warszawskiego oddziału agencji Północ Nieruchomości, zwraca uwagę, że najbardziej drożeją mieszkania wyceniane na nie więcej niż 400 tys. zł. - Na rynku wtórnym o 10-15 proc. więcej płacimy za lokale w kamienicach i blokach wybudowanych po 2000 r. - wskazuje. - Mamy wiele transakcji gotówkowych. Inwestycja w mieszkanie na wynajem krótkoterminowy pozwala osiągnąć ponad 10 proc. rentowność.

Według Tomasza Błeszyńskiego, prezydenta Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości, dalszy wzrost sprzedaży mieszkań może zachęcić spółki deweloperskie do bardziej śmiałych podwyżek. - A to może się skończyć destabilizacją rynku i znaną z lat 2006 - 2008 bańką - ocenia. - Przegrzanie rynku oznaczałoby problemy i dla inwestorów, i dla kupujących mieszkania dla siebie na kredyt. Obawiam się, że jeśli ta nowa bańka deweloperska urośnie, to zwiększy się oprocentowanie kredytów hipotecznych - prognozuje.

Rekordy w Łodzi i Gdańsku

Mimo realnej wizji pojawienia się na rynku tysięcy tanich mieszkań z programu Mieszkanie+ Polacy nie przestają kupować nieruchomości - podkreśla Marcin Krasoń, analityk Home Brokera. Firma ta wraz z Open Finance stworzyła indeks cen transakcyjnych. Pod uwagę brane są transakcje przeprowadzone za ich pośrednictwem.

Z najnowszego raportu Home Brokera udostępnionego Rzeczpospolitej" wynika, że indeks osiągnął najwyższą od sześciu lat wartość. - Na szczególną uwagę zasługują Gdańsk i Łódź, gdzie roczna zmiana jest największa. W pierwszym mieście wzrost wyniósł 11,5 proc., a w drugim 28,1 proc. - podaje Krasoń. Analityk wyjaśnia, że rynek w Łodzi cechuje duża zmienność.

Rok temu średnia cena transakcyjna mkw. lokalu była wyjątkowo niska - wynosiła mniej niż 3,6 tys. zł za mkw. Dzisiejszy odczyt jest porównywany z tą niską bazą. - Za taką zwyżką stoi zmiana struktury kupowanych nieruchomości. Gdy sprzedaje się mniej mieszkań starszych, a więcej nowych, w lepszych lokalizacjach, cena transakcyjna rośnie - wyjaśnia Marcin Krasoń.

Piotr Kijanka, Grupa Deweloperska Geo - Za wzrost cen mieszkań odpowiadają większe zakupy inwestycyjne, co jest pochodną niskich stóp procentowych. Inwestorzy kupują najczęściej lokale w centrum lub blisko centrum miasta, gdzie ceny są wyższe niż średnia rynkowa. Na wzrost średnich stawek ma też wpływ kurcząca się oferta tańszych lokali z puli MdM". Poza tym rosną koszty budowy, bo drożeją grunty i robocizna. Transakcjom sprzyjają m.in. wzrost gospodarczy, rekordowo niskie bezrobocie i niskie stopy procentowe. W drugim półroczu najpewniej odczujemy kolejny niewielki wzrost cen, także na rynku wtórnym. Nie sądzę jednak, że jesteśmy blisko bańki nieruchomościowej. Bańka sugerowałaby przeszacowanie cen w oderwaniu od czynników makroekonomicznych, a tak nie jest.

Aneta Gawrońska - Rzeczpospolita

Źródło: http://www.rp.pl/Mieszkaniowe/308309870-Inwestorzy-podbijaja-ceny-mieszkan.html#ap-1

Foto:Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Spółki chwalą się bardzo wysoką sprzedażą mieszkań, jednak dobra koniunktura może się wkrótce skończyć.

Dobrymi wynikami szczyci się m.in. firma Ronson Development, której przychody w pierwszym półroczu przekroczyły 146 mln zł, co oznacza wzrost o 29 proc. r/r. Deweloper przekazał klientom 371 lokali wobec 276 przed rokiem. Zysk brutto ze sprzedaży wyniósł prawie 25 mln zł, tymczasem rok wcześniej było to niespełna 20 mln zł. Powody do zadowolenia ma także Grupa Lokum Deweloper, która w tym okresie sprzedała o 42 proc. więcej mieszkań, a liczba umów rezerwacyjnych na koniec czerwca 2017 r. była ponad trzykrotnie wyższa niż przed rokiem. Na brak zainteresowania kupujących nie może narzekać także warszawski deweloper Dantex, który tylko w II kwartale 2017 r. sprzedał 386 mieszkań (wzrost wyniósł 60 proc.).

Na pełnych obrotach

Zachęceni wysoką sprzedażą deweloperzy nie zamierzają zwalniać tempa budów. Z jednej strony to bardzo dobra wiadomość, bo Polska wciąż zmaga się z deficytem mieszkań. Aby dorównać średniej unijnej, powinniśmy oddawać do użytku co najmniej 240 tys. lokali rocznie. Jest jednak druga strona medalu - według ekspertów, choć rynek wydaje się stabilny ze względu na brak galopujących cen i zakupów spekulacyjnych, nie będzie rósł w nieskończoność.

- Wciąż silnym motorem rozwoju są klienci kupujący mieszkania za gotówkę, a podwyżka stóp procentowych to nadal pieśń przyszłości. W końcu jednak dojdzie do nasycenia nowymi mieszkaniami i jeśli deweloperzy nie zdążą na czas zareagować na zmianę, mogą zostać z niesprzedanymi lokalami, a wtedy będą zmuszeni do obniżek cen - ostrzega Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości w firmie Home Broker. Jego zdaniem, poważnym problemem będą też kupione za spore pieniądze działki, których za godziwą cenę raczej nikt nie odkupi. Deweloperzy wydają się jednak tego nie obawiać.

- W kolejnych miesiącach będziemy kontynuować rozpoczęte inwestycje mieszkaniowe. W planach mamy także poszerzenie oferty w jednej z najpopularniejszych dzielnic stolicy. Nie spodziewam się załamania i zagrożenia nadpodażą w Warszawie. Nawet jeżeli za kilka lat rynek mieszkaniowy w jakimś stopniu się nasyci i straci dzisiejszą dynamikę, szansy upatruję w mieszkaniach na wynajem, które dają wyższe stopy zwrotu niż lokata bankowa, a jednocześnie są bezpiecznym i niemal bezobsługowym instrumentem finansowym -  mówi Marek Roefler, prezes Danteksu.

Może być różnie...
 
Duża dynamika sprzedaży mieszkań deweloperskich niepokoi natomiast Tomasza Błeszyńskiego, doradcę rynku nieruchomości, który uważa, że oferty, proponowane przez spółki są przeciętne, a nabywcy mieszkań są tak pochłonięci kalkulowaniem cen, rat kredytu i ewentualnych zysków z wynajmu, że nie zwracają na to uwagi.

- Obawiam się, że dalszy, chaotyczny wzrost sprzedaży mieszkań może zachęcić deweloperów do podwyżek, a to pomoże zdestabilizować rynek mieszkaniowy i doprowadzić do powrotu bańki cenowej z lat 2006-08 - ostrzega Tomasz Błeszyński. Podobnego zdania jest Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu Rynek- Pierwotny.pl.

- W perspektywie 2-3 lat nie należy obawiać się nadpodaży mieszkań deweloperskich i załamania koniunktury. Bardziej prawdopodobne jest zagrożenie sytuacją analogiczną do boomu z lat 2006-08, kiedy popyt napędzany łatwym kredytem doprowadził do niekontrolowanego wzrostu cen mieszkań do poziomu bańki spekulacyjnej. Cała nadzieja w doświadczeniu banków i deweloperów, których działania powinny skutecznie wyeliminować tego typu ryzyko - uważa Jarosław Jędrzyński. Optymistą jest natomiast Sławomir Horbaczewski, ekspert rynku nieruchomości, który uważa, że deweloperzy nie mają na razie powodów do obaw.

- Jak zawsze w gospodarce rynkowej, systematycznie odpadać będą ci, którym nie chce się dalej pracować i wolą zamieniać firmy na płynną gotówkę. Każda passa musi się kiedyś skończyć. Wiele jednak wskazuje na to, że na polskim rynku mieszkaniowym koniec nie musi być bliski ani nadmiernie gwałtowny. Deweloperzy są zbyt doświadczonymi graczami, stale śledzą rynek, analizują go pod każdym kątem, starają się patrzeć daleko do przodu. Oczywiście może się zdarzyć, że w okresie prosperity, niejako z rozpędu, nagle na rynku będzie nieco więcej lokali. Deweloperzy w ciągu kilku miesięcy powinni jednak przywrócić równowagę, choćby poprzez ograniczenie nowych budów czy odsunięcie ich w czasie lub poprzez odpowiednią politykę cenową - uważa Sławomir Horbaczewski.

Anna Gołasa Puls Biznesu
 
Foto: Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

Rosnąca sprzedaż na rynku pierwotnym jednych zachwyca, innych niepokoi.

W czerwcu 2017 r. Indeks Urban.one, przygotowywany przez Cenatorium dla Pulsu Biznesu i portalu Bankier.pl, wyniósł 95,85 pkt i był o 0,08 pkt wyższy niż miesiąc wcześniej. W porównaniu do czerwca 2016 r. ceny mieszkań wzrosły o 0,35 pkt.

Słupki w górę

W pierwszym półroczu 2017 doszło do ożywienia w transakcjach kupna i sprzedaży mieszkań zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym zauważają specjaliści od nieruchomości.

- Lokale w rozsądnych cenach i dobrze położone sprzedają się szybciej niż przed rokiem. Powodami są nadal dostępne finansowanie z programu Mieszkanie dla Młodych, w miarę rozsądne oprocentowanie kredytów, dobra rentowność zakupów mieszkań na wynajem, a także delikatna poprawa koniunktury w gospodarce, a tym samym wzrost wynagrodzeń. To spowodowało, że Polacy chętniej ruszyli na zakupy mieszkań - tłumaczy Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Jak zauważa Jan Mickiewicz, rzeczoznawca majątkowy, na rynku pojawiła się także nowa grupa kupujących. To obywatele Ukrainy, pracujący w Polsce albo prowadzący tu własną działalność gospodarczą. Z badania przeprowadzonego przez Cenatorium, wynika też, że rośnie zapotrzebowanie na tereny pod zabudowę inwestycyjną.

- Zarówno w przypadku rynku mieszkaniowego, jak i komercyjnego największym powodzeniem cieszą się grunty w dużych ośrodkach miejskich i ich okolicach, gdzie wielkość rynków konsumenta i pracy decyduje o rozwoju inwestycji biurowych, magazynowych, a w konsekwencji także mieszkaniowych. Nowe obiekty komercyjne oznaczają nowe miejsca pracy, a stabilność zatrudnienia motywuje do zakupu mieszkań.

Elementem, który hamuje lub opóźnia sprzedaż gruntów, jest brak miejscowych planów, co w szczególności jest utrudnieniem dla inwestycji mieszkaniowych - komentuje Renata Osiecka, dyrektor zarządzająca Axi Immo.

Znak zapytania

Niektórych ekspertów niepokoi jednak szybki wzrost sprzedaży nowych mieszkań.

- Oferty wystawiane przez deweloperów nie są szczególne atrakcyjne, wręcz przeciętne. Kupujący zdają się tego nie zauważać, pochłonięci kalkulowaniem cen, rat kredytu i ewentualnych zysków. Obawiam się, że dalszy wzrost sprzedaży mieszkań może zachęcić spółki do podwyżek, to z kolei może zdestabilizować rynek mieszkaniowy i doprowadzić do bańki cenowej znanej z lat 2006-08. Konsekwencją mogłoby być przegrzanie rynku i pojawienie się problemów, jakie już wcześniej obserwowaliśmy. Nie będzie to dobre ani dla rynku, ani dla jego inwestorów - obawia się Tomasz Błeszyński.

Anna Gołasa - Puls Biznesu
 
Foto: Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

W 2016 r. firmy deweloperskie biły kolejne rekordy. Ta dobra passa może się jednak wkrótce kończyć.

W ostatnich dwunastu miesiącach deweloperzy oddali do użytku około 76,2 tys. mieszkań, w tym samym czasie rozpoczęli budowę 87,4 tys. lokali, a na kolejne 103,7 tys. otrzymali pozwolenia. 76 186 mieszkań oddanych do użytkowania w ciągu roku to najlepszy wynik od listopada 2009 r., gdy dogorywał boom kredytowo-mieszkaniowy z lat 2004-08. W porównaniu do statystyk sprzed roku nowych lokali było o ponad 27 proc. więcej komentuje Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

Spirala inwestycji

Rynek mieszkaniowy rozwijał się przede wszystkim dzięki kontynuacji rządowego programu wsparcia Mieszkanie dla Młodych (MdM), w którym pieniądze szybko się skończyły. Już w marcu zabrakło ich na 2016 rok, a w lipcu na rok 2017. Ekspansji deweloperów sprzyjał też duży odsetek klientów inwestycyjnych. Z rozmów z deweloperami wynika, że w niektórych inwestycjach transakcje gotówkowe i zakupy inwestycyjne stanowią prawie połowę sprzedaży. To bardzo znamienne, bo bez wsparcia inwestorów nie można byłoby mówić o tak dobrym jej tempie twierdzi Marcin Jańczuk, dyrektor ds. PR Metrohouse Franchise.

Na rynku pojawili się także inwestorzy, którzy kupowali całe budynki z myślą o długoterminowym wynajmie. Takie transakcje były już wcześniej zawierane w ramach Funduszu Mieszkań na Wynajem prowadzonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Przełomowe jednak w mijającym roku były transakcje z udziałem inwestorów zagranicznych, które mieliśmy okazję wspierać. Otworzyły one drzwi kolejnym dużym graczom działającym w tym sektorze mówi Paweł Sztejter, partner zarządzający Reas.

W nowej odsłonie

Rok 2016 r. przyniósł też jeszcze większą dbałość o jakość budynków mieszkalnych. Deweloperzy z każdym rokiem podnoszą standard swoich inwestycji, poprawiają ich parametry ekologiczne, energooszczędność i funkcjonalność. Nowe osiedla mieszkaniowe coraz lepiej prezentują się również od strony architektonicznej. Z jednej strony to wynik szybkiego postępu technologicznego, a z drugiej dużej konkurencji. W mijającym roku bardzo wzrosła popularność domu inteligentnego, którego szuka coraz więcej klientów deweloperów tłumaczy Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Jeśli chodzi o preferencje kupujących, to w kończącym się roku wzrosła popularność lokali w ścisłym centrum miasta albo w jego pobliżu. Spadło zainteresowanie Polaków kupnem domu z ogródkiem w tzw. dzielnicach sypialniach. Wraz z rozwojem infrastruktury i oferty kulturalno-społecznej w mieście coraz więcej osób chce żyć blisko centrum. Można mówić o trendzie odkrywania miast na nowo, widocznym nie tylko w Warszawie, Wrocławiu czy Trójmieście, ale również w miastach poniżej 500 tys. mieszkańców, np. w Olsztynie zauważa Rafał Szczepański, wiceprezes BBI Development.

Kupujących ciągnie też do dzielnic odzyskujących dawny blask. Dotyczy to np. warszawskiej Pragi. Zainteresowanie Pragą to największa zmiana na stołecznym rynku nieruchomości ostatnich lat. Możemy to ocenić na przykładzie Centrum Praskiego Koneser. W dwóch ukończonych budynkach Mennicy i Wytwórni wolne pozostały tylko dwa penthousey, zaś zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu budowy kolejnego budynku właścicieli znalazło ponad 20 proc. lokali mówi Rafał Szczepański.

O zmianie wizerunku dzielnicy zadecydowała przede wszystkim jej rewitalizacja. W końcu upada fałszywy mit o niebezpiecznej, zaniedbanej i zapomnianej przez włodarzy i inwestorów Pradze. To tu po Madrycie, Londynie i Tel Awiwie Google otworzyło swój Campus, powstaną pierwszy w Polsce lifestylowy hotel Moxy i Muzeum Polskiej Wódki. Takie sąsiedztwo przyciąga nie tylko potencjalnych mieszkańców i firmy, które chętnie przenoszą tu siedziby, ale także turystów, wśród których znajdują się potencjalni nabywcy zainteresowani ulokowaniem swojego kapitału. Co więcej, kolejne inwestycje takie jak budowa kładki pieszo-rowerowej łączącej Pragę ze Śródmieściem sprawią, że za kilka lat ta dzielnica będzie traktowana jako ścisłe centrum Warszawy uważa wiceprezes BBI Development.

Koniec dobrego

Dobra passa na rynku mieszkaniowym nie potrwa jednak długo twierdzą analitycy. Uruchomienie programu Mieszkanie Plus może poważnie zaburzyć funkcjonowanie i rentowność inwestycji na sprzedaż. Wprowadzenie na rynek alternatywy w postaci mieszkań na wynajem spowoduje, że duża cześć klientów zrezygnuje z zakupu lokali i przejdzie w sektor najmu np. z opcją późniejszego wykupu. Może to poważnie wpłynąć na rynek nieruchomości. Jak to będzie w praktyce, zobaczymy, wszystko zależy od tego, jak zostanie wdrożony program Mieszkanie Plus, jak szybko lokale pojawią się na rynku i za jakie stawki czynszu. Czy to będzie naprawdę konkurencyjna oferta na rynku? zastanawia się Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości.

Stopniowego spadku koniunktury spodziewa się także Paweł Sztejter. Fundusze przeznaczone na dopłaty w ramach MdM w 2017 r. zostały już w połowie wykorzystane, a pozostałe pieniądze wyczerpią się zapewne przed końcem pierwszego kwartału. Ekonomiści wskazują na ryzyko stopniowego wzrostu stóp procentowych, co przełoży się nie tylko na spadek zdolności kredytowej klientów deweloperów, ale także na niższą atrakcyjność inwestycji w mieszkania na wynajem. W rezultacie zmniejszy się popyt w dwóch najważniejszych grupach nabywców, nadal jednak aktywność na rynku deweloperskim w 2017 r. będzie ponadprzeciętna twierdzi Paweł Sztejter.

Anna Gołasa Puls Biznesu |2016-12-20|

Źródło; http://www.pb.pl/4651940,77009,zbliza-sie-trudny-czas-dla-deweloperow

 
 Oceń wpis
   

W Wieldządzu, 50 km od Torunia, jest do kupienia dawny kościół ewangelicki. Poświęcony w 1900 r. 270-metrowy budynek wyceniono na 220 tys. zł.

Obiekt służył kiedyś jako magazyn, potem działała w nim dyskoteka, po której zostały stoliki z kanapami i szatnia. Ofertę znajdziemy na portalu Morizon.pl.

Cesarski apartament

Młyny, wiatraki, koszary, warsztaty, dworce, kościoły na rynek sprzedaży nie trafiają zbyt często. Można jednak znaleźć prawdziwe perełki niezwykłe obiekty w bardzo dobrych cenach i atrakcyjnych miejscach mówi Marcin Drogomirecki, analityk portalu Morizon.pl. Jako przykład podaje XIX-wieczny młyn w Żarowie (powiat świdnicki) oferowany za 350 tys. zł. Na zabytkowy dworzec kolejowy w Augustowie wystarczy 271 tys. zł. Na chętnych czekają też młyny w Baboszewie k. Płońska (270 tys. zł) i Morawicy nad Czarną Nidą (475 tys. zł).

Na niezwykłe nieruchomości wskazuje także Bartosz Turek, analityk Open Finance. W Niegoszowicach pod Krakowem jest do kupienia zabytkowy dwór z ok. 1790 r. Budynek został w pełni odrestaurowany. Na granicy Kaszub i Borów Tucholskich jest do wzięcia zespół pałacowo-dworski z 1901 r. Jest też budynek z 1911 r. w Dusznikach-Zdroju. W 2002 r. został wyremontowany i przerobiony na hotel opowiada Turek. Pytany, czy takie nieruchomości są chętnie kupowane przez inwestorów, mówi, że nie jest to lekki chleb. Na nabywcę czeka się miesiącami, czasem latami nie ukrywa. Renowacja kilkusetletniego zamku lub pałacu i przerobienie go na hotel może kosztować nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Na etapie transakcji koszt ten jest zresztą trudny do oszacowania zauważa. Zdaniem Bartosza Turka za podjęciem tak ryzykownej inwestycji, poza ratowaniem dziedzictwa narodowego, może przemawiać także możliwość korzystania z rządowych lub unijnych dopłat. Zabytkowe mury przyciągają turystów jak magnes mówi. Ważne, by zabytek nie tylko zachwycał wyglądem, ale i zarabiał na siebie.

W Polsce rewitalizowane są zamki, pałace, dwory. Powstają w nich hotele, centra konferencyjne, spa, restauracje, muzea. Na Dolnym Śląsku w średniowiecznym Zamku Kliczków powstał hotel z centrum konferencyjnym i spa. Właściciel nie ujawnił kosztów inwestycji. Szacuje się, że wydał co najmniej 20 mln zł mówi ekspert Open Finance. Noc w apartamencie cesarskim kosztuje co najmniej 900 zł. Turek wskazuje też na pałac Mierzęcin (woj. lubuskie), w którym działa hotel. Na terenie posiadłości znajduje się trzecia co do wielkości winnica w Polsce. Z funduszy unijnych, jak mówi Bartosz Turek, skorzystał właściciel obiektu w Lidzbarku Warmińskim. Hotel Krasicki oferuje 122 pokoje i sale konferencyjne. Jest tam także restauracja i biblioteka. Koszt inwestycji to prawie 58 mln zł, a wysokość dofinansowania z UE sięgnęła 15 mln zł mówi ekspert Open Finance.

Dom weselny

Unikatowe nieruchomości to łakomy kąsek ocenia Marcin Drogomirecki. Dla inwestorów ważne są spodziewane zyski. Zakup tego typu obiektów przez osoby prywatne jest często spełnieniem marzeń o posiadaniu wyjątkowego obiektu. Niektórzy chcą prowadzić własną restaurację, inni dom weselny opowiada. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy warto inwestować w takie nieruchomości. Ważny jest ich stan, możliwe przeznaczenie. Kluczowe kryterium to oczywiście lokalizacja. Bartosz Turek miesiąc przed majówką sprawdził obłożenie hoteli w kilku zrewitalizowanych pałacach i zamkach. Były całkowicie zapełnione. Zabytkowe nieruchomości przeżywają drugą młodość, stając się źródłem dochodowych biznesów komentuje analityk. Przykładów sukcesów jest wiele. Niezbędne są jednak spore nakłady, by nieruchomość odzyskała dawną świetność podkreśla.

Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, dodaje, że ceny wywoławcze nietypowych nieruchomości są bardzo zróżnicowane. Zależą od lokalizacji, rodzaju, wieku, stanu technicznego obiektu. Takie oferty znajdziemy w każdym regionie. Nie sprzedają się dobrze mówi. Po latach czekania na klienta właściciele obniżają ceny. Są to oferty dla osób z zasobnym portfelem. Zmiana funkcji nieruchomości wymaga często sporego wysiłku, bo jak tu ze starego młyna zrobić hotel czy pensjonat? Musi przecież spełniać wymagania funkcjonalne, techniczne, przeciwpożarowe wyjaśnia.

Błeszyński ocenia, że stosunkowo rzadko w nietypowych obiektach urządza się biura. Częściej pensjonaty, restauracje. Pamiętam też dyskotekę w dawnym obiekcie sakralnym i galerię handlową w zabytkowym więzieniu opowiada doradca. Także on twierdzi, że inwestycje w nietypowe nieruchomości są trudne. Niektórzy kupują takie obiekty ze względu na atrakcyjną lokalizację. Rozbierają je, a potem budują nowe mówi Błeszyński. Inni pieczołowicie odnawiają zabytkowe mury. Rentowność inwestycji zależy od wielu czynników. Żeby biznes się udał, nie wystarczy dobry pomysł.

Jarosław Mikołaj Skoczeń, ekspert Emmerson Realty, mówi o przetargach organizowanych przez wojsko, PKP, firmy wywodzące się z poprzedniego systemu. Niewykorzystywane obiekty generują spore koszty zwraca uwagę. Popyt na takie nieruchomości jest niewielki. Często są w kiepskim stanie technicznym, źle zlokalizowane. Jeśli znajdują nabywców, to raczej ze względu na tereny, które można wykorzystać inaczej. Słyszałem o pomyśle przerobienia koszarów na prywatne więzienie. Nic z tego nie wyszło. Tymczasem obiekty wojskowe niszczeją bardzo szybko zauważa. I dodaje, że inwestycje w nietypowe obiekty to inwestycje długoterminowe. Wymagają czasu i dużych pieniędzy.

Aneta Gawrońska |Rzeczpospolita |09.12.2016|

Źródło: http://www.rp.pl/Komercyjne/312099997-Dyskoteka-w-kosciele-hotel-i-spa-w-zamku.html#ap-1

     Foto: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Nawet 50 - 70 proc. mieszkań w nowych budynkach blisko uczelni czy ośrodków biurowych kupują inwestorzy.

Tak szacuje Kamil Niedźwiedzki, analityk portalu Dompress.pl. Wybierają możliwie największą liczbę pokoi na możliwie najmniejszej powierzchni. Liczy się cena.

Polowanie na okazje

Z analiz Dompress.pl wynika, że najbardziej atrakcyjne, rozsądnie wycenione mieszkaniowe kompakty na osiedlach w centrach miast znikają błyskawicznie, zanim jeszcze ruszy budowa. Na klucze trzeba poczekać mniej więcej półtora roku. Inwestorzy, którzy szukają mieszkań dla studentów, koncentrują się więc na rynku wtórnym. Szukają okazji mówi Kamil Niedźwiedzki.

Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości, zwraca uwagę, że studenci coraz częściej wolą wynajmować mieszkania niż mieszkać w akademikach. Najlepszy czas na inwestycje w lokale dla studentów był przed wakacjami. Najczęściej kupowane są dwupokojowe mieszkania o powierzchni 3855 mkw., także te wymagające remontu wskazuje.

O coraz większych zakupach inwestycyjnych mówi Mateusz Juroszek, wiceprezes spółki Atal. W tym roku takie transakcje stanowią ok. 1214 proc. To więcej niż w latach ubiegłych. Na niektórych osiedlach ten odsetek jest jeszcze wyższy podkreśla Juroszek. Zainteresowanie zakupami inwestycyjnymi zależy od lokalizacji, standardu i cen mieszkań. Z myślą o wynajmie chętniej są kupowane lokale na gotowych już osiedlach.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w ECO-Classic, pytana, czy inwestorzy spieszą się z zakupem mieszkań, by zdążyć przed rozpoczęciem roku akademickiego, mówi, że popyt na lokale na wynajem utrzymuje się na stabilnym poziomie cały rok. Pod koniec wakacji o nieduże mieszkania dla studiujących dzieci częściej zaczynają pytać rodzice zauważa. Dyrektor przyznaje, że inwestorzy wybierają najczęściej kawalerki i małe mieszkania dwupokojowe o powierzchni ok. 40 mkw. To bezpieczna lokata kapitału ocenia.

Na rosnący pod koniec lata ruch na rynku wynajmu mieszkań wskazuje Dariusz Krawczyk, prezes Polnordu. Tymczasem rynek inwestycji w nieruchomości nie jest tak sezonowy. Nieco większe zakupy związane z przygotowaniem lokali na rozpoczęcie roku akademickiego rekompensują zmniejszoną aktywność nabywców kupujących mieszkania dla siebie komentuje. Dużym zainteresowaniem inwestorów cieszą się dobrze skomunikowane z uczelniami osiedla.

Różni adresaci

Kupujący mieszkania na wynajem zdają się nie bać planowanego przez rząd programu Mieszkanie plus", który ma dostarczyć na rynek tanie lokale na wynajem. Dopiero poszukiwane są grunty pod przyszłe inwestycje mówi Niedźwiedzki. Jeśli jednak okaże się, że program jest tak samo wąsko zakrojony jak Fundusz Mieszkań na Wynajem, to będzie niewielką konkurencją dla prywatnego rynku najmu podkreśla.

Także Tomasz Błeszyński jest przekonany, że inwestorzy nie mają się czego bać, przynajmniej przez kilka najbliższych lat. Jeśli program Mieszkanie plus" wystartuje z tak wysokimi czynszami jak Fundusz Mieszkań na Wynajem, to o konkurencji w ogóle nie będzie można mówić zwraca uwagę doradca.

O niepokoju inwestorów mówi Zuzanna Kordzi. Być może niektórzy wstrzymają się z zakupem mieszkania do czasu, gdy będą znane szczegóły nowego programu mówi dyrektor. Na polskim rynku jest duże zapotrzebowania na mieszkania, także na wynajem. Rządowe programy są w stanie zaspokoić tylko część popytu, głównie na lokale popularne. Nie są konkurencją dla inwestorów stawiających na wysoki standard nieruchomości.

Program Mieszkanie plus" nie jest zagrożeniem dla inwestorów ocenia Mateusz Juroszek. Po pierwsze, perspektywa budowy pierwszych mieszkań jest bardzo odległa. To przynajmniej pięć lat. Po drugie, program ma szansę na powodzenie jedynie w mniejszych miejscowościach lub na obrzeżach miast. Osiedla o niskim standardzie będą przyciągać inną grupę najemców niż ta, która dziś wynajmuje lokale w dużych aglomeracjach.

Aneta Gawrońska |Rzeczpospolita |10.08.2016|

Źródło: http://www.rp.pl/Mieszkaniowe/308109961-Rynek-pierwotny-inwestycyjne-zakupy-nieruchomosci.html#ap-1

  Foto:Tomasz Błeszyński

 
Park kulturowy w Łodzi 2016-07-28 15:31
 Oceń wpis
   

Zgodnie z uchwałą łódzkiej Rady Miejskiej ustanowiono na obszarze Centrum tzw. Park Kulturowy. W wielu miastach powołano takie projekty są one jedną z czterech form ochrony zabytków w Polsce.

Koncepcja parku kulturowego zakłada ochronę krajobrazu kulturowego o znaczących wartościach historycznych, a także historycznego charakteru przestrzeni publicznej. Dzięki tej specjalnej regulacji ma być łatwiej zadbać o wizerunek miasta, uporządkować i zachować unikalny krajobraz kulturowy.

W Łodzi obszar ten koncertuje się w ścisłym Śródmieściu miasta. Granicami Parku Kulturowego objęty został północny odcinek ulicy Piotrkowskiej (tzw. deptak) oraz kwartały przylegającej wraz z ulicami: Kościuszki i Zachodnią, Mickiewicza i Piłsudskiego, Sienkiewicza, fragmentem ul. Narutowicza i Wschodnią, Ogrodową i Północną.

Projekt wygląda interesująco ciekaw jestem jak przebiegać będzie jego realizacja. Od lat wiadomo, że Śródmieście Łodzi wymaga kompleksowego uporządkowana a ulica Piotrkowska dobrego pomysłu na powrót do czasów dawnej świetności.

Powstaje, zatem kluczowe pytanie czy Park Kulturowy będzie lekiem na wszystkie bolączki i zaszłości?

Czy Park Kulturowy sam z siebie uratuje ulicę Piotrkowską i Centrum miasta? Czy przyczyni się do poprawy i atrakcyjności tych kwartałów? Czy da nowe narzędzia by wprowadzić dodatkowe funkcje? Czy też jeszcze bardziej ograniczy funkcjonowanie ulicy Piotrkowskiej?

Jak będzie wyglądał proces rewitalizacji nieruchomości objętych Parkiem Kulturowym? Jakie korzyści z wprowadzenia Parku Kulturowego odczują jego mieszkańcy?

Czy likwidacja reklam wielkoformatowych i budek z hot-dogami jest najważniejszym celem wprowadzenia Parku Kulturowego? Czy to tylko reklamy są głównym elementem szpecącym Centrum? Czy objęcie znacznej części Śródmieścia Parkiem Kulturowym wpłynie na zagospodarowanie zniszczonych nieruchomości,zdegradowanej tkanki miasta i przyspieszy ten proces?

Wreszcie czy dokonano analizy wpływu wprowadzenia Parku Kulturowego na funkcjonowanie miasta w tym działalności gospodarczej i rynek nieruchomości? Czy brano pod uwagę obniżenie wpływów z podatków do budżetu miasta po ewentualnych likwidacjach placówek handlowych i usługowych na terenie Parku Kulturowego? Czy nieruchomości położone na jego terenie zdrożeją czy potanieją?

Brakuje mi konkretów dotyczących realizacji tego ważnego projektu mającego ogromny wpływ na żywą tkankę miasta. Likwidacja reklam na budynkach i plastikowych ulicznych budek nie załatwi sprawy. Czekam na spójną strategię i politykę rozwoju nie tylko Centrum miasta. Mam, wrażenie, że sama koncepcja Parku Kulturowego wielkich zmian nie przyniesie. Podobnie, jak regulacje prawne dotyczące rewitalizacji, które zamiast zachęcać łodzian do mieszkania w Centrum a inwestorów realizacji nowych projektów skutecznie wszystkich odstraszają.

Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości |28.07.2016 r.|

UCHWAŁA NR XXI/483/15 RADY MIEJSKIEJ W ŁODZI w sprawie utworzenia Parku Kulturowego ulicy Piotrkowskiej.

Foto: Zbigniew Kubiński - Ulica Piotrkowska

 
Mieszkania w chmurach 2016-07-25 22:12
 Oceń wpis
   

Nowoczesne budownictwo wysokościowe rozwija się w Polsce z różnym powodzeniem od kilkunastu lat.

Powodów jest kilka pierwszy to nowe technologie, które pozwalaj, co raz bardziej optymalizować koszty inwestycji. Po drugie firmy deweloperskie a właściwie ich, właściciele chcą mieć w swoim portfelu swoisty pomnik, taką wizytówkę ich działalności na rynku. Chcą być rozpoznawani po przez nietuzinkowe inwestycje a drapacze chmur nadają się do tego idealnie.

Powstają wiec bardziej lub mniej przemyślanie dzieła sztuki architektonicznej i budowanej. Zbudować je jest stosunkowo łatwo trudniej skomercjalizować poszczególne lokale. Budynki biurowe stosunkowo lepiej sobie radzą na rynku łatwiej je sprzedać czy wynająć. Problem jest z wieżowcami mieszkalnymi, w których oferowane są na sprzedaż drogie, luksusowe apartamenty i penthousy. Klientów zainteresowanych takim mieszkaniami jest niewielu a jeśli już to są to z reguły ludzie dobrze sytuowani lubiący nowoczesny styl życia.

Niestety takie nieruchomości są produktem niszowym dostępnych w dużych dobrze prosperujących Polskich metropoliach. Obecna sytuacja na rynku nieruchomości nie wskazuje by pojawił się szczególny bum na takie mieszkania. Oferta zwykłych mieszkań czy domów jest bardzo bogata w związku z tym projekty konkurują ze sobą i walczą o zainteresowanie potencjalnego klienta.

W dłuższej perspektywie, jeśli min. zabrakłoby wolnych działek pod inwestycje bądź planowanie przestrzenne ograniczy ekspansje deweloperów poza centrami miast projekty wysokościowe śmielej będą, realizowane. Bo przy stosunkowo małej powierzchni zabudowy działki oferować będę całe pietra mieszkań czy biur aż po same chmury.

Ale to prognoza raczej wieloletnia i w Polskich warunkach nie będzie chyba realna przy tym systemie gospodarowania nieruchomościami.

Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości |25.07|2016 r.|

  Foto: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Miliony złotych na Orientarium z miejskiej kasy?

Władze miasta, odkąd tylko ogłosiły pomysł budowy w Łodzi nowoczesnego Orientarium w łódzkim zoo, zapewniają że mieszkańcy nie dołożą do tego ani złotówki.

Miejska kasa miała zostać nietknięta. Miała, bo magistrat już do tej pory wziął z niej na inwestycję kilka milionów i na pewno weźmie jeszcze więcej. Niewykluczone nawet, że będzie dokładać gotówkę już po uruchomieniu nowych pawilonów.

Ile dokładnie? Tego nikt nie wie, ale na wszelki wypadek w dokumentach zapisano setki milionów złotych.

Maciej Trojanowski / Paulina Stępień

Radio Łódź

Posłuchaj i dowiedz się więcej: https://www.radiolodz.pl/posts/26635-miliony-zlotych-na-orientarium-z-miejskiej-kasy

Komentarz Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości

Pomysł byłby dobry tylko wielka szkoda, że niezrealizowany z 8 - 5 lat temu. Teraz tylko nieudolnie gonimy inne miasta szukając atrakcji turystycznych na siłę. Niestety i tu przegramy z innymi miastami. Teraz w dobie autostrad kiedy szybko i sprawnie można dojechać w bardziej interesujące miejsca niż Łódź. Co mnie, jako rodowitego łodzianina bardzo boli, że z roku na rok odstajemy od czołówki polskich metropolii. Orientarium będzie kolejnym symbolem, PR władzy, jak przystanek przesiadkowy zwany stajnią Jednorożca czy tunel trasy WZ. Moim zdaniem tą inwestycja Pani Prezydent puszcza oko do przyszłych wyborców. Nie wiem może się mylę, jak będzie czas pokaże, czy ta inwestycja zmieni oblicze miasta.

Łódź 11 lipiec 2016 r.

 
 Oceń wpis
   

Czy są chętni na pakiety mieszkaniowe? Jak inwestorzy finansują zakup?

Pakietowych zakupów nieruchomości właściwie już nie ma mówi pośredniczka Joanna Lebiedź z agencji Re/Max Action. Przynajmniej nie na taką skalę jak w latach 20072008. Część inwestorów do dziś nie może wyjść z tych inwestycji z oczekiwanym zyskiem. I nie chodzi o to, że mieszkania te nie są sprzedawalne. Po prostu nie można zarobić tyle, ile się spodziewano zarobić. Czasem trzeba się nawet liczyć ze stratą.

Szansa dla najmów

Jak mówi Joanna Lebiedź, dziś najlepiej sprzedają się małe dwa trzy pokoje. W tym segmencie widać stabilizację. Ale daleko nam jeszcze do pewności, że inwestycja w takie lokale przyniesie za chwilę krociowe zyski przy odsprzedaży zastrzega pośredniczka. Na pewno warto się zastanowić nad kupnem takich nieruchomości z myślą o wynajmie. Wszystko wskazuje na to, że rynek wynajmów ma szansę na rozkwit ocenia. Zdaniem Joanny Lebiedź tak długo, jak długo banki nie będą proponować korzystnych warunków kredytowania, tak długo można będzie twierdzić, że w Polsce warto się stać rentierem.

W ocenie Tomasza Błeszyńskiego, eksperta na rynku nieruchomości, inwestorzy szukają dziś przede wszystkim okazji. Na ich celowniku są lokale zadłużone, oferowane choćby na licytacjach. Kupują kawalerki lub dwa pokoje o powierzchni od ok. 30 do 50 mkw. Koncentrują się raczej na dużych miastach, gdzie łatwiej o najemców opowiada. I dodaje, że inwestorzy najczęściej wykładają gotówkę, likwidując np. nieopłacalne lokaty bankowe. Część inwestorów wspiera się kredytem w 1520 proc.

Pytany o pakietowe zakupy Tomasz Błeszyński odpowiada, że jeśli dużą partię mieszkań po okazyjnej cenie sprzedaje np. syndyk, to warto się zastanowić i obliczyć rentowność inwestycji.

O dużej aktywności inwestorów mieszkaniowych mówi Joanna Gregor, dyrektor oddziałów Freedom Nieruchomości w Lesznie i Wrocławiu. W Lesznie dominuje rynek wtórny. Wiele transakcji jest zawieranych w dużych miastach w pobliżu, np. w Poznaniu opowiada Joanna Gregor. Ośmiu na dziesięciu kupujących atrakcyjnie wycenione mieszkania w dobrych poznańskich lokalizacjach to inwestorzy. Firmy inwestują zaś w rynek pierwotny dodaje dyrektor. Z analiz Freedom Nieruchomości wynika, że w Lesznie brakuje mieszkań i pokoi na wynajem. A inwestorzy najchętniej wynajmują lokale na pokoje, bo to daje większe zyski.

Płatność w transzach

Joanna Gregor zauważa, że inwestorzy, mimo że dysponują gotówką, często nie chcą jej w całości wydawać. Bywa, że zadłużają się na ok. 50 proc. transakcji. Zdarzają się niewielkie pakietowe zakupy, po dwatrzy mieszkania, oczywiście z rynku pierwotnego. Płatności odbywają się w transzach za poszczególne etapy opowiada dyrektor.

O satysfakcjonujących zyskach możliwych do osiągnięcia na rynku nieruchomości mówi także Diana Polak, broker z Freedom Nieruchomości w Katowicach. Na inwestycje w mieszkania decyduje się coraz więcej osób mówi Diana Polak. Nie wszystkie jednak decyzje okazują się trafne przestrzega. Najważniejsza jest stopa zwrotu z inwestycji. Jeśli inwestor dysponuje mniejszym kapitałem, w grę wchodzą kawalerki i dwa pokoje wymagające często odświeżenia albo kapitalnego remontu opowiada Diana Polak. Za większe pieniądze kupowane są często duże nieruchomości, które można podzielić na kilka pokoi lub nawet kawalerek.

W Katowicach, jak mówi przedstawicielka Freedom Nieruchomości, inwestorzy dzielą się na dwie grupy. Są tacy, którzy mają spory kapitał i chcą go ulokować w nieruchomościach, by pieniądze zaczęły zarabiać. Ale są i tacy, którym brakuje pieniędzy, ale widzą potencjał w inwestowaniu w nieruchomości i decydują się na kredyt opowiada. Z analiz katowickiego oddziału Freedom Nieruchomości wynika, że na transakcje pakietowe decydują się zwykle gotówkowicze. Czasem, jak mówi Diana Polak, kupują cały budynek, np. kamienicę lub blok. Łatwiejsze staje się wówczas zarządzanie i monitorowanie całej inwestycji.

Warto też wspomnieć o crowdfundingu. To pomysł na wspólne inwestowanie grupy osób, dzięki czemu kwota końcowa wspólnie zgromadzonych środków pozwala na przeprowadzenie większego projektu inwestycyjnego i podział wygenerowanych w ten sposób zysków przypomina przedstawicielka Freedom Nieruchomości. Radzi, by przy zakupach mieszkaniowych pamiętać o kosztach utrzymania nieruchomości. Trzeba się też zastanowić, kto wynajmie nasze mieszkanie. Na jaką grupę najemców można liczyć w danej lokalizacji, w danym otoczeniu? Same liczby mogą pokazać satysfakcjonujący wynik. Ale to teoria, natomiast cechy nieruchomości mogą sprawić, że nikt nie będzie chciał w niej mieszkać przestrzega Diana Polak.

Aneta Gawrońska

Żródło: Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/Mieszkania-i-apartamenty/306289956-Inwestycje-czy-inwestorzy-kupuja-mieszkania-w-pakietach.html#ap-2

Wszystkie prawa zastrzeżone

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

"Nie!" dla "gaci". Będą kary za suszenie prania na balkonie?

- Będziemy zmuszać do zdejmowania gaci - mówi prezydent Lubina. I chociaż chodzi mu o "gacie" suszące się po praniu, to i tak wzbudza tymi słowami mnóstwo kontrowersji. Bo mieszkańcy gdzieś pranie muszą suszyć, a prawnicy mówią, że "gaciowego" zakazu nie da się wyegzekwować. Robert Raczyński, prezydent Lubina podczas wywiadu radiowego zaczął mówić o pomyśle likwidacji szpecących reklam. I pewnie przyklasnęliby mu mieszkańcy, gdyby nie to, co powiedział potem. - Docelowo będziemy zmuszać do zdejmowania gaci z balkonów, bo to jest przykry widok w nowoczesnym, XXI wieku w mieście - powiedział prezydent w audycji radia "Elka". W mieście zawrzało. No kto i na jakiej podstawie mógłby "zmuszać" do suszenia prania w domu? Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta szybko wyjaśnił, że miasto będzie "apelować" o to, żeby pranie nie wisiało na oczach przechodniów.

- Chodziło przede wszystkim o to, żeby wywołać publiczną dyskusję w sprawie estetyki w miastach - tłumaczy przed kamerą TVN24. Jak nie na balkonie, to gdzie? Jeżeli faktycznie chodziło o dyskusję, to się udało. O tym, gdzie pranie może wisieć, a gdzie nie mówi się już nie tylko w Lubinie. - Wiadomo, że to wygląda nieestetycznie, ale trzeba zrozumieć tych, którzy mają małe mieszkanka i nie mają gdzie wywiesić prania - mówi TVN24 jedna z mieszkanek Lubina. - W całej Europie widać powywieszane pranie i nikomu to nie przeszkadza - dodaje zdziwiona mieszkanka Łodzi.

"Gacie" kontra finanse

Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości broni jednak pomysłu lubińskich samorządowców. Tłumaczy, że "gacie" wywieszone na balkonach są nie tylko nieestetyczne, ale mogą w realnym stopniu uderzać w portfele samych mieszkańców. - Nieruchomości są mniej warte, jeżeli znajdują się w nieatrakcyjnym otoczeniu. Niestety, wciąż jest sporo osób, które twierdzą, że pranie suszące się w miejskim kurzu i pyle jest lepsze niż to z bębna pralki - podkreśla. Dodaje przy tym, że tego typu spadki cen są charakterystyczne m.in. dla Niemiec czy Anglii. W Polsce trudno oszacować ewentualne straty finansowe tych, którzy chcą sprzedać lokal w sąsiedztwie suszącej się bielizny. Dlaczego? Po prostu mało osób zwraca na to uwagę.

Nielegalne suszenie ?

Nie zmienia to faktu, że niektóre spółdzielnie mieszkaniowe wprowadziły zakazy wywieszania prania w miejscu, gdzie będzie widoczne dla osób postronnych. Tak jak Kujawska Spółdzielnia Mieszkaniowa w Inowrocławiu, w regulaminie której stanęło: "Suszenie drobnej odzieży, bielizny itp. dozwolone jest tylko wewnątrz balkonu i loggi do poziomu górnych krawędzi ich balustrad". Tyle, że takie rygory są - zdaniem prawników - tylko sugestią. Podobnie zresztą jak deklaracja prezydenta Lubina. - Trudno sobie wyobrazić kary za sposób korzystania z własnego balkonu - komentuje całe zamieszanie łódzki adwokat Bronisław Muszyński.

Link do reportażu: www.tvn24.pl/lodz,69/nie-dla-gaci-beda-kary-za-suszenie-prania-na-balkonie,656481.html

Źródło: TVN24 (http://www.tvn24.pl)

 
 Oceń wpis
   

Ministerstwo Budownictwa chce uzależnić ważność umów pośrednictwa w obrocie nieruchomościami od informacji o OC.

To zły pomysł uważa wielu pośredników w obrocie nieruchomościami. Trwają prace nad zmianami w przepisach dotyczących zawodu pośrednika, zarządcy i rzeczoznawcy majątkowego. Chodzi o ustawę o gospodarce nieruchomościami.

Autorem propozycji jest Ministerstwo Budownictwa i Infrastruktury. To pierwszy duży projekt od czasu deregulacji tych zawodów przed trzema laty. Nie wszystkim jednak ich przedstawicielom te propozycje się podobają.

Najbardziej krytykują tę dotyczącą ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej.

Projekt bowiem uzależnia ważność umowy pośrednictwa, zarządzania oraz operatu szacunkowego od zawarcia w nich informacji o OC danego pośrednika, zarządcy lub rzeczoznawcy majątkowego.

Obecnie również przepisy zobowiązują te trzy zawody do wykupienia OC. Nie ma jednak sankcji za ich nieposiadanie. Ma się to zmienić.

Uzależnienie ważności umowy od podania w niej informacji o OC nie ma wpływu na jakość usług świadczonych przez osoby wykonujące zawód pośrednika czy zarządcy mówi Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości. Tymczasem od trzech lat, tj. od czasu wejścia w życie deregulacji, zawód pośrednika i zarządcy może wykonywać praktycznie każdy, bo nie ma przepisów określających podstawowe standardy dla tych zawodów. Dlatego zdaniem Błeszyńskiego przede wszystkim ich stworzeniem powinno zająć się ministerstwo.

Pośrednicy domagają się, aby ministerstwo na nowo określiło standardy zawodu.

Pośrednicy zgodnie też podkreślają, że OC posiadają praktycznie wszyscy. Nie znają jednak przypadku wypłaty odszkodowania z OC pośrednika lub zarządcy. Umowy ubezpieczenia są bowiem tak sformułowane, że trudno z nich cokolwiek wyegzekwować.

Skoro tak, to po co obwarowywać sankcją nieważności umowy zawierane z klientami zastanawia się Mariusz Kania z Polskiej Izby Nieruchomości.

Tomasz Błeszyński zwraca też uwagę na brzmienie proponowanego zapisu.

Nakłada on obowiązek podania jedynie informacji o ubezpieczeniu OC tłumaczy Błeszyński. A co w sytuacji, gdy ta informacja będzie się rozmijała z prawdą? Taka umowa zgodnie z tym projektem będzie ważna podkreśla ekspert.

Takich zastrzeżeń nie ma natomiast Wojciech Nurek, rzeczoznawca majątkowy. Dziś do operatu szacunkowego rzeczoznawcy dołączają kopię polisy lub nie, bo nie ma takiego obowiązku. Po zmianach każdy zamieści informację o OC. Nie widzę w tym absolutnie nic złego.

Podobnie jednak jak w wypadku pośredników i zarządców, zastanawia się nad sensem obowiązkowego OC.

Nie znam żądnego klienta rzeczoznawcy, który by z niego skorzystał dodaje Wojciech Nurek.

Wszystkim pośrednikom i zarządcom podoba się pomysł powrotu do postanowień sprzed deregulacji. Dzięki projektowi będą mogli oni samodzielnie zweryfikować stan prawny nieruchomości, występując w tej sprawie do urzędów, a te będą miały obowiązek wydać zaświadczenia, np. z ewidencji gruntów i budynków.

To bardzo dobry pomysł. Dziś nie jest to możliwe, co bardzo nam na co dzień utrudnia pracę mówi Tomasz Błeszyński.

Renata Krupa-Dąbrowska Źródło: Rzeczpospolita Publikacja: 27.06.2016 http://www.rp.pl/Nieruchomosci/306279901-Obrot-nieruchomosciami-tylko-z-OC.html#ap-2

 
 Oceń wpis
   

Będą kolejki po mieszkania jak w PRL.

Po lokal od państwa może się ubiegać każdy. Założenia programu Mieszkanie+ ogłosiła w piątek premier Beata Szydło. Ma on się opierać na trzech filarach. Za budowę tanich mieszkań na gruntach Skarbu Państwa będzie odpowiadał Narodowy Fundusz Mieszkaniowy. Lokal, w zależności od adresu, będzie można wynająć za 10 20 zł za mkw. Najemca zyska prawo przejęcia mieszkania na własność, dopłacając do czynszu 20 proc. Nabór do pierwszych budowanych lokali ma ruszyć w drugiej połowie 2017 r. Pierwsze budowy tanich mieszkań miałyby się rozpocząć na początku 2018 r. Rząd podaje, że mkw. lokalu da się wybudować i wykończyć średnio za niespełna 2,6 tys. zł.

System punktowy

Fundusz z założenia nie będzie korzystał ze środków budżetowych. Dysponując gruntami Skarbu Państwa i gmin, będzie mógł je sprzedawać, wymieniać, zaciągać kredyty, emitować obligacje. Wciąż jednak nie wiadomo, jak dużo terenów przejmie. Spis gruntów dopiero się tworzy. Nie wiadomo więc, ile tanich lokali może powstać. Program jest adresowany do wszystkich Polaków, w każdym regionie kraju mówi premier Beata Szydło. Nikogo nie wykluczamy, nie wprowadzamy chociażby kryterium wieku. Szeroko otwarte drzwi przyciągną zapewne kolejki chętnych na tani dach nad głową. Dlatego, jak mówi premier, rząd wprowadzi kryteria przydziału lokali. Uprzywilejowane mają być rodziny wielodzietne. Pod uwagę będą brane także dochody.

Drugim filarem programu mają być indywidualne konta mieszkaniowe. Chcemy, by Polacy oszczędzali, ale nie kosztem standardu życia podkreślała Beata Szydło. Lokowane na kontach pieniądze miałyby iść na remonty, modernizacje, budowy domów. Oszczędnym państwo wypłacałoby premie. Jakie? Nie wiadomo.10 zł za mkw. już za tyle będzie można wynająć lokal w ramach nowego programu Mieszkanie+" zapowiada rząd Rząd zapowiada też wsparcie budownictwa społecznego. Gminy miałyby się skupić na budowie mieszkań komunalnych, nie socjalnych. Samorządy mogłyby liczyć na dofinansowanie kosztów budowy nawet do 55 proc. Rząd obiecuje uproszczenie procedur budowlanych.

Rewolucja na rynku

Dziś o nowym programie wiemy niewiele więcej, niż wiedzieliśmy kilka miesięcy temu komentuje Jacek Bielecki, ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Nie znamy szczegółów. Nie wiemy, jak program miałby być finansowany. Jeśli nowy fundusz przejmie grunty od Skarbu Państwa, to będzie to oznaczać finansowanie z budżetu, wbrew rządowym zapowiedziom zauważa. Bielecki mówi też, że nic nie wiemy o skali programu. Ile mieszkań powstanie, dla kogo będą budowane. Najpierw się mówi, że dla tych bez zdolności kredytowej, a za chwilę że dla wszystkich. Jeśli pierwsze budowy ruszą na początku 2018 r., to lokale będą gotowe najwcześniej za trzy lata.

Także Jarosław Mikołaj Skoczeń, ekspert Emmerson Realty, ocenia, że do realizacji obietnic droga daleka. Pomysł budowy tanich mieszkań na gruntach gminnych wydaje się dobry. Ale zanim rząd upora się z biurokracją, zanim będzie wiadomo, komu się mieszkanie należy w pierwszej kolejności, upłynie wiele czasu. Młodzi, którzy potrzebują mieszkania, zdążą się lekko zestarzeć mówi Skoczeń.

W powodzenie programu na podstawie ogólnikowych zapowiedzi niespecjalnie wierzy Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości. Program jest dla każdego, a więc dla nikogo ocenia. Oczywiście, jeśli ktoś obiecuje bardzo tanie mieszkania, które można będzie przejąć, to ustawi się po nie kolejka. Już to przerabialiśmy w czasach PRL. Najwięcej pytań budzą kwestie finansowania tych inwestycji. Bo w to, że to będzie takie perpetuum mobile, nie wierzę. Muszą być jakieś koszty wejścia. Nie wszystkie działki nadają się przecież do szybkiej zabudowy.

O rewolucji na rynku mówi Bartosz Turek, analityk Lion's Banku. Świetnym pomysłem jest premiowanie oszczędzania. To lepsze niż dopłaty w MdM" ocenia. Program budowania mieszkań na wynajem też jest wart poparcia. Wiele osób nie stać dziś ani na kupno, ani na wynajem. Tymczasem tylko na warszawskich Odolanach, na działce PKP, mogłoby powstać nawet 25 tys. mieszkań wskazuje Turek.

Jego zdaniem, jeśli ten program udałoby się zrealizować, czeka nas rewolucja na rynku. Spadną i stawki najmu, i ceny mieszkań. Problem w tym, że może to popsuć biznes i deweloperom, i inwestorom, którzy kupują mieszkania na wynajem. Tanie lokale od państwa będą ogromną konkurencją. Rząd jest zdeterminowany, więc to wszystko może się udać nie wyklucza.

Także Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, ocenia, że nowa polityka mieszkaniowa rządu jest rewolucyjna. Pytanie, czy to jest program realny? Problematyczne jest wyliczenie kosztów mkw. rządowego lokum na 3 tys. zł w stanie pod klucz punktuje Jędrzyński. Z analiz NBP nie wynika, by taka stawka była realna w największych polskich miastach, nawet po odjęciu kosztów ziemi i marży brutto dewelopera. A młodzi Polacy są zainteresowani migracją właśnie do największych miast, gdzie warunki życia są najlepsze mówi. I podkreśla, że wciąż nie ma też konkretnej deklaracji źródeł finansowania programu. Ponownie mamy spory pakiet ogólników do przemyślenia mówi ekspert.

Aneta Gawrońska |06.06.2016| Żródło: Rzeczpospolita http://www.rp.pl/Wynajem/306069981-Mieszkanie-Plus-kto-moze-skorzystac-z-lokalu-od-panstwa.html#ap-3

 
1 | 2 | 3 |

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-09-25 17:18
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Nowelizacja Ustawy o gospodarce nieruchomościami podpisana
Świetny artykuł, ma Pan rację rzeczoznawstwo nie jest zawodem wybranym, jest jeden rynek, jest[...]
 
2017-09-14 20:37
Z.Maria do wpisu:
Będą chętni na drewniane domy
Witam Pana, Bardzo dobry komentarz i trafne spostrzeżenia. To może być dobry pomysł z tymi[...]
 
2017-09-06 20:46
Marek I. do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
uczucie takiej walki na pewno nie raz niejednemu towarzyszące, mnie na pewno też. Czasem nie[...]
 
2017-09-02 14:10
Michoł do wpisu:
Inwestorzy podbijają ceny mieszkań
Pan Błeszyński może mieć rację, bo chciwość deweloperów na pieniądze jest nam znana od lat. Oby[...]
 
2017-08-31 22:14
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
Dokładnie tak - trafnie Pan to określił - ciężki życiowy wybór. Jak zachować w tym wszystkim[...]