Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
 Oceń wpis
   

Nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami rozczarowała środowisko rynku nieruchomości. W pracach legislacyjnych po raz kolejny zbagatelizowano merytoryczny głos środowiska pośredników i zarządców nieruchomości. Rzeczoznawstwo majątkowe stało się zawodem wybranym i nadmierne chronionym.

 
Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację Ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz niektórych innych ustaw. Środowisko rynku nieruchomości niecierpliwie czekało na zmiany w ustawie, szczególnie na powrót do sprawdzonych i dobrze funkcjonujących przez lata zapisów ze starej ustawy.

Poprzedni rząd, wprowadzając słynną ze swej złej, jakości ustawę deregulacyjną, zlikwidował min. w Ustawie o gospodarce nieruchomościami istotne zapisy, uniemożliwiając tym samym profesjonalne prowadzenie działalności zawodowej w zakresie pośrednictwa i zarządzania nieruchomościami. Z tego aktu prawnego zostały wykreślone kluczowe paragrafy, dotyczące min. definicji działalności zawodowej, jej funkcjonowania i zakresu czynności.

Nowelizacja rozczarowała środowisko rynku nieruchomości nie poprawiono ustawy w całości po de regulacyjnych zmianach. Co prawda jest już lepiej, niż było, ale do poprawnej legislacji jeszcze daleko.

Wprowadziło to chaos nie tylko prawny, który odbił się to negatywnie na rynku nieruchomości. Czynności związane z pośrednictwem i zarządzaniem zaczęły wykonywać przypadkowe osoby bez doświadczenia, opierając się na ułomnych zapisach ustawy zniszczonej przez deregulację. Powodowało to, coraz więcej sytuacji, w których poszkodowani byli klienci. Przedstawiciele Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości wielokrotnie ostrzegali poprzedni rząd przed skutkami, jaki przyniesie dla rynku nieruchomości ustawa deregulacyjna. Niestety, opinie środowiska w tej sprawie zostały zbagatelizowane.

Dlatego też z zainteresowaniem środowisko rynku nieruchomości przyjęło informację, że nowy rząd zamierza znowelizować Ustawę o gospodarce nieruchomościami. Na etapie prac legislacyjnych w ministerstwie, w Sejmie i Senacie uczestniczyli reprezentanci min. Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości, którzy złożyli stosowne wnioski do projektu nowelizowanej ustawy. Niestety, i tym razem głos środowiska nie został w pełni wysłuchany i nie wszystkie propozycje poprawek do tych przepisów zyskały aprobatę. Nowelizacja rozczarowała środowisko nie poprawiono ustawy w całości po deregulacyjnych zmianach. Co prawda jest już lepiej, niż było, ale do poprawnej legislacji jeszcze daleko.

Zmiany zakładają m.in., że pośrednikiem w obrocie nieruchomościami oraz zarządcą nieruchomości może być osoba, która prowadzi działalność gospodarczą w tym zakresie i realizuje czynności zawodowe odpłatnie, w sposób zorganizowany oraz ciągły. W znowelizowanej ustawie zdefiniowano podstawowy zakres czynności pośrednictwa oraz zarządzania. Przywrócono pośrednikom bardzo ważne prawo wglądu i pobierania odpisów, wypisów i zaświadczeń z sądów, urzędów, a także innych instytucji. Wprowadzono obowiązek dołączania kopii polisy OC do umów pośrednictwa i zarządzania oraz kary za ewentualny brak ubezpieczania. Dopuszczono, by umowy pośrednictwa i zarządzania mogły być zawierane w formie elektronicznej, do której zawarcia niezbędny będzie podpis kwalifikowany.

Po raz pierwszy na nieznaną dotąd skalę ustalono bardzo wysokie kary za określanie wartości nieruchomości przez inne osoby niż rzeczoznawcy majątkowi.

Żałujemy bardzo, że na etapie legislacyjnym nie uwzględniono szerszej charakterystyki oraz specyfiki wykonywania czynności pośrednictwa i zarządzania. Nie określono też w umowach pośrednictwa i zarządzania katalogu istotnych zapisów, wskazując tylko, w jakiej formie ma zostać zawarta. Nie przywrócono dobrze funkcjonującej w poprzedniej ustawie instytucji klauzuli wyłączności w umowach pośrednictwa. Wielka szkoda, że zmiany w tym akcie prawnym mają tylko charakter kosmetyczny. Żałuję, że nie uwzględniono proponowanych przez środowisko zapisów i nie przywrócono w tym zakresie ładu prawnego sprzed deregulacji.

Zdumienie środowiska budzi natomiast nadmierne faworyzowanie i penalizowanie zawodu rzeczoznawcy majątkowego w znowelizowanej ustawie. Po raz pierwszy na nieznaną dotąd skalę ustalono bardzo wysokie kary za określanie wartości nieruchomości przez inne osoby. Wprowadzony do ustawy art. 189 b. wprost wskazuje, że kto bez uprawnień zawodowych w zakresie szacowania nieruchomości dokonuje określenia jej wartości lub trwale związanych z nią maszyn lub urządzeń, podlega karze grzywny w wysokości do 50 000 zł.

Pomysłodawcy tej niespotykanej dotychczas regulacji prawnej, tak promującej i zabezpieczającej jeden zawód, zapomnieli chyba, że na rynku funkcjonują inne zawody, które równie dobrze realizują zadania w podobnym zakresie i to z bardzo dobrym skutkiem, czasem nawet lepszym niż wskazywani tu rzeczoznawcy. Pragnę przypomnieć, że nie mówimy tu o przygotowaniu operatu szacunkowego, który tylko rzeczoznawca majątkowy może sporządzić, ale o zwykłym określeniu wartości nieruchomości.

Z zainteresowaniem środowisko zawodowe będzie przyglądać się, jak ten zapis, będący zwykłym nieracjonalnym bublem prawnym znajdzie swoje zastosowanie w praktyce rynku nieruchomości.

Poniżej najważniejsze zmiany dotyczące rzeczoznawstwa majątkowego, pośrednictwa w obrocie nieruchomościami i zarządzania nieruchomościami:

Art. 1. W Ustawie z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2016 r., poz. 2147 i 2260 oraz z 2017 r., poz. 624 i 820) wprowadza się następujące zmiany:

31) w art. 175:

a) ust. 2 otrzymuje brzmienie:

2. Rzeczoznawca majątkowy jest zobowiązany do stałego doskonalenia kwalifikacji zawodowych oraz dokumentowania wypełniania tego obowiązku. Dokumentację potwierdzającą wypełnianie tego obowiązku rzeczoznawca majątkowy przechowuje przez okres 5 lat,

b) po ust. 4 dodaje się ust. 4a i 4b w brzmieniu:

4a. Kopia dokumentu ubezpieczenia, o którym mowa w ust. 4, aktualnego na dzień sporządzenia operatu szacunkowego, stanowi załącznik do operatu szacunkowego lub umowy o dokonanie wyceny nieruchomości.

4b. Przepis ust. 4a stosuje się odpowiednio w przypadku potwierdzenia aktualności operatu szacunkowego, o którym mowa w art. 156 ust. 4, a także w odniesieniu do opracowań i ekspertyz niestanowiących operatu szacunkowego, o których mowa w art. 174 ust. 3a,

c) ust. 6 otrzymuje brzmienie:

6. Minister właściwy do spraw budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa ustala oraz ogłasza obowiązujące standardy zawodowe w drodze obwieszczenia;

32) w art. 177 w ust. 2b pkt 2 otrzymuje brzmienie:

2) posiada udokumentowane dwuletnie doświadczenie zawodowe świadczące o nabyciu wiedzy i umiejętności w zakresie wyceny nieruchomości w takim stopniu jak osoby, które odbyły praktykę zawodową, o której mowa w ust. 1 pkt 5;

33) w art. 178:

a) ust. 1 otrzymuje brzmienie:

1. Rzeczoznawca majątkowy niewypełniający obowiązków, o których mowa w art. 175 ust. 13, podlega odpowiedzialności zawodowej,

b) po ust. 2b dodaje się ust. 2c w brzmieniu:

2c. Wykonanie kary dyscyplinarnej następuje przez wpis do centralnego rejestru rzeczoznawców majątkowych,

c) dodaje się ust. 6 w brzmieniu:

6. Osoba pozbawiona uprawnień zawodowych w trybie, o którym mowa w ust. 5, z dniem uprawomocnienia się orzeczenia sądu traci prawo wykonywania zawodu oraz używania tytułu zawodowego rzeczoznawca majątkowy.;

34) po art. 179 dodaje się art. 179a i art. 179b w brzmieniu:

Art. 179a. Pośrednik w obrocie nieruchomościami to przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą z zakresu pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.

Art. 179b. Pośrednictwo w obrocie nieruchomościami polega na odpłatnym wykonywaniu czynności zmierzających do zawarcia przez inne osoby umów:

1) nabycia lub zbycia praw do nieruchomości;

2) nabycia lub zbycia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu;

3) najmu lub dzierżawy nieruchomości lub ich części;

4) innych niż określone w pkt 13, których przedmiotem są prawa do nieruchomości lub ich części;

35) w art. 180 w ust. 3 zdanie drugie otrzymuje brzmienie:

Umowa wymaga formy pisemnej lub elektronicznej pod rygorem nieważności.;

36) w art. 181 po ust. 3 dodaje się ust. 3a i 3b w brzmieniu:

3a. Kopia dokumentu ubezpieczenia, o którym mowa w ust. 3, aktualnego na dzień zawarcia umowy pośrednictwa stanowi załącznik do tej umowy. Pośrednik w obrocie nieruchomościami niezwłocznie informuje stronę umowy pośrednictwa o wszelkich zmianach danych zawartych w dokumencie ubezpieczenia i o zawarciu nowej umowy ubezpieczenia, przekazując kopię dokumentu ubezpieczenia.

,3b. Jeżeli pośrednik w obrocie nieruchomościami nie dopełnił obowiązków, o których mowa w ust. 3a, strona umowy pośrednictwa, po uprzednim wezwaniu w formie pisemnej pośrednika w obrocie nieruchomościami do przedłożenia kopii dokumentu ubezpieczenia w ciągu 7 dni od dnia otrzymania wezwania, ma prawo wypowiedzieć umowę pośrednictwa ze skutkiem natychmiastowym;

37) po art. 181 dodaje się art. 181a w brzmieniu:

Art. 181a. Pośrednik w obrocie nieruchomościami wykonujący czynności, o których mowa w art. 179b, w związku z zawartą umową pośrednictwa ma prawo wglądu do:

1) ksiąg wieczystych,

2) katastru nieruchomości,

3) ewidencji sieci uzbrojenia terenu,

4) tabel taksacyjnych i map taksacyjnych tworzonych na podstawie art. 169,

5) planów miejscowych, studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu,

6) rejestrów cen i wartości nieruchomości,

7) rejestrów osób, którym przysługują prawa określone w art. 179b pkt 2, oraz prawa odrębnej własności lokalu,

8) ewidencji ludności w zakresie obowiązku meldunkowego,

9) świadectw charakterystyki energetycznej

oraz do pobierania z nich niezbędnych odpowiednio odpisów, wypisów i zaświadczeń.;

38) po art. 184 dodaje się art. 184a i art. 184b w brzmieniu:

Art. 184a. Zarządca nieruchomości to przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą z zakresu zarządzania nieruchomościami.

Art. 184b. Zarządzanie nieruchomością polega na podejmowaniu decyzji i dokonywaniu czynności mających na celu zapewnienie racjonalnej gospodarki nieruchomością, a w szczególności:

1) właściwej gospodarki ekonomiczno-finansowej nieruchomości;

2) bezpieczeństwa użytkowania i właściwej eksploatacji nieruchomości;

3) właściwej gospodarki energetycznej w rozumieniu przepisów prawa energetycznego;

4) bieżące administrowanie nieruchomością;

5) utrzymanie nieruchomości w stanie niepogorszonym zgodnie z jej przeznaczeniem;

6) uzasadnione inwestowanie w nieruchomość.;

39) w art. 185 ust. 2 otrzymuje brzmienie:

2. Zakres zarządzania nieruchomością określa umowa o zarządzanie nieruchomością, zawarta z jej właścicielem, wspólnotą mieszkaniową albo inną osobą lub jednostką organizacyjną, której przysługuje prawo do nieruchomości, ze skutkiem prawnym bezpośrednio dla tej osoby lub jednostki organizacyjnej. Umowa wymaga formy pisemnej lub elektronicznej pod rygorem nieważności;

40) w art. 186 po ust. 3 dodaje się ust. 3a i 3b w brzmieniu:

3a. Kopia dokumentu ubezpieczenia, o którym mowa w ust. 3, aktualnego na dzień zawarcia umowy o zarządzanie nieruchomością stanowi załącznik do tej umowy. Zarządca nieruchomości niezwłocznie informuje stronę umowy o zarządzanie nieruchomością o wszelkich zmianach danych zawartych w dokumencie ubezpieczenia i o zawarciu nowej umowy ubezpieczenia, przekazując kopię dokumentu ubezpieczenia.

3b., Jeżeli zarządca nieruchomości nie dopełnił obowiązków, o których mowa w ust. 3a, strona umowy o zarządzanie nieruchomością, po uprzednim wezwaniu w formie pisemnej zarządcy nieruchomości do przedłożenia kopii dokumentu ubezpieczenia w ciągu 7 dni od dnia otrzymania wezwania, ma prawo wypowiedzieć umowę o zarządzanie nieruchomością ze skutkiem natychmiastowym;

41) po art. 190 dodaje się art. 190a w brzmieniu:

Art. 190a. Przepisów niniejszego rozdziału nie stosuje się do gospodarowania nieruchomościami bezpośrednio przez właściwy organ, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa i Agencję Mienia Wojskowego oraz do zarządzania nieruchomościami

bezpośrednio przez ich właścicieli lub użytkowników wieczystych, a także przez jednostki organizacyjne w stosunku do nieruchomości oddanych tym jednostkom w trwały zarząd;

Art. 10. Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 września 2017 r.

Jak wskazuje doświadczanie i praktyka rynku, zapewne nie jest to ostatnia nowelizacja ustawy i należy się spodziewać kolejnych regulacji prawnych. Oby były lepsze albo, chociaż nie gorsze niż te sprzed deregulacji.
 
Tomasz Błeszyński - Real Estate Manager nr.4 /2017


 
 Oceń wpis
   

Resort budownictwa wycofuje się z propozycji obowiązkowego informowania o OC w umowach. Nie będzie powrotu do licencji pośrednika.

Operaty szacunkowe, umowy pośrednictwa i zarządzania w obrocie nieruchomościami będą ważne, mimo że nie będą zawierały informacji o ubezpieczeniu od odpowiedzialności cywilnej rzeczoznawcy majątkowego, pośrednika czy zarządcy. Ministerstwo budownictwa wycofuje się ze swojej propozycji w tej sprawie wyjaśnił Kazimierz Smoliński, wiceminister tego resortu. To efekt przeprowadzonych konsultacji społecznych oraz międzyresortowych.

Bez polisy

Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami. Właśnie zakończyły się konsultacje. To pierwsza tak duża zmiana dotycząca pośredników, zarządców oraz rzeczoznawców od czasu zderegulowania tych zawodów w 2014 r. Pierwotnie bowiem projekt uzależniał ważność umowy pośrednictwa, zarządzania oraz operatu szacunkowego od zawarcia w nich informacji o OC, tj. numerze, nazwie ubezpieczyciela oraz okresie obowiązywania. Obecnie się zdarza, że wykonujący ten zawód nie mają OC, choć jest obowiązkowe. Nie ma bowiem sankcji za ich nieposiadanie.

Propozycję resortu skrytykowała jednak m.in. Polska Izba Ubezpieczeń. Jej zdaniem sankcja w postaci nieważności umowy byłaby zbyt surowa, ale przede wszystkim dotknęłyby również klientów.

Środowisko pośredników i zarządców podzieliło się na zwolenników i przeciwników propozycji. Wykonujący te zawody powinni mieć OC, a jak ich do tego zmusić, by przestrzegali przepisów? Tylko sankcjami uważa Leszek Hardek z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Inni pośrednicy podkreślają, że nie znają żadnego przypadku wypłaty odszkodowania z OC pośrednika lub zarządcy. Umowy ubezpieczenia są bowiem tak sformułowane, że trudno z nich cokolwiek wyegzekwować.

Zawsze też znajdą się nieuczciwi, którzy celowo będą zawierać umowę, mając nieważną polisę ubezpieczeniową, następnie wykonają usługę, pobiorą wynagrodzenie i gdy się okaże, że oferta ma wady, zawsze będą mogli się zasłaniać nieważnością umowy uważa Tomasz Błeszyński z Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.

Powrotu nie ma

Ministerstwo rozwiewa też nadzieje w kwestii powrotu wymogów co do wykształcenia przyszłych zarządców i pośredników. Dziś wystarczy skończyć gimnazjum, by pracować w tych dwóch zawodach. W projekcie ustawy nie przewiduje się przywrócenia licencji zawodowych dla osób fizycznych pozbawia złudzeń wiceminister Smoliński. Z tych powodów jego zdaniem raczej nie jest obecnie możliwe ustalenie wymogów odnośnie do wykształcenia czy obowiązku doskonalenia się pośredników i zarządów. Przywrócenia wymogów chcą m.in. Polska Federacja Stowarzyszeń Nieruchomościowych oraz Krajowa Izba Gospodarki Nieruchomościami. Pierwsza organizacja sugeruje, by wprowadzić obowiązek posiadania odpowiednich kwalifikacji dla zarządców nieruchomości. IGN proponowała obowiązkowe kursy dla przyszłych pośredników i zarządców, a dla osób, które pracują już w tych zawodach obligatoryjne doszkalanie. W projekcie zostanie też zawężony dostęp do dokumentów dotyczących nieruchomości. Chodzi o dostęp do PESEL. To efekt zastrzeżeń GIODO.

Jakie wymogi trzeba spełnić

Pośrednik i zarządca to dwa zawody, które od 1 stycznia 2014 r. najbardziej otworzyła tzw. ustawa deregulacyjna. - Zlikwidowano wówczas licencje zawodowe oraz wymóg posiadania wyższego wykształcenia. Przestał również istnieć rejestr osób wykonujących te dwa zawody (prowadził go minister budownictwa). - Dziś oba zawody może wykonywać praktycznie każdy. Wystarczy skończyć gimnazjum. Pozostawiono też wymóg posiadania ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. - Nadal jednak klienci szukają pośredników i zarządców posiadających licencje zawodowe wydane przed 2014 r. Dzięki temu mają gwarancje, że mają oni odpowiednie kwalifikacje. - Liczne organizacje zawodowe zaczęły też wydawać licencje branżowe, organizują też kursy.

Renata Krupa-Dąbrowska Rzeczpospolita |09.08.2016|

Źródło: http://www.rp.pl/Praca-emerytury-renty/160809146-Licencje-posrednikow-nieruchomosci-nie-wroca.html

    Foto:Tomasz Błeszyński

 
Skok w mieszkaniówce 2014-06-06 23:46
 Oceń wpis
   

Ostatnie ćwierćwiecze zmieniło preferencje kupujących mieszkania, ale też technikę ich budowy i standard.

Gdyby przyjrzeć się obecnemu budownictwu mieszkaniowemu w Polsce i porównać je z tym z 1989 r., można odnieść wrażenie, że minęło nie 25 lat, ale przynajmniej 100.

Postęp widać gołym okiem. Czy ćwierć wieku temu marzyliśmy o wieżowcach, w których będziemy mogli mieszkać np. na 30 piętrze? Czy jadąc przez Wrocław, Kraków albo Poznań, przypuszczaliśmy, że po 25 latach tak pięknie zostaną odrestaurowane kamienice, a na obrzeżach miast powstaną nowoczesne osiedla mieszkaniowe i domki jednorodzinne zastanawia się Jarosław Skoczeń, pełnomocnik zarządu w firmie Emmerson. Przypomina, że na warszawskim Tarchominie jeszcze 15 lat temu pasły się krowy, a dziś mieszka tam 150 tys. osób.

Jak w kalejdoskopie

Pierwsze inwestycje deweloperskie w Polsce powstały w 1993 r. Ukończono wtedy budowę 485 lokali. To niewiele wobec 57,5 tys. mieszkań z 2013 r. Trzeba przy tym pamiętać, że GUS jako mieszkania rozumie także domy jednorodzinne mówi Bartosz Turek, kierownik działu analiz Lions Banku.

Tymczasem zapotrzebowanie rynkowe rosło, aż w końcu przewyższyło podaż. Na początku lat 90. nie było jeszcze kredytów hipotecznych, a te, które oferowały banki, miały oprocentowanie rzędu 40-60 proc. W 1995 r. pojawiły się pierwsze kredyty mieszkaniowe z uchodzącym wtedy za atrakcyjne oprocentowaniem na poziomie 23-27 proc. mówi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Większość mieszkań kupowano jednak za gotówkę, a nabywcy niechętnie wskazywali źródło jej pochodzenia. Połowa lat 90. to czas wyraźnego zastoju. Jednym z jego powodów było zmniejszenie skali działalności spółdzielni mieszkaniowych, które wcześniej budowały znacznie więcej mieszkań niż indywidualni inwestorzy.

Udział w budownictwie mieszkaniowym mocno ograniczyli też gracze z kategorii wskazanej przez GUS jako pozostałe chodzi o budownictwo komunalne, czynszowe, zakładowe. W 1991 r. instytucje te zbudowały aż 13,3 tys. mieszkań. Dla porównania, w 2013 r. było to tylko niespełna 4 tys. lokali informuje Bartosz Turek.

Spadającej aktywności spółdzielni towarzyszył rosnący udział inwestorów indywidualnych i deweloperów, którzy w 2013 r. zbudowali odpowiednio: 55,9 proc. i 38,9 proc. wszystkich mieszkań oddanych do użytku, a spółdzielnie tylko 2,4 proc.

Szukanie recepty

Niestety pierwsze lata XXI wieku spowodowały odpływ klientów. Próbowano ich zatrzymać m.in. zmianą w kredytach hipotecznych, które dostawał prawie każdy i na każde mieszkanie.

Takie działanie faktycznie ożywiło rynek, ale doprowadziło do kryzysu, który rozpoczął się w 2008 r. Podaż była niewielka, ceny wysokie, zaś deweloperzy celowo ograniczając wprowadzanie mieszkań na rynek, nakręcali bańkę spekulacyjną. Rynek inwestycyjny rozkwitał, marże deweloperów były wysokie, a klienci straszeni informacjami przez opłaconych analityków, że taniej już nie będzie, kupowali wszystko, zadłużając się we frankach szwajcarskich tłumaczy Tomasz Błeszyński.

Skutki grzechów tamtych lat są odczuwalne do dzisiaj wielu deweloperów inwestujących w przeszacowane projekty upadło, a banki ograniczyły udzielanie kredytów w obcej walucie, choć dla wielu kredytobiorców niestety było już za późno. Obciążenie Polaków kredytami hipotecznymi nadal rośnie. Prawdziwe ożywienie powinno wrócić na rynek około 2016 r. Takie są cykle koniunkturalne i trzeba się do tego przyzwyczaić, a nie zaklinać rzeczywistość twierdzi Tomasz Błeszyński.

Dwa bieguny

Jednak minione ćwierćwiecze znacząco zróżnicowało przede wszystkim preferencje nabywców mieszkań. W latach 90. kupowano lokale 2-3 pokojowe do 45 mkw., w wielkiej płycie. Potem nastał czas bardziej nowoczesnych M4 i M5. W połowie 2000 r. zaczęła się natomiast moda na apartamenty i penthousy.

Dzisiaj na rynek wróciło myślenie ekonomiczne. Mieszkanie ma być dostosowane do potrzeb i za rozsądną cenę mówi Tomasz Błeszyński.

Podobnego zdania jest Marcin Jańczuk, dyrektor ds. PR w Metrohouse, który twierdzi, że minione lata wiele nauczyły zarówno pośredników i deweloperów, jak i samych klientów. Nabywcy z dużą ostrożnością podchodzą do transakcji na rynku mieszkaniowym. Zresztą dziś interesy klienta zabezpieczają m.in. zapisy tzw. ustawy deweloperskiej, regulującej kwestie rachunków powierniczych. Rynek dojrzał i bardzo się ucywilizował uważa Marcin Jańczuk.

Źródło : Puls Biznesu http://pulsbiznesu.pb.pl/3715023,80842,skok-w-mieszkaniowce

autor: Anna Gołasa

Kategoria: Biznes
 
Koniec transakcji na boku 2014-04-06 19:14
 Oceń wpis
   

Agencje nieruchomości ścigają klientów, którzy nie chcą zapłacić za skojarzenie ofert.

Pośrednicy w obrocie nieruchomościami coraz zdecydowaniej postępują z nieuczciwymi klientami. Jak wynika z szacunków DGP, liczba spraw o zapłatę prowizji rośnie o kilkanaście procent w skali roku. Tylko w tym roku kilka przypadków klientów uchylających się od zapłacenia wykrył Metrohouse, sieciowy pośrednik działający w największych polskich miastach. W całym ubiegłym roku było ich kilkanaście. Gdyby do tego doliczyć sprawy prowadzone przez nasze placówki franczyzowe, skala będzie przynajmniej dwa razy większa mówi Marcin Jańczuk, dyrektor w Metrohouse. Firma zatrudnia nawet osoby, których zadaniem jest śledzenie ksiąg wieczystych, by wyłapać klientów, którzy nie rozliczyli się z biurem za pośrednictwo.

O rosnącej liczbie klientów próbujących znaleźć np. kupca na mieszkanie przy pomocy agencji, a potem dogadać z nim transakcję na boku, mówi też Aneta Filipiak-Karasińska, właścicielka biura Afkpol i prezes Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami Polski Centralnej. Coraz częściej spotykamy się z problemem nieuczciwych klientów. Takich osób przybyło po tym, jak w latach 20082009 zaczęła się pogarszać sytuacja gospodarcza tłumaczy. Jej zdaniem przed wybuchem kryzysu finansowego tego typu przypadki były pojedynczymi wyjątkami. W ostatnich latach trafia mi się kilka takich spraw rocznie mówi Aneta Filipiak-Karasińska. Do tej pory tylko czterokrotnie kierowała sprawę do sądu. Dwie z nich zakończyły się ugodą i wypłatą wynagrodzenia wraz z kosztami. Pozostałe są w toku.

Rosnąca liczba takich przypadków to też efekt znacznie ostrzejszego sprawdzania losów nieruchomości, które zostały wycofane z oferty. Pośredników zmusił do tego widoczny od kilku lat spadek liczby i wartości transakcji na rynku wtórnym. Tomasz Błeszyński z zarządu Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości tłumaczy, że z powodu trudnej sytuacji na rynku pośrednicy zaczęli skrupulatniej szukać transakcji, przy których świadczyli usługi, ale nie zostały one opłacone. Nie ujawniamy, ile dokładnie prób uniknięcia zapłaty prowizji do tej pory zanotowaliśmy, ale jest to znacząca liczba z biznesowego punktu widzenia mówi DGP pracownik jednej z dużych ogólnopolskich agencji nieruchomości.

To właśnie takie firmy mają z reguły najwięcej problemów z nierzetelnymi klientami. Trafia do nich więcej osób z ulicy, podczas gdy mniejsze, niezależne biura nieruchomości, często od lat obecne na rynku, zwykle mają klientów z polecenia. Ludzie nie odważą się nie zapłacić, jeśli nasze biuro polecił im na przykład ktoś z rodziny tłumaczy Bianka Rapicka, właścicielka biura nieruchomości w Gdańsku.

W wykrywaniu transakcji przeprowadzonych za plecami pośredników bardzo pomagają elektroniczne księgi wieczyste, z których można korzystać od połowy 2010 r. Jeśli w księdze wieczystej pojawia się informacja o nowym właścicielu, którego nazwisko i imię brzmi tak samo jak osoby, którą z kupującym skojarzył nasz agent, to sygnał do podjęcia działań. Do tego potrzebne są inne dokumenty, jak np. protokół z prezentacji nieruchomości, a nawet SMS-y czy e-maile wymieniane przez agenta z, jak się zwykle okazuje, nowym nabywcą lokalu wskazuje Marcin Żak, prawnik Home Brokera.

Podstawowe zabezpieczenie agentów to zapisy w umowach dotyczące m.in. kar umownych, jeśli np. sprzedający dokona transakcji z osobą pozyskaną przez naszą agencję z jej pominięciem. Prawnik Home Brokera wskazuje, że w tej firmie i na rynku odszkodowanie wynosi zwykle od 10 do 30 proc. wysokości należnego wynagrodzenia za pośrednictwo plus samo wynagrodzenie. Prowizja za pośrednictwo w sprzedaży nieruchomości sięga zwykle maksymalnie 2,9 proc. wartości transakcji.

Ponieważ w księgach wieczystych nie ma informacji o cenie sprzedanego mieszkania lub domu, wysokość prowizji i odszkodowania pośrednicy obliczają na podstawie własnych szacunków na bazie informacji o lokalu i średnich cenach podobnych nieruchomości w tej samej okolicy. Na tej podstawie wystawiamy notę obciążeniową. Klient może oczywiście przedstawić dokładne dane o transakcji, na podstawie których wyliczamy wysokość odszkodowania mówi DGP prawnik jednej z firm.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Artykuł z dnia: 2014-04-03

Autor: Małgorzata Kwiatkowska

Patrycja Otto

Wszystkie prawa zastrzeżone

 

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Lepiej nie inwestować w tanie działki, ładnie położone, ale daleko od siedlisk. Koszty doprowadzenia mediów mogą wtedy zniweczyć misterny plan inwestora.

Profesjonalista nie da się skusić pięknemu widokowi na jezioro, urokliwym polankom i śpiewowi ptaków.

Jeśli jednak ktoś ulegnie urokowi okolicy, bez sprawdzania terenu, może nie tylko nie zarobić na kupnie działki nad wodą, ale nawet stracić pieniądze.

Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, podkreśla, że co innego jest kupić działkę nad jeziorem dla siebie, aby łowić ryby i odpoczywać, a co innego kupić taki grunt inwestycyjnie.

Jeśli szukamy terenu na własne potrzeby, możemy dać się ponieść fantazji. Ale kupując teren inwestycyjnie, przede wszystkim zapoznajmy się z kompletną dokumentacją. Zobaczmy, czy jest plan miejscowy lub studium i co jest w tych dokumentach zapisane. Sprawdźmy, czy jest infrastruktura techniczna mówi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości. / www.tomaszbleszynski.pl /

Grażyna Błaszczak

28-03-2014

Źródło: Rzeczpospolita

Wszystkie prawa zastrzeżone

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Po zniesieniu ustawowych przepisów regulujących dostęp do zawodów pośrednika w obrocie nieruchomościami i zarządcy nieruchomości, środowisko nieruchomościowe wypracowało własne systemy samoregulacji. Nowe zasady są w praktyce kontynuacją regulacji obowiązujących do 31 grudnia 2013 roku i ponownie wprowadzają licencje, tym razem federacyjne. Co więc dała ustawa deregulacyjna i gdzie szukać licencjonowanego pośrednika lub zarządcy?

Pośrednikiem lub zarządcą nieruchomości może obecnie zostać każdy, o ile spełni wymóg obowiązkowego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z pośrednictwem w obrocie nieruchomościami. Przepis ten obowiązuje również wtedy, gdy pośrednik wykonuje czynności przy pomocy innych osób, działających pod jego nadzorem. To dziś jedyny ustawowy zapis, który w praktyce sankcjonuje dostęp do zawodów nieruchomościowych. Od 1 stycznia br. pozostałe czynności pośrednictwa w obrocie nieruchomościami określa pisemna umowa cywilno-prawna zawierana między pośrednikiem lub zarządcą a klientem, która reguluje prawa i obowiązki obu stron. Zniknęły natomiast wymogi dotyczące uzyskania kierunkowego wykształcenia, odbycia praktyki zawodowej, a przede wszystkim niekaralności.

Kto przyznaje licencje?

Niemal natychmiast po wejściu w życie ustawy deregulacyjnej, najważniejsze federacje polskiego rynku nieruchomości zaczęły wprowadzać własne certyfikaty i rejestry zrzeszonych pośredników i zarządców. Do tej pory systemy licencjonowania uruchomiły m.in. Polska Federacja Rynku Nieruchomości (PFRN) i Federacja Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości (PPRN). Działając w porozumieniu, wspólny program kształcenia i certyfikowania wdrożyły także Polska Federacja Stowarzyszeń Zawodów Nieruchomościowych, Polska Federacja Organizacji Zarządców, Administratorów i Właścicieli Nieruchomości oraz Polska Federacja Zarządców Nieruchomości. Każda z wyżej wymienionych federacji posiada własny system szkoleń i osobny rejestr, w którym znaleźć można szczegółowe dane na temat pośredników i zarządców z federacyjną licencją. W zależności od podmiotu zrzeszającego będą to m.in. imię, nazwisko, pełne dane kontaktowe, firma, zdjęcie, numer licencji, opis doświadczenia i wykształcenie, a nawet informacje o ubezpieczycielu wraz z sumą gwarancyjną OC.

Poszczególne systemy różnią się co prawda ilością godzin szkoleń i zakresem praktyk, ale przyjąć można, że są w zasadzie odzwierciedleniem przepisów obowiązujących przed 1 stycznia 2014. Wspólnym mianownikiem wszystkich licencji federacyjnych jest natomiast ich dobrowolność, wymóg minimum średniego wykształcenia, konieczność odbycia kursu kwalifikacyjnego zakończonego egzaminem oraz akceptacja kodeksu etyki zawodowej obowiązującego wewnątrz federacji. Ważną cechą wspólną jest także fakt, że osobom, które przed deregulacją posiadały licencję państwową lub do końca ubiegłego roku ukończyły kierunkowe studia i zaliczyły praktykę, licencję nadaje się niemal od ręki, a w PFRN nawet z tym samym numerem. Konieczna jest oczywiście akceptacja regulaminu, kodeksu etyki i wniesienie opłaty za licencję, ale po spełnieniu tych kryteriów możliwy jest wpis do rejestru i otrzymanie stosownego dokumentu potwierdzającego uzyskanie certyfikatu konkretnej federacji.

Klienci wciąż szukają licencji

Z punktu widzenia klienta, posiadanie przez pośrednika lub zarządcę licencji jest czymś oczywistym i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której konsument podejmuje decyzję, np. o zakupie czy zarządzaniu nieruchomościami na podstawie opinii wydanej przez osoby nieposiadające odpowiedniego przygotowania i wiedzy o rynku. Tym bardziej teraz, po deregulacji, kiedy licencje nadawane przez wiarygodne organizacje branżowe stają się dla klientów wyznacznikiem poziomu kompetencji i jakości usług oferowanych przez biura nieruchomości, a jednocześnie kontynuują proces licencyjny sprzed deregulacji mówi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości oraz wiceprezydent Federacji PPRN.

Skoro licencje są wciąż wyznacznikiem jakości usług i zwiększają poczucie bezpieczeństwa klientów, to co dała ustawa deregulacyjna? Z Informacji płynących z rynku nie wynika, że po nowym roku nastąpiło znaczące ożywienie działań konkurencyjnych i szturm na zawody pośrednika czy zarządcy nieruchomości, jest wręcz przeciwnie.

Coraz trudnij znaleźć na rynku lukę, która pozwala na bezpieczne prowadzenie biznesu w naszej branży. W związku z tym nie spodziewam się, aby nastąpił gwałtowny wzrost ilości nowych biur zachęconych deregulacją zawodów nieruchomościowych. Myślę, że będzie wręcz przeciwnie i z rynku zaczną znikać mniejsi gracze, którzy w ostatnich latach nie wypracowali sobie silnej pozycji wśród konkurencji i stabilnego portfolio klientów komentuje Krzysztof Pelowski, dyrektor ds. rozwoju sieci PÓŁNOC Nieruchomości.

Ustawa deregulacyjna zlikwidowała więc regulację centralną i spowodowała samoregulację branży, co w gruncie rzeczy jest przejawem prawidłowego funkcjonowania rynku. Nadmiar regulacji nigdy nie jest dobry, z kolei ich niedobór może prowadzić do patologii i nadużyć. Działające w Polsce federacje, które postanowiły nadawać własne licencje, organizować szkolenia, programy praktyk i prowadzić odpowiednie rejestry, cały system kształcenia i certyfikowania oparły na mechanizmie istniejącym do końca 2013 roku. Nie można więc powiedzieć, że deregulacja była rewolucją w uwalnianiu zawodów nieruchomościowych, ponieważ licencje w nieco zmienionej formie obowiązują do dziś.

Być może kolejnym krokiem będzie konsolidacja wszystkich federacji i stworzenie ujednoliconego systemu kształcenia, certyfikacji oraz wprowadzenie jednego, centralnego rejestru pośredników i zarządców nieruchomości. Jeśli takie przedsięwzięcie doszłoby do skutku i uwzględniało wymogi stawiane przez CEPI, czyli Europejską Radę Zawodów Rynku Nieruchomości oraz Komisję Europejską, to w praktyce oznaczałoby to ponowną regulację dostępu do zawodów nieruchomościowych, a ustawa deredulacyjna nie miałaby większego znaczenia, ponieważ obowiązywałyby standardy wprowadzane i kontrolowane centralnie przez instytucje europejskie.

 

Krzysztof Oflakowski

2014-03-12

Źródło: Bankier Press

 

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

.. dzisiaj popołudniu byłem na szczególnym spotkaniu ..

.. odwiedziłem moją klientkę, którą poznałem ze 20 lat temu .. niedawno miała udar mózgu .. zrobiło mi się ciepło na duszy, kiedy mnie poznała .. uśmiechała się .. rozmawiała ..choć wszystko przychodzi jej jeszcze z trudem .. urodziła się w 1932 roku .. cały czas .. działała aktywnie, z optymizmem patrzyła na świat .. pracowała .. działała społecznie .. słowem człowiek instytucja ..a teraz jeszcze nadmiar złego .. złamała nogę i leży w łóżku obolała ze swoją chorobą ..

Po wielu latach pracy w nieruchomościach doceniam, że wszystko, co jest najlepsze w tej branży to nieustanny kontakt z ludźmi .. różnymi ludźmi ..ciekawymi ludźmi .. to jak z nimi współpracujemy jak ich traktujemy oceniane jest po latach .. Pani J. przez wiele lat powierzała mi zajmowanie się sprawami swoich nieruchomości, rodziny i znajomych .. bezgranicznie mi ufając i zawsze licząc się z moim skromnym zdaniem .. jej rekomendacja była i jest dla innych najcenniejszą wskazówką ..

Tak ! .. rynek nieruchomości to fajny i ciekawy obszar do działania .. wykonywanie usługi pośrednictwa czy doradztwa jest ważnym elementem życia innych .. zajmujemy się, bowiem ich majątkiem niekiedy dorobkiem całego życia pokoleń .. bezwzględnie należy pamiętać, że za tymi nieruchomościami stoją też ludzie .. zainteresujmy się również i nimi .. pośrednictwo to nie tylko transakcje .. prowizje  .. kasa .. sprzedawanie za wszelką cenę .. byle by tylko zarobić już .. teraz ..zaraz .. pośrednictwo to też ludzie .. wspomnienia .. szacunek .. zaufanie .. pozytywne budowanie wzajemnych relacji .. dzisiejszy uśmiech mojej klientki i podziękowanie za jak to powiedziała przyjacielską wizytę było dla mnie nagrodą za lata pracy .. bowiem awansować z pośrednika na przyjaciela ..to jest coś ..

Patrzenie na życie wyłącznie przez pryzmat kasy .. jest smutne .. zarobione pieniądze są zawsze potrzebne na teraz .. wspomnienia pozostają na zawsze ..

Mój aforyzm na dzisiaj .. Pamiętaj o innych a Oni nie zapomną o Tobie ..

Tomasz Błeszyński doradza ludziom i na rynku nieruchomości

06.03.2014 r.

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Łódź najbardziej przyjaznym miastem w Polsce dla rządowego programu "Mieszkanie dla Młodych". Choć ceny nowych mieszkań w Łodzi są jednymi z najniższych w kraju, to jednocześnie mamy jeden z najwyższych limitów warunkujących skorzystanie z pomocy w ramach MdM.

Jak podaje portal Rynek pierwotny.com, w Łodzi kryteria programu spełnia aż 51 procent nowych mieszkań o powierzchni do 85 mkw. Tymczasem w Krakowie - zaledwie 2,71 proc. Program MdM wystartował 1 stycznia. W jego ramach państwo dopłaca osobom do 35. roku życia do kredytów na zakup mieszkania od dewelopera. Programem objęte są mieszkania o powierzchni do 75 mkw. lub 85 metrów (w przypadku rodzin z przynajmniej trojgiem dzieci). Aby można było skorzystać z dopłaty, cena metra kwadratowego mieszkania nie może przekraczać ustalanego raz na kwartał limitu. Sceptycy podkreślają, że w większości miast Polski właśnie to ograniczenie czyni program MdM fikcją - w praktyce ceny mieszkań są dużo wyższe od limitów.

W Łodzi jest inaczej

Limit cenowy dla MdM wynosi w 1 kwartale 2014 roku aż 5031 zł za mkw. Tymczasem, jak podaje portal Rynek pierwotny.com, średnia cena mieszkania deweloperskiego w stolicy naszego regionu wynosiła pod koniec 2013 roku 4575 złotych. Nawet w najdroższym Śródmieściu przeciętna cena (5020 zł) jest niższa niż limit MdM. W przypadku najtańszej Górnej (3428 zł) średnie ceny są od limitu niższe o ponad 30 procent.
Nic dziwnego, że tak wielu deweloperów, działających w Łodzi, kusi możliwością skorzystania z dopłaty. Znaczki MdM widnieją na stronach internetowych takich inwestycji, jak Nowe Polesie (Atal), Osiedle Centrum (JW Constru-ction) czy Osiedle Botanicum (TreeDevelopment). - Jest duże zainteresowanie programem MdM, od początku roku podpisaliśmy już kilka umów na sprzedaż mieszkania - mówi Łukasz Chwiałkowski z TreeDevelopment.
Ceny promocyjne w Botanicum zaczynają się na poziomie 4,4 tys. złotych. Inne mieszkania kosztują tu ok. 4,9 - 5 tys. zł, ale Chwiałkowski mówi, że jeśli cena metra kwadratowego nieznacznie przekracza limit MdM, można negocjować stosowny upust.
W odróżnieniu od Łodzi, w pozostałych dużych miastach Polski poszukiwanie mieszkań kwalifikujących się do rządowej dopłaty jest zajęciem dla hobbystów, osób wytrwałych oraz najmniej wybrednych.

W Warszawie średnia cena nowego mieszkania wynosi 7,2 tys. zł za metr, tymczasem limit MdM to jedynie 5,8 tys. zł. W efekcie kryteria spełnia jedynie 5,8 proc. mieszkań o powierzchni do 85 mkw. W większości są to lokale o niższym standardzie, w dodatku na peryferiach. W Krakowie w limicie mieści się ledwie 2,57 proc. mieszkań. Nic dziwnego, skoro wynosi on 4,8 tys. zł, a średnia cena mieszkania to 6,5 tysiąca. We Wrocławiu kryteria spełnia 4,7 proc. mieszkań (limit 4,7 tys. zł, średnia cena - 5,8 tys. zł).
Skąd takie różnice w dostępności do MdM? Nie ma w tym żadnej magii. Do określenia limitu używa się tzw. wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Jest on ustalany raz na kwartał przez wojewodów i niekoniecznie odpowiada rynkowym cenom mieszkań w danym mieście. Limit MdM uzyskuje się mnożąc ten wskaźnik przez 1,1.

Część specjalistów przekonywała, że program MdM może doprowadzić do wzrostu cen mieszkań, jest to jednak wielce wątpliwe, bo skutki ewentualnego wyższego popytu równoważyć będzie presja na obniżanie cen, tak by zmieścić się w limitach. Bardziej możliwe, że na niewielki wzrost cen przełoży się niski koszt cen kredytów i zwiększona aktywność inwestorów lokujących oszczędności w nieruchomościach.
Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości prognozuje, że hossa powróci na rynek dopiero w 2016 roku. / www.tomaszbleszynski.pl /

Piotr Brzózka        

Źródło: Dziennik Łódzki

Polskapresse Sp. z o.o.

 

Kategoria: Biznes
 
Rośnie apetyt na ziemię 2014-01-17 22:40
 Oceń wpis
   

Na działki budowlane polują zarówno deweloperzy, jak i inwestorzy prywatni.

O ile w pierwszej połowie ubiegłego roku na rynku gruntów pod budowę i mieszkaniowym zawierano niewiele transakcji, o tyle w drugiej połowie sytuacja zaczęła się zmieniać na korzyść sprzedających. Od jesieni zainteresowanie ziemią rośnie. Deweloperzy nie tylko rozglądają się za ofertą, skala zawieranych transakcji jest coraz większa. Jeśli ten trend się utrzyma, działki budowlane w wybranych lokalizacjach zaczną w tym roku drożeć prognozuje Piotr Suchodolski, przedstawiciel firmy doradczej Wealth Solutions. Co więcej, zdaniem Łukasza Madeja z ProDevelopment Group, gdzieniegdzie już widać pierwsze delikatne podwyżki.

Przygotowane oferty

Deweloperzy nie szukają gruntów po to, by zwiększyć zasoby swoich banków ziemi. Potrzebują ich pod nowe projekty i chcą jak najszybciej zacząć budowę. Ich uwagę przykuwają areały, na których można postawić niezbyt duże osiedla liczące średnio ok. 150, co najwyżej 300 mieszkań mówi Łukasz Madej. I tłumaczy, że chodzi o to, by przy dobrych projektach cena ziemi nie przekraczała 1520 proc. całkowitych kosztów realizacji projektu. Popyt na dobre lokalizacje jest widoczny szczególnie w stolicy. Tu deweloperzy celują w okolice dobrze rozpoznawalne przez klientów, np. przemysłową część Mokotowa albo Bielany, blisko metra. Budzi się również apetyt na grunty w Krakowie. Od 2012 r. miałem na sprzedaż kilka działek inwestycyjnych blisko centrum miasta. Przez wiele miesięcy nie wzbudzały żadnego zainteresowania opowiada Jan Zieleniewski, właściciel krakowskiego biura Inter-Polmex. Jesienią 2013 r. sytuacja się zmieniła i wszystkie oferty zostały niemal błyskawicznie sprzedane. Od kilku miesięcy wydzwaniają do mnie deweloperzy szukający nowych gruntów dodaje Zieleniewski.

Paweł Grząbka, szef firmy doradczej CEE Property Group, największego popytu na działki pod budownictwo jednorodzinne i wielorodzinne spodziewa się na peryferiach miejskich. Grunty będą się dobrze sprzedawać tam, gdzie mieszkania mogą spełnić kryteria programu Mieszkanie dla młodych" (MdM), czyli będą tanie opowiada Paweł Grząbka. W grę wchodzą więc obrzeża większych miast, np. Ursus, Włochy czy Białołęka w Warszawie. W niektórych miastach, np. w Poznaniu, w ramy programu MdM" mogą wejść mieszkania budowane nawet bliżej centrum dodaje Paweł Grząbka,

W Poznaniu zdaniem Jarosława Krajewskiego, właściciela agencji Ager, lokalizacja ma mniejsze znaczenie. Deweloperzy koncentrują się na działkach, na których można zrealizować projekt bez większych problemów z infrastrukturą czy uzbrojeniem działki itd.

Duża podaż

O ziemię pyta również coraz więcej klientów indywidualnych. Teraz, gdy ceny gruntów spadły, mamy dobry moment na kupno działki, zwłaszcza że w wielu miejscach poprawiła się w ostatnich latach infrastruktura opowiada Łukasz Madej.

Według wyliczeń spółki Briland najniższe ceny ofertowe działek o wielkości do 1,5 tys. mkw. pod budowę domów wynoszą od 120 zł (Kraków, Poznań) do 190 zł za mkw. (Gdańsk, Warszawa).

Idealne działki pod budowę domu nie przekraczają 1 tys. mkw. Znacznie więcej jednak jest do wzięcia gruntów liczących po ok. 1,5 tys. mkw. i więcej, co podwyższa finalny koszt zakupu i blokuje część transakcji.

Mimo to, jak zapewnia Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości, podaż gruntów budowlanych pod projekty jednorodzinne jest spora we wszystkich miastach. Pewnym mankamentem są braki aktualnych planów zagospodarowania przestrzennego, a klienci szukają ziemi, na której mogą jak najszybciej zacząć budowę. Wybór pada więc często na lokalizacje w promieniu 70 km od obrzeży dużych miast, jeśli tylko grunty są przygotowane do realizacji inwestycji opowiada Tomasz Błeszyński.

Dorota Kaczyńska

Rzeczpospolita

Wszystkie prawa zastrzeżone

 

Kategoria: Biznes
 
Rok 2013 2014-01-01 22:27
 Oceń wpis
   

W pamięci pozostanie to, co działo się dobrego i złego na rynku nieruchomości w 2013 roku.

Uchwalono min. ustawę deregulacyjną, likwidującą zawody pośrednika i zarządcy nieruchomości. Był to cios dla środowiska zaangażowanego w rozwój zawodów i podnoszenie standardów usług świadczonych na rzecz klientów.

Były też miłe wydarzenia min. wyróżnienie mnie złotym medalem "Pro aequo et bono" za zasługi dla polskiego rynku nieruchomości. Jest to piękne podsumowanie mojej ponad 23-letniej działalności społecznej i zawodowej.

Jaki będzie ten Nowy Rok 2014 zobaczymy już za 12 miesięcy.

 

Tomasz Błeszyński

Doradca Rynku Nieruchomości

 

Kategoria: Biznes
 
Wysyp licencji na rynku 2013-12-27 14:24
 Oceń wpis
   

Czeka nas w Nowym Roku 2014 na rynku nieruchomości istny wysyp licencji, certyfikatów, świadectw i zaświadczeń.

    Wszystko to dzięki ustawie deregulacyjnej likwidującej od 1 styczna licencje pośredników i zarządców nadawane przez Ministra. Licencji państwowych już nie będzie pojawiają się za to przeróżne pomysły społecznego, zawodowego licencjonowania rynku nieruchomości. Spodziewam się, że projekty będę podobne, bo przecież proch już dawano wymyślono. Jednak jak mawia inne przysłowie diabeł tkwi szczegółach i tym różnić się będą te licencje czy certyfikaty oprócz kolorów i szaty graficznej.

    Bardzo żałuję, że nasza wielomiesięczna praca nad uzgadnianiem między federacyjnych otwartych na środowisko regulacji nie przyniosła rezultatu. Byliśmy już blisko sukcesu opracowaliśmy koncepcję, przedyskutowaliśmy statut oraz formułę wdrażania. Szkoda, bo wspólny projekt zintegrowałby środowisko, a tak każdy sobie rzepkę skrobie.

    Polecam przyszłym licencjobiorcom szczegółowe przeczytanie i przeanalizowanie proponowanych regulaminów, co by przed ich podpisaniem upewnić się czy są zgodne z obowiązującym prawem. Wnikliwe zapoznanie się z propozycjami standardów zawodowych czy kodeksu etyki, co by nie wpaść z deszczu pod rynnę. Bo to przecież deregulacja uczyniła nas wolnymi, choć bez naszej w tym zasługi. Jesteśmy wolni i z pełną świadomością zdecydujmy się na nowe regulacje zawarte w standardach, ale po ich analizie.

    Na hura nie przystępujmy do danego systemu zobaczmy, co zaoferuje rynek. Jakie rozwiązanie będę dla nas dobre i nowatorskie, jaki projekt spełnia nasze potrzeby i w jakim zakresie będzie nam pomocny. Czy proces licencjonowania zakończy się tylko zawieszeniem kolejnej ramki na ścianie, czy też da nam szansę dalszego rozwoju. Nie raz już bywało, że w pospiechu Stryjek zamienił siekierkę na kijek samobijek.

    Okazać się może, że będziemy chcieli mieć po kilka różnych licencji, certyfikatów czy świadectw i nic nie jest w tym złego. Takie jest nasze prawo wolnych ludzi po deregulacji i nikt nic nam nie będzie ograniczał ani zabraniał.

Tomasz Błeszyński zderegulowny pośrednik i zarządca nieruchomości

Copyright prawa autorskie zastrzeżone

Żadna część jak i całość artykułów zawartych w niniejszym blogu nie może być powielana i rozpowszechniania  w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób w tym także zamieszczana w Internecie bez podania  źródła lub autora.

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Zainteresowanie luksusowymi apartamentami liczącymi 80 - 120 mkw., budowanymi w nielicznych projektach, jest mniejsze.

Jakie nowe trendy pojawią się w ostatnim kwartale tego roku na rynku deweloperskim?

Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości: Nie spodziewam się specjalnych zmian. Inwestorzy będą oczekiwać m.in. wprowadzenia programu dopłat Mieszkanie dla młodych" i realizować rozpoczęte już inwestycje. Byłoby dobrze, gdyby chociaż pod koniec roku banki chętniej finansowały projekty deweloperskie oraz zakup mieszkań przez klientów.

Czy w ostatnim kwartale na rynek trafi wiele nowych inwestycji?

Choć deweloperzy mają zapas ziemi pod nowe osiedla, to cały czas szukają kolejnych ciekawych lokalizacji. Są jednak bardziej ostrożni. Mieszkań na pewno jednak nie zabraknie, ani pod koniec roku, ani w przyszłym roku.

Do oferty trafią mieszkania popularne czy apartamenty?

Firmy nadal stawiają na segment popularny z jedno-, dwupokojowymi mieszkaniami o powierzchni do 50 mkw. Zainteresowanie luksusowymi apartamentami liczącymi 80 - 120 mkw., budowanymi w nielicznych projektach, jest mniejsze.

Rozsądni deweloperzy dostosowują portfel inwestycji do siły nabywczej klientów, a ta, niestety, maleje z roku na rok. Rośnie za to bezrobocie, zarobki są niezadowalające, wzrastają koszty utrzymania rodzin.

A jak wygląda sytuacja na rynku wtórnym?

Duża podaż mieszkań w każdym segmencie i lokalizacji, ceny podlegające negocjacji, wydłużony czas sprzedaży lokali, kłopoty klientów z uzyskaniem kredytu hipotecznego. Widać zwiększone zainteresowanie inwestycyjnym kupowaniem mieszkań za gotówkę.

Przybywa klientów, którzy w popłochu wycofali pieniądze z giełdy, funduszy i lokat, przenosząc się na rynek mieszkaniowy. To dobra wiadomość dla rynku nieruchomości, zła dla rynku kapitałowego.

aig 15-10-2013

Rzeczpospolita

Wszystkie prawa zastrzeżone

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Zarządcy i pośrednicy nieruchomości planują wprowadzić od 2014 r. własne certyfikaty zawodowe.

Od nowego roku nie będzie już licencji zawodowych dla pośredników i zarządców nieruchomości. Likwiduje je ustawa deregulacyjna, której część przepisów wchodzi w życie 1 stycznia 2014 r. Razem z nimi znikną inne wymogi stawiane przedstawicielom tych profesji.

Niektóre organizacje pośredników i zarządców postanowiły zewrzeć szyki i wprowadzić w życie od 1 stycznia własny dobrowolny system certyfikacji dla przyszłych zarządców i pośredników.

Własne licencje

Chcemy zapobiec psuciu rynku i pogarszaniu jakości usług, do czego prędzej czy później nowe przepisy doprowadzą uważa Arkadiusz Borek, prezydent Federacji Gospodarki Nieruchomościami.

W tym celu we wtorek spotkało się większość federacji zrzeszających organizacje lokalne zarządców i pośredników.

Postanowiliśmy powołać do życia Polski Związek Federacji Rynku Nieruchomości. Obecnie trwają prace organizacyjne nad formalnym powołaniem go do życia informuje Tomasz Błeszyński, wiceprezydent Federacji Porozumienia Polskiego Rynku Nieruchomości.

Pomysł polega na tym, że związek wydawałby certyfikaty osobom, które będą chciały pracować w tych dwóch zawodach. Wcześniej będą musiały spełnić kilka warunków.

Taka osoba powinna mieć minimum średnie wykształcenie, odbyć praktykę i przejść szkolenie organizowane przez federację zrzeszoną w związku. Następnie jej wiedza powinna zostać zweryfikowana zwraca uwagę Arkadiusz Borek.

Dzięki tym zmianom potencjalni klienci zarządów i pośredników będą mieli wybór, czy zatrudnić osobę, która nie ma żadnej wiedzy i wykształcenia, czy też wybrać wykwalifikowanego pośrednika lub zarządcę dodaje Tomasz Błeszyński.

W jedności siła

To dobry pomysł ocenia Marcin Jańczuk, dyrektor w Metrohouse SA, firmie prowadzącej sieć biur pośrednictwa. Według niego ważne jest jednak, by wszystkie organizacje zdecydowały się wydawać takie same certyfikaty. Jeżeli każda z nich przyjmie własny tłumaczy to nie będą one miały wartości, a potencjalni klienci będą mieli jeszcze większy mętlik w głowach.

Dojść do zgody nie będzie jednak łatwo. Niektóre federacje nie chcą postawić na wspólne działanie.

Jak jest dziś

Obecnie każdy zarządca i pośrednik musi mieć licencję zawodową, którą wydaje minister transportu i budownictwa. Musi też mieć wyższe wykształcenie oraz ukończyć podyplomowe studia kierunkowe. Niezbędna jest też praktyka zawodowa.

Po wejściu w życie ustawy deregulacyjnej większość tych wymogów zniknie i zostaną tylko dwa: obowiązkowe OC oraz świadczenie usług dopiero po wcześniejszym zawarciu umowy pisemnej.

Opinia: Łapiński Funkcja, dyrektor Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych

Czym innym są licencje zawodowe wydawane przez ministra transportu i budownictwa, a czym innym certyfikaty branżowe wydawane przez stowarzyszenia zawodowe. Ranga jednych i drugich jest różna. Te ostatnie zresztą stracą na wartości, jeżeli każde stowarzyszenie będzie chciało stworzyć własne zasady wydawania certyfikatów. Na to się wprawdzie nie zanosi, ale z tego, co wiem, zgody między federacjami nie ma. Dlatego nie wierzę, że uda się stworzyć jeden jednolity, ogólnopolski system weryfikacji kwalifikacji zawodowych przyszłych zarządców i pośredników.

Najlepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie po nowym roku licencji zawodowych, ale na innych zmienionych zasadach.

Renata Krupa-Dąbrowska

10-10-2013

Rzeczpospolita

Wszystkie prawa zastrzeżone

 

Kategoria: Biznes
 
Komisja deredgulacyjna 2012-11-27 11:08
 Oceń wpis
   

Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw deregulacyjnych pracuje pełną parą odbyło się już kolejne posiedzenie.

Skład komisji, która liczy łącznie 26 osób trafnie odzwierciedla obecną arytmetykę sejmową składa się z 12 posłów PO, 2 - PSL, 8 - PIS, 2 - RP, 1 - SP, 1 - SLD. Będzie to zapewne gra do jednej bramki i wydaje się, że wynik meczu jest już przesądzony. Komisji przewodniczy poseł PO, były przewodniczący komisji Przyjazne Państwo.

Po prawie dwugodzinnej dyskusji na temat otoczenia deregulacyjnego komisja podjęła uchwałę o przeprowadzeniu w Sejmie wysłuchania publicznego. Jest to jak na razie jedyna i do tego pozytywna uchwała podjęta prze komisję. Publiczne wysłuchanie odbędzie się w dniach 10 i 11 grudnia 2012 r. W pierwszy dzień wysłuchanie publiczne zacznie się o godz. 12: 00, a w dniu drugim o godzinie godz. 9:00.

Należy mieć nadzieję, że do głosu zostaną dopuszczone wszystkie zainteresowane ustawą środowiska zawodowe. Konsultacje społeczne projektu ustawy przeprowadzane przez Ministerstwo Sprawiedliwości podczas procesu legislacji w ocenie wielu środowisk zostały wykonane nierzetelnie. Organizacje zawodowe chciałyby bardzo przedstawić swoje argumenty w imię dobrego demokratycznego zwyczaju.

Podtrzymuje swoja opinię, że proponowana deregulacja to nic innego jak planowe i systematyczne niszczenie funkcjonujących z powodzeniem struktur gospodarczych sektora MSP. Pod płaszczykiem zwiększenia konkurencyjności, tworzenia wirtualnych miejsc pracy wprowadza się regulacje prawne działające na szkodę polskich przedsiębiorców.

Strach, cwaniactwo, krwiożercza spekulacja, oszustwa, bankructwa zapanują po tych zmianach na rynku nieruchomości. Wszystko w imię deregulacji, swobody gospodarczej, która doprowadzi do pogorszenia, jakości świadczonych usług zawodowych, zagrażając bezpieczeństwu obywateli naszego państwa. Koszty społeczne i gospodarcze likwidacji licencji zawodowych pośrednika w obrocie nieruchomościami, zarządcy nieruchomości będą dotkliwe. Żal mi tylko ludzi, którzy tracić będą majątki życia na rzecz niekompetentnych pozbawionych kontroli deregulowanych fachowców.

Tomasz Błeszyński

Pośrednik w obrocie nieruchomościami /przed deregulacją/

Doradca Rynku Nieruchomości

 

Kategoria: Biznes
 

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-11-21 13:41
MarcinZa do wpisu:
Czarne chmury nad mieszkaniówką
Faktycznie bańka cenowa rośnie a kupujący tego ni czują, że za chwile będę przepłacać.[...]
 
2017-11-21 13:39
MarcinZa do wpisu:
Kuszą nie tylko ceną
Ma Pan rację, cena, nazwa i dodatkowe bajery najlepiej kuszą kupujących niż realna oferta.[...]
 
2017-11-18 08:53
mam w głębokim poważaniu gigantomanie... do wpisu:
Expo jednak nie dla Łodzi
Byłoby jednak milej, aby miast walczyć z wiatrakami połatać dziury w jezdniach na Wojska[...]
 
2017-11-17 15:19
pieniadze do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Wynik bardzo dobry. Praktycznie wygraliśmy ale sądzę, że przeważył argument niemerytoryczny tj.[...]
 
2017-11-15 19:08
Tomasz Błeszyński do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Polska nie zorganizuje International EXPO 2022 Poland w Łodzi. Wystawę zorganizuje stolica[...]