Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
 Oceń wpis
   

Przetargi dotyczące wynajmu powierzchni na dworcu Łódź Fabryczna miały być rozpisane w pierwszym kwartale, ale ciągle nic się nie zaczęło.

Minęło pięć miesięcy od otwarcia dworca Łódź Fabryczna, ale obiekt nadal straszy pustką. Nikt nie zajmuje pomieszczeń handlowo-usługowych, bo kolej nie rozpisała przetargów na wynajem tych powierzchni. To dziwne, bo po otwarciu dworca władze kolei zapowiadały, że procedura przetargowa rozpocznie się w pierwszym kwartale tego roku. Mamy połowę drugiego kwartału, ale przetargów nie ma. Co gorsza, dyrekcja kolei mówi, że przetargi mogą być rozpisane dopiero w trzecim kwartale.

PKP SA, czyli spółka zarządzająca nieruchomościami kolejowymi, tłumaczy opóźnienie w komercjalizacji pomieszczeń dworca koniecznością sformalizowania kwestii związanych z zarządzaniem obiektem. W budowę dworca zaangażowane były trzy podmioty: gmina Łódź oraz kolejowe spółki - PKP PLK i PKP SA.

Ogłoszenie przetargów na wynajem lokali komercyjnych na dworcu Łódź Fabryczna będzie możliwe w chwili, gdy PKP SA staną się pełnoprawnym zarządcą obiektu. Kwestie te określa negocjowane obecnie porozumienie między PKP SA i PKP PLK - mówi Aleksandra Grzelak z wydziału prasowego PKP SA. - Obecnie jesteśmy na finalnym etapie procedowania dokumentu. Liczymy na to, że jeszcze w tym lub na początku przyszłego kwartału ogłoszone zostaną postępowania przetargowe.

Jak traktować takie deklaracje? W grudniu ubiegłego roku zapewniano, że przetargi będą rozpisane w pierwszym kwartale. Rok wcześniej kolej także zapowiadała rychłą komercjalizację pomieszczeń. Dziwiło to już wtedy Tomasza Błeszyńskiego, specjalisty ds. nieruchomości, który utrzymywał, że komercjalizacja może trwać dwa, a nawet trzy lata. Jego zdaniem, kolej powinna już dawno mieć zawarte umowy rezerwacyjne z chętnymi do zajęcia powierzchni dworcowej. 

Wynajem powierzchni jest ważny z dwóch powodów. Pierwszy dotyczy podróżnych, którzy nie mogą nic zjeść, napić się, kupić książek do czytania w drodze lub drobnych przekąsek. Nawet food trucki odjechały sprzed dworca...

Podróżni mogą korzystać z wysp handlowych: z kawiarni, księgarni i saloniku prasowego - mówi Aleksandra Grzelak.

 Drugi powód konieczności szybkiej komercjalizacji to pieniądze. Utrzymanie budynku kosztuje kilka milionów złotych rocznie, a dochody z wynajmu miały zniwelować te wydatki.

Eksperci z fundacji Centrum Zrównoważonego Transportu obliczyli, że kolej traci miesięcznie 200 tys. zł. Do wynajęcia jest 4 tys. mkw. Powierzchni. Gdyby wynająć ją za niską stawkę miesięczną 50 zł za mkw., to wyszłoby właśnie 200 tys. zł. Stawki mają być jednak znacznie wyższe. Jakie?

Stawki najmu stanowią tajemnicę handlową - skwitowała Aleksandra Grzelak. 

Marcin Bereszczynski - DZIENNIK ŁÓDZKI

Źródło; http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/lodz/fabryczny/a/jak-dlugo-dworzec-lodz-fabryczna-bedzie-pusty,12075872/

Foto:Tomasz Błeszyński - Dworzec Łódź - Fabryczna

 
 Oceń wpis
   

Choć 2016 rok jeszcze nie minął, wiadomo już, że zakończy się rekordowym zyskiem magistratu ze sprzedaży nieruchomości. Czy Łódź może się stać rajem dla inwestorów?

- W czasach największego boomu na rynku nieruchomości nie było w Łodzi tylu inwestycji i takich transakcji. W budowie jest ponad 200 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej, a inwestorzy przygotowują kolejne projekty. Na tegorocznych targach mieszkaniowych deweloperzy zaprezentowali rekordową liczbę inwestycji - wylicza Aleksandra Hac z biura prasowego UMŁ.

Łódź zarabia...

W roku 2014 Urząd Miasta Łodzi zarobił na sprzedaży 170 nieruchomości 53 mln zł. To był rekord. Rok później poprawiono go niemal dwukrotnie, po raz pierwszy przekraczając barierę 100 mln zł. Choć działek sprzedano mniej (156), do miejskiej kasy wpłynęły 102 mln zł, czyli 14 mln więcej niż zakładano. Wynik ten osiągnięto m.in. dzięki sprzedaży terenów przy ul. Demokratycznej (7,5 mln zł), na rogu ul. Ogrodowej i Zachodniej (6,8 mln), a przede wszystkim - Bramie Miasta (28,5).

Wiadomo już, że w 2016 roku rekord padnie ponownie. Do końca października do magistratu wpłynęło 44,2 mln zł. Doliczyć do tego można już jednak 85,2 mln, które Ghelamco zapłaci za najdroższą działkę w historii Łodzi, czyli ponad 2 ha na terenie Nowego Centrum Łodzi pomiędzy dworcem Łódź Fabryczna a EC1. W urzędzie czekają także na podpisanie aktów notarialnych na inne nieruchomości, na których zarobi niemal 7,5 mln zł. Łącznie zyski wyniosą więc niemal 137 mln zł - o 33 mln zł więcej niż założono w budżecie. A na tym może się nie skończyć, bo do końca roku zaplanowano jeszcze kilkadziesiąt przetargów, a najdroższa działka - ośrodek wczasowy w Rowach - wyceniona jest na 3,85 mln.

... i pięknieje

Jakie lokalizacje wybierają inwestorzy? - To bardzo często ważne miejsca przy ruchliwych ulicach - mówi Hac. - Ulica Ogrodowa odzyska trzy narożniki, a właśnie narożne budynki mają nieoceniony wpływ na to, jak postrzega się i ocenia miasto. Dekadami straszyły przy skrzyżowaniach z ul. Zachodnią i Nowomiejską puste ściany, z których jedyną korzyść miały firmy wieszające tam reklamy. Za kilkanaście miesięcy będą tam nowy hotel, biurowiec, sklepy i mieszkania. Kolejne ważne miejsca, które się niedługo zmienią, to narożniki skrzyżowania marszałków i al. Piłsudskiego z ul. Sienkiewicza - każdego dnia mijają je tysiące osób.

Nie tylko przykład Ghelamco i Bramy Miasta pokazują, że zainteresowaniem cieszy się też Nowe Centrum Łodzi. Już od jakiegoś czasu trwa przecież budowa biurowców Nowa Fabryczna i Przystanek mBank, a niedawno zapowiedziano też przebudowę zabytkowej fabryki przy ul. Wierzbowej na Fabrykę Przedsiębiorczości.

Wpływ na ruchy inwestorów mają działania miasta, które m.in. dzięki przygotowywanej z rozmachem rewitalizacji obszarowej odnowią spory kawał śródmieścia. Tak będzie chociażby ze wspomnianą ulicą Ogrodową, która po remoncie będzie zwężona, a jej okolice dzięki odnowie parku Śledzia, famuł, pałacu Poznańskiego czy tzw. przebiciom kwartałowym staną się o wiele bardziej atrakcyjne. Warto podkreślić, że rozpoczęły się inwestycje, które przez lata były wstrzymane. To m.in. hotel przy Piotrkowskiej i al. Mickiewicza, biurowce Symetris przy al. Piłsudskiego czy osiedle mieszkaniowe Art Modern przy ul. Wróblewskiego. - O tym, że w Łodzi warto inwestować i inwestuje się dobrze, świadczą też nagrody, jakie dostajemy. Miesiąc temu zajęliśmy pierwsze miejsce w Rankingu Miast 2016 Polskiego Związku Firm Deweloperskich - dodaje Hac.

Sprzedaże cieszą, ale...

Nastroje stara się studzić Tomasz Błeszyński, niezależny ekspert rynku nieruchomości. - To, że za działkę w NCŁ ktoś chce zapłacić 85 mln zł, nie oznacza, że ceny za metr kwadratowy poszły w górę, a Łódź staje się rajem dla inwestorów. To tylko jedna transakcja, na którą wpływ ma wiele czynników - podkreśla.

Błeszyńskico prawda cieszy się, że rośnie zainteresowanie Łodzią, ale podkreśla, że jeszcze większe dotyczy innych miast - nie tylko Warszawy czy Krakowa, lecz także Poznania i Wrocławia. - Coraz prężniej rozwijają się Toruń i Bydgoszcz - zauważa ekspert.

I dodaje: - Rynek nieruchomości to nic innego jak powtarzający się cykl koniunkturalny. Łódź na przełomie wieków już raz przespała swoją szansę. Wtedy warszawski rynek był przegrzany, ale inwestorzy nie wchodzili do naszego miasta, bo nie było atrakcyjne. Brakowało dobrych dojazdów, hoteli, dobrej oferty do życia. Teraz Warszawa inwestycyjnie znów puchnie i wydaje się, że Łódź znów dostała szansę. Mam nadzieję, że tym razem jej nie zmarnujemy, bo nasz rynek powoli zaczyna być konkurencyjny. Pamiętajmy jednak, że inne miasta nie śpią, a jednym z głównych atutów Łodzi wciąż pozostaje to, że jest tania. Cieszmy się więc, ale z umiarem. O tym, czy wykorzystaliśmy otwierającą się przed nami szansę, będziemy mogli mówić dopiero za kilka lat.

Szymon Bujalski Gazeta Wyborcza |12.11.2016 r.|

Źródło: http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,35153,20966116,rekordowa-sprzedaz-nieruchomosci-lodz-sie-rozwija-ale.html

     Foto: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Po sprzedaży na przetargu kilku nieruchomości w obrębie Nowego Centrum Łodzi za wysokie jak na łódzkie warunki ceny odniosłem wrażenie, że zapanowała jakaś dziwna euforia.

Zewsząd słychać głosy "specjalistów", że łódzki rynek nieruchomości jest istną perełką i mekką dla inwestorów. Ferowane są rożne koncepcje, przedstawiane są świetlane plany w oparciu o te kilka transakcji. W budowanie tego zjawiska zaangażowali się również politycy i sympatycy rządzącej w mieście koalicji. Nie dziwi mnie to, bo przecież każdy sukces nawet i chwilowy ma wielu ojców a porażka ja zawsze jest sierotą.

Dla mnie zakup tej czy innej nieruchomości na przetargu to normalna transakcja. Nie oznacza to rewolucji na łódzkim rynku nieruchomości ani nie przekłada się na wzrost cen innych nieruchomości. Takie są prawa przetargów, że wygrywa najwyższa cena zakupu, która nie musi być wyznacznikiem aktualnej wartości ani ceny rynkowej nieruchomości. Bo to są bardzo różne parametry, na które wpływ mogą mieć odmienne czynniki.

To ile zapłacono za daną nieruchomości jest niczym innym jak wartością indywidualną (inwestycyjną), którą inwestorzy obliczają robiąc analizę przyszłej transakcji i kalkulując jej ryzyko. Zgodnie z definicją wartość indywidualna (lub inwestycyjna) to kwota pieniężna określana dla konkretnego inwestora lub grupy inwestorów, którzy mają sprecyzowane oczekiwania i kryteria inwestowania oraz którzy zamierzają użytkować nieruchomość w określonym celu inwestycyjnym.

Tak, to jest wartość subiektywna, jaką w zależności od konkretnych wymagań, nieruchomość przedstawia dla danego inwestora, w odróżnieniu od wartości rynkowej, która nie zależy od indywidualnych preferencji osoby i jest obiektywna.

Przypomnę również, że wartość rynkowa nieruchomości określana przez rzeczoznawcę jest najbardziej prawdopodobną ceną, możliwą do uzyskania na rynku za daną nieruchomość. Tak, więc cena zakupu nieruchomości również może odbiegać i to czasem znacząco w górę lub w dół od wartości rynkowej z operatu szacunkowego.

Cena, bowiem jest kwotą, jaką sprzedający nieruchomość uzyska od kupującego. Jej wysokość zależy w największym stopniu od warunków sprzedaży określonych przez strony, a także od ich zdolności negocjacyjnych. Ponadto cena może znacznie różnić się od wartości nieruchomości, jeśli sprzedającemu zależy np. na szybkim dokonaniu transakcji.

Mam nadzieję, że "specjaliści" zrozumieli, na czym polegają te bardzo rożne od siebie wartości i przy wydawaniu opinii będą kierować się znaczeniem powyższych definicji. Cieszę się transakcja została zrealizowana, że te pieniądze zasilą dziurawy budżet miasta i mam nadzieję, ze zostaną spożytkowane dobrze. Będę kibicował i trzymał kciuki by sprzedane działki zostały ciekawie zabudowane.

Takie transakcje nie zmienią obrazu i stanu, w jakim znajduje się obecnie rynek nieruchomości w Łodzi, wielu inwestorów już boleśnie się o tym przekonało i jeszcze przekona. Bo przecież cena zakupu działki to dopiero 1/3 kosztów planowanej inwestycji. Moje analizy opieram na faktach i rzetelnych wieloletnich badaniach rynku nieruchomości, który ma swoje prawa i nie raz jeszcze zaskoczy nieprzygotowanych na to inwestorów.

Poczekajmy z oceną, kto ma rację za rok czy dwa lata, wtedy chętnie podyskutuję jak wygląda rynek nieruchomości i Nowe Centrum Łodzi nie tylko z perspektywy transakcji sprzedaży działek, ale i ich funkcjonalnego zagospodarowania.

Łódź to moje rodzinne miasto, życzę mu jak najlepiej nie atakuję tylko przedstawiam odrębny głos w tej sprawie a to chyba każdemu wolno.

                                Tomasz Błeszyński - Doradca Rynku Nieruchomości

      Foto: autor - Inne oblicza łódzkich nieruchomości

 
Biurowce w Łodzi 2016-10-31 22:17
 Oceń wpis
   

Czy Łodzi są potrzebne kolejne nowe biurowce ?

W mieście jest już ponad 330 tys. mkw. powierzchni biurowej wysokiej klasy.

W najbliższych czterech latach liczba ta mocno wzrośnie i przekroczy pół miliona mkw. Trzy wieżowce zaplanowane są już w Nowym Centrum Łodzi, a dwa przy ul.Ogrodowej.

Poniżej sonda Expressu Ilustrowanego " Czarno na białym" w której wziął udział Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości.

Źródło: Express Ilustrowany

 
 Oceń wpis
   

Początkowo, nie dalej jak dziesięć lat temu, można je było oglądać wyłącznie na wizualizacjach. Dzisiaj przybiera realne kształty. Nowe Centrum Łodzi, bo o nim mowa, być może nie powstaje w takiej postaci, która podobałaby się wszystkim, i nie w tak szybkim tempie, jakie obiecywano, ale coraz lepiej widać, jak będzie wyglądało.

Kiedy 6 lat temu na targach nieruchomości w Cannes pokazaliśmy projekty NCŁ, deweloperzy twierdzili, że to niemożliwe, by powstało - mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. - Nie byli, więc zainteresowani zakupem terenów. Ale kiedy w tym roku zobaczyli aktualne zdjęcia, zaczęli nas namawiać na wystawianie nieruchomości na sprzedaż, bo chcą tutaj budować.

Osiedle z sercem

Nowe Centrum Łodzi ma kształt prostokąta o powierzchni 100 hektarów. Bokami są ulice: Piotrkowska, Narutowicza, Kopcińskiego i Tuwima. Teren jest podzielony na trzy mniejsze prostokąty. Największy jest teren o powierzchni 40 ha między ul. Kilińskiego i ul. Nowotargową. To rejon wokół nowego dworca Łódź Fabryczna - serce NCŁ. Między ul. Nowotargową a ul. Kopcińskiego jest strefa druga (30 ha), w której znajdą się przede wszystkim obiekty biurowe i usługowe. Strefa trzecia (także 30 ha) leży między ul. Nowotargową a ul. Piotrkowską. W niej powstanie najmniej nowej zabudowy, ale istniejące budynki będą poddawane rewitalizacji. Mówi Adam Pustelnik, p.o. dyrektora Biura Obsługi Inwestora i Współpracy z Zagranicą UMŁ: - Nie chcemy, by centrum zamieniło się w rejon ulicy Domaniewskiej w Warszawie, gdzie są głównie biurowce i życie tam zamiera popołudniami.

Będzie się działo

NCŁ to 11 nowych ulic, 8 alei, 8 pasaży, 2 skwery, 2 place oraz rynek. Planowany rynek Nowego Centrum Łodzi, zwany także rynkiem Kobro, ma być głównym miejscem spotkań wszystkich łodzian. To na nim, a nie na placu w Manufakturze, będą odbywać się koncerty z okazji np. urodzin Łodzi czy miejskie zabawy sylwestrowe. NCŁ to również nowe budynki (każdy z nich o wysokości nieprzekraczającej 35 m). - Jeśli Łodzi zostanie przyznane prawo do organizacji wystawy Expo w 2022 r., NCŁ szybko zmieni wygląd - mówi Robert Kolczyński z Wydziału ds. Zarządzania Projektami UMŁ. - Na 25 ha wzdłuż ul. Tuwima, od ul. Kilińskiego po ul. Kopcińskiego oraz między ul. Tramwajową i ul. Wierzbową powstaną zespoły pawilonów. Po wystawie znajdą się w nich mieszkania i biura.

Wyspa NCŁ?

Nie wszyscy wróżą jednak świetlaną przyszłość NCŁ. - Drogi się budują, ale na razie nie wszystkie - mówi Tomasz Błeszyński z Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości. - Po uruchomieniu dworca nie z każdej części miasta będzie łatwo do niego dojechać. Dlatego NCŁ może stać się samotną wyspą. Podróżni wysiądą na dworcu, załatwią sprawy i zajrzą do przydworcowej galerii handlowej, która prędzej czy później powstanie przy Fabrycznym. Ulica Piotrkowska i Manufaktura nie będą im potrzebne. Nie wierzę, by NCŁ nie zamieniło się w osiedle biurowców świecące pustkami wieczorami i weekendami. Buduje się tylko gmachy biurowe, a to są mało stabilne miejsca pracy, bo biuro można szybko zamknąć i przenieść w inny zakątek świata. Poza tym, jeśli w Łodzi nie będzie Expo w 2022 r., NCŁ będzie powstawać w bólach przez dziesięciolecia.

Iwona Jędrzejczyk-Kaźmierczak Express Ilustrowany |28.08.2016|

Czytaj więcej: http://www.expressilustrowany.pl/najwazniejsze/a/100-hektarow-miasta-na-nowo-co-kryje-w-sobie-nowe-centrum-lodzi,10562314/

 
Nieruchomości w Łodzi 2016-08-28 21:00
 Oceń wpis
   

Magistrat wystawił na sprzedaż dwie działki w Nowym Centrum Łodzi, tuż przy dworcu Fabrycznym. To najdroższe nieruchomości od lat. Działkę pod pobliską Bramę Miasta sprzedano znacznie taniej.

Łódzki magistrat wystawił na sprzedaż dwie działki w Nowym Centrum Łodzi. Cena wywoławcza to aż 60 mln zł. Za co? Za teren, który znajduje się między nowym dworcem Łódź Fabryczna a kompleksem kulturalno-oświatowym EC1. Nieruchomością interesują się inwestorzy ze Skandynawii, Europy Zachodniej i Środkowo-Wschodniej. Specjalistom od rynku nieruchomości trudno jednak uwierzyć, by inwestorzy zapłacili aż 60 mln zł za tereny w Łodzi. Nawet jeśli łącznie obie działki mają 20,3 tys. mkw. To najdroższa nieruchomość od lat.

Zgodnie z planem miejscowym na dwóch działkach, które obecnie są wykorzystywane jako zaplecze budowy dworca i ogólnodostępny parking, można wygospodarować dziewięć miejsc pod zabudowę. Przewidziana jest tam m.in. zabudowa biurowa i wielorodzinna z usługami, ale mieszkania mogą powstać dopiero od drugiej kondygnacji. Budynki mogą mieć od sześciu do ośmiu kondygnacji (25 - 35 m).

Jednak inwestorzy raczej nie myślą o mieszkaniówce. - Zainteresowani są raczej przestrzenią biurową - mówi Aleksandra Hac z biura prasowego łódzkiego magistratu. To zupełnie zrozumiałe dla specjalistów od rynku nieruchomości.

- Bloki mieszkalne można zbudować wszędzie, nawet przy dworcu. Tak zrobiono w Grodzisku. Jednak nie są to mieszkania dla bogaczy tylko dla biednych słoików , którzy dojeżdżają do pracy w stolicy. Gdyby na działce w Nowym Centrum Łodzi chciano wybudować mieszkania o podwyższonym standardzie, to musiałyby one kosztować od 8 do 10 tys. zł. za 1 mkw. Zakładając, że działka zostałaby sprzedana za 60 mln zł. Choć według mnie nie ma żadnej siły na świecie, która zapłaciłaby taką sumę za teren w Łodzi. Za taką cenę można przecież kupić działki w Krakowie lub Wrocławiu - podkreśla Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Poza tym za mieszkanie w Łodzi nikt nie będzie chciał zapłacić 8 - 10 tys. zł. za 1 mkw. - To zbyt wysoka stawka jak na łódzkie możliwości. A przecież nikt z Warszawy nie będzie kupował mieszkania w Łodzi. Nie spotkałem się z taką sytuacją od kilkunastu lat - podkreśla Tomasz Błeszyński.

Dlatego też na działkach w NCŁ stanie raczej kolejny biurowiec. Władze Łodzi musiały brać to pod uwagę promując nieruchomość na marcowych targach w Cannes. Próbowały zwrócić uwagę inwestorów przedstawiając m.in. plany budowy orientarium.

Dlaczego?

Bo żeby korporacje mogły ściągnąć pracowników nie tylko z zagranicy, ale też z atrakcyjniejszych polskich miast, muszą im zagwarantować ofertę miejsc, w których mogliby spędzać wolny czasu z rodziną. Jednak specjaliści zakładają, że w biurowcach na obszarze NCŁ będą pracować głównie osoby dojeżdżające z Warszawy.

- W Nowym Centrum Łodzi powstaną może trzy - cztery bloki z mieszkaniami na wynajem dla białych kołnierzyków. Reszta działek zostanie sprzedana pod biurowce. A to znaczy, że zniweczony zostanie pierwotny pomysł na ten obszar Łodzi, który miał żyć również po godz. 17 - 18, gdy kończy się pracę w biurowcach - podkreśla Błeszyński.

- Przecież miało tam powstać od 3 do 5 tys. mieszkań. NCŁ miało być też magnesem, miejscem przyciągającym dzięki Specjalnej Strefie Sztuki. A ostatecznie będą tam stały tylko betonowe klocki, jak na Mokotowie. Co gorsza, za kilkanaście lat te biurowce staną się mało atrakcyjne dla najemców.

Na razie jednak chętnych na budowę biurowców w NCŁ nie brakuje, co może świadczyć o zainteresowaniu przyszłych najemców lokalizacją. Biurowiec czy biurowce, które staną na działce wycenionej na 60 mln zł, będzie sąsiadować z Bramą Miasta. Pierwszy raz działkę pod nią miasto sprzedało w grudniu 2013 r. za 40 mln zł. Jednak rok później inwestor się wycofał, tracąc 4 mln zł wadium. Za drugim razem działkę sprzedano (2015 r.) za 35 mln zł. Kupiła ją spółka należąca do Skanskiej, która w NCŁ buduje jeszcze jeden biurowiec Nową Fabryczną.

Najdroższe działki w Łodzi

  • 60 mln zł dwie działki w NCŁ o łącznej powierzchni ponad 2 hektarów. Do nieruchomości ma prowadzić podziemna droga, którą na swój koszt wybuduje miasto.
  • 35 mln zł - działka pod Bramę Miasta.Za pierwszym razem sprzedana za 40 mln zł.
  • 8,5 mln zł - działka na skrzyżowaniu al. Piłsudskiego i al. Śmigłego-Rydza. Kupił ją w tym miesiącu irlandzki deweloper, który chce wybudować dwa 6-kondygnacyjne biurowce.
  • 8,4 mln zł - działki przy ul. Ustronnej 47/47a, 49 i 51.Działki po firmie Tp-Konepajat sprzedano w kwietniu.
  • 6,8 mln zł - działka na rogu ul. Ogrodowej i Zachodniej. Teren w 2015 r. kupił Warimpex, który już we wrześniu rozpocznie tam budowę biurowca Ogrodowa Office.

Agnieszka Magnuszewska |28.08. 2016|

Polska Press Sp. z o.o. |Dziennik Łódzki|

Źródło:http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/lodz/a/nieruchomosci-w-lodzi-magistrat-wystawil-dzialki-w-ncl-za-60-mln-zl,10562260/

 
 Oceń wpis
   

Bardzo dziękuję za zaproszenie na być może ostatnią edycję Fashion Week Poland.

Z wielką przyjemnością bywałem na tej imprezie od lat... z radością patrzyłem jak się rozwija i buduję od podstaw zniszczoną przez lata markę Łodzi, jako stolicy mody .. tak .. tak .. Łódź dawniej włókiennicza miała wielką szansę właśnie dzięki FW stać się znowu centrum dobrego ubioru i nowoczesnego designu ..

Z wielkim smutkiem i przykrością obserwowałem ostatnie wydarzenia związane z FW... Żałuję, że to już prawdopodobnie koniec tego projektu w Łodzi. Bardzo Państwu dziękuję, że przez te lata swoim zaangażowaniem i ciężką pracą pokazaliście, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Na modzie się tak dobrze nie znam jak na nieruchomościach, inwestycjach i powiem, że utrata tego projektu wpłynie również negatywnie na rozwój tego segmentu rynku. Od lat obserwowałem, co raz to większe zainteresowanie przedsiębiorców, spółek inwestycjami w szeroko rozumiany przemysł modowy.

Kupowano nieruchomości uruchamiano w nich, zakłady produkcyjne, hurtownie czy sklepy. Zatrudniano lokalnych pracowników, płacono tu podatki. Przyglądano się jak rozwija się Fashion Week i czerpano z przedstawianych tam kolekcji nowe pomysły i trendy.

Raz jeszcze dziękuje i pozdrawiam serdecznie.

Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Z Tomaszem Błeszyńskim, doradcą rynku nieruchomości, rozmawia Piotr Brzózka.

Przyjeżdżają do Pana inwestorzy z za granicy. I jaka jest ich pierwsza refleksja estetyczna?

Pierwsza refleksja jest komunikacyjna: ciężki dojazd z autostrady do centrum i okropne dziurawe drogi w mieście. A jeśli chodzi o samą estetykę, to kolejna refleksja dotyczy widocznego brudu. Ale o sprzątaniu miasta nie mówmy, skupmy się na stanie nieruchomości. Goście z zewnątrz widzą, że jest to miasto kontrastów.

Z jednej strony przepiękna, eklektyczna architektura, zabytkowe kamienice w śródmieściu. Z drugiej strony, w tym samym śródmieściu - zrujnowane, podparte kijami rudery. Obrzydliwe, odpadające tynki, zabite dechami okna. I te zapuszczone place z biedaparkingami. Chaos.

Brzmi to trochę jak stereotypowy opis miast, powiedzmy, z Ameryki Łacińskiej...

Bo tak to wygląda. Nawet na reprezentacyjnej ulicy, obok pięknych, eklektycznych czy secesyjnych nieruchomości, znajdujemy rudery zabezpieczone siatkami, żeby tynk się nie sypał przechodniom na głowy.

Co się gościom bardziej rzuca w oczy. Brzydota, czy uroda? Widzą szklankę do połowy pełną, czy pustą?

Bardziej oczywiście bije w oczy to co jest brzydkie. Ale jest kilka sposobów postrzegania tej brzydoty, kilka reakcji na nią. Pierwszy, to pytanie: dlaczego te potencjalnie piękne nieruchomości nie są wyremontowane, dlaczego nie dbacie o swój skarb? To mówią jedni, inni stwierdzają tak: skoro niektóre nieruchomości są zaniedbane, a obok są ładne, to być może jest tu jakiś potencjał, może kupię tanio zrujnowaną kamienicę i ją sobie wyremontuję... Ale jest też niestety trzecie spojrzenie. Bo nawet jeśli już ktoś dostrzeże potencjał, to zaraz pyta: no tak, ale dlaczego nikt wcześniej w to nie zainwestował?

I zaczyna myśleć, że z miastem jest coś nie tak?

Dokładnie. Zaczyna się zastanawiać, czy to miasto rzeczywiście ma potencjał. Więc z jednej strony tania, zrujnowana nieruchomość jest szansą na dobrą inwestycję, a z drugiej strony jest sygnałem ostrzegawczym. Klienci mówią mi wprost: co tu się dzieje, dlaczego tutaj wszystko jest wystawione na sprzedaż, czemu wyprzedajecie rodowe srebra? To smutne, ale wystarczy zboczyć z Piotrkowskiej w podwórko, na jakąś przecznicę, żeby zobaczyć zapuszczone budynki, puste witryny, deski w oknach, domy do rozbiórki no i niestety - tych meneli.

Inwestorzy ich widzą? Co mówią?

To jest element, który występuje w każdym mieście. Problem w tym, że w Łodzi w zbyt dużym stopniu jest obecny w centrum. Na krakowskim rynku nie spotkamy się z tym zjawiskiem. Ewentualnie można trafić na kloszardów, którzy tam przychodzą żebrać, ale oni tam nie mieszkają. A w Łodziach żyją w podupadłych kamienicach w samym centrum. To jest po prostu fakt. Jeśli przejdziemy się ul. Kilińskiego, Wschodnią, Rewolucji, to sorry, ale tam są normalne slumsy.

Często pada kontrargument: nie mówmy, że w łódzkich bramach śmierdzi moczem, bo w innych miastach też cuchnie.

To prawda. Wszędzie są osoby żebrzące, wszędzie są patologie społeczne, to rzecz oczywista. Ale do w Łodzi na to wszystko nakłada się krajobraz zrujnowanych, zdewastowanych nieruchomości.

No dobrze, a w porównaniu z innymi miastami, Krakowem, Wrocławiem, Poznaniem, stan nieruchomości w Łodzi jest naprawdę dużo gorszy?

Absolutnie odbiegamy od tych miast. Oni mają wszystko zinwentaryzowane, uporządkowane, mają politykę remontową, inwestycyjną. Jestem właśnie w Poznaniu, widzę, jak to miasto jest czyste, wszystko wygląda zupełnie inaczej. A Łódź to kontrasty. To pewna zapyziałość. Jest potencjał, nawet moja rodzina sobie robiła zdjęcia elewacji kamienic, zachwycając się, jakie tu są piękne płaskorzeźby. Ale mój wujek z Anglii zawsze mówił: dlaczego wy nie macie pieniędzy na zwykłą farbę? To wszystko natychmiast trzeba odmalować, żeby to było świeże, estetyczne, żeby wydobyć te wspaniałe elementy architektury, to jest to minimum, które trzeba niezwłocznie zrobić. Pytanie, dlaczego się u nas tak niewiele robi?

Ja bym nie mówił o ludziach, o mieszkańcach, bo to jest kwestia wtórna, a menele są wszędzie, w innych miastach też. Natomiast dla mnie miasto kontrastów wciąż funkcjonuje, bo nie ma wieloletniej strategii rozwoju. W Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, wszystko się dzieje w trybie wieloletnim, pewne kroki są realizowane bez względu na to, kto jest prezydentem miasta. W Łodzi jest chaos. To pewnie powiedzieliby PR-owcy: my nie jesteśmy nawet w stanie do końca zidentyfikować się, czy jesteśmy miastem wyższych uczelni, miastem kultury, czy czegoś innego. To jest brak charakteru. A jeśli brakuje charakteru, to brakuje myśli przewodniej. To kwestia bardzo ważna dla inwestora. Jeśli mówimy na przykład o mieście wyższych uczelni, to musi być tego namacalny dowód.

O przepraszam, teraz jesteśmy miastem przemysłów kreatywnych.

No właśnie... tylko te przemysły kreatywne to nie mogą być dwa sklepy z ciuchami. Inwestorzy widzą, że brakuje Łodzi myśli przewodniej.

Ale prezydent Zdanowska mówi: czego wy chcecie, Łódź się zmienia, kochajmy Łódź.

Oczywiście, Łódź się zmienia, kochajmy Łódź. Tylko Łódź ma zadłużenie na poziomie 75 procent.

To jest czarna dziura. Inwestorzy wolą miasta poukładane. Bo oprócz tego co mówimy, że są kontrasty, że są przepiękne ale zaniedbane obiekty wręcz zachęcające do tego, by w nie zainwestować, inwestorzy chcą mieć też dwie rzeczy: ciągłość i spokój. Kupowanie nieruchomości to inwestycje wieloletnie i szalenie kapitałochłonne. Dlatego inwestorzy chcą mieć gwarancje, że to miasto ma dobry plan rozwoju i nic ich nie zaskoczy.

Czy stan nieruchomości, fizyczny wygląd miasta, są ważnym elementem wizerunku?

Oczywiście że tak. Dlatego, jeżeli są nieruchomości, które są tak zniszczone, że już nie opłaca się ich remontować, to nie należy ich podpierać kołkami, tylko wyburzyć, opróżnić działki, przygotować grunty inwestycyjne. Nie można straszyć wyglądem rozpadających się elewacji. Bo co nam po rewitalizacji, jak dwa numery dalej wali się ściana frontowa.

Widzi Pan w łódzkich nieruchomościach coś na tyle unikatowego, by stanowiło walor marketingowy na skalę europejską? Bo z naszą skromną - wbrew obiegowej opinii - secesją to my nie będziemy rywalizować z Pragą i Wiedniem, a wielkie centra z XIX-wieczną zabudowę mają i Paryż, i Barcelona, i Budapeszt...

Unikatowy jest układ miasta. Fabryczna cegła plus kamienice, to pewnego rodzaju klimat, na podstawie którego można budować nową jakość. A mój zarzut jest taki, że odpuściliśmy sobie Piotrkowską robiąc remont w minimalnym zakresie i budujemy marketing na Nowym Centrum Łodzi. A przecież Piotrkowska była wspaniała kilkanaście lat temu, wszyscy się nią zachwycali, jest to rzeczywiście wyjątkowe miejsce, jakiego nie ma w innych miastach. Ten charakterystyczny element nie jest właściwie wykorzystywany.

Wspomniał Pan o NCŁ. A jak nowe centrum, to między innymi nowe biurowce. Kilka właśnie powstaje, co od razu dla władz miasta staje się argumentem na rzecz narracji, że Łódź się zmienia. Tyle, że w innych miastach też się buduje, nawet więcej...

To co obserwujemy w Łodzi, to nie jest jakiś boom budowlany. A Łódź nie jest jedynymi miastem wybieranym w skali Polski na inwestycję, wręcz przeciwnie. Więcej lub mniej buduje się w każdym mieście - we Wrocławiu, w Poznaniu. W Rzeszowie i Bydgoszczy też się buduje. A w Łodzi buduje się ostrożnie. Inwestycje są projektami budowanymi na konkretne zamówienia. Deweloperzy nie wydają swoich pieniędzy w ciemno, tylko najpierw chcą mieć odbiorcę, pod którego wybudują biurowiec. Nie ma też boomu na rynku mieszkaniowym. Buduje się pojedyncze bloki, nie powstają żadne duże osiedla, bo niekorzystna jest struktura nabywców. Łódź jest miastem biednym i starzejącym się. Starsze pokolenie mieszka w starych zasobach, a młodzi wyjeżdżają za pracą...

Piotr Brzózka 17 kwietnia 2016 - Polska Press - Dziennik Łódzki - Forum Łódź

Żródło: http://www.dzienniklodzki.pl/forum-lodz/a/inwestorzy-widza-lodz-jako-miasto-kontrastow-meneli-tez-widza-w-samym-centrum,9880755/2/

 
Zadłużenie Łodzi 2016-04-23 20:00
 Oceń wpis
   

Zadłużenie Łodzi na koniec 2015 roku wyniosło prawie 3 mld złotych. Stanowi to 75% dochodów UMŁ. Nie jest to dobra informacja dla mieszkańców miasta. Co dalej z inwestycjami realizowanymi na kredyt?

Komentarz - Express Ilustrowany 15.04.2016 r.

 
 Oceń wpis
   

Czy wnętrze dworca będzie ziało pustką ?

Nikt nie wie, kto odpowiada za komercjalizację Dworca Fabrycznego i jakie będą stawki najmu. Spółki kolejowe nie potrafią wyłonić operatora dworca. Dworzec Łódź Fabryczna pod oddaniu do użytku będzie świecił pustkami. Prawdopodobnie nie będzie kiosków z prasą, kawą i przekąskami. Wiatr będzie hulał po 4 tys. mkw. powierzchni przewidywanej do najmu, bo kolej nie wyłoniła operatora dworca, którego zadaniem powinna być komercjalizacja przestrzeni użytkowej. Podmioty, które chcą mieć stoisko na Fabrycznym, nie wiedzą, do kogo się zgłosić. Nie mają pojęcia, ile pieniędzy zapisać w budżetach, bo nikt nie zna stawek najmu. Łódzkie MPK i Centrum Informacji Turystycznej nie wiedzą, na jaką powierzchnię najmu mogą liczyć. Kolej też tego nie wie.

Zdaniem Tomasza Błeszyńskiego, eksperta rynku nieruchomości, proces komercjalizacji obiektów handlowych lub biurowych trwa przynajmniej dwa, trzy lata. W przypadku Fabrycznego jeszcze tego procesu nie rozpoczęto, choć budowa ma zakończyć się 31 sierpnia przyszłego roku.

Do końca roku radni chcą uchwalić budżet Łodzi na 2016 rok, a CIT nie wie, jaką kwotę ma zarezerwować na utworzenie punktu na dworcu. - Nie ma jeszcze operatora dworca, więc nie wiemy, jaką powierzchnię nam zaproponuje. A koszty z nią związane są wysokie, bo PKP traktują nas jak podmiot komercyjny. Ta współpraca nie jest łatwa - podkreśla Iwona Borowińska, dyrektor CIT. - Na dworzec chcemy przenieść punkt obsługi pasażera, który obecnie jest w naszej siedzibie przy ulicy Tramwajowej, bo w przyszłości będziemy musieli się z niej wyprowadzić. Nie wiemy, czy uda nam się przenieść również dział skarg, czy tylko sprzedaż biletów. Wszystko zależy od powierzchni, jaką będziemy mieć do dyspozycji - mówi Sebastian Grochala.

Punkt obsługi podróżnych razem z kasami, kantorem , biurami zarządu dworca będzie się znajdował na poziomie minus osiem dworca po północno-wschodniej stronie. Rozmowy odnośnie do zagospodarowania tej przestrzeni prowadzi też Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi. - Na razie czekamy, aż PKP ustalą z PKP PLK, kto ma zarządzać obiektem. Dopiero jak podejmą decyzję, będziemy mogli rozmawiać o powierzchni poszczególnych lokali - wyjaśnia Piotr Grabowski, rzecznik ZDiT.

Ale kolejarze nie potrafią ustalić, czy operatorem za zostać spółka PKP PLK, czy spółka PKP SA. Być może powstanie spółka celowa dla komercjalizacji dworca. Czas płynie, a decyzji nie ma. - Za budowę dworca Łódź Fabryczna w zakresie infrastruktury dworcowej i peronowej odpowiada spółka PKP PLK. Jednak zgodnie z obowiązującymi przepisami za zarządzanie dworcami odpowiadają PKP SA. Ze względu na wynikającą z tego zawiłą sytuację cywilnoprawną, analizujemy jeszcze, w czyim zarządzie pozostanie dworzec. Niezależnie od ostatecznej decyzji, zadbamy o skomercjalizowanie obiektu. Wszystkie podmioty zainteresowane wynajmem powierzchni zapraszamy do kontaktu z PKP SA - mówi Aleksandra Dąbek z biura prasowego PKP SA.

Przypomnijmy, że pierwotnie dworzec miał być wybudowany do końca lutego tego roku. Najemcy powinni być wyłonieni już wtedy.

Taka sytuacja dziwi Tomasza Błeszyńskiego, specjalistę rynku nieruchomości. - Trzeba jak najbardziej skrócić czas od wybudowania obiektu do zasiedlenia. Już dawno powinny być już zawarte umowy rezerwacyjne, aby można było zrobić dodatkowe przyłączenia pod klienta. Komercjalizacja musi przebiegać równolegle z inwestycją, co trwa dwa - trzy lata - twierdzi Tomasz Błeszyński. Podobna sytuacja miała miejsce we Wrocławiu, gdzie na Euro 2012 oddano dworzec, a później przez długi czas nie znaleziono najemców.

Agnieszka Magnuszewska, Marcin Bereszczyński 6 grudnia 2015

Dziennik Łódzki Polska Press Sp. z o.o.

Źródło: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/9154518,dworzec-lodz-fabryczna-wnetrze-dworca-bedzie-zialo-pustka,id,t.html

 
 Oceń wpis
   

Duże nakłady na remont Piotrkowskiej nie przełożyły się na jej komercyjną atrakcyjność.

Piotrkowska wygląda zupełnie inaczej, niż przed remontem, ale stawki czynszów są niższe, niż w 2014 r. Pietryna znalazła się na 16., czyli ostatnim miejscu listy najdroższych ulic handlowych w Polsce. Nie mówi to nic dobrego o kondycji głównego deptaka Łodzi Przy Piotrkowskiej jest znacznie taniej, niż w na al. Niepodległości w Szczecinie. Dwa razy taniej, niż w Katowicach. Ponad trzy razy taniej, niż w Warszawie. I grubo ponad sto razy taniej, niż w Nowym Jorku.

Najnowszy raport międzynarodowej firmy doradczej Cushman&Wakefield pokazuje, że mimo ukończonego remontu, stawki czynszów za lokale handlowe przy głównym deptaku Łodzi, zamiast rosnąć - spadły. C&W podaje, że średni czynsz przy Piotrkowskiej to 300 euro za metr kwadratowy rocznie. Miesięcznie wychodzi 25 euro, czyli około 105-110 zł. W porównaniu z ubiegłorocznym raportem, stawka przy Piotrkowskiej spadła o 1 euro miesięcznie. - Duże nakłady na remont Piotrkowskiej nie przełożyły się na jej atrakcyjność. Czynsze są niskie, z powodu dużej konkurencji: lokali kreatywnych, lokali pustych a także centrów handlowych. W Łodzi na przeciętnego mieszkańca przypada dziś już pół metra powierzchni handlowej, to dużo - mówi Jan Olczyk, ekspert rynku nieruchomości.

Inny z ekspertów, Tomasz Błeszyński, wielokrotnie wspominał, że w czasach swojej świetności, czyli w latach 90. XX wieku, stawki przy ul. Piotrkowskiej były porównywalne z Nowym Światem w Warszawie.

Dziś te dwie ulice dzielą trzy długości. Nowy Świat przewodzi stawce najdroższych ulic handlowych w Polsce, ze średnią stawką czynszu 1020 euro za 1 mkw. rocznie. Miejsce drugie zajmuje ul. Floriańska w Krakowie (864 euro). Dalej sklasyfikowano trzy stołeczne lokalizacje - ul. Chmielną (840 euro), Marszałkowską (720 euro) i pl. Trzech Krzyży (696 euro). Miejsce szóste to ul. Półwiejska w Poznaniu (636 euro) a siódme - ul. 3 Maja w przemysłowych Katowicach (600 euro). Również 600 euro rocznie trzeba zapłacić za metr lokalu przy krakowskim rynku. Nieco tańsze (564 euro), są Aleje Jerozolimskie w Warszawie. Najdroższa ulica Wrocławia, Świdnicka, to czynsze na poziomie 480 euro. O 12 euro mniejsze są średnie stawki przy kolejnej ulicy Katowic - Stawowej. Dalej w zestawieniu znajdują się al. Niepodległości w Szczecinie i ul. św. Marcin w Poznaniu (obie po 396 euro), ul. Świętojańska w Gdyni (348 euro) i ul. Dąbrowskiego w Poznaniu (312 euro). I dopiero po tych wszystkich lokalizacjach w klasyfikacji znajdujemy Piotrkowską. Rekordowo niskie stawki czynszu w lokalach na Piotrkowskiej pojawiły się w ramach projektu lokale dla kreatywnych. Pozwala on taniej wynająć lokal, jeśli projekt jest ciekawy. Jesienią ubiegłego roku magistrat wynajął 170-metrowy lokal od frontu przy ul. Piotrkowskiej 130 w średniej cenie 16,83 zł za mkw. miesięcznie plus VAT (około 4 euro). Stało się to możliwe, bo najemca, firma Nubee, tylko na 5 metrach zaplanował handel. Pozostałe po preferencyjnej cenie wynajęła na warsztat. Poprzednia firma handlująca sprzętem optycznym płaciła 58,73 zł za mkw. miesięcznie, ale ze względu na wysokość czynszu zbankrutowała. Podobny spadek czynszu nastąpił we frontowym lokalu przy ul. Piotrkowskiej 87. Działający tam przez wiele lat butik Awangarda płacił miesięcznie 48 zł za mkw. plus VAT. Zrezygnował i stworzono tam lokal kreatywny Showroom. Najemca nie chciał sprzedawać rzeczy, tylko je pokazywać. Dlatego naliczono mu preferencyjną stawkę 7,90 zł za mkw. miesięcznie plus VAT. 

Najdroższe ulice świata

Oczywiście i Piotrkowska i nawet Nowy Świat, dzielą lata świetlne od najdroższych ulic świata. A za taką w 2015 r. może być bezapelacyjnie uważana nowojorska Górna Piąta Aleja, gdzie roczna stawka czynszu za 1 metr kwadratowy sięga 33 812 euro, czyli ponad 140 tys. zł. Łatwo obliczyć, że czynsze lokali o powierzchni kilkudziesięciu czy kilkuset metrów, liczone są w milionach. Numer dwa na świecie to Causeway Bay w Hongkongu (23 178 euro). Numerem trzy na świecie i jednocześnie najdroższą ulicą Europy, są paryskie Pola Elizejskie (13 255 euro). Dalej w zestawieniu mamy New Bond Street (12 762 euro). Na miejscu piątym sklasyfikowano Via Montenapoleone w Mediolanie, z rocznym czynszem za 1 metr na poziomie 10 tys. euro, co może być ciekawą informacją dla miłośników twierdzenia, iż Łódź jest Mediolanem Europy Środkowo-Wschodniej.

Piotr Brzózka, Matylda Witkowska |2015-11-21 |

Strefa Biznesu, łódzkie (http://www.strefabiznesu.dzienniklodzki.pl) Link źródłowy: http://www.strefabiznesu.dzienniklodzki.pl/artykul/remont-piotrkowskiej-nie-poprawil-jej-wartosci-komercyjnej

 
 Oceń wpis
   

Trzeba było wydać ponad 8 milionów złotych, żeby straszący dawniej gmach zabytkowej kamienicy w centrum Łodzi zaczął na nowo zachwycać.

Budynek ma być sprzedany od razu po zakończeniu prac. Miasto chce zarobić w ten sposób na dalsze remonty. W prywatnych rękach ta kamienica będzie lepiej zarządzana dodają urzędnicy.

Duża, narożna kamienica w pobliżu ul. Piotrkowskiej, została wyremontowana w ramach programu "mia100 kamienic", który był poprzednikiem programu rewitalizacji łódzkiego Śródmieścia. Za ten drugi Łódź była szeroko chwalona, a jej doświadczenia pomogły przy pisaniu ustawy o rewitalizacji, przyjętej niedawno przez sejm i czekającej już tylko na podpis prezydenta Dudy.

Za nieco ponad 8 milionów złotych w kamienicy przy Północnej odnowiono 52 mieszkania. Wyremontowano też odkrytą w czasie prac, dużą salę w piwnicach, prawdopodobnie dawną rozlewnię piwa. - Przeznaczymy ją na lokal dla kreatywnych - zapowiadał w styczniu zeszłego roku rzecznik prezydent Hanny Zdanowskiej Marcin Masłowski.

Ale plany się zmieniły. Odnowiony budynek ma zostać wystawiony na sprzedaż. Cena wywoławcza - 9 milionów złotych. To tylko 800 tysięcy więcej, niż pochłonął remont. - To taki eksperyment. Chcemy zobaczyć, jak rynek zareaguje na taką ofertę. Zarobione pieniądze przeznaczymy na remont innych gmachów - mówi dziś Masłowski.

Łatają budżet nieruchomościami?

Pomysł urzędników budzi jednak kontrowersje. Tomasz Błeszyński, ekspert ds. nieruchomości podkreśla, że miasto "bawi się w dewelopera". - Miasto jest sprzymierzeńcem kamieniczników. Urzędnicy wzięli na siebie najtrudniejsze zadanie, czyli wyprowadzenie lokatorów i kompleksowe odnowienie gmachu. Teraz, niemal po kosztach, pozbywają się atrakcyjnej nieruchomości - podkreśla rozmówca tvn24.pl. I dodaje, tak nie powinno się łatać dziur w budżecie. - Nieruchomości można sprzedać raz. Jak pozbędzie się majątku to, czym będzie dysponowało miasto? Jakie aktywa pozostaną dla przyszłych pokoleń? pyta.

Inny ekspert z tej samej branży, Tomasz Lebiedź, uważa jednak, że "miasto ma prawo robić interesy". - Wyprzedawanie dopiero co odnowionych gmachów może razić, ale nie ma tu mowy o niegospodarności. Miasto ma szansę zarobić. A mieszkańcy i tak będą cieszyć się odnowionym gmachem - argumentuje.

Urzędnicy: prywatne ręce dbają lepiej

Urzędnicy odpowiadają, że decyzja o sprzedaży zapadła m.in. dlatego, że mieszkańcy, którzy na czas remontu dostali lokale zastępcze, nie chcieli do niego wracać. - Nikt nie lubi przeprowadzać się co chwilę. Poza tym nie jest tajemnicą, że czynsz w odnowionej kamienicy by znacząco wzrósł - przyznaje Marcin Obijalski, dyrektor biura ds. rewitalizacji. Magistrat nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy inne remontowane domy też pójdą pod młotek.

Obijalski przyznaje, że "nie jest to w duchu rewitalizacji", ale dodaje, że może przynieść korzyści, także społeczne. - Sprzedanie pozwoli na osiedlanie się tu bogatszych mieszkańców, którzy nie mogli korzystać z zasobu mieszkań komunalnych. A łączenie różnych warstw społecznych to też rewitalizacja - przypomina. Marcin Masłowski przyznaje zaś wprost: - Lepiej, żeby gmach był w prywatnych rękach, niż żeby należał do miasta. Nikt tak nie dba o własność, jak prywatny właściciel.

Autor: bż/k /TVN24 Łódź/ 17 października 2015/

Źródło: http://www.tvn24.pl/lodz,69/wyremontowany-gmach-od-razu-na-sprzedaz,586427.html Foto: http://www.tvn24.pl

 
Miasto deweloperem ? 2016-04-17 17:43
 Oceń wpis
   

Urząd Miasta Łodzi chce wystawić na przetarg niedawno wyremontowana kamienicę. Nieruchomość została odnowiona za gminne pieniądze wydano na te cel prawie 6,5 mln złotych.

 
 Oceń wpis
   

Rozmowa z Tomaszem Błeszyńskim, doradcą rynku nieruchomości

Kilka chwil po zakończeniu licytacji działki pod Bramę Miasta napisał Pan na Facebooku: Szału nie było... Przeciętna transakcja na przeciętnym rynku nieruchomości... Po jednym oferencie na taką cud działkę nie widać potwierdzenia takiej niby to atrakcyjności łódzkiego rynku nieruchomości... Szaro... Smutno i biednie wokół ... Nie zmieniam zdana po jednej transakcji o łódzkim rynku inwestycyjnym... Moje analizy wskazują, że słońca długo nie zobaczymy... Żałuję bardzo, bo to moje ukochane rodzinne miasto

Dlaczego tak krytycznie potraktował Pan tę transakcję ?

Zacznijmy od tego, że miasto dużo chciało, a mało wzięło. Miało być tylu chętnych już za pierwszym podejściem, gdy działkę wystawiono za 40 mln zł. To było czyste wariactwo. Dużo się o tym mówiło, był wyjazdy na targi w Cannes, zainteresowanie inwestorów, koncepcja Daniela Libeskinda, sztandarowy projekt dla Nowego Centrum Łodzi, aż w końcu za drugim podejściem sprzedano działkę Skanskiej. W dodatku zastanawiam się, czy to nie była transakcja proszona.

Proszona ?

Z takim zjawiskiem mamy do czynienia drugi raz. Transakcja dotycząca działki przy ogrodowej w pobliżu Pałacu Poznańskiego też jest dziwna. Też jeżdżono z nią na targi, przez dwa lata wystawiano w trzech przetargach, a sprzedano ją za połowę wartości, a może nawet mniej. Tak samo jak w przypadku działki pod Bramę Miasta, inwestor ma aż pięć lat na realizację. W innych miastach nie daje się takich preferencyjnych warunków. Pięć lat to piekielnie długo. To niepokojące, bo w tym czasie może zmienić się koniunktura na rynku. Niewiadomo, czy za pięć lat Skanska będzie jeszcze właścicielem tej działki. Miasto powinno dążyć do tego, aby jak najszybciej zakończyć inwestycje. W Łodzi są takie procedury, że na pozwolenie na budowę trzeba czekać rok. Budowa może trwać kolejny rok, może półtora. A przecież wielkie biurowce mogą powstać nawet w dziewięć miesięcy, jak choćby Forum76 przy Piłsudskiego. Gdy dodamy jeszcze rok na komercjalizację pomieszczeń biurowych, to wychodzi nam okres trzech lat. A miasto daje pięć lat. Tego nie potrafię zrozumieć.

Czy Łódź jest tak mało atrakcyjna dla inwestorów, że do licytacji przystąpiła tylko jedna firma ?

Rzeczywiście, był jeden oferent, który kupił działkę za pół ceny. Z buńczucznych planów miasta wyszły nici. A jeszcze niedawno wiceprezydent Marek Cieślak mówił, że po tę działkę ustawiają się kolejki. A tymczasem potwierdziło się to, co od wielu lat wiadomo, że Łódź na mapie inwestycyjnej jest słaba. Nie jest miastem atrakcyjnym dla inwestorów. Nikt nie potrafi ich przyciągnąć. Gdyby to rzeczywiście była działka luksusowa, to by się o nią zabijali. Kiedyś tak było, że do przetargów na miejskie nieruchomości przystępowało 20 oferentów i bili się o działki. Rozmawiałem z wiceprezydentem Ireneuszem Jabłońskim, który powiedział mi, że rynek zweryfikuje rzeczywista wartość działki pod Bramę Miasta. A wyszło na to, że Łódź znów wyprzedaje srebra rodowe. Cieszę się, że tę działkę sprzedano, bo bez Bramy Miasta byłaby wielka wyrwa w architekturze. Ona ma otwierać Nowe Centrum Łodzi. Martwi mnie, że sprzedaż odbywała się w bólach, że brakuje koncepcji zagospodarowania pozostałego terenu NCŁ, że brakuje klientów na pozostałe działki.

Kwota 28,5 mln zł jest zbyt niska ?

To taniocha. Za takie pieniądze kupi się marną działkę w Warszawie. Atrakcyjne działki są o wiele droższe. W stolicy panuje przekonanie, że Łódź nie jest atrakcyjna dla inwestorów. Przy ulicy Tuwima, przy samym NCŁ, mam działkę do sprzedania. Oglądali ją deweloperzy, ale nikt nie chciał jej wziąć, bo nie wierzyli w rentowność NCŁ.

Sprzedaż działki pod Bramę Miasta miała być sygnałem dla inwestorów, że warto inwestować w NCŁ.

Jeśli ta transakcja wysłała jakiś sygnał dla rynku, to tylko taki, że w Łodzi można tanio kupić działki. NCŁ miała jawić się, jako wyspa szczęśliwości, ale jeśli ten projekt wystrzeli, to zniszczy Piotrkowska. Sprzedajemy tereny w nowym centrum, a co ze starym? Analizy Krakowa, Warszawy czy Katowic wykazują, że gdzie powstanie zabudowa komercyjna przy dworcu, tam kończy się ruch w kierunku centrum miasta. Osoby dojeżdżające spoza miasta docierają do węzła przesiadkowego, tam robią zakupy, więc nie biegają już po mieście. Pytam znajomych z Krakowa, kiedy ostatni raz byli na rynku. Odpowiadają, że rok lub pół roku temu. Bo i po co? Przyjadą pociągiem, pójdą do biura, a zakupy zrobią w galerii przy dworcu. W Warszawie Złote Tarasy zabiły ruch na Marszałkowskiej i Nowym Świecie.

W Bramie Miasta ma pracować ć 3, 5 tysiąca osób. To realne ?

To liczba marketingowa. Nie faktyczna, tylko przewidywalna. I to dla całego obszaru stu hektarów NCŁ. Łódź nie będzie centrum biurowym, bo inne miasta już nam uciekły. Trzeba skończyć z marketingowymi bajkami i zrobić strategię dla inwestorów. Zwłaszcza dla łódzkich, bo inne miasta dają im ulgi, a Łódź chwali się obcym inwestorem. Podsumowując, najpierw strategia dla inwestorów i koniec chaosu urbanizacyjnego, komunikacyjnego i urzędniczego, a potem może coś drgnie.

Rozmawiał; Marcin Bereszczyński Forum Łódź 19.06. 2015 Polska Dziennik Łódzki

 
 Oceń wpis
   

W ostatnich tygodniach zawaliły się lub popękały ściany kilku kamienic w centrum Łodzi. Tymczasem wkrótce ma rozpocząć się budowa tunelu łączącego dworce Łódź Fabryczna i Łódź Kaliska.

Czy należy w związku z tym mieć obawy o bezpieczeństwo mieszkańców ? Czy tunel pod miastem nie zagrozi kamienicom w Śródmieściu ?

Tomasz Błeszyński, łódzki doradca rynku nieruchomości

Choć nie widać tego na powierzchni, to przez Łódź przepływa sporo podziemnych rzek. Tak głębokich wykopów, jak obecnie przybudowie dworca, do tej pory nie prowadzono. Nie jest wykluczone, że doprowadziło to do naruszenia cieków wodnych, a w konsekwencji do wypłukania w niektórych miejscach ziemi i piasku, co z kolei jest powodem osunięć kamienic. Najgorsze jest, jednak to, że przez wiele lat tych kamienic wcale nie remontowano. Skutki tego zaniechania widać obecnie. Gdyby zadbano o nie wcześniej, wykopy, by, im nie zaszkodziły, a już na pewno nie tak bardzo.

(IZJ) 03 kwietnia 2015 Express Ilustrowany Źródło; http://www.expressilustrowany.pl/

 
1 | 2 |

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-11-17 15:19
pieniadze do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Wynik bardzo dobry. Praktycznie wygraliśmy ale sądzę, że przeważył argument niemerytoryczny tj.[...]
 
2017-11-15 19:08
Tomasz Błeszyński do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Polska nie zorganizuje International EXPO 2022 Poland w Łodzi. Wystawę zorganizuje stolica[...]
 
2017-11-07 15:38
angling do wpisu:
Dokąd płynie Łódź ?
Tak jest potencjał na 10 lat pracy dla eksperta dobrego. W pozytywnym sensie - jest co[...]
 
2017-09-25 17:18
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Nowelizacja Ustawy o gospodarce nieruchomościami podpisana
Świetny artykuł, ma Pan rację rzeczoznawstwo nie jest zawodem wybranym, jest jeden rynek, jest[...]
 
2017-09-14 20:37
Z.Maria do wpisu:
Będą chętni na drewniane domy
Witam Pana, Bardzo dobry komentarz i trafne spostrzeżenia. To może być dobry pomysł z tymi[...]