Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
 Oceń wpis
   

Wokół nas powstaje coraz więcej nowych budynków. Deweloperzy nieustannie zalewają rynek mieszkaniami z pierwszej ręki. Jednak, choć możemy w nich przebierać i wybrzydzać do woli, to nie słabnie popularność kilkudziesięcioletnich mieszkań w blokach z wielkiej płyty. Czy chodzi wyłącznie o cenę ? A może o coś jeszcze ?

Jak to możliwe, że potępiane kiedyś osiedla z wielkiej płyty wytrzymają jeszcze konkurencję i wciąż cieszą się zainteresowaniem? Lokale w blokach z wielkiej płyty sprzedawały się zawsze i nadal będą się sprzedawać - mówi dla Rzeczpospolitej Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości z Łodzi. - Jako pierwsze własne lokale kupują je młodzi ludzie. Wybierają je też starsze osoby szukające mniejszych powierzchni na zagospodarowanych osiedlach, niedaleko apteki, sklepów, przychodni dodaje.

Przykładowo w Łodzi chętni na mieszkanie w bloku z wielkiej płyty zapłacimy dziś 2, 9-3 tys. zł za metr. Dla porównania, metr mieszkania deweloperskiego kosztuje w Łodzi 4-4, 5 tys. zł. Czyli tyle, ile kosztowały wielkopłytowe mieszkania w szczycie boomu z lat 2007/2008. Na rynku pierwotnym metr lokalu wyceniano na 5, 5-6 tys. zł. Dziś ceny dyktują deweloperzy. Rynek wtórny się do nich dostosowuje - wyjaśnia Tomasz Błeszyński.

Co warto też zauważyć, wbrew czarnowidzom część bloków stoi niewzruszenie prawie 50 lat, a niektóre nowe budynki rozsypują się już po 10 latach od wybudowania. To także przyciąga chętnych. - Właściwie eksploatowane i konserwowane wielkopłytowe bloki mają szansę przeżyć współczesne budownictwo deweloperskie - przewiduje ekspert.

W wielu większych miastach, np. w Warszawie największym zainteresowaniem cieszą się małe lokale (2 lub 3 pokoje w cenie do 350 tys. zł). I to niezależnie od tego, gdzie mieszkanie się znajduje i kiedy powstał budynek. Mniej więcej od końca czerwca tego roku małe lokale, w tym w blokach z wielkiej płyty, znikają błyskawicznie, czasem w ciągu jednego dnia. Kluczowa jest cena mówi Joanna Lebiedź, właścicielka agencji Lebiedź Nieruchomości. Niewielkie mieszkania są kupowane często również w celach inwestycyjnych, pod wynajem. Podobnie jak np. czteropokojowe, które również w ostatnich latach stały się popularne. W tak dużych lokalach metr kosztuje mniej niż cena rynkowa, a wynająć je można na pokoje.

Jak mówi ekspert Metrohouse, Marcin Jańczuk, wielka płyta może ponownie zacząć tanieć. Deweloperzy kuszą cenami już od 5, 5 tys. zł za metr, a więc pojawi się presja na dalsze obniżki cen wielkopłytowych lokali. Szczególnie, że standardem nadal odstają od rynku pierwotnego.

FAKT24.PL /Rzeczpospolita/
 
Foto:Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

Gdzie najlepiej kupić nieruchomość z myślą o turystach?

Nieruchomości wakacyjne były kiedyś typowo sezonowym biznesem, dziś są to już raczej inwestycje całoroczne - ocenia Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości.  Nasz klimat wyraźnie się zmienia, zmieniają się także upodobania wczasowiczów. Gdzie zainwestować? Decyduje moda i atrakcyjność otoczenia. Mogą to być góry, morze albo urocze zakątki Mazur. 

Olga Cieślakowska, ekspert agencji Północ Nieruchomości,  zwraca uwagę, że do niedawna najbardziej popularne były apartamenty w Grecji,  Chorwacji, Bułgarii. -Niestabilna sytuacja w niektórych krajach i kryzys migracyjny sprawiły, że na atrakcyjności zyskują nieruchomości w Polsce,  zwłaszcza nad morzem, na Mazurach i w górach. Coraz częściej kupuje je także klasa średnia, która ma zaoszczędzone pieniądze albo, którą stać na kredyt zauważa.

Także na weekendy

Stopy zwrotu z nieruchomości wakacyjnych na przykładzie własnych inwestycji porównała spółka Kristensen Group. I tak właściciele apartamentów w górach (Karpacz i Wisła) mogą liczyć rocznie na 77,5 proc., nad morzem (Świnoujście) ok. 5 proc., a na Mazurach (Pasym) ok. 4 proc.

John Kristensen, członek zarządu Holiday Investments, podkreśla, że największe zyski są tam, gdzie sezon turystyczny trwa cały rok. To jest ogólna zasada, a diabeł tkwi w szczegółach. Początkujący inwestor powinien zwrócić uwagę na otoczenie nieruchomości, widoki z okien apartamentu, jakość wykończenia mówi Kristensen. Nie bez powodu nie wymieniam kwestii finansowych. Niska cena apartamentu nie musi oznaczać atrakcyjnej stopy zwrotu. Kristensen Group sprzedawał w Wiśle apartamenty, których mkw. był droższy niż u konkurencji o jakieś 3 tys. zł. Wszystkie zostały sprzedane.

Do inwestycji w górach albo nad morzem przekonuje MarlenaKosiura, ekspert portalu Inwestycje w Kurortach.pl. Według niej Mazury nadal są bardzo sezonowe. A w górach i nad morzem sezon turystyczny ciągle się wydłuża. Polacy coraz chętniej wyjeżdżają na weekendy. Wypoczywają także poza szczytem sezonu letniego i zimowego  wyjaśnia.

Niedoświadczonemu inwestorowi radzi postawić na znane, pewne lokalizacje,  które przyciągają turystów także wiosną i jesienią. Ceny apartamentów nad morzem i w górach są podobne, zależą od lokalizacji, standardu wykończenia. Wahają się od 9 do kilkunastu tysięcy złotych za mkw. podaje Marlena Kosiura.  Nieco większe zyski wygeneruje apartament nad morzem. 3040-metrowe mieszkanie kupione za 200 350 tys. zł może przynieść ok. 25 do 38 tys. zł rocznie.

Dariusz Siewierski, dyrektor zakopiańskiego oddziału agencji Północ Nieruchomości,  twierdzi, że najlepsza inwestycja to mieszkanie o powierzchni 4060 mkw. z dwoma sypialniami i salonem połączonym z aneksem kuchennym.  W budynku powinny być takie udogodnienia,  jak basen, sauna mówi. Dodaje,  że na Podhalu najbardziej popularne wśród inwestorów jest Zakopane. To tam buduje się najwięcej mieszkań. Apartamenty powstają także w sąsiednim Kościelisku i znanej z rozbudowanej infrastruktury narciarskiej i basenów termalnych Białce Tatrzańskiej  opowiada.

Ceny nowych mieszkań w Zakopanem wahają się od 12 do 20 tys. zł za mkw., w Kościelisku  od 8 do 10 tys. zł.  W Białce Tatrzańskiej metr apartamentu można mieć za 12 tys. podaje Dariusz Siewierski. Na wynajmie lokalu w Zakopanem można zarobić 47 proc. rocznie.

Mazury proponuje z kolei Jarosław Mikołaj Skoczeń,  ekspert Emmerson Realty.  Region bardzo szybko się rozwija, przybywa turystycznych atrakcji, i co ważne jest blisko Warszawy, co pozwala liczyć, że gości będziemy mieć nie tylko w lecie tłumaczy Skoczeń. Można tu kupić apartament za rozsądną cenę. Można też zainwestować w pokój hotelowy. Cena takiej nieruchomości to ok. 200 tys. zł,  a stopa zwrotu wyniesie ok. 78 proc. szacuje.

Ochrona kapitału

Według Olgi Cieślakowskiej najważniejsza jest lokalizacja nieruchomości. Jeśli kupujemy apartament nad morzem,  dobrze, żeby był w pierwszej linii zabudowy lub miał wspaniały widok radzi. Jeśli zdecydujemy się na góry,  miejsce powinno mieć dobry dojazd do stacji narciarskiej lub basenów termalnych. Warto wybrać miejscowość, do której sami będziemy chętnie jeździli. Jeśli ktoś szuka w miarę bezpiecznej formy lokaty kapitału, a przy okazji chciałby połączyć przyjemne z pożytecznym,  to zakup nieruchomości wakacyjnej może być jednym z ciekawszych rozwiązań  mówi.

Ekspertka agencji Północ Nieruchomości zauważa, że część inwestorów wybiera niezbyt popularne jeszcze miejsca, których rozwój jest przewidywany w niedalekiej przyszłości. Nieruchomości w takich lokalizacjach zwykle są tańsze. Jeśli miejsce stanie się popularne, inwestor będzie mógł liczyć na bardzo duże zyski podkreśla. Radzi też,  by zwracać uwagę nie tylko na standard apartamentu, ale i całego budynku. Jeszcze kilka lat temu deweloperzy zamiast apartamentowców budowali bloki rodem z PRL,  chcąc uzyskać jak najwięcej metrów do sprzedania. Teraz takie praktyki są zdecydowanie rzadsze dodaje.

Aneta Gawrońska Rzeczpospolita
 
 
Foto: Tomasz Błeszyński
 
 Oceń wpis
   

Renowacja kilkusetletniego zamku lub pałacu i przystosowanie go do świadczenia usług hotelowych może kosztować nawet kilkadziesiąt mln zł.

Jeszcze pięć - siedem lat temu obiekty weselne wyrastały jak grzyby po deszczu opowiada Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości. Chętnych do organizowania uroczystości było tak wielu, że miejsca trzeba było rezerwować nawet z rocznym wyprzedzeniem. Na najlepsze obiekty trzeba było czekać znacznie dłużej. Po okresie prosperity przyszły chudsze lata. Wiele źle zarządzanych obiektów upadło i zostało wystawionych na sprzedaż.

(Nie)nasycony rynek

Także Jarosław Mikołaj Skoczeń, ekspert Emmerson Realty, ocenia, że szał na budowanie obiektów weselnych i biesiadnych już minął. Biznes rozwijał się prężnie od 2000 do 2010 roku. Powstawały m.in. małe obiekty na taniej ziemi na obrzeżach mówi. Dziś buduje się znacznie mniej, rynek się nasycił. Sale bankietowe mamy we wszystkich hotelach, których przybywa. Trzeba też pamiętać, że drastycznie spada liczba ślubów.

Konkurencja jest bardzo duża. Najlepsze obiekty są jednak bardzo oblegane.

Z kolei Agnieszka Renner, dyrektor pabianickiego oddziału Północ Nieruchomości twierdzi, że coraz bardziej popularne są inwestycje w nieduże pensjonaty i hotele m.in. z salami weselnymi. Rynek takich obiektów rośnie ocenia. Kupując gotową nieruchomość, mamy ułatwione zadanie, bo na podstawie jego dotychczasowej działalności możemy oszacować stopę zwrotu.

W ocenie Agnieszki Renner tego typu obiekty cieszą się zainteresowaniem w atrakcyjnych turystycznie rejonach. Atutem dla inwestującego jest możliwość uzyskania dużych dotacji unijnych. Pieniądze z Unii Europejskiej mogą pokryć połowę kosztów. Drugie tyle trzeba wyłożyć samemu - mówi .

Adaptowane na pensjonaty lub małe hotele zabytkowe pałacyki cieszą się dużym zainteresowaniem przyznaje Jarosław Mikołaj Skoczeń. Imprezy w historycznych wnętrzach stają się coraz bardziej popularne od czasu, gdy ślubu nie trzeba zawierać w urzędzie stany cywilnego. Wiele par woli przenieść uroczystość do innego, urokliwego miejsca.

W starych murach

Agnieszka Renner podkreśla, że inwestorzy wolą gotowe obiekty. Szukają zabytkowych pałaców, dworków. Odrestaurowywanie takich nieruchomości stało się modne opowiada. Z dbałością o każdy szczegół urządzane są luksusowe apartamenty. Zamki, pałace, dworki to idealne miejsca na wesela, konferencje, szkolenia. W Polsce mamy ok. 400 zamków i ponad 2 tys. odrestaurowanych pałaców przynoszących wysokie zyski.

Przedstawicielka agencji Północ Nieruchomości podkreśla, że szybko sprzedają się obiekty w atrakcyjnej cenie.

Najwięcej takich inwestycji znajdziemy w południowej Polsce podaje Renner. Dodaje, że w ubiegłym roku sprzedano kilka zamków, kilkanaście pałaców i dworów, które do tej pory stały puste i niszczały.

Renowacja kilkusetletniego zamku lub pałacu i przystosowanie go do świadczenia usług hotelowych może kosztować, jak szacuje dyrektor Renner, nawet kilkadziesiąt mln zł. Pensjonat czy zamek można kupić za 1, 2 mln zł. Remont i urządzenie eleganckiego hotelu to koszt 3060 mln zł. Przedsięwzięcie powinno się zwrócić w ciągu 1015 lat szacuje Agnieszka Renner. Obłożenie w hotelach urządzonych w stylowych murach jest o 3040 proc. większe niż w nowoczesnych obiektach.

Tomasz Błeszyński komentuje, że rynek jest bardzo różnorodny obok ekskluzywnych obiektów w zaadaptowanych pałacach i dworkach z powodzeniem działają także nowo wybudowane obiekty. Delikatne ożywienie w tym segmencie rynku spowodowane jest działaniem programu 500+. Branża ponownie zaczyna się rozwijać, bo oprócz imprez weselnych oferuje też przyjęcia komunijne, urodzinowe, studniówki czy chrzciny.

Błeszyński zwraca uwagę, że inwestorzy szukają działek pod nowe inwestycje. Najważniejsza jest dobra lokalizacja. Miejsce musi być dobrze skomunikowane, ale jednocześnie nieco oddalone, mające swoisty klimat podkreśla doradca. Liczy się możliwość organizacji imprez również w plenerze. Ważne są miejsca hotelowe i zaplecze parkingowe.

Aneta Gawrońska Rzeczpospolita

Źródło;http://www.rp.pl/Komercyjne/305129956-Nie-tylko-wesele-w-zabytkowym-palacu.html#ap-2

   Foto: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

W dniach 7-10 luty 2017 r. w Poznaniu podczas Targów Budowlanych Budma odbyło się VIII Forum Budownictwa Pasywnego i Efektywności Energetycznej.

Podczas forum zaprezentowano najnowsze technologie stosowane z powodzeniem w budownictwie pasywnym. Poniżej relacja z konferencji przygotowana przez Iwonę Marek.

VIII Forum Budownictwa Pasywnego i Efektywności Energetycznej zorganizowane zostało na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich.

W spotkaniu uczestniczyło wielu specjalistów reprezentujących sektor budowlany z całego kraju. Temat budownictwa pasywnego i efektywności energetycznej stał się popularny i poruszany jest coraz częściej. Zwłaszcza w okresie zimowym, w którym dużym problemem jest niska emisja zanieczyszczeń i unoszący się w powietrzu smog. Niestety Polska jest czarnym punktem w Europie na mapie zanieczyszczeń smogiem.

Obowiązująca Dyrektywa UE z 2010 roku dotycząca charakterystyki energetycznej budynków będzie od 2021 roku obligowała inwestorów do wznoszenia nowych budynków w standardzie energooszczędnym. Zapotrzebowanie na energię będzie musiało wynosić max 70 kWh/m2 na rok, co oznacza, że wykorzystywać będzie trzeba więcej energii pierwotnej pozyskiwanej bezpośrednio z zasobów naturalnych, którą obecnie marnujemy 87,4 %.

Przełom energetyczny musi nastąpić, zarówno w Polsce jak i w krajach Unii Europejskiej nie, które z nich już rozpoczęły proces dostosowania standardów budownictwa do wymogów dyrektywy. Budownictwo pasywne rozwija się już 25 lat i co roku na rynek wprowadzane są nowe energooszczędne technologie. Zużycie energii w budownictwie wysokie i stanowi 40% całkowitego zużycia dla przykładu transport i przemysł zużywa po 30% energii. Niestety wiele tej energii jest marnowana w budownictwie poprzez niewłaściwie dobrane materiały i nieprofesjonalnie wykonane izolacje.

Od 2021 roku wymóg energooszczędności będą musiały spełnić również stare, niezaizolowane lub słabo zaizolowane budynki. Często w takich budynkach po termomodernizacji zewnętrznych elementów fasad i dachów zwłaszcza izolacjami nieprzepuszczającymi powietrza (styropian), powstaje problem wentylacji, którą wcześniej pełniły nieszczelności. Dużym wyzwaniem będzie doprowadzenie tych obiektów do standardu budownictwa pasywnego ze względu na ograniczenia budowane i technologiczne.

Wiele informacji przekazanych na forum dotyczyło prawidłowych zasad projektowania domów pasywnych, a także zastosowania odpowiednich materiałów budowlanych wysokiej, jakości. W domach tych proponuje użycie np. aktywnego betonu zamiast już powszechnie stosowanego ogrzewania podłogowego.

Szczególną uwagę zwrócono na szczelność budynku w tym także stolarki okiennej i drzwiowej. Natomiast ławy fundamentowe powinny być izolowane od spodu np. polistyrenem ekstrudowanym XPS. Co do izolacji zabezpieczającej budynek i eliminującej szkodliwe mostki termiczne to polecane były min. płyty Kingspan, Resol, wełna mineralna, XPS, o minimalna grubości to 20 cm.

Sam projekt musi być bardzo dobrze skomunikowany z otoczeniem i wykonany indywidualnie. Przy projektowaniu koniecznie trzeba brać pod uwagę usytuowanie budynku względem stron świata ( złe położenie zwiększa zużycie energii nawet do 100%). W projektowanym domu okna muszą wychodzić na południe. Właściwie też należy określić współczynnik ochrony przed wiatrem i zacienienie oraz ustalić punkt rosy, który musi być w izolacji a nie w murze. To bardzo ważne parametry, dlatego tez projektowanie budynków pasywnych należy zleca wysoko wykwalifikowanym specjalistą.

Na forum przedstawiano też wiele informacji dotyczących instalacji min.;

- wentylacji nawiewno-wywiewnej z odzyskiem ciepła, standardem jest 160 210 kW/m2 Dobra wentylacja budynku zapobiega powstawaniu min. alergii, grzybic, pleśni. Jest to ważne, bo w budynkach spędzamy 80-90% życia,

- pompy ciepła magazynowanie ciepła i chłodu oraz wykorzystywanie ich do grzania zimą i chłodzenia latem,

- paneli fotowoltaicznych.

Pozytywne aspekty dobrej instalacji to:

- redukcja emisji CO2,

- komfort mieszkania

- ekologia,

- ochrona zasobów,

- przedłużona żywotność budynku,

- wzrost wartości budynku i całej nieruchomości,

- oszczędność kosztów,

- zrównoważona temperatura w pomieszczeniach,

- brak przeciągów,

- ograniczenie zanieczyszczeń,

- brak grzejników,

- mała potrzeba energetyczna niskie lub zerowe koszty energii Bardzo dobra, jakość powietrza w pomieszczeniach,

- niższe koszty remontów zużycie eksploatacyjne budynku po 25 latach jest bez zmian.

Zaprezentowano również przykłady izolacji budowlanych stosowanych w budownictwie pasywnym min.;

- maty z trzciny,

- wełna drewniana,

- polistyren ekstrudowany XPS,

- resol (płyty Kingspan),

- wełna mineralna.

Ciekawą informacją przekazaną pod czas wykładów było to, że Małopolska jest liderem budownictwa pasywnego, to w kontekście ostatnich informacji o poziomie zanieczyszczenia powietrza w tym rejonie, pokazuje jak wiele jest do zrobienia w zakresie wykorzystania odnawialnych źródeł energii.

Przykładowe budynki wybudowane w standardzie pasywnym w małopolskim:

- Zakład Opiekuńczo Leczniczy w Krakowie,

- kościół w Nowym Targu,

- hale sportowe w Krakowie,

- ośrodek zdrowia w Słomnikach- zastosowano kilka mniejszych central wentylacyjnych dzięki temu uzyskano lepszą dystrybucję ciepła niż przy zastosowaniu jednej, dużej centrali wentylacyjnej z układem przepustnic, wentylatorów itp.,

- Centrum usług medycznych w Słomnikach stan surowy zamknięty, termin zakończenia budowy to połowa 2018 roku obiekt dofinansowany z programu Lemur, dotyczy dotacji na dokumentację oraz pożyczki umarzalnej na budowę.

Na dzisiaj regulacje zawarte w ustawie o efektywności energetycznej są respektowane w budynkach nowych, dotyczy to między innymi:

- izolacyjności termicznej przegród budowlanych,

- grubości izolacji,

- wymagań w zakresie maksymalnej energochłonności urządzeń pomocniczych dla wentylacji,

- przegród przezroczystych,

- osłon przeciwsłonecznych,

- szczelności budynku, konieczności stosowania wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła o sprawności temperaturowej min 50% w pomieszczeniach o wymianie powietrza większej niż 500 m3/h.

Wnioski płynące z konferencji nie są budujące, w kraju jest niewiele certyfikowanych pasywnych budynków. Są to głównie nieruchomości komercyjne oraz obiekty użyteczności publicznej. Budownictwo mieszkaniowe jest reprezentowane przez pojedyncze projekty deweloperskie. Budynki pasywne są droższe od tych, wykonanych w tradycyjnej technologii o około 15%.

Nie widać dużego zainteresowania budownictwem pasywnym u inwestorów indywidualnych. Kluczową rolę w popularyzacji ekologicznych domów powinna spełniać edukacja. Zmian budownictwo pasywne stanie się w naszym kraju normą potrzeba będzie jeszcze wiele lat pracy.

Iwona Marek - dyrektor ds. sprzedaży, doradca w zakresie izolacji technicznych i biernych zabezpieczeń przeciwpożarowych.

   Foto:Tomasz Błeszyński

 
Obrót ziemią rolną 2016-04-20 11:29
 Oceń wpis
   

Zwolnienie kościoła to najmniejszy i nie jedyny problem.

Niespodziewanie z dzisiejszego harmonogramu prac Sejmu wypadł punkt podczas, którego miało odbyć się drugie czytanie projektu ustawy o obrocie ziemią. Ustawa trafiła w rezultacie do podkomisji. W środę podczas posiedzenia komisji rolnictwa i rozwoju wsi zgłoszono aż 53 poprawki. Najwięcej kontrowersji wzbudziła poprawka posła PiS Krzysztofa Ardanowskiego, który chce, żeby związki wyznaniowe, w tym Kościół katolicki, zostały wyłączone spod ustawy.

Jednak zdaniem ekspertów rynku nieruchomości są o wiele poważniejsze dylematy niż poprawka posła Ardanowskiego. W myśl nowych regulacji ustawa blokuje obrót ziemią nie tylko na terenach wiejskich, ale i miejskich. Skutki przyjęcia przepisów odczuliby nie tylko cudzoziemcy.

Jak się bowiem okazuje tereny miejskie, których nie obejmują plany zagospodarowania przestrzennego, nie mogą być kupowane/sprzedawane.

- W większości polskich miast ok. 60 proc. terenów jest nieobjętych tymi planami. W praktyce oznacza to, że jeśli przepisy tej ustawy wejdą w życie, w perspektywie 34 lat pojawi się problem braku dostatecznej ilości terenów pod budownictwo mieszkaniowe. W dłuższej perspektywie deweloperzy będą mieli duży problem z pozyskaniem gruntu pod budowę, a w efekcie również dla tych, którzy chcą kupić nowe mieszkanie. Mocno ograniczona liczba nowo budowanych mieszkań może również spowodować wzrost ich cen twierdzi Jacek Bielecki, członek zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich i dyrektor ds. rozwoju Marvipol Development.

Tomasz Błeszyński niezależny doradca na rynku nieruchomości uważa, że jest potrzeba reformy i kompleksowego przejrzenie regulacji prawnych dotyczących obrotu ziemią.

- Potrzebujemy w tej kwestii dobrych rozwiązań systemowych żeby skuteczniej zarządzać nieruchomościami rolnymi. Te nieruchomości są istnym składnikiem funkcjonowania gospodarki. Nie demonizowałbym poszczególnych zapisów tej ustawy niektóre kraje UE mają równie ostre przepisy regulujące obrót gruntami jak np. Francja - twierdzi Błeszyński.

Zgoda za zakup i sprzedaż ziemi przez związki wyznaniowe i Kościoły nie spowoduje tego, że nagle te instytucje staną się dużymi graczami na rynku i będą stanowić konkurencję dla deweloperów. Nie przywiązywałbym do tego zapisu aż tak wielkiej wagi.

- Nie potrzebnie politycy i pseudo fachowcy poprzez media podgrzewają atmosferę strasząc zastojem na rynku czy zmianami cen ziemi. Nowe przepisy nie wpłyną ani na spadek ani na wzrost cen ziemi, ani na ilość transakcji handlu ziemią te sprawy od dawna reguluje koniunktura. Sam pamiętam, że w latach 80 tych żeby posiadać działkę rolną trzeba było skończyć kurs rolniczy. Było o wiele więcej obostrzeń i trudności w kupnie ziemi, a jednak jakoś nie hamowało to w znaczący sposób obrotu ziemią - dodaje Błeszyński.

Ustawa też nie zahamuje napływu cudzoziemców, ci, co mieli kupić już ją kupili w minionych latach.

Plusem przyjęcia tej ustawy może być też zahamowanie nadmiernej sprzedaży ziemi rolnej pod inwestycje budowlane. W tej chwili w Polsce od dekad panuje chaos planistyczny i urbanistyczny. Deweloperzy budują gdzie popadnie niejako rozrywając miasta budując coraz dalej od granic miasta. To z kolei jest zwiększony koszt dla samorządów. Bo jakoś muszą wypełnić tą przestrzeń od rogatek miasta do najbliższego osiedla.

Jak prognozuje Błeszyński ustawa spowoduje to, że do łaska powróci ziemia budowlana, a deweloperzy wrócą do centrów miast. Z punktu widzenia biznesowego deweloperowi łatwiej i taniej jest kupić plac i postawić jak i co się chce. Dużo kosztowniejsze jest wyburzenie i postawienie na jej miejsce nowej kamienicy.

- Nie zgadzam się tez z tezą jakoby ceny metra kwadratowego mieszkań miałyby wzrosnąć na skutek ograniczenia handlu ziemią. - mówi Błeszyński.

Projektowana ustawa ma wejść w życie 30 kwietnia 2016 r. 1 maja 2016 roku upływa obowiązujący od 2004 roku okres ochronny na zakup polskiej ziemi przez cudzoziemców. Jeśli ustawa nie przejdzie całej ścieżki legislacyjne po 1 maja obcokrajowcy mogliby kupować w Polsce ziemię rolną bez specjalnego pozwolenia.

Według autorów projektu, "projektowana ustawa zmierza do wzmocnienia ochrony ziemi rolniczej w Polsce przed jej spekulacyjnym wykupywaniem przez osoby krajowe i zagraniczne, które nie gwarantują zgodnego z interesem społecznym wykorzystania nabytej ziemi na cele rolnicze".

Szymon Szadkowski |31.03.2016 r.|Polska The Times Źródło; http://www.strefabiznesu.polskatimes.pl/artykul/obrot-ziemiazwolnienie-kosciola-najmniejszy-i-nie-jedyny-problem-0

 
 Oceń wpis
   

Przez większą część roku klientów od mieszkań używanych odciągali deweloperzy. Dopiero jesienią sytuacja się zmieniła.

Jaki był kończący się rok na rynku wtórnym i dla pośredników, i dla ich klientów? Czym różnił się od poprzedniego, czego szukali klienci? Czy rynek pierwotny miał dużą przewagę nad wtórnym? Zapytaliśmy o to pośredników w obrocie nieruchomościami.

Mariusza Kania Metrohouse Franchise Rok upłynął pod dyktando deweloperów. Jeśli spytamy o nastroje w branży deweloperskiej, większość wypowiedzi będzie entuzjastycznych. Bo to deweloperzy rozdawali w tym roku karty. Nawet włączenie do programu MdM" ofert z rynku wtórnego nie stanowiło przełomowego momentu i nie poprawiło istotnie koniunktury na rynku wtórnym. Nowe mieszkania, dzięki znacznie wyższym limitom cen, i tak są uprzywilejowane. Choć sytuacja poprawiła się w części miast powiatowych, gdzie dotychczas MdM" nie miał prawa istnieć z uwagi na brak inwestycji deweloperskich, to już w Warszawie i Krakowie znalezienie mieszkania z rządowym wsparciem to wybór z ofert o fatalnej lokalizacji, ewentualnie do remontu. Jednocześnie na MdM" zyskała cała branża. Dzięki wzrostowi popularności rynku pierwotnego poprawiliśmy wyniki sprzedażowe wynikające z kooperacji z deweloperami. Klienci, oprócz najczęściej sprzedawanych lokali mających 4050 mkw., poszukiwali również ofert spoza tego zakresu. Deweloperzy, skupieni na budowie tzw. kompaktowych mieszkań, spotykali się ze zwiększoną liczbą zapytań np. o duże mieszkania trzypokojowe o wyższym standardzie. Tych na rynku pierwotnym nie ma wcale tak wiele, pozostaje więc rynek wtórny. Obserwujemy mniejsze niż zwykle zainteresowanie kawalerkami. Grupa osób szukała też tanich domów i segmentów, zwłaszcza wybudowanych w ostatnich kilkunastu latach. Jeśli sprzedając mieszkanie trzypokojowe, uda się niewielkim nakładem środków przeprowadzić się do domu, jest to poszukiwany produkt. Oceniamy, że średnio co druga transakcja jest finansowana kredytem hipotecznym. Są oczywiście pewne uwarunkowania geograficzne, ale jeżeli mówimy o skali ogólnopolskiej, tak to właśnie wygląda. W porównaniu z ubiegłymi latami można mówić o spadku poziomu finansowania zewnętrznego. Wielu nabywców uruchamia oszczędności z lokat, bo oprocentowanie depozytów nie zachęca do lokowania pieniędzy w bankach.

Agnieszka Grotkowska Freedom Nieruchomości Warszawa Śródmieście Rok 2015 był kolejnym dobrym rokiem na rynku nieruchomości. Średnie ceny utrzymywały stały poziom. Maleją różnice między cenami ofertowymi a transakcyjnymi, co świadczy o bardziej realnej wycenie nieruchomości ze strony właścicieli, ale też o mniejszej skłonności do obniżek. Przeciętna różnica między cenami ofertowymi a transakcyjnymi w naszym biurze wynosiła 6 proc. w przypadku mieszkań i 9 proc. w przypadku domów. Największym zainteresowaniem cieszyły się dwa pokoje w cenie do 300 tys. zł i trzy pokoje za 450500 tys. zł. Można powiedzieć, że rok 2015 był bardzo podobny do roku 2014. Nie zaobserwowaliśmy znaczących zmian na rynku, które w wyraźny sposób wpłynęłyby na wzrost lub spadek sprzedaży. W dalszym ciągu utrzymuje się wysoka sprzedaż na rynku pierwotnym. Deweloperzy przeżywają kolejny dobry rok, oddają coraz więcej inwestycji, rozpoczynają nowe projekty, a to pociąga za sobą duży popyt na działki pod osiedla. W dalszym ciągu przeważająca liczba transakcji wspierana jest kredytem, chociaż transakcje gotówkowe stanowią spory udział, ponad 30 proc. Zakup nieruchomości jest alternatywną formą inwestowania w czasach, gdy kredyty hipoteczne osiągają rekordowo niskie ceny, a oprocentowania lokat są bliskie 0 proc.

Joanna Lebiedź ReMax Action/Lebiedź Nieruchomości Mijający rok sprzyjał sprzedaży małych mieszkań (średni kredyt hipoteczny wynosił 212 tys. zł). Ceny w tym segmencie zachowywały się stabilnie, z niewielką tendencją wzrostową w samej końcówce roku. Sprzedaż mieszkań do 55 mkw. odbywała się płynnie. Natomiast segment lokali większych (powyżej 80 mkw.) oraz domów i działek nadal znajduje się w zapaści. Ceny domów i dużych mieszkań spadają. Na razie nic nie wskazuje na to, aby ta tendencja miała się odwrócić. Problemem w przypadku tego segmentu jest wysoka cena, a więc przy średniej wysokości kredytu droższe nieruchomości po prostu są dla Kowalskiego niedostępne. Drugim czynnikiem zniechęcającym potencjalnych zainteresowanych do zakupu domów są znaczące koszty utrzymania oraz ewentualne wysokie koszty dojazdu w przypadku domów zlokalizowanych na obrzeżach miast. Stosunkowo nieźle w 2015 roku radził sobie rynek najmów. Zarówno młodzież wchodząca w życie, jak i osoby przyjeżdżające do stolicy za chlebem w znaczącej mierze wybierają wariant wynajmu zamiast zakupu finansowanego długoterminowym kredytem hipotecznym. Decyzje takie są o tyle uzasadnione, że najemca nie wiąże sobie na szyi pętli kredytowej, co w przypadku zmiany miejsca pracy może za jakiś czas okazać się kłopotliwe. Poza tym dość duża podaż daje spore możliwości wyboru. Nie można też nie wspomnieć, że rok 2015 był dobry dla deweloperów. Pomocny był program MdM".

Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości To był dobry rok dla polskiego rynku nieruchomości. Pierwsze półrocze 2015 r. należało jednak do deweloperów. To oni skupiali na sobie zainteresowanie kupujących. Druga połowa roku przyniosła widoczne ożywienie na rynku wtórnym i zwiększenie liczby transakcji. Przyczyniła się do tego głównie nowelizacja programu MdM" wprowadzająca możliwość skorzystania z ulg przy zakupie mieszkania również na rynku wtórnym. Mniej zamożni klienci zaczęli rezygnować z zakupu mieszkań na rynku deweloperskim, poszukując tańszych ofert z dopłatą. Mieszkania używane stały się atrakcyjnym towarem szczególnie w tych miastach, w których ich pula dostępności w programie MdM" była największa. Ceny ofertowe już nie podlegały tak znacznym negocjacjom, a i lokale sprzedawały się szybciej. Klienci na rynku wtórnym kupowali najczęściej mieszkania 510-letnie, 12-pokojowe, do 50 mkw., w dobrych lokalizacjach i standardzie. Nabywali je na potrzeby własne i z przeznaczeniem na wynajem. Nie było dużego zainteresowania zakupem dużych lokali i apartamentów. Od lat rynek premium rządzi się swoimi prawami i wielu klientów na nim nie inwestuje. W tym roku dominowały inwestycje w mieszkania w tzw. segmencie popularnym, zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym.

Małgorzata Pressler Freedom Nieruchomości Olsztyn Rok 2015 przyniósł sporo zmian na rynku nieruchomości. Jedną z nich było ustabilizowanie się cen mieszkań, które w ostatnich latach systematycznie spadały. Podaż lokali była na podobnym poziomie, ale na rynku pojawiło się więcej kupujących. Również średni czas sprzedaży mieszkań skrócił się o kilka miesięcy. Początek roku przyniósł więcej niż zwykle transakcji gotówkowych. Klienci szukali nieruchomości pod inwestycje, głównie na wynajem. Powodem tego były m.in. niskie stopy procentowe, które zmobilizowały do poszukania innych alternatyw niż lokata w banku, o czym mówili sami kupujący. We wrześniu "MdM" objął też rynek wtórny. To spowodowało bardzo duże zainteresowanie mieszkaniami spełniającymi jego kryteria. Głównymi zainteresowanymi zaś byli single, pary oraz rodziny z co najmniej trójką dzieci. Ostatni kwartał był intensywny i zaowocował licznymi transakcjami, które w większości były kredytowane, w tym w ramach MdM". Na rynku wtórnym największym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania 2- i 3-pokojowe w bardzo dobrym standardzie oraz nowym budownictwie. Mało atrakcyjne dla poszukujących okazały się mieszkania do remontu. Tego typu lokale musiały mieć odpowiednio niską cenę, ok. 3 tys. zł za mkw. w Olsztynie, aby zrekompensować koszty remontu i czas na jego wykonanie. Pośrednicy mieli w kończącym się roku ręce pełne roboty. Był to intensywny czas dla wszystkich stron na rynku nieruchomości.

Opinia Michał Krajkowski, główny analityk w firmie Notus Doradcy Finansowi Zgodnie z rekomendacją S w 2016 roku kwota udzielonego kredytu nie może przekroczyć 85 proc. wartości nieruchomości. Możliwe jednak będzie udzielenie kredytu w wysokości do 90 proc., pod warunkiem ubezpieczenia części brakującego wkładu własnego lub ustanowienia innego zabezpieczenia na papierach wartościowych lub oszczędnościach kredytobiorcy. Koniecznie trzeba jednak pamiętać, że o ostatecznym poziomie kredytu lub ewentualnych stosowanych zabezpieczeniach decyduje bank kredytujący. Rekomendacja S narzuca tylko minimalne wymagania, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby bank udzielający kredytu stawiał znacznie bardziej rygorystyczne wymogi. Możemy jednak przypuszczać, że część banków zdecyduje się na udzielenie kredytu z wkładem własnym na poziomie 10 proc. Myślę jednak, że najczęściej stosowanym zabezpieczeniem będzie ubezpieczenie brakującego wkładu własnego. Zastaw na papierach wartościowych NBP lub Skarbu Państwa czy zabezpieczenie na środkach zgromadzonych na IKE lub IKZE będzie rzadko stosowane przez banki, choćby z racji problemów ze zmianą wartości tych aktywów wynikających z ryzyka inwestycji w IKE/IKZE. Oczywiście nie możemy także wykluczyć, że część banków będzie wymagać 15-proc. wkładu własnego, nie stosując żadnych dodatkowych zabezpieczeń. Tak jak jest to w kilku bankach, które już od kilku lat wymagają 20-proc. wkładu własnego do kredytu. Z naszych informacji wynika, że co najmniej pięć instytucji deklaruje chęć udzielania kredytów z 10-proc. wkładem własnym przy zastosowaniu ubezpieczenia brakującego wkładu. Oznacza to, że możliwe będzie uzyskanie kredytu z wkładem własnym na dotychczasowym poziomie, chociaż może być to droższe niż dziś. Jednak podwyższenie kosztów kredytu będzie wynikać bardziej z wprowadzenia podatku bankowego niż ze zmian wynikających z zabezpieczeń stosowanych przy kredytach z niskim wkładem własnym.

Grażyna Błaszczak 21.12.2015 źródło: Rzeczpospolita http://www.rp.pl/Kupno-i-sprzedaz/312219907-Rynek-wtorny-dopiero-odzyl.html

 
 Oceń wpis
   

Ponad tysiąc mieszkań na wynajem zakontraktował Fundusz BGK.Jeśli znajdzie najemców, zagraniczni inwestorzy chętnie kupiliby takie bloki.

Fundusz Mieszkań na Wynajem, komercyjny projekt Banku Gospodarstwa Krajowego, ogłosił wczoraj, że kupił kolejne 122 lokale od firmy Arche. To pierwsze mieszkania Funduszu w aglomeracji warszawskiej w Piasecznie. Wcześniej został on właścicielem bloku w Poznaniu (jest gotowy, ale na razie wynajęty w 40 proc.) oraz budynku w Gdańsku (jeszcze w budowie, ma być oddany pod klucz na przełomie roku).

Jak w hotelu

Dlaczego Fundusz wybrał Piaseczno, a nie największy rynek najmu w kraju, czyli Warszawę? Choć deweloperzy zgłosili do BGK wiele swoich bloków, podobno żadna z inwestycji nie spełniała oczekiwań Funduszu. A blok firmy Arche był gotowy i znajdował się pięć minut pieszo od stacji kolejki. Zleciliśmy badania, które pokazały, że na Służewcu Przemysłowym, w zagłębiu biurowym, pracuje 80100 tys. osób, z których duża część wynajmuje mieszkania, a dojazd tam do pracy nie jest łatwy. Nasza oferta jest skierowana m.in. do nich, bo z Piaseczna na Służewiec dojazd kolejką zajmuje zaledwie 16 minut tłumaczy Anna Chudobińska, dyrektor ds. marketingu i komercjalizacji w BGK Nieruchomości.

Ryszard Słowiński, prezes BGK Nieruchomości, spółki, która odpowiada za inwestycje oraz proces związany z wynajmowaniem mieszkań, zapowiada, że na tym nie koniec inwestycji w stolicy. Kolejne mieszkania w samej Warszawie będą udostępniane najemcom w 2016 i 2017 roku, na Bielanach i Żoliborzu zapewnia prezes Słowiński. A w budynku w Piasecznie lokale można wynajmować już od 14 lipca. Czynsze są relatywnie niższe od tych za mieszkania o podobnym standardzie w samej Warszawie twierdzi. Na przykład za dwa pokoje 42,7 mkw. Fundusz chce miesięcznie 1350 zł przy najmie na 623 miesiące, a przy dłuższym 1170 zł (plus opłaty licznikowe). Za najem trzech pokoi trzeba zapłacić 1500 zł przy umowie do dwóch lat i 1300 zł przy dłuższym okresie. Atutem w stosunku do ofert rynkowych ma być to, że do nowego M" wystarczy wejść z walizką i mieszkać (całe wyposażenie: meble, sprzęt AGD, RTV, a także drobny sprzęt codziennego użytku jest do dyspozycji). Fundusz BGK jest w trakcie przygotowywania kolejnych inwestycji, które chce udostępnić najemcom w latach 20162017. W sumie zakontraktował ponad 1000 mieszkań w Gdańsku-Wrzeszczu, Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Katowicach. Kolejne lokale ma pokazać jeszcze w te wakacje na południu kraju.

Przyjdą inwestorzy

Pośrednicy twierdzą, że powodzenie inwestycji Funduszu zależy nie tylko od lokalizacji osiedla, ale też od stawek najmu. Na przykład w Poznaniu nie są na tyle niższe od rynkowych, aby blok był już w pełni wynajęty. Jeśli czynsze nie będą konkurencyjne w stosunku do oferty rynkowej, trudno będzie o klientów, bo na rynku najmu konkurencja rośnie. Przybywa prywatnych właścicieli traktujących nieruchomości jako lokatę kapitału. Inwestycjom w najem sprzyja niechęć do zadłużania się na własne M" (dołek kredytowy banki notują koleiny kwartał z rzędu) oraz moda na mobilność wśród młodego pokolenia.

Kolejny rok obserwuję trend uciekania od stałych, długoterminowych obciążeń przez młodych ludzi. Kłopoty z hipotekami frankowiczów odcisnęły piętno na rynku. Wiele młodych osób boi się kredytu. Wiele jest gotowych pojechać w inny region kraju za dobrą pracą. Pomieszkają tam rok czy dwa, wyjadą za granicę, wrócą do innego miasta w Polsce. Dlatego wolą wynajmować mieszkanie, niż wiązać się z bankiem. Najem daje im wolność tłumaczy Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości.

Zmiany w Polsce obserwują zagraniczne fundusze inwestycyjne dysponujące miliardami euro zagranicznych emerytów. Eksperci z firmy Mzuri przyznają, że na rynku pojawili się także mali inwestorzy z Danii, Holandii, Austrii i Niemiec, którzy szukają wynajętych budynków, bo są zainteresowani długoterminowymi zyskami z najmu. Problemem jest dla nich to, że czynsze za mieszkania są w złotych. Tymczasem na najmie biur zarabiają w euro. Nie mają więc ryzyka kursowego na rynku komercyjnym. Jednocześnie firmy wynajmujące biura są podatne na zawirowania w gospodarce, podczas gdy mieszkaniówka daje większą stabilność inwestorom.

Eksperci są zgodni: jeśli BGK z sukcesem wynajmie bloki, które kupuje, to wkrótce na nasz rynek wejdą duzi gracze, gotowi kupić całe bloki. Wśród nich są fundusze inwestycyjne z Niemiec i Skandynawii, ale też o korzeniach brytyjskich, w tym firmy ubezpieczeniowe. Fundusze te działają w długofalowej perspektywie i zainteresowane są długoterminowym wynajmem. Dla najemcy oznacza to, że niezależnie od okresu zawarcia umowy zmaleje ryzyko niespodziewanej wyprowadzki tłumaczy Paweł Sztejter, ekspert firmy Reas. Ponieważ dla funduszy jedną ze ścieżek wyjścia jest sprzedaż całego portfela mieszkań, to przedmiotem wynajmu są dobrze wykończone i wyposażone lokale.

Sławek Muturi, założyciel Grupy Mzuri - Nikt nie wie, jak duży jest rynek mieszkań wynajmowanych przez prywatne osoby. Z moich szacunków wynika, że może się tym zajmować ok. 750 tys. osób. Można też uznać, że 5 procent zasobów mieszkaniowych jest dziś w Polsce wynajmowanych. To niewiele, ale będzie się to zmieniać. Przybywa małych inwestorów, którzy chcą czerpać zyski z wynajmu lokali. My w całej Polsce opiekujemy się 1,2 tys. takich mieszkań. Ponieważ dostęp do kredytów nie będzie łatwiejszy, a coraz ważniejsze jest bycie mobilnym, uważam, że mniej młodych osób będzie chciało brać na barki 30-letni kredyt. Wybiorą najem. Kiedyś bycie najemcą, a nie właścicielem, było synonimem nieudacznictwa, a kupno lokalu na kredyt symbolem sukcesu. Powoli przestaje to być aktualne.

Czynsze są u nas stosunkowo wysokie

W Polsce cena zakupu mieszkania odpowiada kosztom jego wynajmu przez 15 lat. Jest to okres o dziesięć lat krótszy niż europejska średnia oraz o połowę krótszy niż w Niemczech. Dane te pokazują, że czynsze w naszym kraju są relatywnie wysokie w porównaniu z wartościami nieruchomości. Gorzej jest tylko w Rumunii, na Węgrzech i w Czarnogórze komentuje Bartosz Turek, analityk Lion's Banku. Jego zdaniem u nas zakup lokum na kredyt opłaca się bardziej niż najem. Wylicza, że średnio w Europie kwota potrzebna do zakupu nieruchomości wystarczyłaby na 26 lat wynajmowania. W Polsce jest to niecałe 15 lat, co plasuje nas w gronie państw o najdroższym najmie. Na wynik wpływają dwa czynniki: wartość nieruchomości oraz wysokość czynszów. Patrząc na dane Eurostatu, rodzimy rynek najmu jest na ścieżce szybkiego rozwoju. W ciągu czterech lat liczba najemców w Polsce się niemal podwoiła. Coraz więcej osób rezygnuje z wieloletniego kredytu na rzecz najmu mówi Bartosz Turek. Wciąż jednak grupa ta jest niewielka w porównaniu np. z Niemcami. Niestety, przeciętny Polak musiałby pracować dwa, trzy razy dłużej niż w Niemczech, na Łotwie, na Litwie, w Norwegii czy Belgii, aby kupić przeciętną stołeczną nieruchomość dodaje analityk. Dane z krajów europejskich potwierdzają, że im łatwiej kupić lokal, tym popularniejszy jest rynek najmu. Jeśli nieruchomości są tanie, więcej osób stać na to, by kupić lokum na wynajem. A gdy podaż jest duża, czynsze są niższe. Wtedy najem staje się prawdziwą alternatywą dla zakupu, a przestaje być jedyną opcją dla tych, którzy nie mają zdolności kredytowej podkreśla Bartosz Turek.

Grażyna Błaszczak I 14-07-2015 Rzeczpospolita

Źródło: http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1215602-Wynajem-da-mlodym-wolnosc.html

 
Budownictwo komunalne 2016-04-16 19:18
 Oceń wpis
   

- Budownictwo socjalne i komunalne w ostatnich latach przeżywało kryzys. Jak sytuacja przedstawia się w 2015 roku?

Wieloletnie zaniedbania tego sektora nieruchomości, brak spójnej koncepcji gospodarowania i finansowania zasobów, złe prawo niedostosowane do zmieniającej się rzeczywistości. Ciągły brak funduszy na remonty, traktowanie spraw mieszkaniowych, jako narzędzi w rozgrywkach politycznych. To m.in. główne przyczyny obecnej zapaści na rynku lokali komunalnych. Nie ma gminy w kraju, która nie borykałaby się z tymi problemami, braki w tej mierze są ogromne. Nic nie wskazuje by w obecnym roku sytuacji w budownictwie komunalny i socjalnym znacząco się nie zmieniła.

- Jakie są najważniejsze problemy związane z budownictwem komunalnym? i z czego one Państwa zdaniem wynikają?

Gminy nie tylko, że nie potrafią zaspokoić potrzeb mieszkaniowych wynikających ze stale popadających w ruinę ich własnych budynków, ale i nie mają gdzie przekwaterować swoich lokatorów z wyrokami eksmisyjnymi z mieszkań znajdujących się z zasobach prywatnych. Czasem wolą dla świętego spokoju płacić właścicielom wysokie odszkodowania niż rozwiązać ten problem systemowo. W niektórych miastach lekiem na to całe maja być dotowanie pro remy rewitalizacyjne, dzięki którym choć niektóre kamienice zostaną wyremontowane i powiększy się zasób lokali dla oczekujących latami. Przy okazji rewitalizacji nieruchomości zostaną też opróżnione z uciążliwych i niepłacących latami najemców. Problem braku mieszkań socjalnych pozostaje, bo co dalej robić z lokatorami, których nie stać na powrót do tych luksusowych kamienic i płacenie wyższych stawek czynszu.

- Czy w większych miastach jest większe zainteresowanie problemem niż w gminach?

W większych miastach a szczególne dużych metropoliach ten problem narasta. Zwarta stara zabudowa zwiększona liczba ubożejących mieszkańców, dające się odczuć bezrobocie nie pomaga. Niektóre miasta wręcz gorączkowo szukają wyjścia z tej sytuacji. Pomysłów na rozwiązanie tych z roku na rok nabrzmiewających problemów było i jest wiele. Począwszy od budowy osieli kontenerowych do różnego rodzaju programów pomocowych dla zadłużonych mieszkańców. Niestety te projekty skutecznie nie rozwiązują nagromadzonych przez lata problemów, bo po prostu gminom brakuje pieniędzy. Ledwo wiążą koniec z końcem biorąc, co raz większe kredyty. Kolejne partie rządzące skupiają się na kreowaniu polityki mieszkaniowej poprzez marketingowe obietnice a nie faktyczne działania. Budżet Państwa niechętnie jak kiedyś zasila finansami miejskie i gminne kasy. Sami muszą się troszczyć jak i skąd pozyskać środki na realizację polityki mieszankowej. Nieruchomości komunalne niszczeją i dla ratowania dziurawych budżetów gmin sprzedawane są czasem za bezcen. Nowi właściciele zagospodarowują odzyskane działki, bo wyburzonych budynkach powstają obiekty handlowe lub budynki mieszkalne z lokalami na sprzedaż. Znikają kolejne nieruchomości z zasobów gminnych ubywa lokali komunalnych kolejki oczekujących na mieszkania gminne rosną. Gminne spółki TBS również realizują komercyjne projekty deweloperskie a klasyczne budownictwo komunalne jest praktycznie w odwrocie.

- Może w tej kwestii polskie samorządy i władza centralna powinny bardziej korzystać z pomysłów z zagranicy?

Samo korzystanie z zagranicznych wzorców nie wystarczy by z nich faktycznie skorzystać powinniśmy najpierw dokonać reformy systemu mieszkalnictwa. Rozwiązania przez lata nagromadzonych problemów nie jest proste wymaga zmian systemowych min. nowelizacji przepisów prawnych i podatkowych, uproszczenia procedur realizowania projektów partnerstwa publiczno-prywatnego w zakresie inwestycji mieszkaniowych. Przydałoby się też by gminy przeprowadziły inwentaryzację swoich zasobów z zakresie nie tylko lokali, ale i gruntów. Po to by mieć wiedzę, jakimi możliwościami lokalizacyjnymi dysponują choćby przy realizacji wspomnianych projektów PPP. Bo nawet najlepszy projekt nie zakończy się sukcesem, jeśli nie zostanie profesjonalnie przygotowany.

Rynek mieszkaniowy jest bardzo czuły na polityczne zmiany. Czekają nas w tym roku przecież wybory prezydenckie i parlamentarne. Zobaczymy, jaki program wyborczy wygra i jaką rolę w nim będzie pełnić polityka mieszkaniowa zwłaszcza w segmencie socjalnym i komunalnym. Zobaczymy czy i jakie środki nowy rząd zapisze w budżecie na dofinansowanie gmin. W najtrudniejszej sytuacji są duże miasta, których poziom zadłużenia już jest od dawna na granicy bezpieczeństwa i tylko podczas kampanii wyborczej udało się, co nieco zmieść pod dywan by wskaźniki nie kuły w oczy wyborców. Przychody gmin są niewystarczające, z roku na rok odczuwalny jest też spadek liczby ludności do opodatkowania. Pomysłów na zasilenie lokalnej kasy nie wiele pozostaje, więc branie kolejnych kredytów i zaciskanie pasa [teraz już można, bo po wyborach]. Zapowiadanego od lat podatku katastralnego chyba też szybko nie będzie, fundusze unijne też się kończą. Może przyszedł, więc czas by porządnie dopracować zasady realizacji projektów z zakresu Partnerstwa Publiczno Prywatnego, choć jak wiemy nie będzie to lek na całe zło, ale może pomóc w niektórych sektorach gminnej gospodarki.

- Czy samorządy wykorzystują prawidłowo możliwości, jakie daje im na przykład Bank Gospodarstwa Krajowego?

Niestety nie znam danych dotyczących wykorzystania środków pochodzących z BGK przez samorządy.

- Czy ich obecność organizacji non profit faktycznie wpłynęłaby na stan budownictwa socjalnego w Polsce?

Funkcjonowanie organizacji non profit w naszym kraju jest utrudnione bardzo szybko przylega do nich zła opinia. Polacy jakoś nie wierzą w altruistyczne projekty starają się doszukiwać zawsze drugiego dna.

- Czy Pana zdaniem jest szansa, by w najbliższym czasie doszło do zmian i wykorzystania tych organizacji w budownictwie socjalnym?

Nie wydaje mi się by najbliższych latach na masową skale pojawiły się takie projekty. Jeśli już to będą to małe jednostkowe realizacje pod konkretny cel. Trzeba pamiętać, że obowiązująca w naszym kraju rozbudowana i biurokratyczna i długotrwała procedura uzyskiwania zezwoleń na budowę skutecznie odstrasza niektórych od takich realizacji takich projektów.

Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości

 
Rynek senioralny 2016-04-10 17:25
 Oceń wpis
   

Mieszkania dla starszych.

Deweloperzy, pośrednicy i zarządcy nieruchomości powinni się już teraz tym zainteresować, zanim będzie za późno. Nastawianie się na obsługę młodych ludzi kupujących mieszkania będzie pomału, co raz mniej rentowne. Cały czas na rynku mieszkaniowym utrzymuje się olbrzymia przewaga podaży na popytem. A migracja młodych za granicę dodatkowo podnosi tą statystykę. Młodzi dobrze zarabiający mają już zupełnie inne podejście do życia ich szczytem marzeń nie jest i nie będzie zakup mieszkania na 20 letni kredyt. Takie lansowane przez banki i deweloperów projekty przywiązują chłopa do ziemi nie dając perspektyw na zysk i powodują utratę mobilności. To przecież oczywista strata czasu, pieniędzy młodzi doskonale zdają sobie z tego sprawę i potrafią liczyć, co i, gdzie się najbardziej opłaca.

Rynek mieszkaniowy, by przetrwać musi się zmienić.

Potrzebuje wprowadzenia gwałtownych zmian prawnych i podatkowych. Całą masę sztywnych nie życiowych ustaw trzeba znowelizować, by dać alternatywne rozwiązania zachęcające i faktycznie wspierające młode i starsze pokolenie do inwestycji. Buble legislacyjne takie jak min. ustawa o ochronie praw lokatorów zamiast pomagać tylko szkodzą rynkowi. Czas na dobre rozwiązania w zakresie leasingu nieruchomości, czy projektów Partnerstwa Publiczno Prywatnego. To tylko niektóre przykłady, problemów jest więcej, gospodarka przestrzenna, prawo budowlane, rewitalizacja nieruchomości. Złe funkcjonowanie gospodarki i rynku nieruchomości odbija się na kondycji społeczeństwa. Młodzi zniecierpliwieni niewidzący perspektyw dla siebie, po prostu wyjeżdżają. Starsze pokolenie tkwi związane z ojczyzną siłą tradycji na dobre i złe biedniejąc z roku na rok.

Społeczeństwo nieuchronnie starzeje się.

Co raz więcej osób jest nie tylko w podeszłym wieku, ale i chorych. Nie będę pisał o Naszym systemie emerytalnym, czy opiece zdrowotnej, bo doskonale wiemy jak jest. Na rynku pojawiło się już wiele ciekawych pomysłów. Pracuje na kilkoma projektami z zakresu gospodarki senioralnej i muszę przyznać, że jest to ciekawe i kreatywne zajęcie. Zabezpieczanie potrzeb mieszkaniowych osób starszych jest nie lada wyzwaniem . Bo przecież tu nie tylko potrzebny jest sam lokal mieszkalny, ale cały system opieki nad często już leciwą i schorowaną osobą. Dodatkowy problem stanowi tutaj jak zawsze bariera ekonomiczna, niestety w obecnym stanie nie wszystkie osoby starsze będzie, po prostu stać na skorzystanie z takich rozwiązań. Emerytury, czy renty są za niskie, a inne formy, choćby odwrócona hipoteka też nie zawsze jest dostępna dla każdego, korzystna i bezpieczna.

Czasu mało problemów dużo.

Dlatego nie czekając na skutki niżu demograficznego i pogłębiania się procesu starzenia się społeczeństwa na problematyką senioralną należy pracować już dziś. Problemów do rozwiania jest wiele, a czasu mało, bo przecież już niedługo i My będziemy starsi. Myślę, że niestety jest to ostania szansa, by przygotować dla sobie miejsce na spokojną jesień życia. Moim zdaniem projekty senioralne, to przyszłość inwestycji na rynku nieruchomości.

Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości Marzec 2015

 
„ Ludzkie meble ” 2016-04-10 17:21
 Oceń wpis
   

" Ludzkie meble "

Niektórzy ludzie są jak meble,

pasują do każdego gabinetu,

dają się przestawiać z kąta w kąt,

byle tylko zyskać stołek dla siebie, zapominają,

że ich kariera, zależy od gustu designerów.

Aforyzm społeczno - polityczny - Tomasz Błeszyński - luty 2015

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-09-14 20:37
Z.Maria do wpisu:
Będą chętni na drewniane domy
Witam Pana, Bardzo dobry komentarz i trafne spostrzeżenia. To może być dobry pomysł z tymi[...]
 
2017-09-06 20:46
Marek I. do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
uczucie takiej walki na pewno nie raz niejednemu towarzyszące, mnie na pewno też. Czasem nie[...]
 
2017-09-02 14:10
Michoł do wpisu:
Inwestorzy podbijają ceny mieszkań
Pan Błeszyński może mieć rację, bo chciwość deweloperów na pieniądze jest nam znana od lat. Oby[...]
 
2017-08-31 22:14
Andrzej z Warszawy do wpisu:
Trudny wybór po ciężkiej walce
Dokładnie tak - trafnie Pan to określił - ciężki życiowy wybór. Jak zachować w tym wszystkim[...]
 
2017-08-23 18:39
Marek I. do wpisu:
Te mieszkania tanieją. Warto kupić ?
Nie dziwię się, firmy budowlane oszczędzają na materiałach jak mogą, w związku z dużą[...]