Tomasz Błeszyński - od 2007 r. na blogu Money.pl
 Oceń wpis
   

Nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami rozczarowała środowisko rynku nieruchomości. W pracach legislacyjnych po raz kolejny zbagatelizowano merytoryczny głos środowiska pośredników i zarządców nieruchomości. Rzeczoznawstwo majątkowe stało się zawodem wybranym i nadmierne chronionym.

 
Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację Ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz niektórych innych ustaw. Środowisko rynku nieruchomości niecierpliwie czekało na zmiany w ustawie, szczególnie na powrót do sprawdzonych i dobrze funkcjonujących przez lata zapisów ze starej ustawy.

Poprzedni rząd, wprowadzając słynną ze swej złej, jakości ustawę deregulacyjną, zlikwidował min. w Ustawie o gospodarce nieruchomościami istotne zapisy, uniemożliwiając tym samym profesjonalne prowadzenie działalności zawodowej w zakresie pośrednictwa i zarządzania nieruchomościami. Z tego aktu prawnego zostały wykreślone kluczowe paragrafy, dotyczące min. definicji działalności zawodowej, jej funkcjonowania i zakresu czynności.

Nowelizacja rozczarowała środowisko rynku nieruchomości nie poprawiono ustawy w całości po de regulacyjnych zmianach. Co prawda jest już lepiej, niż było, ale do poprawnej legislacji jeszcze daleko.

Wprowadziło to chaos nie tylko prawny, który odbił się to negatywnie na rynku nieruchomości. Czynności związane z pośrednictwem i zarządzaniem zaczęły wykonywać przypadkowe osoby bez doświadczenia, opierając się na ułomnych zapisach ustawy zniszczonej przez deregulację. Powodowało to, coraz więcej sytuacji, w których poszkodowani byli klienci. Przedstawiciele Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości wielokrotnie ostrzegali poprzedni rząd przed skutkami, jaki przyniesie dla rynku nieruchomości ustawa deregulacyjna. Niestety, opinie środowiska w tej sprawie zostały zbagatelizowane.

Dlatego też z zainteresowaniem środowisko rynku nieruchomości przyjęło informację, że nowy rząd zamierza znowelizować Ustawę o gospodarce nieruchomościami. Na etapie prac legislacyjnych w ministerstwie, w Sejmie i Senacie uczestniczyli reprezentanci min. Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości, którzy złożyli stosowne wnioski do projektu nowelizowanej ustawy. Niestety, i tym razem głos środowiska nie został w pełni wysłuchany i nie wszystkie propozycje poprawek do tych przepisów zyskały aprobatę. Nowelizacja rozczarowała środowisko nie poprawiono ustawy w całości po deregulacyjnych zmianach. Co prawda jest już lepiej, niż było, ale do poprawnej legislacji jeszcze daleko.

Zmiany zakładają m.in., że pośrednikiem w obrocie nieruchomościami oraz zarządcą nieruchomości może być osoba, która prowadzi działalność gospodarczą w tym zakresie i realizuje czynności zawodowe odpłatnie, w sposób zorganizowany oraz ciągły. W znowelizowanej ustawie zdefiniowano podstawowy zakres czynności pośrednictwa oraz zarządzania. Przywrócono pośrednikom bardzo ważne prawo wglądu i pobierania odpisów, wypisów i zaświadczeń z sądów, urzędów, a także innych instytucji. Wprowadzono obowiązek dołączania kopii polisy OC do umów pośrednictwa i zarządzania oraz kary za ewentualny brak ubezpieczania. Dopuszczono, by umowy pośrednictwa i zarządzania mogły być zawierane w formie elektronicznej, do której zawarcia niezbędny będzie podpis kwalifikowany.

Po raz pierwszy na nieznaną dotąd skalę ustalono bardzo wysokie kary za określanie wartości nieruchomości przez inne osoby niż rzeczoznawcy majątkowi.

Żałujemy bardzo, że na etapie legislacyjnym nie uwzględniono szerszej charakterystyki oraz specyfiki wykonywania czynności pośrednictwa i zarządzania. Nie określono też w umowach pośrednictwa i zarządzania katalogu istotnych zapisów, wskazując tylko, w jakiej formie ma zostać zawarta. Nie przywrócono dobrze funkcjonującej w poprzedniej ustawie instytucji klauzuli wyłączności w umowach pośrednictwa. Wielka szkoda, że zmiany w tym akcie prawnym mają tylko charakter kosmetyczny. Żałuję, że nie uwzględniono proponowanych przez środowisko zapisów i nie przywrócono w tym zakresie ładu prawnego sprzed deregulacji.

Zdumienie środowiska budzi natomiast nadmierne faworyzowanie i penalizowanie zawodu rzeczoznawcy majątkowego w znowelizowanej ustawie. Po raz pierwszy na nieznaną dotąd skalę ustalono bardzo wysokie kary za określanie wartości nieruchomości przez inne osoby. Wprowadzony do ustawy art. 189 b. wprost wskazuje, że kto bez uprawnień zawodowych w zakresie szacowania nieruchomości dokonuje określenia jej wartości lub trwale związanych z nią maszyn lub urządzeń, podlega karze grzywny w wysokości do 50 000 zł.

Pomysłodawcy tej niespotykanej dotychczas regulacji prawnej, tak promującej i zabezpieczającej jeden zawód, zapomnieli chyba, że na rynku funkcjonują inne zawody, które równie dobrze realizują zadania w podobnym zakresie i to z bardzo dobrym skutkiem, czasem nawet lepszym niż wskazywani tu rzeczoznawcy. Pragnę przypomnieć, że nie mówimy tu o przygotowaniu operatu szacunkowego, który tylko rzeczoznawca majątkowy może sporządzić, ale o zwykłym określeniu wartości nieruchomości.

Z zainteresowaniem środowisko zawodowe będzie przyglądać się, jak ten zapis, będący zwykłym nieracjonalnym bublem prawnym znajdzie swoje zastosowanie w praktyce rynku nieruchomości.

Poniżej najważniejsze zmiany dotyczące rzeczoznawstwa majątkowego, pośrednictwa w obrocie nieruchomościami i zarządzania nieruchomościami:

Art. 1. W Ustawie z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2016 r., poz. 2147 i 2260 oraz z 2017 r., poz. 624 i 820) wprowadza się następujące zmiany:

31) w art. 175:

a) ust. 2 otrzymuje brzmienie:

2. Rzeczoznawca majątkowy jest zobowiązany do stałego doskonalenia kwalifikacji zawodowych oraz dokumentowania wypełniania tego obowiązku. Dokumentację potwierdzającą wypełnianie tego obowiązku rzeczoznawca majątkowy przechowuje przez okres 5 lat,

b) po ust. 4 dodaje się ust. 4a i 4b w brzmieniu:

4a. Kopia dokumentu ubezpieczenia, o którym mowa w ust. 4, aktualnego na dzień sporządzenia operatu szacunkowego, stanowi załącznik do operatu szacunkowego lub umowy o dokonanie wyceny nieruchomości.

4b. Przepis ust. 4a stosuje się odpowiednio w przypadku potwierdzenia aktualności operatu szacunkowego, o którym mowa w art. 156 ust. 4, a także w odniesieniu do opracowań i ekspertyz niestanowiących operatu szacunkowego, o których mowa w art. 174 ust. 3a,

c) ust. 6 otrzymuje brzmienie:

6. Minister właściwy do spraw budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa ustala oraz ogłasza obowiązujące standardy zawodowe w drodze obwieszczenia;

32) w art. 177 w ust. 2b pkt 2 otrzymuje brzmienie:

2) posiada udokumentowane dwuletnie doświadczenie zawodowe świadczące o nabyciu wiedzy i umiejętności w zakresie wyceny nieruchomości w takim stopniu jak osoby, które odbyły praktykę zawodową, o której mowa w ust. 1 pkt 5;

33) w art. 178:

a) ust. 1 otrzymuje brzmienie:

1. Rzeczoznawca majątkowy niewypełniający obowiązków, o których mowa w art. 175 ust. 13, podlega odpowiedzialności zawodowej,

b) po ust. 2b dodaje się ust. 2c w brzmieniu:

2c. Wykonanie kary dyscyplinarnej następuje przez wpis do centralnego rejestru rzeczoznawców majątkowych,

c) dodaje się ust. 6 w brzmieniu:

6. Osoba pozbawiona uprawnień zawodowych w trybie, o którym mowa w ust. 5, z dniem uprawomocnienia się orzeczenia sądu traci prawo wykonywania zawodu oraz używania tytułu zawodowego rzeczoznawca majątkowy.;

34) po art. 179 dodaje się art. 179a i art. 179b w brzmieniu:

Art. 179a. Pośrednik w obrocie nieruchomościami to przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą z zakresu pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.

Art. 179b. Pośrednictwo w obrocie nieruchomościami polega na odpłatnym wykonywaniu czynności zmierzających do zawarcia przez inne osoby umów:

1) nabycia lub zbycia praw do nieruchomości;

2) nabycia lub zbycia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu;

3) najmu lub dzierżawy nieruchomości lub ich części;

4) innych niż określone w pkt 13, których przedmiotem są prawa do nieruchomości lub ich części;

35) w art. 180 w ust. 3 zdanie drugie otrzymuje brzmienie:

Umowa wymaga formy pisemnej lub elektronicznej pod rygorem nieważności.;

36) w art. 181 po ust. 3 dodaje się ust. 3a i 3b w brzmieniu:

3a. Kopia dokumentu ubezpieczenia, o którym mowa w ust. 3, aktualnego na dzień zawarcia umowy pośrednictwa stanowi załącznik do tej umowy. Pośrednik w obrocie nieruchomościami niezwłocznie informuje stronę umowy pośrednictwa o wszelkich zmianach danych zawartych w dokumencie ubezpieczenia i o zawarciu nowej umowy ubezpieczenia, przekazując kopię dokumentu ubezpieczenia.

,3b. Jeżeli pośrednik w obrocie nieruchomościami nie dopełnił obowiązków, o których mowa w ust. 3a, strona umowy pośrednictwa, po uprzednim wezwaniu w formie pisemnej pośrednika w obrocie nieruchomościami do przedłożenia kopii dokumentu ubezpieczenia w ciągu 7 dni od dnia otrzymania wezwania, ma prawo wypowiedzieć umowę pośrednictwa ze skutkiem natychmiastowym;

37) po art. 181 dodaje się art. 181a w brzmieniu:

Art. 181a. Pośrednik w obrocie nieruchomościami wykonujący czynności, o których mowa w art. 179b, w związku z zawartą umową pośrednictwa ma prawo wglądu do:

1) ksiąg wieczystych,

2) katastru nieruchomości,

3) ewidencji sieci uzbrojenia terenu,

4) tabel taksacyjnych i map taksacyjnych tworzonych na podstawie art. 169,

5) planów miejscowych, studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu,

6) rejestrów cen i wartości nieruchomości,

7) rejestrów osób, którym przysługują prawa określone w art. 179b pkt 2, oraz prawa odrębnej własności lokalu,

8) ewidencji ludności w zakresie obowiązku meldunkowego,

9) świadectw charakterystyki energetycznej

oraz do pobierania z nich niezbędnych odpowiednio odpisów, wypisów i zaświadczeń.;

38) po art. 184 dodaje się art. 184a i art. 184b w brzmieniu:

Art. 184a. Zarządca nieruchomości to przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą z zakresu zarządzania nieruchomościami.

Art. 184b. Zarządzanie nieruchomością polega na podejmowaniu decyzji i dokonywaniu czynności mających na celu zapewnienie racjonalnej gospodarki nieruchomością, a w szczególności:

1) właściwej gospodarki ekonomiczno-finansowej nieruchomości;

2) bezpieczeństwa użytkowania i właściwej eksploatacji nieruchomości;

3) właściwej gospodarki energetycznej w rozumieniu przepisów prawa energetycznego;

4) bieżące administrowanie nieruchomością;

5) utrzymanie nieruchomości w stanie niepogorszonym zgodnie z jej przeznaczeniem;

6) uzasadnione inwestowanie w nieruchomość.;

39) w art. 185 ust. 2 otrzymuje brzmienie:

2. Zakres zarządzania nieruchomością określa umowa o zarządzanie nieruchomością, zawarta z jej właścicielem, wspólnotą mieszkaniową albo inną osobą lub jednostką organizacyjną, której przysługuje prawo do nieruchomości, ze skutkiem prawnym bezpośrednio dla tej osoby lub jednostki organizacyjnej. Umowa wymaga formy pisemnej lub elektronicznej pod rygorem nieważności;

40) w art. 186 po ust. 3 dodaje się ust. 3a i 3b w brzmieniu:

3a. Kopia dokumentu ubezpieczenia, o którym mowa w ust. 3, aktualnego na dzień zawarcia umowy o zarządzanie nieruchomością stanowi załącznik do tej umowy. Zarządca nieruchomości niezwłocznie informuje stronę umowy o zarządzanie nieruchomością o wszelkich zmianach danych zawartych w dokumencie ubezpieczenia i o zawarciu nowej umowy ubezpieczenia, przekazując kopię dokumentu ubezpieczenia.

3b., Jeżeli zarządca nieruchomości nie dopełnił obowiązków, o których mowa w ust. 3a, strona umowy o zarządzanie nieruchomością, po uprzednim wezwaniu w formie pisemnej zarządcy nieruchomości do przedłożenia kopii dokumentu ubezpieczenia w ciągu 7 dni od dnia otrzymania wezwania, ma prawo wypowiedzieć umowę o zarządzanie nieruchomością ze skutkiem natychmiastowym;

41) po art. 190 dodaje się art. 190a w brzmieniu:

Art. 190a. Przepisów niniejszego rozdziału nie stosuje się do gospodarowania nieruchomościami bezpośrednio przez właściwy organ, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa i Agencję Mienia Wojskowego oraz do zarządzania nieruchomościami

bezpośrednio przez ich właścicieli lub użytkowników wieczystych, a także przez jednostki organizacyjne w stosunku do nieruchomości oddanych tym jednostkom w trwały zarząd;

Art. 10. Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 września 2017 r.

Jak wskazuje doświadczanie i praktyka rynku, zapewne nie jest to ostatnia nowelizacja ustawy i należy się spodziewać kolejnych regulacji prawnych. Oby były lepsze albo, chociaż nie gorsze niż te sprzed deregulacji.
 
Tomasz Błeszyński - Real Estate Manager nr.4 /2017


 
 Oceń wpis
   

W 2016 r. firmy deweloperskie biły kolejne rekordy. Ta dobra passa może się jednak wkrótce kończyć.

W ostatnich dwunastu miesiącach deweloperzy oddali do użytku około 76,2 tys. mieszkań, w tym samym czasie rozpoczęli budowę 87,4 tys. lokali, a na kolejne 103,7 tys. otrzymali pozwolenia. 76 186 mieszkań oddanych do użytkowania w ciągu roku to najlepszy wynik od listopada 2009 r., gdy dogorywał boom kredytowo-mieszkaniowy z lat 2004-08. W porównaniu do statystyk sprzed roku nowych lokali było o ponad 27 proc. więcej komentuje Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

Spirala inwestycji

Rynek mieszkaniowy rozwijał się przede wszystkim dzięki kontynuacji rządowego programu wsparcia Mieszkanie dla Młodych (MdM), w którym pieniądze szybko się skończyły. Już w marcu zabrakło ich na 2016 rok, a w lipcu na rok 2017. Ekspansji deweloperów sprzyjał też duży odsetek klientów inwestycyjnych. Z rozmów z deweloperami wynika, że w niektórych inwestycjach transakcje gotówkowe i zakupy inwestycyjne stanowią prawie połowę sprzedaży. To bardzo znamienne, bo bez wsparcia inwestorów nie można byłoby mówić o tak dobrym jej tempie twierdzi Marcin Jańczuk, dyrektor ds. PR Metrohouse Franchise.

Na rynku pojawili się także inwestorzy, którzy kupowali całe budynki z myślą o długoterminowym wynajmie. Takie transakcje były już wcześniej zawierane w ramach Funduszu Mieszkań na Wynajem prowadzonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Przełomowe jednak w mijającym roku były transakcje z udziałem inwestorów zagranicznych, które mieliśmy okazję wspierać. Otworzyły one drzwi kolejnym dużym graczom działającym w tym sektorze mówi Paweł Sztejter, partner zarządzający Reas.

W nowej odsłonie

Rok 2016 r. przyniósł też jeszcze większą dbałość o jakość budynków mieszkalnych. Deweloperzy z każdym rokiem podnoszą standard swoich inwestycji, poprawiają ich parametry ekologiczne, energooszczędność i funkcjonalność. Nowe osiedla mieszkaniowe coraz lepiej prezentują się również od strony architektonicznej. Z jednej strony to wynik szybkiego postępu technologicznego, a z drugiej dużej konkurencji. W mijającym roku bardzo wzrosła popularność domu inteligentnego, którego szuka coraz więcej klientów deweloperów tłumaczy Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Jeśli chodzi o preferencje kupujących, to w kończącym się roku wzrosła popularność lokali w ścisłym centrum miasta albo w jego pobliżu. Spadło zainteresowanie Polaków kupnem domu z ogródkiem w tzw. dzielnicach sypialniach. Wraz z rozwojem infrastruktury i oferty kulturalno-społecznej w mieście coraz więcej osób chce żyć blisko centrum. Można mówić o trendzie odkrywania miast na nowo, widocznym nie tylko w Warszawie, Wrocławiu czy Trójmieście, ale również w miastach poniżej 500 tys. mieszkańców, np. w Olsztynie zauważa Rafał Szczepański, wiceprezes BBI Development.

Kupujących ciągnie też do dzielnic odzyskujących dawny blask. Dotyczy to np. warszawskiej Pragi. Zainteresowanie Pragą to największa zmiana na stołecznym rynku nieruchomości ostatnich lat. Możemy to ocenić na przykładzie Centrum Praskiego Koneser. W dwóch ukończonych budynkach Mennicy i Wytwórni wolne pozostały tylko dwa penthousey, zaś zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu budowy kolejnego budynku właścicieli znalazło ponad 20 proc. lokali mówi Rafał Szczepański.

O zmianie wizerunku dzielnicy zadecydowała przede wszystkim jej rewitalizacja. W końcu upada fałszywy mit o niebezpiecznej, zaniedbanej i zapomnianej przez włodarzy i inwestorów Pradze. To tu po Madrycie, Londynie i Tel Awiwie Google otworzyło swój Campus, powstaną pierwszy w Polsce lifestylowy hotel Moxy i Muzeum Polskiej Wódki. Takie sąsiedztwo przyciąga nie tylko potencjalnych mieszkańców i firmy, które chętnie przenoszą tu siedziby, ale także turystów, wśród których znajdują się potencjalni nabywcy zainteresowani ulokowaniem swojego kapitału. Co więcej, kolejne inwestycje takie jak budowa kładki pieszo-rowerowej łączącej Pragę ze Śródmieściem sprawią, że za kilka lat ta dzielnica będzie traktowana jako ścisłe centrum Warszawy uważa wiceprezes BBI Development.

Koniec dobrego

Dobra passa na rynku mieszkaniowym nie potrwa jednak długo twierdzą analitycy. Uruchomienie programu Mieszkanie Plus może poważnie zaburzyć funkcjonowanie i rentowność inwestycji na sprzedaż. Wprowadzenie na rynek alternatywy w postaci mieszkań na wynajem spowoduje, że duża cześć klientów zrezygnuje z zakupu lokali i przejdzie w sektor najmu np. z opcją późniejszego wykupu. Może to poważnie wpłynąć na rynek nieruchomości. Jak to będzie w praktyce, zobaczymy, wszystko zależy od tego, jak zostanie wdrożony program Mieszkanie Plus, jak szybko lokale pojawią się na rynku i za jakie stawki czynszu. Czy to będzie naprawdę konkurencyjna oferta na rynku? zastanawia się Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości.

Stopniowego spadku koniunktury spodziewa się także Paweł Sztejter. Fundusze przeznaczone na dopłaty w ramach MdM w 2017 r. zostały już w połowie wykorzystane, a pozostałe pieniądze wyczerpią się zapewne przed końcem pierwszego kwartału. Ekonomiści wskazują na ryzyko stopniowego wzrostu stóp procentowych, co przełoży się nie tylko na spadek zdolności kredytowej klientów deweloperów, ale także na niższą atrakcyjność inwestycji w mieszkania na wynajem. W rezultacie zmniejszy się popyt w dwóch najważniejszych grupach nabywców, nadal jednak aktywność na rynku deweloperskim w 2017 r. będzie ponadprzeciętna twierdzi Paweł Sztejter.

Anna Gołasa Puls Biznesu |2016-12-20|

Źródło; http://www.pb.pl/4651940,77009,zbliza-sie-trudny-czas-dla-deweloperow

 
 Oceń wpis
   

W Wieldządzu, 50 km od Torunia, jest do kupienia dawny kościół ewangelicki. Poświęcony w 1900 r. 270-metrowy budynek wyceniono na 220 tys. zł.

Obiekt służył kiedyś jako magazyn, potem działała w nim dyskoteka, po której zostały stoliki z kanapami i szatnia. Ofertę znajdziemy na portalu Morizon.pl.

Cesarski apartament

Młyny, wiatraki, koszary, warsztaty, dworce, kościoły na rynek sprzedaży nie trafiają zbyt często. Można jednak znaleźć prawdziwe perełki niezwykłe obiekty w bardzo dobrych cenach i atrakcyjnych miejscach mówi Marcin Drogomirecki, analityk portalu Morizon.pl. Jako przykład podaje XIX-wieczny młyn w Żarowie (powiat świdnicki) oferowany za 350 tys. zł. Na zabytkowy dworzec kolejowy w Augustowie wystarczy 271 tys. zł. Na chętnych czekają też młyny w Baboszewie k. Płońska (270 tys. zł) i Morawicy nad Czarną Nidą (475 tys. zł).

Na niezwykłe nieruchomości wskazuje także Bartosz Turek, analityk Open Finance. W Niegoszowicach pod Krakowem jest do kupienia zabytkowy dwór z ok. 1790 r. Budynek został w pełni odrestaurowany. Na granicy Kaszub i Borów Tucholskich jest do wzięcia zespół pałacowo-dworski z 1901 r. Jest też budynek z 1911 r. w Dusznikach-Zdroju. W 2002 r. został wyremontowany i przerobiony na hotel opowiada Turek. Pytany, czy takie nieruchomości są chętnie kupowane przez inwestorów, mówi, że nie jest to lekki chleb. Na nabywcę czeka się miesiącami, czasem latami nie ukrywa. Renowacja kilkusetletniego zamku lub pałacu i przerobienie go na hotel może kosztować nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Na etapie transakcji koszt ten jest zresztą trudny do oszacowania zauważa. Zdaniem Bartosza Turka za podjęciem tak ryzykownej inwestycji, poza ratowaniem dziedzictwa narodowego, może przemawiać także możliwość korzystania z rządowych lub unijnych dopłat. Zabytkowe mury przyciągają turystów jak magnes mówi. Ważne, by zabytek nie tylko zachwycał wyglądem, ale i zarabiał na siebie.

W Polsce rewitalizowane są zamki, pałace, dwory. Powstają w nich hotele, centra konferencyjne, spa, restauracje, muzea. Na Dolnym Śląsku w średniowiecznym Zamku Kliczków powstał hotel z centrum konferencyjnym i spa. Właściciel nie ujawnił kosztów inwestycji. Szacuje się, że wydał co najmniej 20 mln zł mówi ekspert Open Finance. Noc w apartamencie cesarskim kosztuje co najmniej 900 zł. Turek wskazuje też na pałac Mierzęcin (woj. lubuskie), w którym działa hotel. Na terenie posiadłości znajduje się trzecia co do wielkości winnica w Polsce. Z funduszy unijnych, jak mówi Bartosz Turek, skorzystał właściciel obiektu w Lidzbarku Warmińskim. Hotel Krasicki oferuje 122 pokoje i sale konferencyjne. Jest tam także restauracja i biblioteka. Koszt inwestycji to prawie 58 mln zł, a wysokość dofinansowania z UE sięgnęła 15 mln zł mówi ekspert Open Finance.

Dom weselny

Unikatowe nieruchomości to łakomy kąsek ocenia Marcin Drogomirecki. Dla inwestorów ważne są spodziewane zyski. Zakup tego typu obiektów przez osoby prywatne jest często spełnieniem marzeń o posiadaniu wyjątkowego obiektu. Niektórzy chcą prowadzić własną restaurację, inni dom weselny opowiada. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy warto inwestować w takie nieruchomości. Ważny jest ich stan, możliwe przeznaczenie. Kluczowe kryterium to oczywiście lokalizacja. Bartosz Turek miesiąc przed majówką sprawdził obłożenie hoteli w kilku zrewitalizowanych pałacach i zamkach. Były całkowicie zapełnione. Zabytkowe nieruchomości przeżywają drugą młodość, stając się źródłem dochodowych biznesów komentuje analityk. Przykładów sukcesów jest wiele. Niezbędne są jednak spore nakłady, by nieruchomość odzyskała dawną świetność podkreśla.

Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, dodaje, że ceny wywoławcze nietypowych nieruchomości są bardzo zróżnicowane. Zależą od lokalizacji, rodzaju, wieku, stanu technicznego obiektu. Takie oferty znajdziemy w każdym regionie. Nie sprzedają się dobrze mówi. Po latach czekania na klienta właściciele obniżają ceny. Są to oferty dla osób z zasobnym portfelem. Zmiana funkcji nieruchomości wymaga często sporego wysiłku, bo jak tu ze starego młyna zrobić hotel czy pensjonat? Musi przecież spełniać wymagania funkcjonalne, techniczne, przeciwpożarowe wyjaśnia.

Błeszyński ocenia, że stosunkowo rzadko w nietypowych obiektach urządza się biura. Częściej pensjonaty, restauracje. Pamiętam też dyskotekę w dawnym obiekcie sakralnym i galerię handlową w zabytkowym więzieniu opowiada doradca. Także on twierdzi, że inwestycje w nietypowe nieruchomości są trudne. Niektórzy kupują takie obiekty ze względu na atrakcyjną lokalizację. Rozbierają je, a potem budują nowe mówi Błeszyński. Inni pieczołowicie odnawiają zabytkowe mury. Rentowność inwestycji zależy od wielu czynników. Żeby biznes się udał, nie wystarczy dobry pomysł.

Jarosław Mikołaj Skoczeń, ekspert Emmerson Realty, mówi o przetargach organizowanych przez wojsko, PKP, firmy wywodzące się z poprzedniego systemu. Niewykorzystywane obiekty generują spore koszty zwraca uwagę. Popyt na takie nieruchomości jest niewielki. Często są w kiepskim stanie technicznym, źle zlokalizowane. Jeśli znajdują nabywców, to raczej ze względu na tereny, które można wykorzystać inaczej. Słyszałem o pomyśle przerobienia koszarów na prywatne więzienie. Nic z tego nie wyszło. Tymczasem obiekty wojskowe niszczeją bardzo szybko zauważa. I dodaje, że inwestycje w nietypowe obiekty to inwestycje długoterminowe. Wymagają czasu i dużych pieniędzy.

Aneta Gawrońska |Rzeczpospolita |09.12.2016|

Źródło: http://www.rp.pl/Komercyjne/312099997-Dyskoteka-w-kosciele-hotel-i-spa-w-zamku.html#ap-1

     Foto: Tomasz Błeszyński

 
 Oceń wpis
   

Odkąd zmieniły się przepisy, obrót działkami rolnymi zamarł. Są też problemy z interpretacją prawa.

Niecałe trzy miesiące temu zmieniły się zasady zbywania gruntów rolnych. Notariusze oraz pośrednicy w obrocie nieruchomościami zgodnie twierdzą, że od tego czasu obrót ziemią bardzo się skurczył. Za to dużo jest wątpliwości, jak interpretować nowe przepisy.

Są obawy

Od 30 kwietnia, czyli od daty wejścia w życie zmian w ustawie o ustroju rolnym, nie zawarto w mojej kancelarii ani jednej transakcji na większe areały mówi Robert Dor, notariusz z Warszawy. Nic się nie zmieniło w sprzedaży działek do 3 tys. mkw., czyli wyłączonych spod działania tej ustawy. Nadal cieszą się dużą popularnością.

Podobnie jest z działkami, dla których wydano przed 30 kwietnia warunki zabudowy mówi Dariusz Sobolewski, pośrednik w obrocie nieruchomościami z Giżycka.

Dużym problemem jest brak finansowania tłumaczy Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości. Banki ze względu na zmianę przepisów dotyczącą ustanawiania hipoteki na nieruchomościach rolnych nie chcą udzielać kredytów. Jest jednak szansa, że to się zmieni. Na podpis prezydenta czeka nowela przepisów w tej sprawie.

900 wniosków

Nowe zasady obrotu przewidują, że prywatną ziemię można sprzedać tylko rolnikowi indywidualnemu, który spełnia wymogi z ustawy. Na sprzedaż innej osobie trzeba mieć zgodę Agencji Nieruchomości Rolnych.

Z informacji jakie otrzymała Rzeczpospolita", wynika, że do końca czerwca do ANR wpłynęło 915 wniosków tej sprawie. Do tej pory ANR wydała 126 zgód, w sumie na 341 ha.

Najwięcej wniosków wpłynęło do terenowego oddziału w Warszawie 181, Lublinie 145, Rzeszowie 108, Bydgoszczy 88 i Poznaniu 67. Najmniej wniosków przyjął terenowy oddział w Gorzowie Wielkopolskim 5, filia w Zielonej Górze 7 i filia w Koszalinie 13.

Najwięcej decyzji wydano w w Warszawie 55, Bydgoszczy 18, filii w Łodzi 17, w Olsztynie 12 , Lublinie 11. Dotychczas też ANR nie wydała żadnej odmownej decyzji. W dziesięciu przypadkach umorzono jedynie postępowanie ze względu na brak kompletu dokumentów.

Po wejściu nowych przepisów ani razu też ANR nie skorzystała z przysługującego jej prawa pierwokupu.

Obawy i wątpliwości

Nie brakuje też wciąż wątpliwości prawnych. Pojawiają się ciągle nowe mówi Dariusz Sobolewski. Nowe przepisy pozwalają zbyć nieruchomość na starych zasadach, np. na cele komercyjne, jeżeli wydana dla niej została przed 30 kwietnia decyzja o warunkach zabudowy. Miałem przypadek, że część nieruchomości była objęta taka decyzją, a część nie. I co wtedy? zastanawia się Dariusz Sobolewski. Wolno zbyć na cele komercyjne czy nie?

Okazuje się, że i rolnicy indywidualni mają problemy z nabyciem gruntów rolnych.

Mój klient chciał sprzedać grunty obciążone dzierżawą rolnikowi indywidualnemu mówi Maciej Obrębski, adwokat. Okazało się, że nie ma na to szans, bo grunt ma prawo kupić tylko rolnik, który osobiście będzie je uprawiał. A te przecież były w dzierżawie.

Renata Krupa-Dąbrowska

Rzeczpospolita |29.07.2016 r.|

Źródło: http://www.rp.pl/Nieruchomosci/307299978-Zbywanie-gruntow-rolnych-na-nowych-zasadach---problemy-z-interpretacja-prawa.html#ap-2

 
 Oceń wpis
   

Od maja ci, którzy nie są rolnikami, przestali kupować grunty. Ceny jednak nie spadły.

Od 30 kwietnia w kancelarii Roberta Dora, notariusza z Warszawy, nie zawarto ani jednej umowy sprzedaży ziemi rolnej o powierzchni powyżej 3 tys. mkw. Od tego dnia bowiem taką transakcję mogą swobodnie zawrzeć tylko rolnicy indywidualni. Na sprzedaż innej osobie albo firmie zgodę musi wyrazić Agencja Nieruchomości Rolnych.

Dane Agencji potwierdzają, że chętnych do kupna nie ma wielu. Do końca czerwca wpłynęło 915 wniosków o zgodę na nabycie nieruchomości. Agencja pozytywnie rozpatrzyła 126 z nich, dotyczących w sumie 341 ha ziemi rolnej. Najwięcej wniosków trafiło do terenowego oddziału w Warszawie 181, tu też wydano najwięcej zgód 55. Agencja nie wydała ani jednej odmownej decyzji. Jedynie w dziesięciu przypadkach umorzyła postępowanie ze względu na brak kompletu dokumentów.

Notariusze oraz pośrednicy w obrocie nieruchomościami zgodnie twierdzą, że na skutek nowelizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego obrót ziemią bardzo się skurczył. To może oznaczać, że wkrótce będzie mniej inwestycji.

Obecnie dochodzi głównie do zawierania umów dotyczących nieruchomości wyłączonych spod działania nowych przepisów, czyli nienadających się pod większe inwestycje.

Chodzi o działki do 3 tys. mkw. albo nieruchomości z ostatecznymi warunkami zabudowy wydanymi przed 30 kwietnia wyjaśnia Dariusz Sobolewski.

Ludzie interesują się, przychodzą, pytają. W końcu jednak rezygnują z transakcji. Boją się przede wszystkim unieważniania umów mówi Dariusz Sobolewski, pośrednik w obrocie nieruchomościami z Giżycka.

Nabywca takiej ziemi przez dziesięć lat musi ją wykorzystywać rolniczo. W przeciwnym razie grozi mu, że umowa sprzedaży może zostać unieważniona.

Bogusław Stybel, notariusz z Jarosławia w woj. podkarpackim, dodaje, że obecnie dominują darowizny między bliskimi rolnika. Na takie przekazanie ziemi nawet osobie spoza rolnictwa nie jest potrzebna zgoda.

Co ciekawe, według Tomasza Błeszyńskiego, doradcy rynku nieruchomości, ceny gruntów rolnych nie spadły tak, jak się tego spodziewano.

Przed 30 kwietnia wszyscy na gwałt się wyprzedawali tłumaczy Mariusz Kania, pośrednik w obrocie nieruchomościami. Teraz bezruch na rynku sprawił, że ceny stoją w miejscu. Zainteresowani czekają i liczą na to, że rygorystyczne przepisy się zmienią dodaje Kania.

Dużym problemem jest również brak finansowania

Banki, ze względu na zmianę przepisów dotyczącą ustanawiania hipoteki na nieruchomościach rolnych, nie chcą udzielać kredytów tłumaczy Tomasz Błeszyński. Jest jednak szansa, że to się zmieni. Na podpis prezydenta czeka nowela przepisów w tej sprawie. Powinna wejść w życie jeszcze w sierpniu. Wtedy kredytowanie powinno ruszyć.

Renata Krupa-Dąbrowska

Rzeczpospolita |28.07.2016 r.|

Źródło: http://www.rp.pl/Rolnicy/307289872-Kupno-nieruchomosci-Zamarl-handel-ziemia-rolna.html#ap-3

 
 Oceń wpis
   

Ministerstwo Budownictwa chce uzależnić ważność umów pośrednictwa w obrocie nieruchomościami od informacji o OC.

To zły pomysł uważa wielu pośredników w obrocie nieruchomościami. Trwają prace nad zmianami w przepisach dotyczących zawodu pośrednika, zarządcy i rzeczoznawcy majątkowego. Chodzi o ustawę o gospodarce nieruchomościami.

Autorem propozycji jest Ministerstwo Budownictwa i Infrastruktury. To pierwszy duży projekt od czasu deregulacji tych zawodów przed trzema laty. Nie wszystkim jednak ich przedstawicielom te propozycje się podobają.

Najbardziej krytykują tę dotyczącą ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej.

Projekt bowiem uzależnia ważność umowy pośrednictwa, zarządzania oraz operatu szacunkowego od zawarcia w nich informacji o OC danego pośrednika, zarządcy lub rzeczoznawcy majątkowego.

Obecnie również przepisy zobowiązują te trzy zawody do wykupienia OC. Nie ma jednak sankcji za ich nieposiadanie. Ma się to zmienić.

Uzależnienie ważności umowy od podania w niej informacji o OC nie ma wpływu na jakość usług świadczonych przez osoby wykonujące zawód pośrednika czy zarządcy mówi Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości. Tymczasem od trzech lat, tj. od czasu wejścia w życie deregulacji, zawód pośrednika i zarządcy może wykonywać praktycznie każdy, bo nie ma przepisów określających podstawowe standardy dla tych zawodów. Dlatego zdaniem Błeszyńskiego przede wszystkim ich stworzeniem powinno zająć się ministerstwo.

Pośrednicy domagają się, aby ministerstwo na nowo określiło standardy zawodu.

Pośrednicy zgodnie też podkreślają, że OC posiadają praktycznie wszyscy. Nie znają jednak przypadku wypłaty odszkodowania z OC pośrednika lub zarządcy. Umowy ubezpieczenia są bowiem tak sformułowane, że trudno z nich cokolwiek wyegzekwować.

Skoro tak, to po co obwarowywać sankcją nieważności umowy zawierane z klientami zastanawia się Mariusz Kania z Polskiej Izby Nieruchomości.

Tomasz Błeszyński zwraca też uwagę na brzmienie proponowanego zapisu.

Nakłada on obowiązek podania jedynie informacji o ubezpieczeniu OC tłumaczy Błeszyński. A co w sytuacji, gdy ta informacja będzie się rozmijała z prawdą? Taka umowa zgodnie z tym projektem będzie ważna podkreśla ekspert.

Takich zastrzeżeń nie ma natomiast Wojciech Nurek, rzeczoznawca majątkowy. Dziś do operatu szacunkowego rzeczoznawcy dołączają kopię polisy lub nie, bo nie ma takiego obowiązku. Po zmianach każdy zamieści informację o OC. Nie widzę w tym absolutnie nic złego.

Podobnie jednak jak w wypadku pośredników i zarządców, zastanawia się nad sensem obowiązkowego OC.

Nie znam żądnego klienta rzeczoznawcy, który by z niego skorzystał dodaje Wojciech Nurek.

Wszystkim pośrednikom i zarządcom podoba się pomysł powrotu do postanowień sprzed deregulacji. Dzięki projektowi będą mogli oni samodzielnie zweryfikować stan prawny nieruchomości, występując w tej sprawie do urzędów, a te będą miały obowiązek wydać zaświadczenia, np. z ewidencji gruntów i budynków.

To bardzo dobry pomysł. Dziś nie jest to możliwe, co bardzo nam na co dzień utrudnia pracę mówi Tomasz Błeszyński.

Renata Krupa-Dąbrowska Źródło: Rzeczpospolita Publikacja: 27.06.2016 http://www.rp.pl/Nieruchomosci/306279901-Obrot-nieruchomosciami-tylko-z-OC.html#ap-2

 
POlityczne regulacje 2013-04-18 09:17
 Oceń wpis
   

Komisja Nadzwyczajna do rozpatrywania projektów ustaw deregulacyjnych na kolejnym posiedzeniu 17 kwietnia br. w Sejmie zlikwidowała w ustawie o gospodarce nieruchomościami rozdziały dotyczące pośredników w obrocie nieruchomościami i zarządców nieruchomości.

Za wykreśleniem ww. zapisów z ustawy głosowali niemal jednogłośnie posłowie ze wszystkich klubów parlamentarnych z wyjątkiem SLD. Dokonano likwidacji nie tylko licencji zawodowych pośrednika w obrocie nieruchomościami i zarządcy nieruchomości, ale i przepisów regulujących cywilizowane wykonywanie usług w tym zakresie.

Rynek nieruchomości zamiast się rozwijać, profesjonalizować cofa się do stanu sprzed 1998 r. przed wejściem w życie ustawy o gospodarce nieruchomościami. Zapisy ustawy dotyczące funkcjonowania obrotu i zarządzania nieruchomościami pełniły swoją rolę bez zastrzeżeń przez 15 lat. Dzisiaj tylko dzięki politycznym a nie merytorycznym argumentom dokonano tej zmiany. Rynek nieruchomości stracił wieloletni dorobek i profesjonalny charakter.

Teraz dzięki tym zmianom każdy będzie mógł udawać pośrednika czy zarządcę. Poprzez wykreślenie z ustawy o gospodarce nieruchomościami zlikwidowany został również obowiązek ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej pośrednika i zarządcy, standardy zawodowe i kodeks etyki, regulacje dotyczące umów pośrednictwa i klauzuli wyłączności.

Wracamy do legislacyjnego średniowiecza, uchwalamy prawo poprzez usuwanie dajemy szanse na krociowe zyski mrocznym demonom czarnego rynku. Strach, cwaniactwo, krwiożercza spekulacja, oszustwa, bankructwa zapanują po tych zmianach na rynku nieruchomości. Wszystko w imię deregulacji, swobody gospodarczej, która doprowadzi do pogorszenia, jakości świadczonych usług zawodowych, zagrażając bezpieczeństwu obywateli naszego państwa.

Trzecie czytanie i chyba już ostatnie ma się odbyć w Sejmie 19 kwietnia, jeśli posłowie przyjmą proponowany projekt z tak radykalnymi zmianami zostanie tylko głosowanie w Senacie i podpis Prezydenta. Czas pokaże, jaki było prawdziwe drugie dno tej politycznej deregulacji, kto zyska, bo kto straci było już wiadomo od początku.

Koszty społeczne i gospodarcze likwidacji przepisów dotyczących pośredników w obrocie nieruchomościami, zarządców nieruchomości będą dotkliwe. Żal mi tylko ludzi, którzy tracić będą majątki życia na rzecz niekompetentnych, pozbawionych kontroli deregulowanych fachowców wykorzystujących bez skrupułów każdą okazję by zarobić kasę. Ale to nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni ważne by klasa polityczna była z siebie zadowolona.

Tomasz Błeszyński Doradca Rynku Nieruchomości

kwiecień 2013

Wszystkie prawa zastrzeżone

Żadna część jak i całość artykułów zawartych w niniejszym blogu nie może być powielana i rozpowszechniania  w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób w tym także zamieszczana w Internecie bez podania  źródła lub autora.

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Moje subiektywne podsumowanie procesu deregulacji zawodów rynku nieruchomości.

Sejmowa nadzwyczajna komisja deregulacyjna właściwie dzisiaj już zakończyła prace, zostały, co prawda jeszcze drobne poprawki i wnioski, które zostaną uwzględnione podczas ostatniego posiedzenia lub w dalszych pracach legislacyjnych. Główne założenia deregulacji politycznej zostały mim zdaniem przez komisje zrealizowane. Komisja prawie zawsze większością głosów przyjmowała korzystne dla projektu rządowego poprawki.

Z przykrością należy tutaj podkreślić, że komisja była specjalnie zainteresowana przyjmowaniem propozycji zmian w ustawie proponowanych przez organizacje zawodowe. Rola zaproszonych przedstawicieli środowisk była ograniczona jedynie do wyrażania opinii bez możliwości składania formalnych wniosków. Czego dowodem jest nie uwzględnienie wielu istotnych z punktu widzenia zawodów poprawek do ustawy. Dla mnie, jako osoby uczestniczącej w pracach komisji jest to niezrozumiałe. Po co zapraszać gości skoro i tak ich wniosków nie uwzględnia się w procesie legislacyjnym ?

Zgodnie z przyjętymi do dzisiaj poprawkami przestają istnieć licencje zawodowe pośredników w obrocie nieruchomościami i zarządców nieruchomości. Zastąpione zostaną przepisami wprowadzającymi na rynek nieruchomości osoby praktycznie bez wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Ustawa zakłada, że każdy, jeśli tylko zechce może zajmować się obrotem nieruchomościami lub zarządzaniem. Dobrze funkcjonujące zawody rynku nieruchomości zostaną opanowane przez przypadkowych ludzi.

Uprawnienia zawodowe rzeczoznawcy majątkowego z drobnymi zmianami nadal pozostają, zachowuje się wymóg posiadania wyższego wykształcenia odbycia praktyki zawodowej oraz zaliczania egzaminu państwowego. Powstaje pytanie, dlaczego tak niesprawiedliwie potraktowano pośredników i zarządców nieruchomości ?

Wszystkie zawody rynku nieruchomości uregulowane są przecież w jednej ustawie, mają na dzisiaj podobne wymogi dotyczące wykształcenia i uzyskiwania kwalifikacji zawodowych. Jakiś czas temu zostało zawarte porozumienie federacji działających na rynku nieruchomości, środowiska miały się wzajemnie wspierać w działaniach anty-deregulacyjnych.

Zastanawiam się, więc dlaczego jedni zostają a inni muszą odejść ???

 

Tomasz Błeszyński

 

Wszystkie prawa zastrzeżone

Żadna część jak i całość artykułów zawartych w niniejszym blogu nie może być powielana i rozpowszechniania  w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób w tym także zamieszczana w Internecie bez podania  źródła lub autora.

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

50 profesji chce "otworzyć" Ministerstwo Sprawiedliwości, generując tym samym nowe miejsca pracy. Bez testów, egzaminów, kursów i licencji. Dostęp do wielu zawodów ma być znacznie łatwiejszy. Zmniejszy się bezrobocie, ale co z jakością usług?

Polska pod względem liczby zawodów regulowanych jest rekordzistką w Europie, ograniczając dostęp do 380 z nich. Niesie to za sobą wiele negatywnych skutków gospodarczo-społecznych - tak uwolnienie zawodów tłumaczy Ministerstwo Sprawiedliwości. Wśród tych skutków Ministerstwo wymienia niższy poziom zatrudnienia w sektorach objętych regulacją, a tym samym wyższy poziom bezrobocia w grupach szczególnie na nie narażonych. "Szereg barier, jakie stawiane są przed osobami w zakresie spełnienia wymogów do wykonywania zawodu regulowanego zniechęca je do podejmowania wysiłku w zdobyciu odpowiednich uprawnień. Przyczynia się to do zmniejszenia elastyczności rynku pracy, powodując m.in. niedopasowanie alokacji siły roboczej" - czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy. Pierwotnie zapowiadano deregulację 49 zawodów, obecnie lista powiększyła się do 50 profesji. Uwolniony zostanie m.in. zawód przewodnika turystycznego, pośrednika w obrocie nieruchomości, taksówkarza, instruktora nauki jazdy, detektywa, notariusza, radcy prawnego czy adwokata.

Zyskają bezrobotni, stracą klienci .

Ministerstwo Sprawiedliwości przekonuje, że deregulacja zawodów przyczyni się do zmniejszenia bezrobocia, ożywi rynek pracy, wymusi konkurencję, a więc wpłynie na wysokość cen. Przedstawiciele zawodów, które mają zostać uwolnione, uważają jednak, że zmiany negatywnie odbiją się na jakości świadczonych usług i przyczynią się do powstania szarej strefy.

- Ostrze deregulacyjnej siekiery najdotkliwiej godzi m.in. w zawody rynku nieruchomości, zakładając likwidację od lat istniejących i uregulowanych w ustawie o gospodarce nieruchomościami licencji zawodowych pośrednika w obrocie nieruchomościami i zarządcy nieruchomości. Licencje zawodowe stały się synonimem profesjonalizmu, bezpieczeństwa obrotu i zarządzania nieruchomościami. Specjaliści posiadający licencje wielokrotnie uchronili i chronią swoich klientów przed utratą majątku. Teraz okazuje się, że niepotrzebnie, bo rząd zamierza licencje zlikwidować, a do wykonywania tych czynności dopuścić osoby przypadkowe, bez wymaganego przygotowania, kompetencji i zweryfikowanych umiejętności zawodowych z "gimnazjalnym wykształceniem" - mówi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

- Strach, cwaniactwo, krwiożercza spekulacja, oszustwa, bankructwa zapanują po tych zmianach na rynku nieruchomości. Wszystko w imię deregulacji, swobody gospodarczej, która doprowadzi do pogorszenia jakości świadczonych usług zawodowych, zagrażając bezpieczeństwu obywateli naszego państwa. Koszty społeczne i gospodarcze likwidacji licencji zawodowych pośrednika w obrocie nieruchomościami, zarządcy nieruchomości będą dotkliwe. Żal mi tylko ludzi, którzy tracić będą majątki życia na rzecz niekompetentnych, pozbawionych kontroli deregulowanych fachowców - dodaje Błeszyński.

Oburzone środowiska

Przeciwni deregulacji są także środowiska taksówkarzy i przewodników turystycznych. "Deregulacja wypaczy sens dobrze funkcjonującej formuły, jaką przez lata wypracowały kolejne pokolenia przewodników skupione w Polskim Towarzystwie Turystyczno-Krajoznawczym" - piszą w liście otwartym do Ministra Sprawiedliwości Jarosława Gowina uczestnicy II Ogólnopolskiego Forum Przewodników Turystycznych w Międzyzdrojach. "Przewodnik turystyczny jest ambasadorem zarówno swego regionu, jak i całej Polski wobec turystów zagranicznych w obszarze przekazywanej wiedzy. Pozostawienie bez weryfikacji osób będących tak silnym przekaźnikiem informacji, niesie ze sobą poważne ryzyko budowania błędnego wizerunku Polski i Polaków. To także ryzyko powielania takiego wizerunku. Jedynie ukształtowana doświadczeniem i wieloletnią tradycją formuła reglamentowania usług przewodnickich poprzez system weryfikacji zawodowej, daje możliwość utrzymania jakości i bezpieczeństwa ważnego dla grupy zawodów zaufania społecznego" - zwracają uwagę przewodnicy.

Ministerstwo wie lepiej

Zgłaszanymi ze środowisk wątpliwościami nie przejmuje się Ministerstwo. Pod koniec września projekt ustawy przyjęła Rada Ministrów, w najbliższym czasie ma on zostać przekazany do Sejmu RP. Deregulacja ma odbywać się w kilku etapach, na pierwszy ogień pójdą te zawody, które zdaniem Ministra Sprawiedliwości do tej pory były najtrudniej dostępne.

Lista zawodów przeznaczonych do deregulacji:

  • adwokat,
  • radca prawny,
  • komornik,
  • syndyk,
  • notariusz,
  • urzędnik sądowy i prokuratury,
  • spawacz w odkrywkowych zakładach górniczych,
  • spawacz w zakładach górniczych wydobywających kopaliny otworami wiertniczymi,
  • mechanik wiertni w zakładach górniczych wydobywających kopaliny otworami wiertniczymi,
  • lider klubów pracy,
  • pośrednik pracy,
  • doradca zawodowy,
  • specjalista ds. rozwoju zawodowego,
  • specjalista ds. programów,
  • doradca EURES,
  • asystent EURES,
  • geodeta w zakresie geodezyjnych pomiarów podstawowych,
  • geodeta w zakresie redakcji map,
  • geodeta w zakresie fotogrametrii i teledetekcji,
  • pracownik ochrony fizycznej I stopnia,
  • pracownik ochrony fizycznej II stopnia,
  • pracownik zabezpieczenia technicznego I stopnia,
  • pracownik zabezpieczenia technicznego II stopnia,
  • detektyw,
  • trener I klasy,
  • trener II klasy,
  • trener klasy mistrzowskiej,
  • instruktor sportu,
  • przewodnik turystyczny miejski,
  • przewodnik turystyczny terenowy,
  • przewodnik turystyczny górski,
  • przewodnik górski międzynarodowy,
  • pilot wycieczek,
  • bibliotekarz,
  • pracownik dokumentacji i informacji naukowej,
  • egzaminator osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdem,
  • instruktor nauki jazdy,
  • taksówkarz,
  • zarządca nieruchomości,
  • pośrednik w obrocie nieruchomościami,
  • marynarz żeglugi śródlądowej,
  • mechanik statkowy żeglugi śródlądowej,
  • przewoźnik żeglugi śródlądowej,
  • ster motorzysta żeglugi śródlądowej,
  • szyper żeglugi śródlądowej,
  • marynarz motorzysta żeglugi śródlądowej,
  • starszy marynarz żeglugi śródlądowej,
  • bosman żeglugi śródlądowej,
  • sternik żeglugi śródlądowej.

Źródło:  Salon24

 Portal Skarbiec.Biz

18.02.2013

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Od połowy stycznia tego roku zmieniły się zasady zadawania egzaminów teoretycznych na prawo jazdy.

Przeprowadzone egzaminy pokazały, że nowe testy zalicza bardzo niewielu kursantów. Statystycznie porównywać to możemy z egzaminami na uprawnienia zawodowe rzeczoznawców majątkowych gdzie również zdawalność jest niewielka.

Co zatem dalej robić ? Może stworzyć nowy zawód  rzeczoznawcy prawa jazdy ? Czy też wszystko razem zderegulować ???

Tomasz Błeszyński /02/2013/

 

 

Kategoria: Biznes
 
Bonifikaty do zwrotu 2012-10-23 22:45
 Oceń wpis
   

Władze Łodzi żądają zwrotu bonifikaty udzielonej przy wykupie mieszkań.

Miasto będzie domagać się przed sądem zwrotu bonifikat tylko w sytuacjach, gdy nowi właściciele mieszkania wykupili ze zniżką, sprzedali je przed upływem pięciu lat od daty zakupu, a pieniędzy nie przeznaczyli na cele mieszkaniowe. Marcin Wąsiewicz z Polsat News rozmawiał z Tomaszem Błeszyńskim doradcą rynku nieruchomości o konsekwencjach prawnych i społecznych takich praktyk. Urząd Miasta w wyżej wymienionych przypadkach ma 10 lat na wystąpienie z żądaniem zwrotu bonifikaty.

  

Źródło: Polsat News 23.10.2012 r.


Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Doradztwo to zawód czy usługa?

Ile można zarobić na doradztwie? Doradztwo samoistne, doradztwo towarzyszące wykonywanej usłudze podstawowej. W dyskusji biorą udział Tomasz Błeszyński, Andrzej Jakiel, Zbigniew Kubiński. Program z cyklu Doradca Rynku Nieruchomości Powszechnej  Akademii Nieruchomości PTEiDRN.

                                                                        Źródło : Telewizja PTEiDRN

 

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Ma­lu­ją ścia­ny, ukry­wa­jąc po­ja­wia­ją­ce­go się grzy­ba, ukła­da­ją pa­ne­le, by za­ma­sko­wać nie­do­sko­na­ło­ści pod­ło­gi. Pod­mie­nia­ją meble, a pęk­nię­te stro­py ukry­wa­ją pod ta­pe­tą. Po pod­pi­sa­niu aktu no­ta­rial­ne­go za­bie­ra­ją wszyst­ko, po­zo­sta­wia­jąc no­wych wła­ści­cie­li w ru­inie, nie tylko fi­nan­so­wej.

To­masz i Olga, młode mał­żeń­stwo z Kra­ko­wa, dość długo po­szu­ki­wa­li ide­al­ne­go dla sie­bie miesz­ka­nia. Szu­ka­li­śmy 50-me­tro­we­go lokum, które chcie­li­śmy wziąć na kre­dyt. A że pie­nię­dzy nie mie­li­śmy dużo, tyle tylko, by na wkład wła­sny wy­star­czy­ło, ewen­tu­al­nie na ja­kieś nowe meble, to in­te­re­so­wa­ło nas miesz­ka­nie nie­wy­ma­ga­ją­ce re­mon­tu mówi Olga. Po pię­ciu mie­sią­cach po­szu­ki­wań zna­leź­li, jak im się wtedy wy­da­wa­ło, miesz­ka­nie ide­al­ne. Wszyst­ko mi się po­do­ba­ło, a naj­bar­dziej to, że było faj­nie urzą­dzo­ne. Mia­łam po­dob­ny gust jak do­tych­cza­so­wa wła­ści­ciel­ka i chyba to mnie do tego miesz­ka­nia prze­ko­na­ło do­da­je Olga.

Naj­bar­dziej spodo­ba­ło mi się roz­miesz­cze­nie. Wszyst­ko było takie w sam raz. Po­ko­je nie były zmniej­szo­ne kosz­tem ko­ry­ta­rza, co się czę­sto zda­rza. Poza tym stan ogól­ny miesz­ka­nia był w po­rząd­ku. Sprze­da­ją­cy, za­pew­nia­li, że nie­daw­no ro­bi­li ge­ne­ral­ny re­mont i rze­czy­wi­ście, widać było, że ścia­ny były od­ma­lo­wa­ne, na pod­ło­gach w sa­lo­nie i mniej­szym po­ko­ju le­ża­ły nowe wy­kła­dzi­ny. Umó­wi­li­śmy się z wła­ści­cie­la­mi, że jesz­cze się prze­śpi­my z de­cy­zją, a oni za­chę­ca­li do po­now­ne­go obej­rze­nia miesz­ka­nia. Wró­ci­li­śmy na­za­jutrz, po­roz­glą­da­li­śmy się raz jesz­cze, upew­ni­li­śmy się, że sprze­da­ją­cy zo­sta­wią nam więk­szość mebli i sprzę­tów i pod­pi­sa­li­śmy umowę przed­wstęp­ną, po­trzeb­ną do banku opo­wia­da To­masz.

Po za­koń­cze­niu ban­ko­wych pro­ce­dur To­masz i Olga umó­wi­li się na pod­pi­sa­nie aktu no­ta­rial­ne­go i po dwóch mie­sią­cach otrzy­ma­li klu­cze do ku­pio­ne­go miesz­ka­nia. Sprze­da­ją­cy po­pro­si­li jesz­cze o dwa mie­sią­ce czasu, by mogli się spo­koj­nie wy­pro­wa­dzić. Zgo­dzi­li­śmy się, bo nie mie­li­śmy noża na gar­dle. Dziw­ne wy­da­ło mi się tylko, że klu­czy nie chcie­li nam prze­ka­zać w miesz­ka­niu, a w ka­wiar­ni, na mie­ście. Ży­czy­li nam wszyst­kie­go do­bre­go i po­że­gna­li się, bo na stałe osie­dli w An­glii. Po­bie­gli­śmy z Tom­kiem do miesz­ka­nia, cie­szyć się nowym gniazd­kiem, ale za­miast się cie­szyć, my­śla­łam, że ze­mdle­ję z wra­że­nia opo­wia­da Olga. Za­bra­li, wszyst­ko, co się dało: meble, lo­dów­kę, ku­chen­kę, wy­krę­ci­li nawet krany. Wy­nie­śli nawet, musz­lę klo­ze­to­wą. Pew­nie i wannę by za­bra­li, gdyby tylko się dało. A naj­lep­sze cze­ka­ło na nas w po­ko­jach. Oka­za­ło się, że pod wy­kła­dzi­ną nie było nic, sama wy­lew­ka. A wy­kła­dzi­nę oczy­wi­ście wzię­li. Zła­pa­łem za te­le­fon i dzwo­nię. Po­wie­dzie­li, że w umo­wie nie było, na­pi­sa­ne, co mają zo­sta­wić, to wzię­li to, co było im po­trzeb­ne mówi Tomek. Wcze­śniej, za­pew­nia­li, że wszyst­ko zo­sta­wią, bo do An­glii nic za­bie­rać nie będą. Do­pie­ro są­siad­ka nam, po­wie­dzia­ła, że oni te wszyst­kie rze­czy po­sprze­da­wa­li, a część roz­da­li po ro­dzi­nie, bo co będą zo­sta­wiać obcym do­da­je Olga.

Uwaga na od­pi­co­wa­ne!

Olga i To­masz za­po­ży­czy­li się po ro­dzi­nie i wy­re­mon­to­wa­li miesz­ka­nie. Nie­smak jed­nak po­zo­stał. Gdyby mieli pie­nią­dze, to do­cho­dzi­li­by swo­ich spraw w są­dzie. Zdają jed­nak sobie spra­wę z tego, że wina leży czę­ścio­wo po ich stro­nie, bo po pierw­sze, dali na­brać się na sztucz­ki sprze­daw­ców, a po dru­gie, nie spi­sa­li w umo­wie, jakie sprzę­ty mają zo­stać w miesz­ka­niu. Ich hi­sto­ria po­win­na być jed­nak prze­stro­gą dla wszyst­kich, któ­rzy przy­mie­rza­ją się do kupna, miesz­ka­nia. Wiele mówi się o tym, że sprze­daw­cy kła­mią w, ogło­sze­niach, ale po­dob­ne oszu­stwa, wcie­la­ją w życie, przy­go­to­wu­jąc miesz­ka­nia do sprze­da­ży.

Nie od dzi­siaj wia­do­mo, że ku­pu­je­my ocza­mi i tzw. pierw­sze wra­że­nie jest, naj­waż­niej­sze. Rynek przez lata zmie­nia się i coraz bar­dziej cy­wi­li­zu­je. Wła­ści­cie­le miesz­kań, szcze­gól­nie teraz, kiedy podaż ich jest bar­dzo duża i pro­ces sprze­da­ży trwa mie­sią­ca­mi, a ceny pod­le­ga­ją znacz­nym ne­go­cja­cją i spa­da­ją prak­tycz­nie z mie­sią­ca na mie­siąc, za­czy­na­ją do­ce­niać przy­go­to­wa­nie lo­ka­lu do sprze­da­ży mówi To­masz Błe­szyń­ski, do­rad­ca rynku nie­ru­cho­mo­ści | www.tomaszbleszynski.pl |

Coraz czę­ściej sprzą­ta­ją, myją okna, wie­trzą, ozda­bia­ją kwiat­ka­mi albo wy­naj­mu­ją  firmy, by za nich zro­bi­ły czary mary w ich miesz­ka­niu. Takie drob­ne za­bie­gi es­te­tycz­no-ko­sme­tycz­nie nie są ni­czym złym. Go­rzej jed­nak jest wtedy, gdy wła­ści­cie­le pró­bu­ją ukry­wać wady tech­nicz­ne wy­stę­pu­ją­ce w lo­ka­lu: wil­goć, pę­ka­ją­ce ścia­ny, stro­py, za­pcha­ne piony wod­no-ka­na­li­za­cyj­ne, po­pa­lo­ną, nie­spraw­ną in­sta­la­cję eklek­tycz­ną, mało spraw­ny sys­tem cen­tral­ne­go ogrze­wa­nia. Spo­ty­ka­łem rów­nież spe­cja­li­stów, od­świe­ża­ją­cych miesz­ka­nia po zmar­łych wła­ści­cie­lach czy po nie­le­gal­nych ho­dow­lach zwie­rząt, bo prze­cież  ku­pio­ne na prze­tar­gu miesz­ka­nie trze­ba było pod­pi­co­wać, by z więk­szym zy­skiem sprze­dać. W tym celu, ukry­wa­ją wszyst­kie jego man­ka­men­ty. Takie pro­wi­zo­rycz­ne re­mon­ty prę­dzej czy póź­niej wy­cho­dzą na jaw, cza­sem nie­ste­ty już, na szko­dę ku­pu­ją­ce­go, po trans­ak­cji. Kiedy umowa u no­ta­riu­sza pod­pi­sa­na, pie­nią­dze prze­la­ne, lokal wy­da­ny i ko­niec z re­kla­ma­cja­mi do­da­je Błe­szyń­ski.

Za­ma­lo­wa­ny grzyb i pod­mie­nio­ne meble

O tym, że aby sprze­dać miesz­ka­nie, trze­ba naj­pierw za­in­we­sto­wać w jego od­świe­że­nie, mówi się od dawna. Wła­ści­cie­le miesz­kań do­szli w tym do per­fek­cji. Po­my­sły sprze­da­ją­cy mają za­ska­ku­ją­ce, cza­sem, szo­ku­ją­ce, ale i na­iw­ne. Jedni tłu­ma­czą zły stan tech­nicz­ny siłą wyż­szą, inni, przy­rze­ka­ją, że wszyst­ko jest dobre i spraw­ne. Są tez tacy, któ­rzy zro­bią wszyst­ko, by wy­ci­snąć z miesz­ka­nia jak naj­więk­szą cenę. Opo­wia­da­ją ba­jecz­ki o super lo­ka­li­za­cji, super zna­nych są­sia­dach, o wa­lo­rach użyt­ko­wych do­pa­so­wa­nych wła­ści­we do każ­de­go ku­pu­ją­ce­go. Pa­mię­tam, jak kie­dyś  sprze­da­ją­cy przed­sta­wił cer­ty­fi­kat od bio­ener­go­te­ra­peu­ty, w któ­rym, na­pi­sa­no, że miesz­ka­nie jest czy­ste od cie­ków wod­nych i szko­dli­we­go pro­mie­nio­wa­nia. Byli też fani feng shui, za­chwa­la­ją­cy zdro­wy tryb życia w takim oto­cze­niu. Te wszyst­kie po­my­sły we­dług mnie są nie­szko­dli­wym mar­ke­tin­giem. Go­rzej jak mamy do czy­nie­nia ze świa­do­mym ukry­wa­niem wad uważa To­masz Błe­szyń­ski.

A to ostat­nie zda­rza się nie­ste­ty dosyć czę­sto. Za­ma­lo­wa­ny grzyb na su­fi­cie czy nie­do­sko­na­ło­ści pod­ło­gi ukry­te pod pa­ne­la­mi albo wy­kła­dzi­ną, to w za­sa­dzie stan­dard. Sprze­da­ją­cy nie wa­ha­ją się nawet, by pod­mie­niać sprzę­ty. Starą ku­chen­kę za­stę­pu­ją nową, a po za­war­ciu trans­ak­cji zo­sta­wia­ją starą albo wcale. Metod na ukry­wa­nie wad w miesz­ka­niu jest wiele, wszyst­ko za­le­ży od po­my­sło­wo­ści  i za­moż­no­ści wła­ści­cie­la, czy sam bę­dzie to robił na łapu capu, czy wy­naj­mie fa­chow­ca. Pa­mię­tam miesz­ka­nia zgło­szo­ne do sprze­da­ży, w  któ­rych po kilku dniach ze ścian spa­da­ła przy­kle­ja­na na wil­goć ta­pe­ta czy od­pa­da­ją­ce ka­fel­ki, tynki. Były przy­pad­ki. że i źle po­ło­żo­na i przy­kle­jo­na pod­ło­ga dziw­nym tra­fem sama wsta­wa­ła, strze­la­jąc płyt­ka­mi czy par­kie­tem. Od­świe­ża­nie wnętrz za­pa­cha­mi czy ka­dzi­deł­ka­mi sta­no­wi w takim przy­pad­ku tzw. pikuś mówi Błe­szyń­ski.

Z cie­ka­wym przy­pad­kiem miała do czy­nie­nia rów­nież Jo­an­na Ja­ro­szew­ska, po­śred­nik nie­ru­cho­mo­ści z War­sza­wy. Sprze­da­ją­cy w dniu sprze­da­ży spo­tka­li się z ku­pu­ją­cym w miesz­ka­niu, które bę­dzie pod­le­gać trans­ak­cji. Był wio­sen­ny dzień i ku­pu­ją­cy, wcho­dząc do miesz­ka­nia spo­strze­ga (wi­dział je, wcze­śniej, ale ume­blo­wa­ne i użyt­ko­wa­ne) po­otwie­ra­ne na oścież wszyst­kie okna. Tro­chę zdzi­wio­ny pyta, dla­cze­go? Uzy­skał, od­po­wiedź, że miesz­ka­nie stało puste i tak chcie­li tro­chę prze­wie­trzyć. Póź­niej oka­za­ło się, że sta­ra­li się ukryć  nie­przy­jem­ny za­pach dymu ni­ko­ty­no­we­go, który był wżar­ty w każdy kąt miesz­ka­nia. To oka­za­ło się już po za­ku­pie wspo­mi­na Ja­ro­szew­ska.

 Za­brać co się da

Kłam­stwo ma krót­kie nogi i prę­dzej czy póź­niej wyj­dzie na jaw. Na nie­ko­rzyść ku­pu­ją­cych, wy­cho­dzi naj­czę­ściej wtedy, gdy akt no­ta­rial­ny jest już pod­pi­sa­ny i nie ma od­wro­tu od do­ko­na­nej trans­ak­cji. Co cie­ka­we, od­sło­nię­cia ukry­tych wad do­ko­nu­ją sami sprze­da­ją­cy, któ­rzy, opusz­cza­jąc miesz­ka­nie, za­bie­ra­ją z niego wszyst­ko, co się da, bo nie za­le­ży im już na do­brym wi­ze­run­ku lokum. Wy­mon­to­wu­ją ba­te­rie ła­zien­ko­we, za­bie­ra­ją drzwi, a nawet kon­tak­ty czy ka­lo­ry­fe­ry. Sprze­da­ją­cy po umo­wie przy­rze­czo­nej, a przed od­bio­rem lo­ka­lu, wy­krę­cił wszyst­kie kon­tak­ty, prze­łącz­ni­ki świa­teł, krany i inne ma­ło­ga­ba­ry­to­we ak­ce­so­ria re­la­cjo­nu­je Da­mian Ma­ślan­ka, do­rad­ca Home Bro­ker z Kra­ko­wa. Nie dziwi się temu Grze­gorz Buf­nal, do­rad­ca Home Bro­ker z Gdyni. Wy­krę­ca­nie gniaz­dek jest dosyć czę­stą prak­ty­ką, są nawet przy­pad­ki wy­ry­wa­nia prze­wo­dów elek­trycz­nych twier­dzi. Takie hi­sto­rie nie­ob­ce są rów­nież Da­riu­szo­wi Sa­dur­skie­mu z Agen­cji Nie­ru­cho­mo­ści Bra­cia Sa­dur­scy. W po­ło­wie lat 90. mie­li­śmy dwa przy­pad­ki zło­śli­we­go za­cho­wa­nia sprze­da­ją­cych. Znik­nął wtedy ze sprze­da­wa­ne­go miesz­ka­nia cały osprzęt elek­trycz­ny, lampy, kar­ni­sze i klam­ki z drzwi. W jed­nym wy­pad­ku nikt nie spo­dzie­wał sie ta­kie­go za­cho­wa­nia sprze­da­ją­cych, w dru­gim przy­pad­ku sprze­da­ją­cy byli źli na ku­pu­ją­cych. Byli nie­za­do­wo­le­ni ze zbi­cia ceny i ich ar­gu­men­ta­mi. Cy­tu­ję: prze­cież w tym miesz­ka­niu nie po­zo­sta­je nic war­to­ścio­we­go, Jak można było miesz­kać w takim chle­wie" itp. opo­wia­da Sa­dur­ski.

Za­dbać o swój in­te­res

Przed ta­ki­mi przy­kry­mi nie­spo­dzian­ka­mi można się obro­nić. Na­le­ży już na eta­pie umowy przed­wstęp­nej wy­szcze­gól­nić, jakie ele­men­ty wy­po­sa­że­nia czy wy­koń­cze­nia po­win­ny zo­stać w miesz­ka­niu. Nie­któ­rzy po­śred­ni­cy wy­ko­nu­ją zdję­cia przed­mio­tów znaj­du­ją­cych się w sprze­da­wa­nym lokum, by póź­niej przed­sta­wić je, jako dowód w spra­wie. Zwy­cza­jo­wo przy­ję­te jest, że ele­men­ty wy­po­sa­że­nia za­mon­to­wa­ne na stałe, czyli krany, wanny, ale rów­nież szafy czy wy­po­sa­że­nie kuch­ni sprze­da­wa­ne są razem z nie­ru­cho­mo­ścią. Dla bez­pie­czeń­stwa, za­le­cam szcze­gó­ło­wy ich opis w do­ku­men­ta­cji trans­ak­cji lub spi­sa­nie od­ręb­nej umowy do­ra­dza Jerzy So­bań­ski, rzecz­nik pra­so­wy War­szaw­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Po­śred­ni­ków w Ob­ro­cie Nie­ru­cho­mo­ści.

Ka­ta­rzy­na Siwek z Home Bro­ker do­ra­dza rów­nież, by obej­rzeć miesz­ka­nie w dniu pod­pi­sa­nia aktu no­ta­rial­ne­go. Olim­pia Bro­no­wic­ka, rzecz­nik pra­so­wy Pol­skiej Fe­de­ra­cji Rynku Nie­ru­cho­mo­ści, przy­po­mi­na, że ukry­wa­nie wad miesz­ka­nia nie jest bez­kar­ne, nawet, jeśli oszu­stwo wyj­dzie już po pod­pi­sa­niu aktu no­ta­rial­ne­go. Po­śred­nik po­wi­nien uświa­do­mić sprze­da­ją­ce­go, że od­po­wia­da za ukry­te wady. Jeśli wyj­dzie na jaw, że sprze­da­ją­cy pró­bo­wał za­tu­szo­wać jakiś pro­blem, np. grzyb ob­ło­żył ta­pe­tą czy za­ma­lo­wał, to nawet po za­war­ciu aktu no­ta­rial­ne­go, ku­pu­ją­cy może do­cho­dzić z tego ty­tu­łu swo­ich praw. Po­śred­nik, jeśli sprze­da­ją­cy ko­rzy­sta z jego usług, po­wi­nien uświa­do­mić o gro­żą­cej karze za takie dzia­ła­nia, bo to się wraca po­dwój­nie. Nie dość, że po­śred­nik traci dobre imię i wia­ry­god­ność, to jesz­cze sprze­da­ją­cy zo­sta­je ob­cią­żo­ny fi­nan­so­wo za rosz­cze­nia ku­pu­ją­ce­go mówi Bro­no­wic­ka.

Źródło: Justyna Sobolak |Onet Biznes| 17.09.2012


Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Lata mijają a prace nad wprowadzeniem systemu katastralnego w Polsce, którego jednym z elementów będzie powszechna taksacją nieruchomości ciągle trwają.

Nie udało się dotychczas kompleksowo zakończyć tego projektu, ustawodawstwo w tym zakresie nowelizowano już wiele razy. Co rusz przedstawiano nowe rozwiązania i stawki podatku. Będzie to niewątpliwie rewolucyjna zmiana w systemie opodatkowania nieruchomości, bo zamiast podatku od jej powierzchni będziemy odprowadzać podatek od ich wartości (Ad valorem).

Ewidentnym plusem wprowadzenia systemu katastralnego jest uporządkowanie rynku nieruchomości pod względem prawa własności (informatyzacja ksiąg wieczystych) oraz pod względem geodezyjnym (ewidencja gruntów). Ponadto stworzenie takiego systemu wyzwoli dynamiczny obrót nieruchomościami, co przyczyni się do wzrostu inwestycji i transakcji na tym rynku. Określone wartości nieruchomości ułatwi finansowanie nieruchomości z kredytów bankowych. Przyczyni się do ograniczenia ryzyka planowanych inwestycji, nauczy poprawności ekonomicznej.

Należy się liczyć z tym, że podatek naliczany od wartości nieruchomości będzie dla wielu właścicieli oznaczał znaczne podwyższenie dotychczasowych opłat. Z jednej strony to źle, ale z drugiej poznamy realną wartość swojego majątku. Pamiętać należy, że podatek katastralny będzie miał charakter opłaty lokalnej i będzie stanowił w przyszłości jedną z najważniejszych pozycji w budżetach gmin, które z roku na rok, co raz trudniej pozyskują środki na pokrycie zobowiązań. Ratując się kredytami czy wpływami z foto-radarów, bo środki z budżetu centralnego są już, co raz mniejsze i nic na to nie wskazuje by uległo to zmianie.

Od sprawnie działającej administracji samorządowej w głównej mierze zależeć będzie funkcjonowanie katastru w Polsce. Rozsądnie prowadzona polityka podatkowa w tym zakresie będzie istotnym elementem przetargowym w pozyskiwaniu inwestorów strategicznych dla regionów, likwidowaniu recesji, tworzeniu nowych miejsc pracy.  

Inwestujmy racjonalnie w nieruchomości pamiętając, że ich wartość z biegiem lat będzie rosła tak jak i kataster, który może spaść na głowę w każdej chwili.

Tomasz Błeszyński,

Doradca Rynku Nieruchomości

www.tomaszbleszynski.pl

Kategoria: Biznes
 
 Oceń wpis
   

Pożółkłe od starości firanki, zniszczone, skrzypiące łóżko, odrapane ściany, meblościanka pamiętająca czasy Gierka, złośliwi i wścibscy sąsiedzi – to nie jedyne atrakcje, na które trzeba się przygotować, szukając mieszkania do wynajęcia.

Wakacje i zbliżający się rok akademicki, to jak zwykle czas, w którym dużo się dzieje na rynku najmu, zwłaszcza, jeśli chodzi o ceny. Idą w górę, co jednak nie oznacza, że jest i będzie, w czym wybierać. Wynajmujący muszą przygotować się na niemiłe niespodzianki, z których pożółkłe firanki, PRL-owski wystrój, łóżko, z którego plam można wyczytać historię mieszkania, wszechobecny brud i wścibscy sąsiedzi, będą jednymi z najmilszych.

 – Rynek bardzo się zmienił, ale są oczywiście jeszcze w ofercie do najmu tzw. „babcine” mieszkania, czyli odziedziczone zazwyczaj w spadku po rodzinie lokale z całym majątkiem, w który wchodzą stylowe paździerzowe meblościanki, czasem też na wysoki połysk meble z dawnego Swarzędza, dywany, wielkie kanapy, dębowe stoły, olbrzymie szafy i kredensy oraz nieśmiertelna lodówka Mińsk w kuchni, a w łazience poczciwa pralka Polar – mówi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości www.tomaszbleszynski.pl

Najgorszą jednak niespodzianką są nie stare wnętrza, a właściciele mieszkania. – Zdarza się, że właściciel mieszkania zachowuje komplet kluczy i zastrzega sobie prawo wizytowani oraz „lotnych kontroli” najemców. Pamiętam zdziwienie najemców, kiedy po wejściu do mieszkania znajdowali na stole owoce z działki właściciela albo jego samego pod prysznicem... – twierdzi Tomasz Błeszyński. Ale nie tylko do tego zdolni są właściciele mieszkań…

Oko na najemców

Aleksandra obecnie wynajmuje czwarte mieszkanie w Rzeszowie. Do stolicy Podkarpacia na studia przyjechała z Sanoka, siłą rzeczy musiała więc znaleźć lokum. Od początku jednak nie miała szczęścia do mieszkań. W ciągu trzech lat studiów przeprowadzała się trzykrotnie, za każdym razem z winy wynajmujących. – Mieszkania, które wynajmowałam, można podsumować następująco. Pierwsze – kościół, drugie – dworzec, trzecie – burdel. Dopiero z czwartym się udało – mówi.

Po przyjeździe do Rzeszowa, wraz z koleżankami zamieszkały w dwupiętrowym domu. – Dom wynajmowany był przez 12 osób. Ja z pięcioma dziewczynami miałam górę. Właściciele, po pięćdziesiątce, początkowo wydawali się dość mili. Pierwszy tydzień był w porządku. Właściciel przychodził raz, góra dwa razy w tygodniu, wynosił śmieci, pytał, czy czegoś nie potrzebujemy, dziewczyny nawet kilka razy podwiózł na uczelnie. Po dwóch tygodniach sytuacja zaczęła się komplikować – opowiada Aleksandra. – Właściciele notorycznie zaczęli nas odwiedzać, w końcu nawet nachodzić. Przychodzili niekiedy kilka razy dziennie, zazwyczaj wtedy, gdy ktoś u nas był. W jednym pokoju  był czujnik, nie wiemy czy ruchu, czy dymu. Podejrzewałyśmy, że to nawet mogła być kamera, ponieważ właściciele zjawiali się nawet do 30 minut po tym, jak ktoś nas odwiedził. Irytujące było to, że na weekendy sprzątali nam pokój, przestawiali nasze rzeczy, wietrzyli pokoje itd. A najbardziej denerwujący był fakt, że właściciel wchodził do łazienki bez pukania, chodził nam po pokojach, sprawdzał, przeglądał. Potem doszło do tego, że zabronił nam przyjmować gości i wprowadził zakaz spożywania alkoholu. A kiedy zauważył butelki po piwie, dzwonił do naszych rodziców, wyzywał nas i obrażał, krzycząc: ,,Pana córka jest alkoholiczką”. Nie dałyśmy rady. Wyprowadziłyśmy się – mówi Aleksandra.

Lokatorów nigdy za wiele

Na tym jednak przygody się nie skończyły. – Znalazłyśmy mieszkanie na pierwszym piętrze. Właścicielką była kobieta po czterdziestce, typ kocicy, spalona od solarki, doklejone rzęsy, nosiła tipsy. Początkowo, jak we wcześniejszym przypadku, wszystko było piękne. Ładne mieszkanie, dobra lokalizacja, ale na jednym z weekendu wyjechałyśmy wszystkie do domu. Jedna ze współlokatorek postanowiła jednak wybrać się z rodzicami do Rzeszowa, w związku z tym mieli u nas nocować. Gdy otworzyła drzwi do mieszkania okazało się, że jest w nim kobieta z dwójką dzieci. Jak się dowiedziała, była to koleżanka naszej właścicielki, która miała przenocować dwa dni, o czym  nie miałyśmy żadnego pojęcia. Baraszkowali nam po całym mieszkaniu, wśród naszych rzeczy, korzystali, z czego chcieli… Zadzwoniłyśmy do właścicielki, ale ta nie odbierała. Oddzwoniła po kilku dniach, tłumacząc, że o niczym nie miała pojęcia – opowiada Aleksandra.

– Do tego doszedł problem z czynszem. Nagle właścicielka zaczęła windować nam cenę. Raz podniosła o 100 zł, potem o 50, za miesiąc zadzwoniła, że znowu chce więcej. Zdecydowałyśmy się na wyprowadzkę. Nie było wyjścia. Zaczęłyśmy przeglądać ogłoszenia na jednym z portali i natrafiłyśmy na mieszkanie niemalże identyczne, jak to, które wynajmowałyśmy. Też trzy pokoje, pierwsze piętro, nawet ulica ta sama. Zdecydowałyśmy się zadzwonić i umówić na spotkanie. W momencie, gdy wykręcałam numer okazało się, że łączy mnie z ,,właścicielką mieszkania”. Zaskoczona i z szokowana rozłączyłam się. Okazało się, że nasza właścicielka wystawiła mieszkanie na portalu, nic nam nie mówiąc. Od razu zadzwoniłyśmy do niej i chciałyśmy wytłumaczyć tę sytuację. Kobieta głupio nam się tłumaczyła i ogólnie zaczęła strasznie kręcić. Po kilku dniach zaczęła sprowadzać do mieszkania przyszłych lokatorów, pokazując im lokum. Nie dało się żyć, ruch jak na dworcu. Znów musiałyśmy się wyprowadzić – mówi Ola.

Pokój igraszek

Dziewczyny przeniosły się do trzeciego mieszkania i miały nadzieję, że zgodnie z powiedzeniem „do trzech razy sztuka”, wreszcie uda im się zagrzać miejsce na nieco dłużej niż kilka miesięcy. – Właścicielami mieszkania było młode małżeństwo z dwójką dzieci.  Przez pół roku było praktycznie bez zastrzeżeń. Gdy zaczęły się wakacje, żeby mniej płacić, właściciel zaproponował nam, że jeden pokój  wynajmie dziewczyna, która będzie dokładała się do czynszu, sama płaciła rachunki. Stwierdziłyśmy, że może faktycznie, skoro mamy płacić mniej… Wyprowadziłyśmy się z najmniejszego pokoju i udostępniłyśmy jej jedynkę. Po wakacjach właściciel stwierdził, że owa dziewczyna pomieszka z nami jeszcze miesiąc, bo nie ma serca jej wyrzucać, gdyż jest w złej sytuacji rodzinnej. Zgodziłyśmy się oczywiście. Płaciłyśmy mniej, ale we trójkę spałyśmy w salonie. Ten miesiąc okazał się fatalny dla nas. Dziewczyna ewidentnie lubiła imprezować, bawić się. Właściciel przychodził do niej niemalże dwa razy w tygodniu. Śmiali się, pili wino, mężczyzna siedział do północy. Raz tak się upili, że zaczęli biegać po klatce schodowej, krzyczeć, a co najgorsze dziewczyna po pijaku usiadła mi na laptopa i rozwaliła matrycę… Ale nie to było najgorsze… Okazało się, że dziewczyna jest kochanką właściciela mieszkania, a pokój służy im za miejsce schadzek i igraszek miłosnych. Niestety o wszystkim dowiedziała się żona. Do sądu trafił pozew o rozwód, a mieszkanie trzeba było sprzedać. My znów trafiłyśmy na bruk… – wspomina Aleksandra.

Warunki nie do przyjęcia

Ilu wynajmujących rezygnuje z najmu przez właścicieli mieszkań? Tego nikt nie bada. Ale zapewne jest ich wielu. Wymagania niektórych właścicieli są wręcz kuriozalne. – Jeśli ktoś do nas przyjeżdżał, trzeba było płacić za jego nocleg i możliwość przebywania w mieszkaniu. Pod groźbą kary nie wolno było używać suszarek do włosów, prostownic, lokówek, bo, jak twierdziła właścicielka, pożerały prąd. Za niezastosowanie się do zakazu groziła kara finansowa w wysokości 300 zł. Jak to sprawdzała? Notorycznie nas nachodziła. Kontrolowała wszystko, co robimy. Wpadała kilka razy w tygodniu o różnych porach, oczywiście bez zapowiedzi. Bywało, że jak wracaliśmy z uczelni, ona siedziała sobie w kuchni przy herbatce lub oglądała telewizję! Grzebała nam w rzeczach, a zimą wchodziła i kontrolowała kaloryfery. Jeśli podkręciłyśmy za dużo, natychmiast skręcała, tłumacząc, że rachunki będą za wysokie, chociaż płaciłyśmy wcale niemało. Jeśli przyprowadziłyśmy na obiad kogoś znajomego, a ona akurat była w mieszkaniu, kazała tej osobie się wylegitymować. Po prostu sprawdzała dowód i spisywała. Jak policjant!! – mówi Marta, która wynajęła mieszkanie w Warszawie.

Co z tymi wynajmującymi?

Wydawać by się mogło, że osoby, które decydują się na wynajęcie mieszkania, zdają sobie sprawę z konsekwencji takiej decyzji. Przed ewentualnymi uszkodzeniami i stratami, mogą zabezpieczyć się kaucjami i odpowiednimi klauzulami w umowach. Niektórym, jak widać, to jednak nie wystarcza. Dlaczego? – Nachodzenie i sprawdzanie lokatorów może wynikać np. ze złych wcześniejszych doświadczeń z najemcami, tak, jak bywają rożni wynajmujący, tak bywają różni najemcy i czasami wynajęcie mieszkania wiąże się ze złymi doświadczeniami. Oczywiście może to być też związane z osobowością wynajmującego. Zdarza się, że bez względu na zachowanie najemcy, niektóre wynajmujące osoby mają potrzebę kontroli, sprawdzania i decydowania o „swoim" mieszkaniu nawet wtedy, gdy zdecydują się na oddanie go w użytkowanie komuś innemu. Często można się uchronić przed takimi „trudnymi" wynajmującymi juz w trakcie oglądania mieszkania czy negocjowania warunków umowy, np. zbytnia drobiazgowość może być zwiastunem późniejszych kłopotów – twierdzi Sylwia Sitkowska, psycholog z Przystani Psychologicznej.

Zachowanie właścicieli mieszkań dziwi tym bardziej, że nachodzenie lokatorów jest niezgodne z prawem. Jeżeli właściciel mieszkania nachodzi lokatora, to popełnia przestępstwo polegające na naruszeniu miru domowego. Czyn ten zagrożony jest karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. Lokatorzy wolą jednak się wyprowadzić, niż dochodzić swoich praw. Dlaczego? – Prawo teoretycznie jest skonstruowane poprawnie, jednak w praktyce egzekwowanie tych przepisów często okazuje się trudne albo w ogóle niemożliwe – uważa prawnik Leszek Poręba z portalu prawna-porada.pl.
 

Justyna Sobolak

14.07.2012 r.

Źródło: Onet.pl

Kategoria: Biznes
 
1 | 2 |

Najnowsze wpisy
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
doradca rynku nieruchomości, coach biznesu, bloger, analityk, wykładowca, think - tank, fan - muzyki, literatury, filmu, sztuki, architektury i biegania.
 


      



Najnowsze komentarze
 
2017-11-21 13:41
MarcinZa do wpisu:
Czarne chmury nad mieszkaniówką
Faktycznie bańka cenowa rośnie a kupujący tego ni czują, że za chwile będę przepłacać.[...]
 
2017-11-21 13:39
MarcinZa do wpisu:
Kuszą nie tylko ceną
Ma Pan rację, cena, nazwa i dodatkowe bajery najlepiej kuszą kupujących niż realna oferta.[...]
 
2017-11-18 08:53
mam w głębokim poważaniu gigantomanie... do wpisu:
Expo jednak nie dla Łodzi
Byłoby jednak milej, aby miast walczyć z wiatrakami połatać dziury w jezdniach na Wojska[...]
 
2017-11-17 15:19
pieniadze do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Wynik bardzo dobry. Praktycznie wygraliśmy ale sądzę, że przeważył argument niemerytoryczny tj.[...]
 
2017-11-15 19:08
Tomasz Błeszyński do wpisu:
EXPO 2022 Łódź
Polska nie zorganizuje International EXPO 2022 Poland w Łodzi. Wystawę zorganizuje stolica[...]